Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz

Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.
Dzisiejszy kadr nie jest może przesadnie urodziwy, ale doprawdy nie sposób zaserwować lepszego ujęcia. Kiedy widać całą kobietę z kapeluszem, z widoku umyka góra kapelusza. Kiedy widać górę, to widać tylko górę. A kiedy udaje się uchwycić konsumenta, to z kolei wcale nie widać kobiety. Tutaj zaś mamy fragment kobiety, fragment kapelusza z doskonale widocznym czubkiem głowy, oraz – w lewej dolnej części zdjęcia – fragment ręki konsumenta. Ręki ściskającej połówkę wielkiego cytrusa.
Kadr pochodzi z mającego niecałe dwa lata filmu „Valerian i Miasto Tysiąca Planet”, orgii rozbuchanego kiczu i zupełnie zwariowanych pomysłów. Film, wyreżyserowany przez Luca Bessona, będącego wyraźnie w lepszej formie, oparty został fabularnie i stylistycznie na serii komiksów o Valerianie, galaktycznym agencie rządowym, któremu pomaga agentka Laureline. Tak jak i w komiksie, parę agentów ciska po całym kosmosie, przy czym wszędzie wokół latają fikuśne statki kosmiczne i krążą przedstawiciele zupełnie cudacznych ras. Film proponuje historię oplecioną wokół kłopotów wywołanych przez tajemniczych błękitnych ludzi, którzy na pierwszy rzut oka (na drugi zresztą też) przypominają nieco wyblakłych Na′vi z „Avatara”.
W pewnym momencie Laureline zostaje porwana (śliczna scena z wędką) i Valerian musi skorzystać z pomocy tancerki erotycznej (przeurocza sekwencja z Rihanną), by dotrzeć do enklawy wielkich, mrukliwych obcych, których władca bezskutecznie poszukuje jakiejś smacznej potrawy. I wówczas zjawia się ona – Laureline. W białej sukni, z przeogromnym kapeluszem na głowie, oraz z dwoma połówkami wspomnianego cytrusa. Władca ożywia się na ten widok, szeroko uśmiecha, następnie wyciska owoc na czubek głowy wystający w górnej części kapelusza i sięga po… powiedzmy sztuciec.
Przyznam, że scena natychmiast przywodzi na myśl inną – z legendarnych włoskich „Kanibali” z 1981 roku (inny tytuł to „Cannibal Ferox – Niech umierają powoli”), gdzie zamiast kobiety był mężczyzna, a w miejsce kapelusza wyposażony w odpowiedni otwór stół. Ponieważ jednak „Valerian…” zmieścił się w dość niskiej kategorii wiekowej (nie ma tu ani kropli krwi, nikt nie przeklina, nie ma nawet odrobinki erotyki – poza wygibasami Rihanny), oczywiste jest, że nie ma co oczekiwać po nim jakichś bardziej brutalnych propozycji wizualnych. Jednak mimo to – scena jest przednia.
koniec
13 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dom jak malowanie
Jarosław Loretz

16 IX 2019

Każdy pewnie marzył, żeby jego dom – nieważne, czy willa, czy niebotyk – stał w zielonym zagajniku. Niektórzy w tej sytuacji sadzą drzewa, a niektórzy po prostu sięgają po… zieloną farbę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Po szkielecie poznasz ich
Jarosław Loretz

9 IX 2019

Mawia się, że w łańcuchu ewolucyjnym człowieka wciąż są tzw. zaginione ogniwa, czyli formy pośrednie między małpą a homo sapiens. Niewykluczone, że hinduscy twórcy filmowi odkryli niedawno jedno z takich ogniw.

więcej »

Do kina marsz: Wrzesień 2019
Esensja

6 IX 2019

Zapraszamy na przegląd najciekawszych premier kinowych września 2019.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.