Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz

Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.
Dzisiejszy kadr nie jest może przesadnie urodziwy, ale doprawdy nie sposób zaserwować lepszego ujęcia. Kiedy widać całą kobietę z kapeluszem, z widoku umyka góra kapelusza. Kiedy widać górę, to widać tylko górę. A kiedy udaje się uchwycić konsumenta, to z kolei wcale nie widać kobiety. Tutaj zaś mamy fragment kobiety, fragment kapelusza z doskonale widocznym czubkiem głowy, oraz – w lewej dolnej części zdjęcia – fragment ręki konsumenta. Ręki ściskającej połówkę wielkiego cytrusa.
Kadr pochodzi z mającego niecałe dwa lata filmu „Valerian i Miasto Tysiąca Planet”, orgii rozbuchanego kiczu i zupełnie zwariowanych pomysłów. Film, wyreżyserowany przez Luca Bessona, będącego wyraźnie w lepszej formie, oparty został fabularnie i stylistycznie na serii komiksów o Valerianie, galaktycznym agencie rządowym, któremu pomaga agentka Laureline. Tak jak i w komiksie, parę agentów ciska po całym kosmosie, przy czym wszędzie wokół latają fikuśne statki kosmiczne i krążą przedstawiciele zupełnie cudacznych ras. Film proponuje historię oplecioną wokół kłopotów wywołanych przez tajemniczych błękitnych ludzi, którzy na pierwszy rzut oka (na drugi zresztą też) przypominają nieco wyblakłych Na′vi z „Avatara”.
W pewnym momencie Laureline zostaje porwana (śliczna scena z wędką) i Valerian musi skorzystać z pomocy tancerki erotycznej (przeurocza sekwencja z Rihanną), by dotrzeć do enklawy wielkich, mrukliwych obcych, których władca bezskutecznie poszukuje jakiejś smacznej potrawy. I wówczas zjawia się ona – Laureline. W białej sukni, z przeogromnym kapeluszem na głowie, oraz z dwoma połówkami wspomnianego cytrusa. Władca ożywia się na ten widok, szeroko uśmiecha, następnie wyciska owoc na czubek głowy wystający w górnej części kapelusza i sięga po… powiedzmy sztuciec.
Przyznam, że scena natychmiast przywodzi na myśl inną – z legendarnych włoskich „Kanibali” z 1981 roku (inny tytuł to „Cannibal Ferox – Niech umierają powoli”), gdzie zamiast kobiety był mężczyzna, a w miejsce kapelusza wyposażony w odpowiedni otwór stół. Ponieważ jednak „Valerian…” zmieścił się w dość niskiej kategorii wiekowej (nie ma tu ani kropli krwi, nikt nie przeklina, nie ma nawet odrobinki erotyki – poza wygibasami Rihanny), oczywiste jest, że nie ma co oczekiwać po nim jakichś bardziej brutalnych propozycji wizualnych. Jednak mimo to – scena jest przednia.
koniec
13 maja 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Na spokojny sen
Jarosław Loretz

24 II 2020

Zdawałoby się sprawą oczywistą, że w przypadku nocowania w domu posądzanym o zjawiska nadprzyrodzone należy wpierw zadbać o usunięcie z sypialni zbędnej dekoracji. Najwyraźniej jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd.

więcej »

Z filmu wyjęte: Zupa z wkładką
Jarosław Loretz

17 II 2020

Przysłowiowe wkładki mięsne w zupie to utrapienie dziś już nie tak częste, jak ongiś, ale wciąż wiosłująca łapkami w posiłku mucha czy osa może przykuć naszą uwagę. Kiedyś trafiały się też wkładki większe, jak choćby myszy. Ileż wówczas wrzasku! A pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś rzeczywiście trafił na wkładkę z dzisiejszego kadru…

więcej »

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej
Jarosław Loretz

10 II 2020

Co robią zombie, gdy nie śledzi ich obiektyw kamery hollywoodzkiego zdjęciowca? No cóż, niekoniecznie ganiają za świeżymi mózgami…

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Na spokojny sen
— Jarosław Loretz

Zupa z wkładką
— Jarosław Loretz

(Nie)życie toczy się dalej
— Jarosław Loretz

Planowanie na szybko
— Jarosław Loretz

Obcy po taniości
— Jarosław Loretz

Śliczne japońskie domki
— Jarosław Loretz

Zygzakiem po Neapolu
— Jarosław Loretz

Uwaga, przejście dla pieszych! Do wtorku.
— Jarosław Loretz

Fajerwerki półproduktowe
— Jarosław Loretz

Polska technologia w „Star Treku”
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Światło wiekuiste
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (1/4)
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.