Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Limuzyna na miarę naszych możliwości

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy zachodzi potrzeba użycia długiej limuzyny, a lokalne firmy nie mają akurat pod ręką żadnego lśniącego zaoceanicznego wehikułu, trzeba zdać się na lokalną wytwórczość.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Limuzyna na miarę naszych możliwości

Gdy zachodzi potrzeba użycia długiej limuzyny, a lokalne firmy nie mają akurat pod ręką żadnego lśniącego zaoceanicznego wehikułu, trzeba zdać się na lokalną wytwórczość.
Wszyscy znają – z autopsji lub chociażby z filmów – wygląda amerykańskich limuzyn. Profesjonalnie wykonane, niekiedy długie nawet na 15 metrów, zazwyczaj czarne bądź białe, potrafią wozić zarówno prezesów firm, jak i grupki imprezującej młodzieży. Nie są to jednak tanie pojazdy i od czasu do czasu ktoś wpada na pomysł, żeby wykonać sobie taką limuzynę własnym sumptem. Pal licho, jeśli przerabia na nią w miarę mocne auto. Może to być mercedes, audi, porsche, a nawet poczciwe żiguli – naturalnie jeśli nie jest zanadto skorodowane (notabene właśnie takie auto pokazywał w jednym ze swoich programów Clarkson). Desperaci potrafią jednak przerobić na limuzynę – czy jakkolwiek nazwać finalny produkt – nawet plastikowego trabanta.
Trabanta w wydłużonej wersji można ujrzeć w polskim filmie „Drzazgi” z 2008 roku, ale wybrany przeze mnie kadr pochodzi ze starszego o rok serbskiego filmu „Obiecaj mi!”. Zaprezentowany na nim trabant jest dłuższy od tego z „Drzazg” i pomalowany na modłę krążowników szos z lat 1950. Podczas gdy ten nasz jest „po prostu” złoty. Inna sprawa, że trabant z „Drzazg” mimo wszystko wygląda solidniej. Podróż tym serbskim wymagałaby chyba od pasażerów jakiegoś mocniejszego drinka na zagłuszenie obaw o zwartość konstrukcji.
Wbrew pozorom „Obiecaj mi!” nie jest jakimś niszowym filmem. Wyszedł spod ręki Emira Kusturicy. Nie było to jednak przesadnie udane dzieło i reżyser na dobrą dekadę zamilkł, kręcąc w międzyczasie jedynie dokument o Maradonie oraz nowelkę do projektu „Words with Gods”, finalnie nie wprowadzoną do szerszej dystrybucji. Fabuła „Obiecaj mi!” jest w zasadzie prosta jak drut. Wnuk – na polecenie odnawiającego cerkiew dziadka, ciągle użerającego się z lokalną gospodynią (to właśnie jej amant bryluje w wydłużonym trabancie) – rusza do miasta sprzedać krowę i znaleźć żonę. Nim dopnie celu, musi uporać się z bandytą prowadzącym burdel, do tego przymierzającym się do wyburzenia zabytkowej fabryki i wystawienia w jej miejscu mieszkaniowego osiedla. Niestety, całość została zaprezentowana w charakterystycznej manierze, przetwarzającej wykrzywiającej trudną serbską rzeczywistość w rodzaj zwariowanej groteski. Z jednej strony jest to swego rodzaju znak firmowy Kusturicy, z drugiej jednak maniera ta była świeża kilka filmów wcześniej i w „Obiecaj mi!” zaczynała już drażnić. Zwłaszcza że zaproponowany humor był raczej przaśnej natury. Wliczając w to trabanta.
koniec
3 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Krótko o filmach: Ciałem y duchem
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.