Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Z filmu wyjęte: Limuzyna na miarę naszych możliwości

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy zachodzi potrzeba użycia długiej limuzyny, a lokalne firmy nie mają akurat pod ręką żadnego lśniącego zaoceanicznego wehikułu, trzeba zdać się na lokalną wytwórczość.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Limuzyna na miarę naszych możliwości

Gdy zachodzi potrzeba użycia długiej limuzyny, a lokalne firmy nie mają akurat pod ręką żadnego lśniącego zaoceanicznego wehikułu, trzeba zdać się na lokalną wytwórczość.
Wszyscy znają – z autopsji lub chociażby z filmów – wygląda amerykańskich limuzyn. Profesjonalnie wykonane, niekiedy długie nawet na 15 metrów, zazwyczaj czarne bądź białe, potrafią wozić zarówno prezesów firm, jak i grupki imprezującej młodzieży. Nie są to jednak tanie pojazdy i od czasu do czasu ktoś wpada na pomysł, żeby wykonać sobie taką limuzynę własnym sumptem. Pal licho, jeśli przerabia na nią w miarę mocne auto. Może to być mercedes, audi, porsche, a nawet poczciwe żiguli – naturalnie jeśli nie jest zanadto skorodowane (notabene właśnie takie auto pokazywał w jednym ze swoich programów Clarkson). Desperaci potrafią jednak przerobić na limuzynę – czy jakkolwiek nazwać finalny produkt – nawet plastikowego trabanta.
Trabanta w wydłużonej wersji można ujrzeć w polskim filmie „Drzazgi” z 2008 roku, ale wybrany przeze mnie kadr pochodzi ze starszego o rok serbskiego filmu „Obiecaj mi!”. Zaprezentowany na nim trabant jest dłuższy od tego z „Drzazg” i pomalowany na modłę krążowników szos z lat 1950. Podczas gdy ten nasz jest „po prostu” złoty. Inna sprawa, że trabant z „Drzazg” mimo wszystko wygląda solidniej. Podróż tym serbskim wymagałaby chyba od pasażerów jakiegoś mocniejszego drinka na zagłuszenie obaw o zwartość konstrukcji.
Wbrew pozorom „Obiecaj mi!” nie jest jakimś niszowym filmem. Wyszedł spod ręki Emira Kusturicy. Nie było to jednak przesadnie udane dzieło i reżyser na dobrą dekadę zamilkł, kręcąc w międzyczasie jedynie dokument o Maradonie oraz nowelkę do projektu „Words with Gods”, finalnie nie wprowadzoną do szerszej dystrybucji. Fabuła „Obiecaj mi!” jest w zasadzie prosta jak drut. Wnuk – na polecenie odnawiającego cerkiew dziadka, ciągle użerającego się z lokalną gospodynią (to właśnie jej amant bryluje w wydłużonym trabancie) – rusza do miasta sprzedać krowę i znaleźć żonę. Nim dopnie celu, musi uporać się z bandytą prowadzącym burdel, do tego przymierzającym się do wyburzenia zabytkowej fabryki i wystawienia w jej miejscu mieszkaniowego osiedla. Niestety, całość została zaprezentowana w charakterystycznej manierze, przetwarzającej wykrzywiającej trudną serbską rzeczywistość w rodzaj zwariowanej groteski. Z jednej strony jest to swego rodzaju znak firmowy Kusturicy, z drugiej jednak maniera ta była świeża kilka filmów wcześniej i w „Obiecaj mi!” zaczynała już drażnić. Zwłaszcza że zaproponowany humor był raczej przaśnej natury. Wliczając w to trabanta.
koniec
3 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Czy małe dziewczynki lubią krew?
Jarosław Loretz

24 VI 2019

Pytanie w sumie jest retoryczne, jeśli spojrzeć na załączony kadr. Nie muszę chyba przy tym mówić, że nie pochodzi on z amerykańskiego filmu…

więcej »

Z filmu wyjęte: Nasi w zaświatach
Jarosław Loretz

17 VI 2019

To raczej oczywiste, że i po drugiej stronie bariery życia spotkamy trochę Polaków. I to takich, którzy próbują komunikować się w rodzimym języku z… Amerykanami. W końcu ze znajomością języków obcych jest u nas – jak zwykle – dość kiepsko…

więcej »

Z filmu wyjęte: Meble na wysoki połysk
Jarosław Loretz

10 VI 2019

Garażowe wyprzedaże w rejonie Hollywood mogą kryć szereg zdradzieckich pułapek. Jedną z nich są meble.

więcej »

Polecamy

Czy małe dziewczynki lubią krew?

Z filmu wyjęte:

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Wędrować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Houston, mamy kłopot
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Amisz bez raju
— Jarosław Loretz

Bracula
— Jarosław Loretz

Polska atomem liźnięta
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Wilczy apetyt
— Jarosław Loretz

Nocne podsysanie
— Jarosław Loretz

A mówili zakochaj się…
— Jarosław Loretz

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.