Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Dla chcącego nic trudnego

Esensja.pl
Esensja.pl
„El mariachi” kosztował 7 tysięcy dolarów – kwotę niewyobrażalną dla profesjonalnych twórców (no bo na co to starczy – na waciki i colę?). A przecież są filmy jeszcze tańsze…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Dla chcącego nic trudnego

„El mariachi” kosztował 7 tysięcy dolarów – kwotę niewyobrażalną dla profesjonalnych twórców (no bo na co to starczy – na waciki i colę?). A przecież są filmy jeszcze tańsze…
W przemyśle filmowym im niższy budżet, tym gorsze… wszystko. Poniżej pewnego pułapu zaczyna się kino czysto amatorskie. Granica owego pułapu jest jednak trudna do uchwycenia, bowiem często za kino niskobudżetowe uznawane są produkcje kosztujące i milion dolarów. A skoro one są uznawane za kino podrzędniejszego sortu, to co powiedzieć o filmach kosztujących mniej niż sto tysięcy? A wspomniany „El mariachi”, na którego nakręcenie wydano zawrotne 7 tysięcy „zielonych"? Wbrew pozorom nie jest to jednak żaden rekord. Są filmy jeszcze tańsze – na przykład argentyńska „Plaga zombie”, zrealizowana w 1997 roku za oszałamiające… 120 dolarów.
Oczywiście, trudno za takie pieniądze wymagać wodotrysków. Aktorzy to kumple z podwórka, za plan zdjęciowy posłużyła willa rodziców któregoś z filmowców, zaś o jakości kamery lepiej się w tym momencie nie wypowiadać. Tanie były też efekty specjalne, do wykonania których użyto sporej ilości mrożonego ciasta (pewnie to jego zakup pochłonął lwią część budżetu). A mimo to twórcy potrafili zaproponować scenę, gdzie jednemu z bohaterów eksploduje wyrosły na brzuchu, pulsujący bąbel, wyrywając mu w ciele dziurę na wylot. Przy czym dziura jest zrobiona tak, że zsuwająca się z pleców krawędź koszulki rzeczywiście w pewnym momencie przesłania otwór. Maestria godna kina profesjonalnego, posiadającego sztab wysoko opłacanych specjalistów. A przypomnę – zrobili to kumple z podwórka, dysponując ciastem, owocowymi sokami i tym, co znaleźli na stryszku domu…
Fabuła „Plagi zombie” jest niezbyt ambitna – w końcu chodzi o plagę truposzy. Na podmiejskim osiedlu domków jednorodzinnych obcy porywają szereg mieszkańców i faszerują ich jakimś świństwem, po czym puszczają wolno. Długo nie trzeba czekać, aż delikwentom zaczyna gnić skóra, po czym wszyscy prędzej czy później przemieniają się w zombie. Jedynymi, którym udaje się uniknąć tego losu, są student informatyki, młody lekarz pozbawiony prawa wykonywania zawodu i były wrestler, marzący o powrocie na ring. Gdy ekipa decyduje się wreszcie ruszyć do walki z panoszącymi się po domu i ogrodzie zombie, zaczyna się znacznie ciekawsza część filmu, skrząca się niekonwencjonalnym podejściem do tematu i makabrycznym humorem, w poczet którego wchodzi m.in. zombie żonglujący mózgami, zombie grający w karty, zombie wrestler, czy choćby zombie chowający się za rozłożoną gazetą. To właśnie ten humor spowodował, że cztery lata później twórcy postanowili nakręcić kontynuację, „Plaga zombie: Zona mutante”, za którą poszły jeszcze dwie kolejne części: „Plaga Zombie: Zona Mutante: Revolución Tóxica” (2011) i „Plaga Zombie: American Invasion” (znajduje się aktualnie w postprodukcji). Ponieważ jednak pierwotnie nie przewidywano żadnego ciągu dalszego, scenariusz części drugiej ignoruje fakt, że w finale poprzedniego filmu niektórzy z bohaterów zginęli w dość widowiskowy sposób. Było to pójście na łatwiznę, ale rzeczywiście się opłaciło, bowiem „Plaga zombie: Zona mutante” to taka mała perełka, potrafiąca przynieść radość nie tylko fanatykom kina spod znaku gnijących spacerowiczów.
koniec
22 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Krótko o filmach: Ciałem y duchem
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.