Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Dla chcącego nic trudnego

Esensja.pl
Esensja.pl
„El mariachi” kosztował 7 tysięcy dolarów – kwotę niewyobrażalną dla profesjonalnych twórców (no bo na co to starczy – na waciki i colę?). A przecież są filmy jeszcze tańsze…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Dla chcącego nic trudnego

„El mariachi” kosztował 7 tysięcy dolarów – kwotę niewyobrażalną dla profesjonalnych twórców (no bo na co to starczy – na waciki i colę?). A przecież są filmy jeszcze tańsze…
W przemyśle filmowym im niższy budżet, tym gorsze… wszystko. Poniżej pewnego pułapu zaczyna się kino czysto amatorskie. Granica owego pułapu jest jednak trudna do uchwycenia, bowiem często za kino niskobudżetowe uznawane są produkcje kosztujące i milion dolarów. A skoro one są uznawane za kino podrzędniejszego sortu, to co powiedzieć o filmach kosztujących mniej niż sto tysięcy? A wspomniany „El mariachi”, na którego nakręcenie wydano zawrotne 7 tysięcy „zielonych"? Wbrew pozorom nie jest to jednak żaden rekord. Są filmy jeszcze tańsze – na przykład argentyńska „Plaga zombie”, zrealizowana w 1997 roku za oszałamiające… 120 dolarów.
Oczywiście, trudno za takie pieniądze wymagać wodotrysków. Aktorzy to kumple z podwórka, za plan zdjęciowy posłużyła willa rodziców któregoś z filmowców, zaś o jakości kamery lepiej się w tym momencie nie wypowiadać. Tanie były też efekty specjalne, do wykonania których użyto sporej ilości mrożonego ciasta (pewnie to jego zakup pochłonął lwią część budżetu). A mimo to twórcy potrafili zaproponować scenę, gdzie jednemu z bohaterów eksploduje wyrosły na brzuchu, pulsujący bąbel, wyrywając mu w ciele dziurę na wylot. Przy czym dziura jest zrobiona tak, że zsuwająca się z pleców krawędź koszulki rzeczywiście w pewnym momencie przesłania otwór. Maestria godna kina profesjonalnego, posiadającego sztab wysoko opłacanych specjalistów. A przypomnę – zrobili to kumple z podwórka, dysponując ciastem, owocowymi sokami i tym, co znaleźli na stryszku domu…
Fabuła „Plagi zombie” jest niezbyt ambitna – w końcu chodzi o plagę truposzy. Na podmiejskim osiedlu domków jednorodzinnych obcy porywają szereg mieszkańców i faszerują ich jakimś świństwem, po czym puszczają wolno. Długo nie trzeba czekać, aż delikwentom zaczyna gnić skóra, po czym wszyscy prędzej czy później przemieniają się w zombie. Jedynymi, którym udaje się uniknąć tego losu, są student informatyki, młody lekarz pozbawiony prawa wykonywania zawodu i były wrestler, marzący o powrocie na ring. Gdy ekipa decyduje się wreszcie ruszyć do walki z panoszącymi się po domu i ogrodzie zombie, zaczyna się znacznie ciekawsza część filmu, skrząca się niekonwencjonalnym podejściem do tematu i makabrycznym humorem, w poczet którego wchodzi m.in. zombie żonglujący mózgami, zombie grający w karty, zombie wrestler, czy choćby zombie chowający się za rozłożoną gazetą. To właśnie ten humor spowodował, że cztery lata później twórcy postanowili nakręcić kontynuację, „Plaga zombie: Zona mutante”, za którą poszły jeszcze dwie kolejne części: „Plaga Zombie: Zona Mutante: Revolución Tóxica” (2011) i „Plaga Zombie: American Invasion” (znajduje się aktualnie w postprodukcji). Ponieważ jednak pierwotnie nie przewidywano żadnego ciągu dalszego, scenariusz części drugiej ignoruje fakt, że w finale poprzedniego filmu niektórzy z bohaterów zginęli w dość widowiskowy sposób. Było to pójście na łatwiznę, ale rzeczywiście się opłaciło, bowiem „Plaga zombie: Zona mutante” to taka mała perełka, potrafiąca przynieść radość nie tylko fanatykom kina spod znaku gnijących spacerowiczów.
koniec
22 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Polska szkoła plakatu
Jarosław Loretz

19 VIII 2019

Wbrew pozorom hasło „Polska szkoła plakatu” swego czasu znaczyło całkiem dużo. Tak dużo, że dzieła rodzimych plakacistów można było niekiedy zauważyć nawet w zagranicznych filmach. I to tych lepszych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
Jarosław Loretz

12 VIII 2019

Utrapienie rodzimych kierowców, czyli niszcząca podwozia i karoserie samochodów sól, sypana na jezdnie hojną ręką przez pracowników firm działających na zlecenia magistratów, może niekiedy doprowadzić do prawdziwie opłakanych skutków.

więcej »

Z filmu wyjęte: Drzewa-zabójcy
Jarosław Loretz

5 VIII 2019

Zdawałoby się, że coś takiego jak heroiczna walka z drzewami-zabójcami wyskakującymi na jezdnie dróg tuż przed samochody, to sprawa ogólnoświatowa. A tu wychodzi na to, że antydrzewny heroizm to domena wyłącznie polska…

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Brudne szpony bioenergoterapeutów
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
— Jarosław Loretz

Kwestia zaufonia
— Jarosław Loretz

Obraz niezdecydowania
— Jarosław Loretz

Wędrować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.