Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 sierpnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Po szkielecie poznasz ich

Esensja.pl
Esensja.pl
Mawia się, że w łańcuchu ewolucyjnym człowieka wciąż są tzw. zaginione ogniwa, czyli formy pośrednie między małpą a homo sapiens. Niewykluczone, że hinduscy twórcy filmowi odkryli niedawno jedno z takich ogniw.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Po szkielecie poznasz ich

Mawia się, że w łańcuchu ewolucyjnym człowieka wciąż są tzw. zaginione ogniwa, czyli formy pośrednie między małpą a homo sapiens. Niewykluczone, że hinduscy twórcy filmowi odkryli niedawno jedno z takich ogniw.
Jak łatwo można się zorientować z obrazka, owo zaginione hinduskie ogniwo posiada nadzwyczaj grube, wręcz rurowe (od rur kanalizacyjnych) kości ramion i ud, przy czym warto zaznaczyć, że kości ramion stanowią praktycznie jedność z kośćmi przedramion, w związku z czym raczej nie ma co marzyć o stawie łokciowym. Z elementów, których na obrazku nie widać, są jeszcze wysokie kości piętowe, wyglądające jak obcasy wielkich butów, a także zrośnięte w jeden monolit dłonie, których palce posiadają wydrążone otwory z wprowadzonymi w nie stalowymi drutami.
Owa przeurocza animacja, powodująca u widza mimowolny chichot (ach, ta scena, gdy twarz kobiety zmienia się w czaszkę!), nie dość, że nie jest zdarzeniem z zamierzchłej przeszłości, to jeszcze trafia się w filmie nie aż tak tanim. Pochodzi ona ze zrealizowanego w 2002 roku indyjskiego dramatu „Jaani Dushman: Ek Anokhi Kahani” (po polsku z grubsza „Ukochany wróg: Wyjątkowa historia”), wbrew pozorom nie mającego absolutnie nic wspólnego ze starszym o 23 lata „Jaani Dushman”. Bo podczas gdy w tym starym chodziło o wsiąkanie panien młodych u wrót świątyni, to w tym nowym osią fabuły jest zemsta człowieka-kobry. Morduje on kolejnych przyjaciół swojej ukochanej, która zażądała sprzątnięcia ich za to, że nakłonili ją do wybaczenia próby gwałtu dwóm studentom. Ci zaś parę dni później i tak ją przydybali na uboczu i zgwałcili. A przynajmniej tak sugerują twórcy, bo gwałt został przedstawiony jako chwila szamotaniny, zakończona lekkim potarganiem ubrania. Zhańbiona kobieta, na której reinkarnację kilkaset lat czekał zaklęty w drzewie człowiek-kobra, rzuca się zaraz potem brzuchem na skalną iglicę i – po skonaniu w ramionach ukochanego – wraca jako duch, pomagając mu w wywieraniu zemsty.
Film jest po trochu dramatem, po trochu romansem, po trochu horrorem, po trochu fantasy, a po trochu – co jest jak najbardziej oczywiste w przypadku filmów z tamtego rejonu świata – musicalem, nie mogło się bowiem obejść bez kilku kawałków śpiewanych. Niestety, te kawałki śpiewane są dodatkowym gwoździem do trumny ze względu na okraszenie kilku z nich komputerowymi plenerami. Jakiej jakości były to plenery, można się domyślić. Wystarczy rzut oka na szkielet. Co gorsza, tragicznie marne efekty komputerowe – i to fatalnie nadużywane (szkielet ma swoje bite pięć minut walki z pełnokrwistym człowiekiem) – to nie jedyna bolączka filmu. Nie można przecież zapomnieć o piankowych rekwizytach (ręka szkieletu), malowanych na płótnie plenerach (jeden jest tak piękny, że wyląduje w kolejnej odsłonie cyklu) oraz bezprzytomnym rżnięciu wątków z popularnego kina hollywoodzkiego. A na czym one polegały? Otóż człowiek-kobra na ogół występuje w długim, skórzanym płaszczu i – uwaga! – potrafi literalnie z tyłka wyciągnąć sobie szybki motocykl. Gdy zaś dochodzi do walki, umie przejść w tryb Matrixa (uchyla się przed kulami w bardzo charakterystyczny sposób), Terminatora (trafiony pociskiem z bazooki zlewa się w pierwotny kształt z rozproszonych, metalicznych kropli), a nawet… Chrystusa (swobodnie biega po wodzie).
Innymi słowy – film w sam raz dla twardzieli, łykających złe kino jak pelikan ryby.
koniec
9 września 2019

Komentarze

10 IX 2019   15:27:41

> łykających (...) jak pelikan ryby

Podobno niektóre ptaki są większe w środku niż na zewnątrz https://i.imgur.com/vGTNFgw.gifv

10 IX 2019   17:28:16

Wow! Moje totemiczne zwierzę!!!
Jak on (ona?) to robi...

11 IX 2019   14:42:50

@Beatrycze
Chowa w wolu https://pl.wikipedia.org/wiki/Wole_(anatomia_zwierząt)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 7
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 VIII 2020

W XXI wieku zombie ewoluowały. Stały się szybsze i bardziej agresywne. Często zostały poddane różnym mutacjom. Ich eliminacji towarzyszą odgłosy karabinowych serii i wybuchów granatów. Miejsce gotyckiego horroru zastąpiła akcja. Oto dziesięć filmów akcji o żywych trupach.

więcej »

Z filmu wyjęte: Recepcja nadzorcza
Jarosław Loretz

10 VIII 2020

Co zrobić, żeby stale mieć oko na poczynania najemców? No cóż, wystarczy odpowiednio umieścić recepcję…

więcej »

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 6
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 VIII 2020

Świat zombie to przede wszystkim miłość do umowności i złego smaku. Dlatego też poza kinowymi superprodukcjami, fani cenią sobie także niezależne filmy, robione za psie pieniądze, z kiepskim aktorstwem i przesadną ilością makabrycznych scen. Dziś zajmiemy się właśnie nimi, oto 10 najlepszych niskobudżetowych filmów o żywych trupach.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Dogma

Do sedna:

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Recepcja nadzorcza
— Jarosław Loretz

Piękno w pełnej krasie
— Jarosław Loretz

Czasy dla okrasy
— Jarosław Loretz

Prawdziwy nazista czasu się nie boi
— Jarosław Loretz

Dekoracja z Neptuna
— Jarosław Loretz

Z ułańską fantazją
— Jarosław Loretz

Z języczkiem
— Jarosław Loretz

Łyk ambrozji
— Jarosław Loretz

Styropianowa armata
— Jarosław Loretz

Uspokajacz ruchu
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.