Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś chwila odpoczynku od kina indyjskiego. Zamiast tego proponuję rzut oka na zaoceaniczne podejście do naszego lokalnego patriotyzmu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Patriotyzm lokalny. Z grubsza.

Dziś chwila odpoczynku od kina indyjskiego. Zamiast tego proponuję rzut oka na zaoceaniczne podejście do naszego lokalnego patriotyzmu.
Kilka zdań po polsku, orzełek na koszulce czy polskie piwo – to widok zaskakujący w zagranicznym kinie, ale nie znowuż aż tak niesłychanie rzadki. Nasi krajanie rozlewają się szeroką ławą po świecie i z mniej lub bardziej pozytywnym skutkiem oddziałują na obce kultury i społeczeństwa, dostając potem w filmie i literaturze taki akcent, na jaki sobie zapracowali. Sądząc po dzisiejszym kadrze, w RPA że nie zapisali się chyba szczególnie złotymi zgłoskami. Zresztą, co się dziwić – wystarczy wspomnieć Janusza Walusia, zabójcę lidera tamtejszej partii komunistycznej, Chrisa Haniego, oraz Aarona Kośmińskiego, kłodawskiego żyda podejrzewanego o bycie Kubą Rozpruwaczem. To drastyczne przykłady, ale tkwiące głęboko w pamięci mieszkańców RPA.
Jak by nie było, w nakręconym w 2010 roku południowoafrykańskim filmie „Mad Cow” (czyli „Szalona krowa”) pojawia się charakterystyczny dżentelmen ze skąpym wąsikiem, podkrążonymi oczami i wypuczonym brzuszkiem, wciśniętym w porozciąganą koszulkę z napisem „I Love Warsaw”. Nietrudno zgadnąć, że chodzi o TĘ Warszawę, a nie o jedną z malutkich mieścin rozsianych po Stanach Zjednoczonych. W ramach kropki nad i dżentelmen dzierży w jednej dłoni butelkę z piwem, w drugiej zaś parówkę. Na szczęście „Mad Cow” powstał jako komedia, więc nie ma co się zbytnio przejmować kochającym Warszawę ochlapusem, aczkolwiek – tak po prawdzie – celność wizerunku trochę mimo wszystko niepokoi. Zupełnie jakby twórcy dość się napatrzyli na takich dżentelmenów, żeby móc odtworzyć przykładowego wręcz z zamkniętymi oczami.
Ze względu na mikroskopijny budżet i bardzo ograniczoną dystrybucję „Mad Cow” jest filmem praktycznie nieznanym. I – abstrahując już od wzorcowego piwosza – bardzo dobrze, trudno bowiem nazwać tę produkcję dziełem udanym. Gdzieś na prowincji zaczynają ginąć ćwiartowani mechaniczną piłą ludzie. Wkrótce okazuje się, że mordercą jest… powiedzmy, że krowołak. Ot, szalony naukowiec wykradł z wojskowego instytutu, w którym pracował, prototyp żołnierza przyszłości, tyle że zapomniał spakować jego głowę. Wysłana po „jakąś głowę” asystentka przyniosła zaś zwędzoną z ciężarówki rzeźnika głowę krowy. A że nie było już czasu na szukanie kolejnej głowy, powstała hybryda, mszcząca się na wszystkich wokół za swoje kalectwo. Reszta filmu to kolejne morderstwa, tropione przez policjanta wspomaganego przez dwóch podwładnych (jeden – czarny – udaje Zulusa, drugi jest rośliną doniczkową), oraz snucie się tu i tam zgrabnej dziewczyny, ciągle natykającej się na krowołaka. Fabuła jest niemądra, postaci przerysowane, większość humoru oparta na robieniu z siebie durniów, a jedynym jaśniejszym akcentem w obsadzie jest owa dziewczyna grana przez Tanyę van Graan, stawiającą pierwsze kroki w nadspodziewanie dobrze rozwijającej się karierze. Na plus można też zaliczyć wątek zombie (pojawia się blisko finału), garść odniesień do klasyki oraz spray na szybkie odrastanie utraconych elementów ciała. To jednak trochę za mało, żeby film uznać za udany.
A co do dżentelmena z brzuszkiem – w zasadzie nic konkretnego w filmie nie robi. Po prostu stoi na scenie, gdy Tanya van Graan wije się wokół niego w erotycznym tańcu.
koniec
11 listopada 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Niezgłębione meandry nowoczesnego designu
Jarosław Loretz

9 XII 2019

Czasami doprawdy nie sposób pojąć ścieżek, jakimi podąża umysł architekta. Zdarzają się projekty, metkowane zapewne jako doskonały przykład śmiałego wzornictwa, które tak na zdrowy rozsądek wyglądają jak skomplikowana pułapka mająca doprowadzić do śmierci bądź przynajmniej trwałego kalectwa zleceniodawcy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa
Jarosław Loretz

2 XII 2019

Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2019
Esensja

1 XII 2019

Zapraszamy do przeglądu najciekawszych premier kinowych grudnia 2019.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky „mother!”

Do sedna:

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Niezgłębione meandry nowoczesnego designu
— Jarosław Loretz

Suspens rzecz niełatwa
— Jarosław Loretz

Wejście piankowego cybernatora
— Jarosław Loretz

Balonowa bujda
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Krótko o filmach: Rodowe dziedzictwo
— Jarosław Loretz

Niania średnio tania
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Ciałem y duchem
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.