Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Balonowa bujda

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy balon o średnicy pięciu metrów może przenieść dwie osoby na odległość kilkudziesięciu kilometrów? Ależ oczywiście! Aczkolwiek tylko w indyjskim kinie…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Balonowa bujda

Czy balon o średnicy pięciu metrów może przenieść dwie osoby na odległość kilkudziesięciu kilometrów? Ależ oczywiście! Aczkolwiek tylko w indyjskim kinie…
Balony zdolne unieść człowieka są różne. Te najpopularniejsze, na gorące powietrze, są ogromne. Im większy balon, tym większy udźwig. Przykładowo jednostka o średnicy dwudziestu metrów potrafi unieść prawie 900 kilogramów. Kłopot w tym, że sama powłoka balonu, kosz, oprzyrządowanie do podgrzewania powietrza i paliwo też swoje ważą i koniec końców w powietrze może wzbić się na takim balonie ledwie dwóch-trzech śmiałków. Są oczywiście balony zdolne unieść i kilkanaście osób (obecny rekord to 35 ludzi), ale ich rozmiary są znacznie większe. Notabene najmniejszy balon na gorące powietrze, zdolny unieść jedną osobę – i to bez kosza i większości oprzyrządowania – musi mieć średnicę przynajmniej pięciu metrów. Drugi typ to balony gazowe, z powłoką – szczelną, pozbawioną wielkiego otworu u spodu – wypełnioną helem lub wodorem. Na ogół helem, bo wodór ma tendencje do widowiskowych pożarów. Balony gazowe są znacznie wydajniejsze, ponieważ do uniesienia jednego kilograma obciążenia potrzebują tylko jednego metra sześciennego gazu, podczas gdy gorącego powietrza potrzeba nieco ponad trzy metry sześcienne. Niestety, hel jest drogi, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą popularność balonów gazowych. Istnieje też trzeci typ balonów, mieszany, z niedużym balonem gazowym umieszczonym w środku większego, na gorące powietrze. Jak by jednak nie było, balon z koszem i dwoma osobami, w dodatku zdolny do lotów w tropiku (nie bez przyczyny lata się balonami raczej w chłodniejsze dni), niezależnie od rodzaju wypełnienia musi mieć przynajmniej te 8-10 metrów średnicy.
W „naszym” filmie ma on natomiast tych metrów – jak dobrze pójdzie – może ze cztery. Kosz balonu, w którym siedzi w kucki para bohaterów, jest raczej ciężki i siermiężny, zawieszenie wykonano z czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda na sznur konopny, zaś sama powłoka balonu przypomina materiałem, kolorem i techniką wykonania starą, poczciwą piłkę plażową. Raczej nietrudno zgadnąć, że ów balon, którym bohaterowie wykonują podniebny rejs, w istocie jest podczepiony pod śmigłowcem. Cienkiego drutu łączącego oba powietrzne statki co prawda nie widać, ale kto wie, co można by dostrzec na lepszej kopii filmu…
Oczywiście nie ma co rwać włosów. Film – „Kismat” („Przeznaczenie”) – ma już sporo lat na karku, powstał bowiem w roku 1969 i na dokładkę jest czymś w rodzaju dziecinnej komedii sensacyjnej, wyraźnie wzorowanej na „Bondzie”. Bohaterem jest muzyk (Biswajeet), który musi uciekać przed wysłannikami złego Skorpiona, próbującego odzyskać mikrofilm przypadkowo wklejony do wnętrza jego gitary. Mikrofilm ważny, zawierający nazwiska podwładnych Skorpiona, podkładających w całym kraju bomby. Podczas ucieczki nasz bohater poznaje dziewczynę, która czmychnęła z domu (urocza Babita), a następnie – uciekając już we dwójkę – natykają się na zwariowanego wynalazcę, który stara się im pomóc. Trudno oczekiwać po „Kismacie” jakiegoś wyrafinowanego realizmu, zwłaszcza jeśli trafiają się tam na przykład wynalazki w rodzaju rękawicy bokserskiej walącej w twarz każdego, kto otwiera szafę, ale miniaturowy balon, ze sceny na scenę zmieniający deseń i na koniec po prostu flaczejący, jest już pewną przesadą.
Dzisiaj „Kismat” sprawdziłby się co najwyżej jako kino dla dzieci, aczkolwiek trzeba przyznać, że trup ściele się tam nawet gęsto, kładziony seriami z broni na niekończącą się amunicję. Mimo to film tkwi mocno w historii indyjskiego kina. Dlaczego? Otóż jest to jeden z najstarszych filmów, w których trafia się… taniec mężczyzny przebranego za kobietę.
koniec
18 listopada 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Z ułańską fantazją
Jarosław Loretz

6 VII 2020

Gdy w gwiazdy lecą biuraliści, zabierają z sobą tradycyjny pakiet wyobrażeń o komforcie…

więcej »

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach: Część 1
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

2 VII 2020

Wakacje to czas, w którym można się oddać błogiemu odmóżdżeniu (oby nie za bardzo), a najlepiej to osiągnąć oglądając filmy o ożywionych pożeraczach mózgów. A że oferta w tym zakresie jest przeogromna, zaś, niestety, ilość nie idzie w parze z jakością, proponuję cykl prezentujący najciekawsze tytuły poświęcone zombie. W odcinku pierwszym o tym, jak to się zaczęło, czyli o dziełach George’a A. Romera.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2020
Esensja

30 VI 2020

To chyba najobfitsze zestawienie recenzji w historii naszego cyklu. Sprawdźcie, czy a pewno czegoś nie przegapiliście!

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Z ułańską fantazją
— Jarosław Loretz

Z języczkiem
— Jarosław Loretz

Łyk ambrozji
— Jarosław Loretz

Styropianowa armata
— Jarosław Loretz

Uspokajacz ruchu
— Jarosław Loretz

Muzyka na kościach
— Jarosław Loretz

Historia obrazkowa
— Jarosław Loretz

Podręczna salamandra
— Jarosław Loretz

Wytchnienie po meczu
— Jarosław Loretz

Niezbędne wyposażenie robota
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.