Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa

Esensja.pl
Esensja.pl
Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa

Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.
Suspens jest bardzo pożytecznym narzędziem i scenarzyści chętnie z niego korzystają. Szczególnie mocno jest to widoczne w horrorach, w których klimat – czyli podstawa funkcjonowania większości podgatunków kina grozy – tworzony jest przez konglomerat muzyki, obrazu i właśnie suspensu. Te wszystkie sceny z kamerą powoli skradającą się do pogrążonego w mroku pomieszczenia, z bohaterem twardo krojącym pietruszkę mimo widma zbliżającego oślizgłą dłoń do jego ramienia, ze śpiącą kobietą, obok której leży sczerniały trup dawnego kochanka – to właśnie suspens, który ma zbudować napięcie i spowodować, że widz zastygnie nieruchomo z popcornem w ręku. Oczywiście horrory obecnej doby mocno nadużywają zagrywek tego typu, ale wciąż – przy porządnym wykonaniu i nietuzinkowej historii – jest to działanie nad wyraz skuteczne.
Kłopoty zaczynają się w chwili, gdy widz otrzymuje do konsumpcji regenerowany kotlet, sklejony ze skrawków przeżutych już wcześniej przez szeregi twórców. Zamiast z wypiekami śledzić bieg fabuły, niewdzięcznik poczyna zastanawiać się, z którego filmu który motyw został zapożyczony. W tej sytuacji wytworzenie dobrego klimatu jest sztuką trudną, aczkolwiek wcale nie niemożliwą. Lepiej jednak, żeby nie trafiały się wówczas żadne kiksy, bo film jedzie na wątłym kredycie umiarkowanego zainteresowania odbiorcy.
Twórcom świeżego, nakręconego w zeszłym roku horroru „Malicious” (po naszemu „Złośliwy”), sztuka ta niestety wyszła średnio. Wyjściowa historia jest dość prosta i pozbawiona większych zaskoczeń, choć skrojona na tyle kulturalnie i na tyle zgrabnie podana, że generalnie ciekawi rozwojem intrygi. Do sennego miasteczka przyjeżdża z dużej metropolii wykładowca matematyki wraz z żoną, ściągnięty tam przez lokalny, renomowany uniwersytet atrakcyjnymi warunkami pracy, w tym możliwością zamieszkania w dużym, w pełni wyposażonym domu. Podczas gdy matematyk powoli wsiąka w rytm uczelnianej pracy, jego ciężarna żona – bardzo miła i bardzo ładna Bojana Novakovic, i wizualnie, i aktorsko będąca młodszą wersją Helen Hunt – otwiera nadesłaną przez siostrę szkatułkę, nieświadomie wypuszczając wredną, mroczną siłę, z którą borykali się już Aztekowie. I wkrótce roni ciążę. Jednocześnie zaczyna mieć słuchowe i wzrokowe omamy, w które nie wierzy ani mąż, ani siostra, która przyjechała pocieszyć ją po stracie dziecka. Oczywiście nie wierzą do czasu, byt bowiem szybko rośnie w siłę i zaczyna być coraz bardziej namacalny, i coraz bardziej wredny.
I wszystko pięknie. Pojawiają się jednak cztery kłopoty. Pierwszy to sztampowość straszydełek. Miłośnik horrorów z łatwością odgadnie, gdzie i kiedy można się spodziewać „niespodziewanego”, co już na wstępie przekreśla możliwość włamania się „Malicious” do kanonu kina grozy. Drugi kłopot to chaotyczność manifestacji, ich zbyt duży rozrzut gatunkowy (widmowe dziecko czy starucha, ale i seksualne wizje, a także… sobowtór w lustrze, zupełnie jakby z innej parafii), a co za tym idzie – wątpliwa spójność intrygi. Trzeci kłopot to postać czarnoskórego, niewidomego wykładowcy, który zamiast wyjaśniać pewne zjawiska post factum, niejako je uprzedza, psując połowę potencjalnych niespodzianek. Natomiast ostatni mankament to zdumiewająca niechlujność realizatorska, widoczna zwłaszcza w scenie z lustrzanym sobowtórem siostry. Z założenia scena ta miała mocno zaskakiwać poruszeniem się sobowtóra w chwili, gdy jego „oryginał” zastygł na chwilę w bezruchu. W wykonaniu jednak nie zadbano o dostateczne skoordynowanie ruchów obu postaci, w związku z czym na chwilę przed „mocną sceną” uważny widz może spostrzec, że z „odbiciem” ewidentnie coś jest nie w porządku. I nici z zaskoczenia…
Film można więc obejrzeć, ale nie ma co spodziewać się po nim jakiejś niezapomnianej uczty…
koniec
2 grudnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Zupa z wkładką
Jarosław Loretz

17 II 2020

Przysłowiowe wkładki mięsne w zupie to utrapienie dziś już nie tak częste, jak ongiś, ale wciąż wiosłująca łapkami w posiłku mucha czy osa może przykuć naszą uwagę. Kiedyś trafiały się też wkładki większe, jak choćby myszy. Ileż wówczas wrzasku! A pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś rzeczywiście trafił na wkładkę z dzisiejszego kadru…

więcej »

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej
Jarosław Loretz

10 II 2020

Co robią zombie, gdy nie śledzi ich obiektyw kamery hollywoodzkiego zdjęciowca? No cóż, niekoniecznie ganiają za świeżymi mózgami…

więcej »

Do kina marsz: Luty 2020
Esensja

7 II 2020

Luty w kinach nie zapowiada się jakoś rewelacyjnie, ale kilka propozycji wygląda interesująco.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Zupa z wkładką
— Jarosław Loretz

(Nie)życie toczy się dalej
— Jarosław Loretz

Planowanie na szybko
— Jarosław Loretz

Obcy po taniości
— Jarosław Loretz

Śliczne japońskie domki
— Jarosław Loretz

Zygzakiem po Neapolu
— Jarosław Loretz

Uwaga, przejście dla pieszych! Do wtorku.
— Jarosław Loretz

Fajerwerki półproduktowe
— Jarosław Loretz

Polska technologia w „Star Treku”
— Jarosław Loretz

Studzienne refleksje
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Światło wiekuiste
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (1/4)
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Rodowe dziedzictwo
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.