Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa

Esensja.pl
Esensja.pl
Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa

Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.
Suspens jest bardzo pożytecznym narzędziem i scenarzyści chętnie z niego korzystają. Szczególnie mocno jest to widoczne w horrorach, w których klimat – czyli podstawa funkcjonowania większości podgatunków kina grozy – tworzony jest przez konglomerat muzyki, obrazu i właśnie suspensu. Te wszystkie sceny z kamerą powoli skradającą się do pogrążonego w mroku pomieszczenia, z bohaterem twardo krojącym pietruszkę mimo widma zbliżającego oślizgłą dłoń do jego ramienia, ze śpiącą kobietą, obok której leży sczerniały trup dawnego kochanka – to właśnie suspens, który ma zbudować napięcie i spowodować, że widz zastygnie nieruchomo z popcornem w ręku. Oczywiście horrory obecnej doby mocno nadużywają zagrywek tego typu, ale wciąż – przy porządnym wykonaniu i nietuzinkowej historii – jest to działanie nad wyraz skuteczne.
Kłopoty zaczynają się w chwili, gdy widz otrzymuje do konsumpcji regenerowany kotlet, sklejony ze skrawków przeżutych już wcześniej przez szeregi twórców. Zamiast z wypiekami śledzić bieg fabuły, niewdzięcznik poczyna zastanawiać się, z którego filmu który motyw został zapożyczony. W tej sytuacji wytworzenie dobrego klimatu jest sztuką trudną, aczkolwiek wcale nie niemożliwą. Lepiej jednak, żeby nie trafiały się wówczas żadne kiksy, bo film jedzie na wątłym kredycie umiarkowanego zainteresowania odbiorcy.
Twórcom świeżego, nakręconego w zeszłym roku horroru „Malicious” (po naszemu „Złośliwy”), sztuka ta niestety wyszła średnio. Wyjściowa historia jest dość prosta i pozbawiona większych zaskoczeń, choć skrojona na tyle kulturalnie i na tyle zgrabnie podana, że generalnie ciekawi rozwojem intrygi. Do sennego miasteczka przyjeżdża z dużej metropolii wykładowca matematyki wraz z żoną, ściągnięty tam przez lokalny, renomowany uniwersytet atrakcyjnymi warunkami pracy, w tym możliwością zamieszkania w dużym, w pełni wyposażonym domu. Podczas gdy matematyk powoli wsiąka w rytm uczelnianej pracy, jego ciężarna żona – bardzo miła i bardzo ładna Bojana Novakovic, i wizualnie, i aktorsko będąca młodszą wersją Helen Hunt – otwiera nadesłaną przez siostrę szkatułkę, nieświadomie wypuszczając wredną, mroczną siłę, z którą borykali się już Aztekowie. I wkrótce roni ciążę. Jednocześnie zaczyna mieć słuchowe i wzrokowe omamy, w które nie wierzy ani mąż, ani siostra, która przyjechała pocieszyć ją po stracie dziecka. Oczywiście nie wierzą do czasu, byt bowiem szybko rośnie w siłę i zaczyna być coraz bardziej namacalny, i coraz bardziej wredny.
I wszystko pięknie. Pojawiają się jednak cztery kłopoty. Pierwszy to sztampowość straszydełek. Miłośnik horrorów z łatwością odgadnie, gdzie i kiedy można się spodziewać „niespodziewanego”, co już na wstępie przekreśla możliwość włamania się „Malicious” do kanonu kina grozy. Drugi kłopot to chaotyczność manifestacji, ich zbyt duży rozrzut gatunkowy (widmowe dziecko czy starucha, ale i seksualne wizje, a także… sobowtór w lustrze, zupełnie jakby z innej parafii), a co za tym idzie – wątpliwa spójność intrygi. Trzeci kłopot to postać czarnoskórego, niewidomego wykładowcy, który zamiast wyjaśniać pewne zjawiska post factum, niejako je uprzedza, psując połowę potencjalnych niespodzianek. Natomiast ostatni mankament to zdumiewająca niechlujność realizatorska, widoczna zwłaszcza w scenie z lustrzanym sobowtórem siostry. Z założenia scena ta miała mocno zaskakiwać poruszeniem się sobowtóra w chwili, gdy jego „oryginał” zastygł na chwilę w bezruchu. W wykonaniu jednak nie zadbano o dostateczne skoordynowanie ruchów obu postaci, w związku z czym na chwilę przed „mocną sceną” uważny widz może spostrzec, że z „odbiciem” ewidentnie coś jest nie w porządku. I nici z zaskoczenia…
Film można więc obejrzeć, ale nie ma co spodziewać się po nim jakiejś niezapomnianej uczty…
koniec
2 grudnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do kina marsz: Grudzień 2019
Esensja

1 XII 2019

Zapraszamy do przeglądu najciekawszych premier kinowych grudnia 2019.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2019
Esensja

30 XI 2019

Jak co miesiąc przypominamy nasze recenzje.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wejście piankowego cybernatora
Jarosław Loretz

25 XI 2019

Gdy ekipa kręcąca film science fiction ma ogromne ambicje, ale przykrótkie finansowanie, na planie zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Niektóre wzbudzają potem u widza niezdrowy rechot, niektóre wyłącznie żenują, a niektóre… no cóż… są jedyne w swoim rodzaju.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wejście piankowego cybernatora
— Jarosław Loretz

Balonowa bujda
— Jarosław Loretz

Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
— Jarosław Loretz

Śmigłowiec rzecz droga
— Jarosław Loretz

Samochód rzecz święta
— Jarosław Loretz

Idea wiecznie żywa
— Jarosław Loretz

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Krótko o filmach: Rodowe dziedzictwo
— Jarosław Loretz

Niania średnio tania
— Jarosław Loretz

Krótko o filmach: Ciałem y duchem
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Lektura w splotach
— Jarosław Loretz

Klasyka gryziona po kostkach
— Jarosław Loretz

Wizyta w raju. Ponoć.
— Jarosław Loretz

Bazarki z kosmosu
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: I wśród hałd może być kolorowo
— Jarosław Loretz

Międzygwiezdne czułości
— Jarosław Loretz

Święto zmarłych na ckliwie
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.