Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej

Esensja.pl
Esensja.pl
Co robią zombie, gdy nie śledzi ich obiektyw kamery hollywoodzkiego zdjęciowca? No cóż, niekoniecznie ganiają za świeżymi mózgami…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej

Co robią zombie, gdy nie śledzi ich obiektyw kamery hollywoodzkiego zdjęciowca? No cóż, niekoniecznie ganiają za świeżymi mózgami…
Gdy w miasteczkach zombie pojawiają się suto opłacane hollywoodzkie ekipy realizatorskie, rozlega się gremialne charczenie i wycie, a ulicami przeciągają tabuny umarlaków, widowiskowo jęczących „mózgi, świeże mózgi”. Co jednak w sytuacji, gdy twórcy nie są w stanie sypnąć groszem? No cóż, życie idzie zwykłym trybem. Nikt nie zwraca uwagi na kamerę, koncentrując się na codziennych czynnościach, wykonywanych oczywiście bardzo powoli – jak to u zombie. Trzeba choćby zanieść kwiatek do sąsiadów czy zrobić przepierkę coraz mocniej zalatujących menelem ciuchów.
Oczywiście takie miasteczko zombie to czysta fikcja, ale trzeba przyznać, że truposze wykonujące codzienne prace – zamierzenie, a nie na zasadzie powtarzania wdrukowanych za życia czynności – nie są zbyt częstym widokiem w filmach eksplorujących tematykę żywej śmierci. Na ogół występują w nich albo bezmyślne istoty kierujące się „instynktem”, albo świadomi konsumenci ludziny, nie mogący lub nie chcący powstrzymać się przed nałogiem. Miłą w tym względzie odmianą jest „Plaga zombie: Zona mutante: Revolución tóxica”, taniutki, amatorski film rodem z odległej Argentyny. To właśnie z niego pochodzi powyższy kadr, z zombie rozwieszającym pranie.
Długość tytułu wspomnianego filmu wynika stąd, iż jest to trzecia – i ostatnia – część trylogii. Pierwszy film, „Plaga zombie”, powstał w 1997 roku za całe 120 dolarów i mimo siermiężności efektów zdobył szeroką rzeszę fanów. Tak szeroką, że postanowiono wskrzesić zabitych w finale „Plagi zombie” bohaterów. W 2001 roku ujrzała światło dzienne część druga filmu – nieco droższa, ale zrobiona w tej samej manierze – „Plaga zombie: Zona mutante”. Dopiero dekadę później, w 2011 roku, twórcy nakręcili domknięcie serii. Ale – mimo skoku technologii i posunięcia się aktorów w latach – najświeższy film wciąż wygląda jak dwaj jego starsi bracia. Jest tak samo kiczowaty, tak samo tani wizualnie, i tak samo wredny jeśli chodzi o humor. Oglądając wszystkie trzy historie pod rząd aż trudno uwierzyć, że saga powstawała na przestrzeni blisko piętnastu lat.
Zaś co do fabuły – „Plaga zombie” mówi o inwazji zombie, której próbują stawić czoło niedoszły lekarz, przebrzmiały wrestler i mieszkający po sąsiedzku informatyk (dokładniejsze detale podawałem przy okazji jednej z wcześniejszych edycji „Z filmu wyjęte”). W „Pladze zombie: Zona mutante” okazuje się, że nie dość, iż za całą plagą stoją klasyczne ufoki, i to wspierane przez rządowe agendy, to jeszcze truposze nie tyle są truposzami, ile inkubatorami dla ufoków. Jednak czemu konkretnie ufocy zmieniają ludzi w inkubatory, okazuje się dopiero w „Pladze zombie: Zona mutante: Revolución tóxica”. Wychodzi bowiem na to, że jest to zwichrowany proces rozrodu ufoków. Jak tylko truposz się rozpęka i z jego środka wychodzi świeżo wykluty obcy, zostaje zassany na pokład krążącego nad zainfekowanym miastem latającego talerza. Bohaterowie znajdują jednak pomysł, jak pozbyć się ufoków, a co za tym idzie – i zombie.
Film jest troszkę słabszy od drugiej części, nieco nudniejszy, ale jednocześnie posiada mnóstwo przednich koncepcji, jak choćby właśnie tych „zwyczajnych” truposzy, którzy starają się nikomu nie wadzić i są mocno zdziwione, gdy bohaterowie próbują je zabijać. Bo w zasadzie to czemu się naprzykrzają, i to akurat w trakcie rozwieszania prania? Po co ta cała agresja? Film naprawdę ogląda się przyjemnie, aczkolwiek muszę przestrzec, że nawet jeśli uda się go gdzieś upolować, to nie ma co liczyć wersję inną niż hiszpańska.
koniec
10 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Podręczna salamandra
Jarosław Loretz

18 V 2020

Któż (z palaczy) by nie chciał darmowej zapalniczki? Wystarczy sięgnąć w trawę, złapać przebierające łapkami zwierzątko i otworzyć mu pyszczek…

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Jak poradzić sobie z brakiem dostępu do fryzjera, czyli 10 filmów z niesfornymi włosami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 V 2020

Kwestia zamkniętych zakładów fryzjerskich stała się w ostatnim czasie sprawą narodową. A jak z włosami radzi sobie popkultura? Przyjrzyjmy się, jakie są plusy (i minusy) unikania nożyczek.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wytchnienie po meczu
Jarosław Loretz

11 V 2020

Po ciężkim meczu zawodnikowi należy się zasłużony odpoczynek. Niekiedy pojawia się jednak kłopot z interpretacją frazy „zasłużony"…

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Podręczna salamandra
— Jarosław Loretz

Wytchnienie po meczu
— Jarosław Loretz

Niezbędne wyposażenie robota
— Jarosław Loretz

Koleś, robisz to niewłaściwie!
— Jarosław Loretz

Ekologiczne obuwie
— Jarosław Loretz

Komunikat bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Polska zaraza w Albionie
— Jarosław Loretz

Opłakane skutki nieuwagi w trakcie kąpieli
— Jarosław Loretz

Trudny taniec na trudne czasy
— Jarosław Loretz

Książkę należy szanować niezależnie od okoliczności
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Światło wiekuiste
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.