Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 czerwca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Na spokojny sen

Esensja.pl
Esensja.pl
Zdawałoby się sprawą oczywistą, że w przypadku nocowania w domu posądzanym o zjawiska nadprzyrodzone należy wpierw zadbać o usunięcie z sypialni zbędnej dekoracji. Najwyraźniej jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Na spokojny sen

Zdawałoby się sprawą oczywistą, że w przypadku nocowania w domu posądzanym o zjawiska nadprzyrodzone należy wpierw zadbać o usunięcie z sypialni zbędnej dekoracji. Najwyraźniej jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd.
Wariant pierwszy – nocujemy w nowym dla nas domu. W nocy nasilają się jednak różne skrzypnięcia, stuknięcia i szelesty. Ba! W pewnym momencie same otwierają się drzwi od szafy! Co robimy? Oczywiście prócz natychmiastowego zapalenia światła i ewentualnie trzymania go włączonego aż do rana? Na przykład rozglądamy się, czy coś się nie porusza. A jeśli się nie porusza, to czy – przy odrobinie pomocy ze strony naszej roztrzęsionej wyobraźni – poruszać mogłoby się zacząć. I jeśli cokolwiek takiego znajduje się w zasięgu wzroku – na przykład wiszący na haku szlafroczek – dla zdrowia psychicznego usuwamy go z pola widzenia. Choćby na stołek. W końcu po co dodatkowo napędzać sobie stracha. Oczywiście możemy też uprzeć się i trzymać na wieszaku ciuch przypominający inkwizytorskie wdzianko, obowiązkowo z postawionym kapturem. Tylko po co? Żeby szybciej dostać zawału?
Wariant drugi – kręcimy horror. Chcemy zaskoczyć widza sceną ożywającego nagle ubioru. Rozespany bohater ma doznać szoku na widok złowieszczej postaci, która wyłoni się z ciemności, sunąc w jego stronę upiornym krokiem. Co robimy, jeśli mamy porządną ekipę? Szlafroczek sam wypełnia się widmowym ciałem i zeskakuje z haczyka, albo ubranie złożone na krześle nagle wstaje i zaczyna bez jednego dźwięku dreptać ku łóżku. A jak to wychodzi przy ekipie, która ani dba o robotę, ani umie robić horrory? No cóż, tak jak w „Bye Bye Manie”. Scenograf wiesza szlafrok – bądź płaszcz, bo nie jest to do końca jasne – na stojącym wieszaku, pieczołowicie drapując go tak, żeby wyglądał, jakby już leżał na czyichś ramionach. Do tego – obowiązkowo – kaptur ustawiony w szpic. Jak tylko bohater się budzi w nocy, jego wzrok podąża ku ścianie z wieszakiem i już za chwileczkę, już za momencik… oddycha z ulgą, bo przecież wszystko jest w porządku. Po czym kładzie się spać. I podobnie następnej nocy. Jak za którymś razem szlafroczek ożywa – a że ożyje, jest to absolutnie pewne – widz wręcz ziewa. Bo nie dość, że od pierwszego spojrzenia było wiadomo, po co szlafroczek tam wisi, to jeszcze „strzelbę” wykorzystano dopiero za którymś razem. Zwykła fuszerka, biorąca się poniekąd z ewidentnego niezrozumienia konwencji.
O treści samego filmu nie będę już pisał, bo pochylałem się nad nią w opublikowanej kilka dni temu recenzji.
koniec
24 lutego 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Muzyka na kościach
Jarosław Loretz

1 VI 2020

Kto by pomyślał, że walające się po świecie ludzkie kości można wykorzystać w tak pożyteczny sposób…

więcej »

Nie przegap: Maj 2020
Esensja

31 V 2020

Spis naszych majowych recenzji jest wyjątkowo bogaty – sprawdźcie czy na pewno nie przegapiliście czegoś ciekawego!

więcej »

Z filmu wyjęte: Historia obrazkowa
Jarosław Loretz

25 V 2020

Potrzeba matką wynalazku, czyli jak przekazać szefowi, co się stało. Symultanicznie. Bo wielu nas na jednej sali…

więcej »

Polecamy

Richard Kelly. Pułapka.

Do sedna:

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Muzyka na kościach
— Jarosław Loretz

Historia obrazkowa
— Jarosław Loretz

Podręczna salamandra
— Jarosław Loretz

Wytchnienie po meczu
— Jarosław Loretz

Niezbędne wyposażenie robota
— Jarosław Loretz

Koleś, robisz to niewłaściwie!
— Jarosław Loretz

Ekologiczne obuwie
— Jarosław Loretz

Komunikat bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Polska zaraza w Albionie
— Jarosław Loretz

Opłakane skutki nieuwagi w trakcie kąpieli
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Światło wiekuiste
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.