Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Przecież nikt nie zauważy różnicy

Esensja.pl
Esensja.pl
Fuszerka to nieodłączny przyjaciel tanich filmów. Co bardziej przyzwoici twórcy co prawda starają się nie kłuć w oczy ewidentnymi kiksami, no ale zawsze pozostaje rzesza tych, którzy przejmują się takimi rzeczami mniej. Lub wręcz wcale.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Przecież nikt nie zauważy różnicy

Fuszerka to nieodłączny przyjaciel tanich filmów. Co bardziej przyzwoici twórcy co prawda starają się nie kłuć w oczy ewidentnymi kiksami, no ale zawsze pozostaje rzesza tych, którzy przejmują się takimi rzeczami mniej. Lub wręcz wcale.
Na dzisiejszym kadrze możemy podziwiać dwóch dżentelmenów zbierających się do ucieczki. Ich posunięcie jest słuszne, bowiem za chwilę oba widoczne na zdjęciu pojazdy dokończą żywota w efektownych kulach ognia. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej zdjęciu, jasnym się stanie, że słowo „pojazdy” zostało przeze mnie użyte mocno na wyrost. „Pojazd” po lewej jest bowiem pozbawioną silnika, zrujnowaną skorupą jeepa, pamiętającego jeszcze czasy II wojny światowej, ten po prawej zaś… No cóż… Mimo że film oglądałem już jakiś czas temu, to do chwili obecnej nie potrafię odgadnąć, co to w zasadzie jest. Tekturowa makieta? Malowana w ciapki płaska atrapa samochodu? Czy może faktyczna terenówka, której ktoś przylepił do frontu kawałek blachy, bardzo kiepsko udającej maskę jeepa?
Jak by nie było, to dziergane w pocie czoła „cudo” zwyczajnie razi w oczy podczas seansu, dowodząc niezbyt poważnego podejścia do sztuki filmowej ze strony sporej części realizatorskiej ekipy. A to przecież tylko wisienka na torcie. Bo w rzeczywistości oba „jeepy” występują w roli kul ognia w miejsce nowszych o przynajmniej dwie dekady Fordów M151 ′MUTT′, które najzwyczajniej w świecie szkoda było zniszczyć. Mimo że miały już na karku trzydziestkę.
Takich „smaczków” jest oczywiście znacznie więcej w miejscu, skąd pochodzi kadr, czyli w „Klubie tajnych agentów” z 1996 roku. Wszystko stanie się chyba jasne, gdy napiszę, że jest to komedia familijna spod znaku Hulka Hogana. Ten sympatyczny, swego czasu powszechnie znany wrestler, nie miał przesadnego szczęścia do filmów. W dzisiejszych czasach większość z jego produkcji, na ogół przaśnych komedii, jest już po prostu wstyd oglądać. Z „Klubem…” sprawa przedstawia się o tyle inaczej, że jest to film po prostu zły. Głupi, naiwny, po partacku zrobiony, od czasu do czasu jawnie obrażający inteligencję widza i na dokładkę irytujący aktorskimi kłodami. Oglądanie tego filmu to już nie wstyd – to najczystsza groza.
Pro forma dwa zdania o fabule. Otóż tatuś-fajtłapa – w rzeczywistości supersprytny, supersilny agent (oczywiście Hogan) – wchodzi w posiadanie prototypowego laserowego pistoletu, a ponieważ zostaje pojmany przez tych, którym ów pistolet zakosił, a następnie poddany torturom w celu uzyskania informacji nt. miejsca ukrycia broni, drewniany syn (absolutnie odstręczający Matthew McCurley, któremu kariera nie wyszła – zupełnie nie wiedzieć, czemu) gromadzi grupkę drewnianych kumpli i rusza odbić ojca. Za przeciwników mają jednak przebiegłą kobietę (piękna Lesley-Anne Down, jeden z dwóch jasnych punktów filmu) i pracującego dla niej osiłka, poruszającego się jak Terminator i strasznie się krzywiącego, gdy musi wystękać słowo „przepraszam” (Richard Moll, czyli drugi jasny punkt). Rozwiązanie intrygi jest raczej oczywiste. Podobnie to, kto jest w filmie dobry i mądry, a kto zły i głupi…
koniec
9 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Trudny taniec na trudne czasy
Jarosław Loretz

23 III 2020

Ponieważ ostatnio zaczęły się wyczerpywać sposoby na kreatywne tracenie czasu, nadeszła pora rozejrzeć się po propozycjach serwowanych przez filmowych twórców. Na przykład taki breakdance…

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Jeszcze więcej filmowych wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 III 2020

Dla wszystkich, którym mało wirusów, świat filmu przychodzi z odsieczą. Produkcji o tej tematyce jest legion. Poniżej znajdziecie przykład tych, które właśnie ów wirus mają w tytule.

więcej »

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 III 2020

Jeśli mamy horror opowiadający o epidemii, to prawie na pewno będzie to epidemia zombie. Nie zawsze jednak tak jest. Poniżej znajduje się lista dziesięciu produkcji z wirusami w roli głównej, bez żywych trupów. W sam raz do nadrobienia w czasie narodowej kwarantanny.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Trudny taniec na trudne czasy
— Jarosław Loretz

Książkę należy szanować niezależnie od okoliczności
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy kontratakują
— Jarosław Loretz

Na spokojny sen
— Jarosław Loretz

Zupa z wkładką
— Jarosław Loretz

(Nie)życie toczy się dalej
— Jarosław Loretz

Planowanie na szybko
— Jarosław Loretz

Obcy po taniości
— Jarosław Loretz

Śliczne japońskie domki
— Jarosław Loretz

Zygzakiem po Neapolu
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Kiedy rozum śpi, budzą się upiory
— Jarosław Loretz

Światło wiekuiste
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2019 (1/4)
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.