Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli mamy horror opowiadający o epidemii, to prawie na pewno będzie to epidemia zombie. Nie zawsze jednak tak jest. Poniżej znajduje się lista dziesięciu produkcji z wirusami w roli głównej, bez żywych trupów. W sam raz do nadrobienia w czasie narodowej kwarantanny.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmowych epidemii, zaraz i wirusów

Jeśli mamy horror opowiadający o epidemii, to prawie na pewno będzie to epidemia zombie. Nie zawsze jednak tak jest. Poniżej znajduje się lista dziesięciu produkcji z wirusami w roli głównej, bez żywych trupów. W sam raz do nadrobienia w czasie narodowej kwarantanny.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zacznijmy od klasyki gore. Pozycja dla tych, którzy nie brzydzą się krwawymi efektami specjalnymi i lubią bardzo czarny humor. Pracownik pewnej restauracji morduje swojego chlebodawcę i ucieka do Afryki, gdzie zaraża się (przez gwałt) tytułową gorączką krwotoczną Eboli. Nie przeszkadza mu to jednak dalej serwować posiłków. W pewnym momencie nawet przerabia na nie kolejnych właścicieli restauracji. Oczywiście pandemia się szerzy, ale główny bohater nic sobie z tego nie robi. Najbardziej uwidacznia to scena, kiedy pluje na ulicy krwią, chcą zarazić jak najwięcej osób. Tylko dla odważnych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Pozostając w temacie gore, można sięgnąć po film pupila Quentina Tarantino, Eli Rotha. Opowiada historię grupy młodzieży, która przybywa do domku w głuszy leśnej na wakacje. Szybko okazuje się, że nieświadomie wkroczyli na teren opanowany przez zarazę, która powoduje odchodzenie ciała od kości. Temat „Śmiertelnej gorączki” okazał się na tyle nośny, że w sumie powstały jeszcze dwie części cyklu oraz remake „jedynki”. Z nich polecam kontynuację z 2009 roku, którą cechuje spora doza czarnego humoru.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Szaleńcy” są czwartym filmem w dorobku mistrza makabry George′a A. Romera. Po romansie z nieco innymi tematami (w tym dramatem), postanowił powrócić do klimatów znanych ze słynnej „Nocy żywych trupów”. Tym razem jednak nie mamy epidemii zombie, a wirus powodujący nagłą agresję u osób nim dotkniętych. Tradycyjnie już reżyser pod płaszczykiem horroru przemyca szereg gorzkich refleksji na temat świata. Między innymi pokazuje bezradność osób, które chcą zrobić coś dobrego (w tym wypadku opanować wirusa), ale grzęzną w natłoku zbytecznego formalizmu. W 2010 roku powstał remake filmu, który u nas wyświetlany był pod tytułem „Obłąkani”, ale ani klimatem, ani głębią nie dorównuje oryginałowi.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
A skoro przy znanych reżyserach jesteśmy, to w niniejszym zestawieniu nie mogło zabraknąć „Epidemii” Larsa von Triera. To jeden z przykładów kina dla prawdziwych koneserów. Całość bowiem stanowi paradokument o pisaniu scenariusza do filmu na temat epidemii. Lars z kolegą Nielsem Vørselem rozprawiają o tym, jak powinna wyglądać taka produkcja. Rozmowa przerywana jest rewelacyjnie zrealizowanymi sekwencjami z owego powstającego dzieła. Chociażby dla nich warto jest sięgnąć po tę pozycję.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
I jeszcze jedno wielkie dzieło równie wielkiego reżysera. Od lat waham się, czy najlepszym filmem Gillama jest właśnie „12 małp”, czy „Fisher King”. Za tym pierwszym na pewno przemawia misternie skonstruowana fabuła, która stanowi chyba najlepsze odzwierciedlenie podróży w czasie w światowej kinematografii. A gdzie epidemia? Ano w ponurej przyszłości, z której James Cole (Bruce Willis w życiowej formie) zostaje wysłany w przeszłość, by zbadać sposób w jaki doszło do wybuchu zarazy. Na uwagę zasługuje także genialna rola młodego Brada Pitta.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
A teraz dla równowagi film, który u nas całkiem przepadł w dystrybucji (nie dorobił się nawet polskiego tytułu). Tu historia jest podobna jak w „Szaleńcach”, wirus powoduje, że ludzie stają się agresywni. Tyle tylko, że dotyczy to wyłącznie dorosłych. Smutny stan rzeczy odkrywają wychowankowie położonego na uboczu ośrodka dla trudnej młodzieży. Starają się przetrwać, ale poza zarażonymi, zagrażają sobie wzajemnie. Do tego dzieciaki wykazują się wyjątkowym okrucieństwem, nie tylko wobec chorych, ale także rówieśników (czy ktoś powiedział „Władca much"? Blisko). „Don′t Grow Up” nie jest jednak typowym survival movie, a alegorią dorastania i przejmowania obowiązków dorosłych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W takim razie jeszcze jeden klimatyczny i minimalistyczny film. Chyba najbardziej ze wszystkich, które znajdziemy w tym rankingu. Akcja dotyczy domu w lesie, w którym zadekowała się rodzina Paula. Będąc głową rodziny, słusznie doszedł do wniosku, że najlepszą metodą na walkę z zewnętrznym zagrożeniem (w tym wypadku tajemniczym wirusem) jest izolacja. Sprawa zaczyna się komplikować, kiedy pod próg zawita druga rodzina, której nie można do końca ufać. Świetny przykład paranoi, ale także ukazania, że najbliżsi są na pierwszym miejscu. Przy okazji można też postawić pytanie, czy w momencie zagrożenia stać nas na skrupuły i zwyczajne, ludzkie odruchy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
To teraz coś z zupełnie innej beczki. Będzie o wirusie komputerowym, który jednak znacząco wpływa na losy świata, powodując, że pod jego wpływem ludzie zaczynają popełniać samobójstwa. „Puls”, o którym mówię to remake identycznie zatytułowanego japońskiego horroru z 2001 roku w reżyserii Kiyoshi Kurosawy. Jak łatwo się domyślić oryginał jest lepszy, choć wersja amerykańska została namaszczona przez samego Wesa Cravena. Wydaje mi się jednak, że bardziej pasuje do rankingu, ponieważ doczekała się dwóch kontynuacji, w których ludzie wyrzekli się wszelkiej elektroniki. Kontakt z nią jest co najmniej równie niebezpieczny, jak randka z zombie. Ostrzegam jednak, że o tyle, o ile część pierwszą da się nawet obejrzeć, to z pozostałymi co mniej odporni na tandetę i głupotę, mogą mieć problem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Przechodzimy w świat seriali. Przyznam, że po tytule „Wirus” i osobie Guillermo del Toro spodziewałem się sporo. Wtedy nie wiedziałem, że mamy do czynienia z adaptacją powieści o wampirach. Rozczarowanie jest tym większe, że początek pierwszego sezonu faktycznie wygląda, jakby serial dotyczył zarazy, która do Stanów Zjednoczonych dostaje się z pasażerami samolotu. Dla niego warto sięgnąć po tę pozycję.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Ten serial miał być strzałem w dziesiątkę, niczym „Z Archiwum X”. I poniekąd nim był. Rewelacyjny Lance Henriksen jako Frank Black, oraz mroczny klimat sprawiał, że otrzymaliśmy coś więcej, niż kopię przygód Muldera i Scully. Całość była chyba jednak zbyt mroczna i dlatego ostatecznie produkcja zatrzymała się na 3 sezonach. Pod koniec było też widać, że twórcy zmęczyli się tematem i nie mieli tak błyskotliwych pomysłów jak na początku. Niemniej ci, którzy dotrwali do końca mogli ujrzeć, jak świat zostaje zainfekowany zabójczym wirusem, a rodzina Blacka próbuje przed nim uciec. Żeby było ciekawiej w jednym z późniejszych odcinków „Z Archiwum X” ponownie pojawiają się postacie znane z „Millenium” i zasygnalizowano nam, że żadnej pandemii nie było, a wszystko stanowiło paranoję głównego bohatera. Jaka jest prawda (a jak wiadomo, prawda jest gdzieś tam) niech każdy osądzi sam.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wiem, miało nie być o zombie, ale muszę wspomnieć o tym filmie i to z dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ to chyba najbardziej kameralny obraz w dorobku Arnolda Schwarzeneggera, a po drugie, ponieważ okazało się, że on potrafi zagrać emocje (sic!). Bardzo przekonująco wcielił się w rolę ojca, którego córka została zarażona wirusem zombie i zaczyna zmieniać się w nieumarłą. Wie, że nie ma dla niej ratunku, ale nie chce także zgodzić się, by poddać ją kwarantannie. Nie liczcie na szybką akcję, czy ostre strzelaniny, „Maggie” to dramat z zapędami artystycznymi (które akurat obniżają jego ocenę). Tak po prawdzie, to wcale nie musimy mieć tu do czynienia z żywymi trupami, a w ich miejsce można wstawić dowolną epidemię. Emocje byłyby te same.
koniec
21 marca 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach: Część 1
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

2 VII 2020

Wakacje to czas, w którym można się oddać błogiemu odmóżdżeniu (oby nie za bardzo), a najlepiej to osiągnąć oglądając filmy o ożywionych pożeraczach mózgów. A że oferta w tym zakresie jest przeogromna, zaś, niestety, ilość nie idzie w parze z jakością, proponuję cykl prezentujący najciekawsze tytuły poświęcone zombie. W odcinku pierwszym o tym, jak to się zaczęło, czyli o dziełach George’a A. Romera.

więcej »

Nie przegap: Czerwiec 2020
Esensja

30 VI 2020

To chyba najobfitsze zestawienie recenzji w historii naszego cyklu. Sprawdźcie, czy a pewno czegoś nie przegapiliście!

więcej »

Z filmu wyjęte: Z języczkiem
Jarosław Loretz

29 VI 2020

Skoro już jesteśmy w tematach zahaczających o erotykę, warto poświęcić chwilę uwagi jednemu z bardzo użytecznych narzędzi, w jakie wyposażony jest każdy z nas – językowi.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy.

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż autora

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach: Część 1
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Od zbrukanego czytelnika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwutakt: Usuwamy najsłabsze utwory z albumów Metalliki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

X-tra restart
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bój to jest nasz ostatni?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pakiet startowy: 50 najlepszych utworów Kazika według czytelników Esensji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie czas na zastanawianie się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polemika z „opinią” Bogusława Nowickiego „Tak zwana Lista Przebojów ‘Trójki’” z 26 maja 2020 r.
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Witajcie w krainie Mad Maxa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oprawa zdobi fabułę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.