Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

10 najlepszych filmów Stuarta Gordona

Esensja.pl
Esensja.pl
Stuart Gordon nie był wybitnym reżyserem. A jednak jak mało kto potrafił odtworzyć klimat lovecraftowskiej grozy na taśmie celuloidowej. Co ciekawe, mimo szeregu rewelacyjnych i zapadających w pamięć horrorów, największą sławę (i pieniądze) zdobył dzięki produkcji rodzinnej. Zmarł 24 marca 2020 roku w wieku 72 lat.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych filmów Stuarta Gordona

Stuart Gordon nie był wybitnym reżyserem. A jednak jak mało kto potrafił odtworzyć klimat lovecraftowskiej grozy na taśmie celuloidowej. Co ciekawe, mimo szeregu rewelacyjnych i zapadających w pamięć horrorów, największą sławę (i pieniądze) zdobył dzięki produkcji rodzinnej. Zmarł 24 marca 2020 roku w wieku 72 lat.
10. „Robot Jox 1: Bezlitośni mordercy” (1989)
Zaczniemy od filmu nietypowego dla stylu i twórczości Stuarta Gordona, a mianowicie produkcji science fiction z imponującym rozmachem. Oto bowiem mamy świat po wojnie nuklearnej, podzielony na wpływy amerykańskie i radzieckie. Aby więcej nie dopuścić do masowego rozlewu krwi wszystkie konflikty rozwiązuje się poprzez pojedynki gigantycznych robotów. Dziś jest to sentymentalna ramotka, ale oglądana kiedyś na pirackim VHS powodowała entuzjastyczny orgazm zmysłów.
9. „Dentysta” (1996)
Reżyserem niniejszej produkcji jest inny klasyk horroru gore Brian Yuzna. Stuart Gordon podpisał się za to jako współscenarzysta. Również kultowej dla fanów makabry. Jakby mało było, że opowiada o dentyście, od czego samo w sobie film powoduje ciarki na plecach, to jeszcze ma on mordercze skłonności. Zwłaszcza wobec swojej niewiernej żony i jej kochanka.
8. „Inwazja pożeraczy ciał” (1993)
Wierny remake czarno-białego horroru science fiction „Inwazja porywaczy ciał” z 1956 roku. Więcej w nim jednak obrzydliwych scen, związanych z przejmowaniem ciał mieszkańców pewnej bazy wojskowej przez kosmitów. Podobnie, jak przy „Dentyście”, Gordon dopisany jest do listy współscenarzystów.
7. „Potwór na zamku” (1995)
Wracamy do filmów reżyserowanych przez bohatera tego tekstu. „Potwór na zamku” to kolejny klasyk, który powinni pamiętać bywalcy wypożyczalni wideo. Głównie ze względu na odrażającą grafikę zdobiącą pudełko (z tytułowym potworem). Niemniej gdy ktoś już zdecydował się na wypożyczenie, czekał go miły seans w gotyckim klimacie. Akcja filmu rozgrywa się bowiem na zamku, który odziedziczył bratanek pewnej ekscentrycznej hrabiny. Jak się okazuje, spadek obejmował nie tylko posiadłość, ale także skrywającą się w niej tajemnicę.
6. „Zza światów” (1986)
Pierwsza na naszej liście bezpośrednia adaptacja prozy Lovecrafta. Choć może „adaptacja” to zbyt mocne słowo. Pomimo wykorzystania centralnego pomysłu i tytułu opowiadania Samotnika z Providence, tak po prawdzie mamy całkiem inną historię. Szczęśliwie udało się w niej utrzymać nastrój grozy i niesamowitości, związany z otwarciem drzwi do innego wymiaru i spotkanie oko w oko z Przedwiecznymi.
5. „Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki” (1989)
A teraz wspomniany na początku największy sukces kasowy w dorobku Stuarta Gordona. Na dobrą sprawę wcale nie jako reżysera, czy scenarzysty, a producenta. Familijne kino o zakręconym naukowcu o swojsko brzmiącym nazwisku Waynie Szalinskim (fantastyczny Rick Moranis), który wynajduje maszynę do zmniejszania przedmiotów. Przypadkowo pod jej wpływ dostaje się grupa nastolatków. „Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki” to jeden z tych filmów z lat 80., które do dziś są wzorami w jaki sposób powinno kręcić się interesujące kino przygodowe przeznaczone dla najmłodszych. Produkcja okazała się tak popularna, że dorobiła się dwóch sequeli („Kochanie, zwiększyłem dzieciaka” i „Kochanie, zmniejszyliśmy siebie”) i serialu kręconego w latach 1997 – 2000.
4. „Dagon” (2001)
Z ciężkim sercem, tuż za podium, zmuszony jestem umieścić kolejną, o wiele wierniejszą, adaptację opowiadania Lovecrafta. Dla zmyłki wcale nie chodzi o „Dagona”, a „Widmo nad Innsmouth”. Niemniej reszta, poza rozwiniętym zakończeniem, z grubsza pozostaje podobna – Paul i Barbara rozbijają się jachtem u wybrzeży Hiszpanii, koło miasteczka Imboca. Choć wydaje się im, że szczęśliwie wyszli z opresji cało, prawdziwe kłopoty dopiero się zaczynają, kiedy odkrywają, że koszmarnie zdeformowani mieszkańcy miasteczka oddają kult jakiejś pradawnej istocie z głębin. Choć gołym okiem widać niedostatki finansowe przy realizowaniu niniejszej produkcji, to jednak stanowi ona przykład jednego z najtrafniej odzwierciedlających psychodeliczny i klaustrofobiczny klimat twórczości mistrza horroru.
3. „Reanimator” (1985)
I kolejne kultowe dzieło, powstałe na bazie opowiadań Lovecrafta. Jednak w przeciwieństwie do „Dagona”, trudno tu mówić o czymś więcej, niż luźnej inspiracji. Film stanowi bowiem czarną komedię o naukowcu, który wynalazł metodę na ożywianie zmarłych. Zapomnijcie o klimacie grozy i niepewności. „Reaniamator” to bowiem całkowita jazda bez trzymanki, którą prawdziwie docenią maniacy złego smaku i ekranowej makabry.
2. „Forteca” (1992)
Nieco zapomniany dziś, świetny film science fiction z Christopherem Lambertem w roli głównej. W niedalekiej przyszłości zakazane jest posiadania więcej niż jednego dziecka. Karen i John złamali ten przepis za co zostają osadzeni w futurystycznym więzieniu o zaostrzonym rygorze. Rządzi nim psychopatyczny dyrektor Poe (Kurtwood Smith), który bierze sobie Johna na celownik. Ten wymyśla plan ucieczki. Całość posiada dobre tempo i trzyma w napięciu. Do tego dochodzi świetne aktorstwo i przekonująca sceneria. W 2000 roku powstała kontynuacja „Fortecy”, także z Lambertem. Trochę słabsza, ale też dająca się obejrzeć.
1. „Studnia i wahadło” (1991)
Nie będę ukrywał, że mam sentyment do tego filmu. Nie tylko ze względu na wstydliwe wspomnienie o występującej w nim nagości, ale przede wszystkim ze względu na niesamowity klimat. Długo byłem pod wrażeniem otwierającej go sceny, przedstawiających batożenie dawno zmarłego człowieka, posądzonego o herezję. Mamy bowiem XV wiek i Hiszpanię, w której rządzą okrutni inkwizytorzy. Jednym z nich jest Torquemada (Lance Henriksen w szczytowej formie). Za poddanie pod wątpliwość jego działań, rozkazuje uwięzić młodą i atrakcyjną żonę piekarza Marię, którą niesłusznie oskarża o czary. Tym razem nie mamy do czynienia z prozą Lovecrafta, a Edgara Allana Poego, którym zainteresowałem się właśnie po obejrzeniu tego filmu. Przyznam, że oryginalne opowiadanie „Studnia i wahadło” mnie jednak rozczarowało. Chociażby ze względu na brak wątku wewnętrznej walki Torquemada, który czuje pożądanie do Marii. Świetne, klimatyczne, choć nieco przerysowane, kino.
koniec
6 kwietnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Historia obrazkowa
Jarosław Loretz

25 V 2020

Potrzeba matką wynalazku, czyli jak przekazać szefowi, co się stało. Symultanicznie. Bo wielu nas na jednej sali…

więcej »

Z filmu wyjęte: Podręczna salamandra
Jarosław Loretz

18 V 2020

Któż (z palaczy) by nie chciał darmowej zapalniczki? Wystarczy sięgnąć w trawę, złapać przebierające łapkami zwierzątko i otworzyć mu pyszczek…

więcej »

Weekendowa Bezsensja: Jak poradzić sobie z brakiem dostępu do fryzjera, czyli 10 filmów z niesfornymi włosami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 V 2020

Kwestia zamkniętych zakładów fryzjerskich stała się w ostatnim czasie sprawą narodową. A jak z włosami radzi sobie popkultura? Przyjrzyjmy się, jakie są plusy (i minusy) unikania nożyczek.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Człowiek, który gapił się na rzeczy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 muzycznych wynalazków Listy Przebojów Trójki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ultimate zadyszka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wyspa tajemnic
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Smakowita przystawka przed głównym daniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, w których izolacja bohaterów nie wyszła im na zdrowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepszy komiks superbohaterski we wszechświecie!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie ona była Ewą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie taki Goblin straszny…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Coraz bliżej Kajka i Kokosza
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.