Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Nakarm żabę

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś stacjonarne flippery to w zasadzie już pieśń minionej epoki. A co było pieśnią minionej epoki, gdy błyskające światełkami flippery dopiero stawały się modne…?

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Nakarm żabę

Dziś stacjonarne flippery to w zasadzie już pieśń minionej epoki. A co było pieśnią minionej epoki, gdy błyskające światełkami flippery dopiero stawały się modne…?
Dzisiaj proponuję kadr z francuskiego filmu „Merry-Go-Round”, czyli „Karuzela”. Obraz powstał w roku 1979, aczkolwiek z różnych przyczyn – między innymi finansowych oraz obsadowych (główna aktorka stwierdziła w pewnym momencie, że ma już dość grania, i trzeba było szukać dublerki) – do dystrybucji wszedł dopiero w 1981 roku. Ponieważ jego twórcą był Jacques Rivette, jeden z tytanów tzw. nowej fali, nie ma co liczyć na prostą, gładko przyswajalną historię. Intryga kręci się wokół kobiety, która ściąga do sprzedawanego właśnie domu na prowincji swojego byłego chłopaka z Ameryki (Joe Dallesandro) oraz młodszą siostrę (Maria Schneider). Zaraz po spotkaniu kobieta zostaje porwana, zaś dwójka bohaterów musi ją odszukać. Ponieważ film jest czymś w rodzaju kryminału, wkrótce okazuje się, że w rozgrywce chodzi nie o to, by odszukać kobietę, ale by wydusić z jej siostry kombinację cyfr do sejfu w jednym z zagranicznych banków, co z kolei pozwoli na przejęcie czterech milionów dolarów, zdeponowanych tam przez zabitego w wypadku lotniczym ojcu. Pulę dramatis personae uzupełnia rzekoma siostra chłopaka, prawniczka ojca oraz… sam ojciec, który być może sfingował własną śmierć. Każda z postaci spodziewa się coś ugrać, i każda ma inne motywacje. I wszystko byłoby pięknie, ale: 1) film trwa 2,5 godziny, 2) seans wydłużają zbędne, nawracające sceny biegu przez las czy przez wydmy, 3) co kwadrans na minutę-dwie pojawia się dwóch panów w pasiastych bluzach i rzępoli smutne jazzowe kawałki, 4) finał jest mętny i tak naprawdę niczego nie wyjaśnia. Jeśli więc ktoś chce zaczynać znajomość z filmami Rivette’a, to niech sięgnie po coś innego – na przykład „Piękną złośnicę” albo „Celine i Julie odpływają"…
Co zaś do samego kadru – widać na nim drewniany stolik z wyborowanymi w blacie otworami, a także doczepionymi metalowymi pierścieniami, tulejami oraz żabą. Stolik ten jest w istocie grą, zwaną we Francji przez blisko trzy stulecia jako „Le tonneau” (czyli beczka, bo pierwotnie na grę przerabiano stare beczki), a później – gdzieś od przełomu XIX i XX wieku – „Le jeu de la Grenouille”, czyli „grą w żabę”. Ideą gry jest rzucanie metalowymi sztonami tak, by zdobyć jak największą liczbę punktów. Najmniej punktowane są gołe otwory w drewnie, najwyżej zaś – trafienie w rozwarty pyszczek żaby. Zliczanie zdobytych punktów jest łatwe, bowiem pod blatem – czego na tym kadrze, i generalnie w filmie, nie widać – są opatrzone punktacją szufladki, do których zsuwa się wpadająca w otwór moneta (jak cały mebelek wygląda, można obejrzeć tutaj). Dwójka głównych bohaterów przez chwilkę bawi się rzucając monety, ale robią to bez specjalnego zaangażowania, więc nie ma co liczyć na efektowne trafienia.
Co ciekawe, powyższa gra została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego Francji. Jej pochodzenie jest jednak niejasne. Anglicy twierdzą, że wzięła się z przeróbki ich prymitywnej „Toad in the hole” („Ropucha w dziurze”), z odwróconym taboretem, w którym wyborowano pojedynczą dziurę (każdy z graczy ma do dyspozycji cztery sztony, owe „ropuchy”, którymi zbiera dwa punkty za wpadnięcie monety w otwór bądź jeden punkt za zatrzymanie jej na blacie – ale bez dotknięcia tylnej listwy). Jednak Hiszpanie, którzy po dziś dzień grę – zwaną u nich „Rana”, czyli „Żaba” – uwielbiają, są zdania, że jej korzenie tkwią w jednej z inkaskich legend. Zgodnie z nią w święta udawano się nad jezioro i rzucano doń okruchy złota. Gdy któryś z nich został połknięty przez ropuchę, ta stawała się złota i spełniała jedno życzenie właściciela okrucha. W hołdzie mnogości spełnionych życzeń król Inków nakazał skonstruować wielką złotą Pukllay Sapu (nazwa gry w języku keczua), przy grze w którą inkaska rodzina królewska zażywała później zabawy.
Szkoda, że nasze złote rybki, też przecież spełniające życzenia, nigdy się nie dochrapały wdzięczności u (hazardowego) ludu…
koniec
24 sierpnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Poznaj wiek wampira po słojach jego
Jarosław Loretz

28 IX 2020

Od czasu do czasu trafiają się filmy, w których scenarzysta postanowił błysnąć oryginalnym konceptem. Tak oryginalnym, że aż nie mającym nic wspólnego z konwencją, w jakiej realizowano film.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowe balony
Jarosław Loretz

21 IX 2020

Dziś 150. odcinek cyklu, w związku z czym proponuję grupowe puszczanie balonów. Czarnych, żeby nie było zbyt szablonowo.

więcej »

Z filmu wyjęte: By przyszłe pokolenia spały spokojnie
Jarosław Loretz

14 IX 2020

Jedną z metod usunięcia zagrożenia ze strony morderczego monstrum jest pogrzebanie bydlęcia bądź przedmiotu nim sterującego w zupełnie niedostępnym miejscu. Na przykład na dnie Rowu Mariańskiego albo…

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Poznaj wiek wampira po słojach jego
— Jarosław Loretz

Jubileuszowe balony
— Jarosław Loretz

By przyszłe pokolenia spały spokojnie
— Jarosław Loretz

Obiekt adoracji
— Jarosław Loretz

Bo był niegrzeczny
— Jarosław Loretz

UFO w splątanej sieci
— Jarosław Loretz

Recepcja nadzorcza
— Jarosław Loretz

Piękno w pełnej krasie
— Jarosław Loretz

Czasy dla okrasy
— Jarosław Loretz

Prawdziwy nazista czasu się nie boi
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Pół-wampiry i pół-Niemcy
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.