Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: By przyszłe pokolenia spały spokojnie

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedną z metod usunięcia zagrożenia ze strony morderczego monstrum jest pogrzebanie bydlęcia bądź przedmiotu nim sterującego w zupełnie niedostępnym miejscu. Na przykład na dnie Rowu Mariańskiego albo…

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: By przyszłe pokolenia spały spokojnie

Jedną z metod usunięcia zagrożenia ze strony morderczego monstrum jest pogrzebanie bydlęcia bądź przedmiotu nim sterującego w zupełnie niedostępnym miejscu. Na przykład na dnie Rowu Mariańskiego albo…
Rów Mariański to doskonałe miejsce na „schowanie” niebezpiecznej, krwiożerczej bestii, której podstawową cechą jest nieśmiertelność. Można bydlę spętać łańcuchami, zalać cementem, wsadzić do wielkiej beczki opieczętowanej magicznymi znakami – i chlup do wody. Będzie zimno, ciemno, z wysokim ciśnieniem, więc szanse na jego powrót są niewielkie i przez przynajmniej kilka pokoleń będzie można żyć w szczęściu i pomyślności. Znacznie prościej sprawa przedstawia się z rozmaitymi przedmiotami „sterującymi” daną bestią, czyli wisiorkami, amuletami, broszami bądź różdżkami, które nadzwyczaj łatwo wcisnąć w jakąś wąską szparę w najgłębszej jaskini, wrzucić do wylewanych fundamentów wieżowca czy plusnąć w fale oceanu. Naturalnie w tym głębszym miejscu. Można jednak również – jak to widać na dzisiejszym kadrze – zakopać niezwykle niebezpieczny amulet, którego użycie przywołuje Imla Ra, wężową bestię zesłaną przez egipskiego boga Seta, w pustynnym piasku. Całe trzy centymetry pod powierzchnią. Żeby pierwszy lepszy wiatr natychmiast odsłonił amulet i zwabił złotymi błyskami łasego na precjoza wędrowca.
Kuriozalna scena z wrzuceniem niezwykle niebezpiecznego amuletu w płytki dołek wygrzebany w piasku pochodzi z wyprodukowanego w 2007 roku telewizyjnego filmu „Sands of Oblivion”, czyli po naszemu „Piaski otchłani”. Akcja rozpoczyna się od archeologicznych wykopalisk prowadzonych w piaskach Kalifornii, mających na celu odkrycie pozostałości po zasypanym swego czasu planie filmowym „Dziesięciu przykazań” Cecila B. DeMille’a, głośnej superprodukcji z 1923 roku. Właściwe miejsce wskazuje jednak dopiero osoba postronna, syn jednego z członków ekipy filmowej (w tej roli dorabiający do emerytury George Kennedy), szukający w piaskach zakopanej wówczas tzw. kapsuły czasu, czyli kuferka z rozmaitymi duperelami, m.in. z owym nieszczęsnym amuletem, przywiezionym kiedyś przez jednego z filmowców z Egiptu. Po wyjęciu amuletu z kuferka Imla Ra ożywa i pierwszą jego ofiarą zostaje ów senior. Ponieważ zgony – bardzo tajemnicze – zaczynają się mnożyć, zagadkę usiłuje rozwikłać wnuk seniora, wojskowy logistyk po służbie w Iraku, atrakcyjna szefowa wykopalisk oraz jej mąż (w zasadzie były), spec od egipskiej religii.
Dużo tutaj gipsu, kartonu (są nawet absolutnie płascy – grubości tynku – egipscy wojownicy!) i ogólnej tandety, do kompletu dochodzą doklejeni od czapy masoni, a całość oczywiście koronuje romans. Finał zaś… To lepiej zobaczyć samemu. Aczkolwiek ostrzegam: to jedna z tych podlejszych, głupszych produkcji, które oglądać się daje, ale seans pozostawia nieodwracalne szkody w umyśle widza. Szczęśliwie akurat ten film aż tak tragiczny nie jest, ma bowiem w miarę wartką akcję i sympatycznych głównych bohaterów, nadal jednak trudno go uznać za wartościową rozrywkę.
koniec
14 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Jurajska uczta
Jarosław Loretz

23 XI 2020

W przypadku, gdyby kiedykolwiek na ulicach naszych miast (i wsi) pojawiły się nieduże żarłoczne dinozaury, twórcy filmowi spieszą z instruktażem, które części ciała należy chronić w pierwszej kolejności. I nie, wcale nie chodzi o oczy. Większymi z gadów nie ma się przy tym co przejmować – nie będą wybrzydzać i po prostu połkną człowieka w całości.

więcej »

Z filmu wyjęte: Bracia w technologii
Jarosław Loretz

16 XI 2020

Zawszeć to budujące, gdy wizytujący nasz glob przybysze z obcych cywilizacji mają technologię znaną nam z życia codziennego.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wtopić się w tłum
Jarosław Loretz

9 XI 2020

Wspaniała sprawa, posiadać taką kurtkę niewidkę, dzięki której nawet jak wyjdziesz prosto z chlewu na ulicę, nikt nie zwróci na ciebie uwagi. Takie rzeczy to jednak tylko w polskim kinie…

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Jurajska uczta
— Jarosław Loretz

Bracia w technologii
— Jarosław Loretz

Wtopić się w tłum
— Jarosław Loretz

Wbrew regułom
— Jarosław Loretz

Herosem będąc
— Jarosław Loretz

Ogień (bez)nadziei
— Jarosław Loretz

Skrawkowy rekin
— Jarosław Loretz

Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym
— Jarosław Loretz

Poznaj wiek wampira po słojach jego
— Jarosław Loretz

Jubileuszowe balony
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.