Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym

Esensja.pl
Esensja.pl
Niektórzy z twórców mają takie parcie na oryginalność, że kończy się to absolutną katastrofą. Zwłaszcza w przypadku mikroskopijnego budżetu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym

Niektórzy z twórców mają takie parcie na oryginalność, że kończy się to absolutną katastrofą. Zwłaszcza w przypadku mikroskopijnego budżetu.
Jak zapowiedziałem w poprzedniej części cyklu, dziś przypadek jeszcze gorszy od drewnowampira, czyli – uwaga – pośladkowampir. Tak jest, ktoś wpadł na tę błyskotliwą ideę i wcielił ją w filmowy czyn. Co widać na załączonym kadrze. Co prawda ciężko stwierdzić, jak niby umieszczone w tym miejscu kły miałyby kąsać kogokolwiek poza właścicielem (tu: właścicielką), i w jaki niby sposób miałaby być konsumowana krew ofiary (dość oczywistą sugestię zdecydowanie odrzucam, bo oznaczałoby to wydalanie materii tym drugim otworem, co raczej nie byłoby sprawą przyjemną 1)), no ale przecież liczy się oryginalność, prawda? Prawda?
Szczęście w nieszczęściu, że film był ultratani i praktycznie nie sposób go nigdzie znaleźć, co oznacza, że ewentualne szkody na mózgu poniósł wyłącznie piszący te słowa, i zasadniczo nie trzeba się bać, że któregoś pięknego dnia to zło w czystej postaci wypłynie na szersze wody. A mowa jest o filmie o tytule równie oryginalnym, co pośladkowampiry, czyli… „Space Boobs in Space”. Tak jest! „Kosmiczne piersi w kosmosie"! Że brzmi to wręcz fascynująco i może jednak zacząć szukać tego kuriozum po sieci? Oj nie, zaręczam, że to zły pomysł. To nie ten rodzaj filmu, kiedy można usiąść z piwem i zarechotać się na śmierć.
Przede wszystkim film jest zrealizowany czysto po amatorsku. Ma fatalne zdjęcia, fatalne efekty, fatalną grę aktorską, a i nie za bardzo jest na czym zawiesić oko, bowiem żeńska część obsady nie szczędziła sobie w przeszłości wiaderek smacznych lodów i pożywnych hamburgerów. Ale to nie wszystko. Ten film zasadniczo nie ma fabuły. Początek co prawda jeszcze nie wygląda tragicznie, bowiem całość startuje jako dziadowskie SF.
Otóż dwie kobiety z ziemskiego statku kosmicznego zawierają przymierze ze świeżo poznaną obcą rasą, podpisując traktat handlowy – mleko ziemskich kobiet (obcy muszą je pić, bo inaczej zmieniają się w kałamarnice) za mleko tamtejszych kobiet (jest zielone i daje długowieczność oraz trwale jędrną skórę). Po dwudziestu minutach dość żenujących rozmów i zachowań narracja… bierze w łeb. Bo oto zostajemy przerzuceni do „studia telewizyjnego” obcych, gdzie okazuje się, że początkowa historyjka była rekonstrukcją zdarzeń z przeszłości, dokonaną z okazji trzystulecia podpisania z Ziemią mlecznego kontraktu. Reszta filmu to wywiady z aktorami i ploteczki z planu – naturalnie mówimy o aktorach i planie świata obcych, a nie naszych niezdar zza oceanu – przeplatane szczątkowymi, bezsensownymi nowelkami filmowymi nadesłanymi z Ziemi. Ot, coś w rodzaju festiwalu krótkiego metrażu.
Och, czegóż tam nie ma! Są więc filmiki o: masturbacji dziecięcą grą edukacyjną („Operate”), rozmowie z noszącym maskę Jasona Voorheesa kandydatem na posadę dozorcy w obozie młodzieżowym („A Killer Deal”), problemach z palcami wywołującymi dźwięk rodem z horrorów („Horror Hands”), łapczywym żarciu ciastka („Cheesecake”), rozmowie z „błotnym potworem”, czyli przekarmiona dziewoją pławiącą się w leśnej sadzawce („The Horror of Sandy Creek”), problemach z narzeczoną wybraną jako kolejne ofiara mordercy („Ghosted”) i w końcu o wampirach, których ugryzienie potrafi zmienić w pośladkowampira („Lapdance at the Gates of Hell”). Wszystko to jest na ogół żenująco nieśmieszne, a ewentualne drobinki czegoś, co mogłoby uchodzić za humor, są dobijane notorycznym gadaniem o piersiach, mleku, a także roztrząsaniem obecnej u Ziemian fascynacji odbytem. Zaręczam, nie chcecie się tym katować, nawet dla pośladkowampirów…
koniec
5 października 2020
1) A tak przy okazji – czy wampiry (te literackie, jak i filmowe) cokolwiek wydalają? Bo jakoś nie pamiętam, żeby wampir żywiący się wyłącznie krwią leciał z rana, zaraz z trumny, na szybkie siusiu do ubikacji…

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Ogień (bez)nadziei
Jarosław Loretz

19 X 2020

Bywają filmy tak tanie, że aktorzy nie mieli nawet na zapałki…

więcej »

Z filmu wyjęte: Skrawkowy rekin
Jarosław Loretz

12 X 2020

Co wyjdzie, jak skrzyżować monstrum Frankensteina z rekinem? Otóż… Jak to, co to za pomysł? Jak każdy inny! Wystarczy sypnąć kasą na porządne efekty specjalne i już mamy wyśmienitą rozrywkę! Gdyby zaś kasy zabrakło…

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2020
Esensja

30 IX 2020

Za oknem już coraz bardziej jesienna jesień i wieczory coraz dłuższe. Nasze recenzje pomogą wybrac pozycje, przy których warto je spędzać.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Ogień (bez)nadziei
— Jarosław Loretz

Skrawkowy rekin
— Jarosław Loretz

Poznaj wiek wampira po słojach jego
— Jarosław Loretz

Jubileuszowe balony
— Jarosław Loretz

By przyszłe pokolenia spały spokojnie
— Jarosław Loretz

Obiekt adoracji
— Jarosław Loretz

Bo był niegrzeczny
— Jarosław Loretz

Nakarm żabę
— Jarosław Loretz

UFO w splątanej sieci
— Jarosław Loretz

Recepcja nadzorcza
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.