Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Bracia w technologii

Esensja.pl
Esensja.pl
Zawszeć to budujące, gdy wizytujący nasz glob przybysze z obcych cywilizacji mają technologię znaną nam z życia codziennego.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Bracia w technologii

Zawszeć to budujące, gdy wizytujący nasz glob przybysze z obcych cywilizacji mają technologię znaną nam z życia codziennego.
Dzisiejszy kadr pochodzi z półproduktu o nazwie „Alien Siege”, w Polsce obdarzonego niezbyt szczęśliwym, wieloznacznym tytułem „Oblężenie obcych”. Na pierwszy rzut oka film wygląda niewinnie, a jego fabuła nawet obiecująco (statek obcych niszczy Waszyngton, a mieszkańcy okolicznych miasteczek doświadczają regularnej inwazji, stawiając w końcu czoło najeźdźcom) – do czasu, kiedy uświadomić sobie dwie rzeczy. Pierwsza: film wyprodukowało The Asylum, czyli manufaktura klepiąca tuzinami skandalicznie tandetne filmy z pustą rubryką o nazwie „budżet”. Mają one zazwyczaj niezwykle biedne efekty, spłowiałe lub sine zdjęcia, a także niedożywionych aktorów, trapionych paraliżem mięśni twarzy i ośrodków ruchu. Druga: za scenariusz filmu odpowiadają Christian Butcher oraz… Mark Atkins, który na swoim koncie – również jako reżyser – ma szereg wyjątkowych knotów, jak choćby „Pogromców smoków”, „Rekiny z plaży”, „P-51 Dragon Fighter”, „Wojny drogowe” czy „Planetę rekinów”. Z góry więc wiadomo, że nic dobrego z tego mariażu wyjść nie mogło.
No i nie wyszło. Pewnego dnia nad Waszyngtonem zawisa ogromny talerzowaty statek. Obcy wysuwają żądanie zwrotu czegoś – nie precyzują czego, ale władze USA ponoć doskonale wiedzą, o co chodzi (widz już nie, ale co tam). W odpowiedzi w stronę statku leci kilka rakiet, które oczywiście rozbijają się na polu siłowym. W odwecie statek wysyła mniejszą jednostkę, która niszczy Biały Dom, a następnie ściga prezydencki śmigłowiec ewakuacyjny. Ponieważ jednostkę obcych próbują zestrzelić myśliwce, śmigłowiec spada (to nie pomyłka), a tych, co przeżyli, wybija pieszy patrol obcych w kombinezonach wyglądających jak warstwa mętnej wody. Z łapsk kosmicznych siepaczy uchodzą z życiem jedynie prezydent i oficer nie rozstająca się z tajemniczą walizą. Wkrótce trafiają oni na parkę nastolatków, ci zaś zabierają ich do rodziców chłopaka (rodzice dziewczyny są w Europie) w nadziei na uzyskanie jakiejś formy kontaktu z przetrzebionymi władzami kraju. Tu należy zaznaczyć, że wspomniani rodzice nie są byle kim, bo samowtór zabrali się za trzepanie tyłków opancerzonym obcym – ojciec ukręcił gałkę z urządzenia teleportacyjnego, przerywając dopływ nowych trepów, matka zaś wraziła znaleźne widły w kark jednego z przybyszów, precyzyjnie trafiając w szczelinę między hełmem a resztą pancerza. Boć takie szczeliny to rzecz oczywista w bojowych pancerzach cywilizacji znacznie bardziej zaawansowanej od naszej. Jest więc nadzieja, a Ziemia będzie ocalona!
Czy coś w ten deseń.
Dalszej części intelektualnych zmagań dwójki scenarzystów nie będę może prezentował, aczkolwiek nadmienię, że prezydent – czarnoskóry – jest mądrym i krystalicznie uczciwym ojcem narodu, oficer jest służbistką ukrywającą kluczowe informacje, a czwórka cywili z zachwytem pławi się w promieniach dobroci bijących od prezydenta. A wtedy okazuje się, że pancerze – czy też raczej ich płynna warstwa zewnętrzna – są zrobione z… azotanu potasu. Resztę cymesów zostawiam dla tych, którzy odważą się rzucić okiem na to kuriozum. Zaś wracając do kadru – obrazuje on moment naprawienia urządzenia do teleportacji. Rodzic płci męskiej po prostu odnajduje ciśniętą wcześniej w krzaki kulę wykonaną w nieznanej ziemianom technologii i nasadzą ją na zaawansowany technologicznie metalowy patyk drogą… wkręcenia. Bowiem kula posiada klasyczny, ziemski gwint żarówkowy. Jeszcze tylko pomachanie rękami i już można skakać – tym razem na statek.
koniec
16 listopada 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2020
Esensja

30 XI 2020

Gdzieniegdzie spadł juz pierwszy śnieg, najwyższy czas zaopatrzyć się w rozrywkę na zimowe wieczory. Lektura naszych listopadowych recenzji może pomóc wam w wyborze.

więcej »

Z filmu wyjęte: Widz? Jaki widz?
Jarosław Loretz

30 XI 2020

Próby straszenia epoką lodowcową niektórym wychodzą lepiej, a niektórym… no cóż, wcale.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jurajska uczta
Jarosław Loretz

23 XI 2020

W przypadku, gdyby kiedykolwiek na ulicach naszych miast (i wsi) pojawiły się nieduże żarłoczne dinozaury, twórcy filmowi spieszą z instruktażem, które części ciała należy chronić w pierwszej kolejności. I nie, wcale nie chodzi o oczy. Większymi z gadów nie ma się przy tym co przejmować – nie będą wybrzydzać i po prostu połkną człowieka w całości.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Widz? Jaki widz?
— Jarosław Loretz

Jurajska uczta
— Jarosław Loretz

Wtopić się w tłum
— Jarosław Loretz

Wbrew regułom
— Jarosław Loretz

Herosem będąc
— Jarosław Loretz

Ogień (bez)nadziei
— Jarosław Loretz

Skrawkowy rekin
— Jarosław Loretz

Pośladkowampiry, czyli jak nie być oryginalnym
— Jarosław Loretz

Poznaj wiek wampira po słojach jego
— Jarosław Loretz

Jubileuszowe balony
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Wiedźma na słodko
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.