Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Zgryźliwi prorocy: Edycja 4, marzec 2006

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski
1 2 »
Urozmaicając nasz znany i lubiany serwis „Zgryźliwi tetrycy”, przewidujemy przyszłość – najodważniejsi tetrycy typują jakie oceny wystawią zbliżającym się premierom i uzasadniają, czego się po ocenianych na wyrost filmach spodziewają. W trzeciej edycji „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „Wzgórza mają oczy”, „V jak Vendetta” i „Wszystko gra”.

Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Zgryźliwi prorocy: Edycja 4, marzec 2006

Urozmaicając nasz znany i lubiany serwis „Zgryźliwi tetrycy”, przewidujemy przyszłość – najodważniejsi tetrycy typują jakie oceny wystawią zbliżającym się premierom i uzasadniają, czego się po ocenianych na wyrost filmach spodziewają. W trzeciej edycji „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, „Wzgórza mają oczy”, „V jak Vendetta” i „Wszystko gra”.

Raz w miesiącu tetrycy typują oceny filmów, które nie dotarły jeszcze do polskich kin, ale o których już jest głośno. Próbujemy odgadnąć, czy film spodoba nam się czy też nie i przedstawiamy przesłanki dla naszej oceny. Na początku następnego miesiąca, oprócz nowych typów, porównamy też nasze wcześniejsze oczekiwania z rzeczywistością.

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
V jak Vendetta
Piotr Dobry (6)
Szkoda, że scenariusz napisali Wachowscy, bo po tym, co pokazali w sequelach „Matrixa”, nie bardzo im ufam. Szkoda, że reżyserię powierzono debiutantowi, bo przy tak dużej produkcji efekt takiego zabiegu przeważnie nie jest zadowalający. Dobrze, że gra Portman, bo ogolona na łyso nic nie straciła ze swego seksapilu. W sumie spodziewam się stylowej rozrywki, która mnie jednak na kolana nie rzuci – to będzie coś pomiędzy „Sin City” a „Ligą niezwykłych dżentelmenów”.
Bartosz Sztybor (7)
Komiks jest świetny, choć gorszy od „Strażników” (Konrad pewnie napisze, że odwrotnie). Bracia Hughes i Stephen Norrington mieli okazję się dowiedzieć, jakie problemy niesie za sobą ekranizowanie dzieł Alana Moore’a. Trzeba albo całkowicie pominąć pierwowzór i tylko wykorzystać obrazkowe postaci, albo stworzyć coś w stylu parodii pierwowzoru. Jednak nawet do czegoś takiego potrzeba umiejętności. Istnieje więc obawa, że padawan braci Wachowskich nie poradzi sobie z tematem i zrobi film z dużą ilością wybuchów i mnóstwem wystrzałów, a pominie całkowicie sens całości. Już trailer zwraca uwagę na jedną wadę – budzący respekt w komiksie V, w filmowych urywkach wygląda dość komicznie. Mam jednak nadzieję, że łysa Portman za wszystko zadośćuczyni.
Konrad Wągrowski (9)
Bardzo, bardzo bym chciał, aby moje oczekiwania się spełniły. „V jak vendetta” to jeden z najwspanialszych komiksów wszech czasów (jak słusznie zauważył Bartek – uważam, że lepszy od znakomitych „Strażników”), jakoś, mimo rozczarowania trzecim „Matriksem” (drugi był super), nadal ufam Wachowskim, bo to pasjonaci, przepadam za Portman i lubie Weavinga, a trailery wyglądają niezwykle obiecująco (choć lekkim niepokojem napawa fakt odcięcia się Alana Moore’a od całego projektu). Kapitalnym pomysłem jest zatrudnienie Johna Hurta, czyli Winstona Smitha z „1984” w roli po drugiej stronie barykady. A jeśli będzie dużo wybuchów i walk? Cóż, jeśli nie przysłonią głównej wymowy, to ja nie mam nic przeciwko.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wszyscy jesteśmy Chrystusami
Piotr Dobry (8)
„Dzień świra” (ang. tyt. „Day of the Wacko”) internauci należący do społeczności IMDB oceniają średnio na 8,4, co przy odpowiednio większej liczbie głosów dawałoby mu miejsce w pierwszej 40 na liście 250 najlepszych filmów wszech czasów. Dla mnie osobiście to jest najlepszy polski film wszech czasów i do tej pory żałuję, że nie wystawiono go w 2002 jako polskiego kandydata do Oscara, bo prawdopodobnie byśmy mieli co najmniej nominację. Może przy „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” nasi filmowi włodarze już nie popełnią tego błędu? Może, chociaż znając życie, to wystawią „Ja wam pokażę!”. Było nie było, zapowiada się drugi znakomity polski film w nowym milenium i jakby ta statystyka żałośnie nie wyglądała, to i tak należy się cieszyć, że Koterski jeszcze żyje. Słowem, jestem jak najlepszej myśli, mimo iż zdaję sobie sprawę, że do poziomu poprzednika dorównać będzie bardzo ciężko…
Bartosz Sztybor (6)
„Dzień świra” był dla mnie szokiem. Nie wiedziałem, że polski film może dostarczyć tak różnych emocji, a przy tym zmusić mnie do tak ciekawych przemyśleń. Był to raczej jednorazowy wybryk, którego nie da się powtórzyć, dlatego jestem pewien, że „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” będzie filmem gorszym. Tak naprawdę, to oszukuję samego siebie, bo chcę ponownie się zszokować i przeżyć miłe zaskoczenie, a jeśli zaprorokuję wyżej to z zaskoczenia nici. Alkoholizm jest tematem rzeką, ale nie wiem czy ta nadmierna symbolika nie okaże się „yntelektualnym” gwoździem do trumny.
Konrad Wągrowski (6)
Z pewnością film będzie wart uwagi – świadczy o tym połączenie nazwisk Koterskiego, który „Dniem świra” udowodnił, że jest twórcą dojrzałym, Kondrata i Chyry, którzy sa obecnie najlepszymi polskim aktorami. Ale sukcesu „Dnia świra” raczej powtórzyć się nie da – choćby z prostego prozaicznego powodu, że temat alkoholizmu jest dużo mniej nośny, niż temat zagubienia współczesnego polskiego inteligenta.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wzgórza mają oczy
Piotr Dobry (8)
Alexandre Aja zrobił „Haute Tension” (u nas na DVD jako „Blady strach”), najlepszy horror, jaki oglądałem w ubiegłym roku, i mocno podreperował bladziutki wizerunek, jaki do tej pory miała Francja na tym poletku. Facet wie, co to „napięcie” i wie, co to „gore”, toteż megaporażki w stylu nowej „Mgły” nie należy się tutaj spodziewać. Prędzej czegoś na miarę nowej „Teksańskiej masakry…”, bo tak dobrze, jak udało się Snyderowi przy remake’u „Świtu żywych trupów”, chyba jednak nie będzie. Ale źle nie będzie na pewno.
Bartosz Sztybor (8)
Miesiąc temu prorokowałem inny horror mało znanego reżysera, którego wcześniejszy film wbił mnie w fotel. Jeśli historia się powtórzy i „Wzgórza mają oczy” zawiodą mnie tak samo jak „Hostel”, to kolejne horrory będę prorokował o wiele niżej. Oryginalny obraz Wesa Cravena był klasykiem i na dobrą sprawę nie zestarzał się zbytnio, tak jak zestarzała się „Teksańska masakra”. Zarówno pierwsze „Wzgórza…” jak i „Teksańska…” były uważane za komentarz i ostrzeżenie przed powstawaniem atomowych społeczeństw. Remake tego drugiego już nie nosił na swych barkach ideologicznego bagażu i podobnie będzie z wersją Alexandra Aji. Nie martwię się o aspekty techniczne, bo Francuz pokazał już w „Haute Tension”, że kamera nie ma dla niego tajemnic. To będzie dobry seans.
Konrad Wągrowski (4)
Naprawdę nie sądzę, że kręcenie kolejnych remake’ów starych horrorów to najlepszy pomysł na rozwój gatunku…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wszystko gra
Piotr Dobry (6)
Dobrze, że Allen wziął się za thriller, bo komedie mu ostatnio wychodziły strasznie mizerne. Recenzje film na zachodzie zbiera entuzjastyczne, fabuła ma ponoć mnóstwo twistów, a aktorzy dają z siebie wszystko. Zaniepokoiła mnie tylko wiadomość, że postaci są jeszcze mniej sympatyczne niż w „Bliżej”. Czyli pewnie obejrzę nie bez satysfakcji, ale raczej nie więcej niż raz.
Bartosz Sztybor (6)
Woody Allen ostatnimi filmami pokazał, że nie jest w wysokiej formie. A gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie jego ostatni wyskok, to forma okazałaby się tragiczna. Jednak wierzę w Allena i wierzę w te opowiastki o odrodzeniu w Wielkiej Brytanii oraz w Scarlett Johansson dającą natchnienie. Wiara czyni cuda i obyś staruszku nie kusił losu, bo więcej nie zaufam.
Konrad Wągrowski (8)
Będzie dobrze. Allen odchodzi od komedii na rzecz czegoś odmiennego i chyba poważniejszego, prasa go wychwala, Akademia nominuje. No i jeszcze ta Scarlett Johanson w obsadzie. Będzie dobrze.
Z zeszłego miesiąca:
Hi Way
Piotr Dobry (7)
Jako fan Mumio jestem pełen nadziei na pierwszą od 2002 dobrą polską komedię, ale z drugiej strony jestem pełen wątpliwości, czy ich „mistrzostwo chwili” sprawdzi się w długim metrażu.
Bartosz Sztybor (7)
Z „Hi Way” jest jeden problem, bo chociaż reklamy Plusa można oglądać w nieskończoność, to nie wiadomo, czy taka koncepcja sprawdzi się w trwającym półtorej godziny filmie. Nieźle zapowiada się sama fabuła, bo jest szansa na takie burtonowskie połączenie wyobraźni z rzeczywistością. Ale nic poza tym nie wiem i mam nadzieję, że to dobrze wróży samej produkcji.
Konrad Wągrowski (5)
Kabaret Mumio jest śmieszny. Naprawdę nie tylko w reklamie. Ale jednak pełnometrażowy film to cos zupełnie innego niż kilkuminutowy skecz na scenie. Jak ktoś się do tej pory czymś takim nie zajmował to dobrze zadebiutować nie jest łatwo. Dlatego może być całkiem dobrze, ale i bardzo źle – i raczej sądzę, że ocena będzie skrajna, ale ponieważ nie wiem, w którą stronę, więc typuje ocenę średnią.
Casanova
Piotr Dobry (6)
O Casanovie kino opowiadało już kilkadziesiąt razy, przeważnie na poważnie. Hallstrom zamiast wiernej biografii najsłynniejszego kochanka proponuje przygodową komedię romantyczną. Lubię ciepłe bajki tego twórcy, lubię filmy kostiumowe i coraz bardziej lubię Heatha Ledgera, więc pewnie polubię i ten film. Choć będzie to raczej sympatia na jeden seans.
Bartosz Sztybor (6)
Heath Ledger jest świetnym aktorem. Sienna Miller jest bardzo ładna. Jeremy Irons jak chce, to potrafi. Oliver Platt zawsze będzie miał specjalne miejsce w moim sercu za zagranie wrestlera Jimmy’ego Kinga. Tylko Hallstrom nie był nigdy moim ulubieńcem i temat jest trochę ryzykowny. Nie wydaje mi się, by możliwe było wygranie pojedynku z Fellinim i Sutherlandem.
Doskonały plan
Piotr Dobry (8)
Kiedy wybitny reżyser, kojarzony z zupełnie innym kinem, zabiera się za opowiedzenie na pozór tak już doszczętnie wyeksploatowanej historii, jak to złodziej z policjantem bawią się w kotka i myszkę, gdzieś musi tkwić haczyk. I myślę, że nie tylko w honorarium. Spodziewam się dużego napięcia przez cały seans i ciosu obuchem w łeb pod koniec.
Bartosz Sztybor (8)
Spike Lee odszedł niby od „new-blaxploitation”, ale nadal robi kino zaangażowane społecznie i z pewnością bardziej dojrzałe. W „Doskonałym planie” zebrał doskonałą obsadę, którą poprowadzi tak dobrze, że w grę wejdą nawet oscarowe nominacje. Dla Spike’a znowu jej zabraknie, ale wierzę, że się jeszcze doczeka. Mam tylko nadzieję, że „Doskonały plan” w ogóle wejdzie do naszych kin i go w ostatniej chwili nie odwołają.
Nagi instynkt 2
Piotr Dobry (3)
Po co nam remake lamerskiego kryminału sprzed lat, rozsławionego tylko za sprawą cipki Sharon Stone, skoro tym razem nawet cipka ma należeć do dublerki?
Bartosz Sztybor (5)
Nie jestem fanem pierwszej części i nigdy nie rozumiałem fenomenu Eszterhasa. Ot, zwykły pocieracz z seksowną Sharon Stone. Po kontynuacji nie oczekuje więc niczego poza przyjemnym erotycznym kusicielstwem. Stone jest teraz niezłym MILF’em i wygląda bardzo perwersyjnie na trailerze, dlatego zapowiada się przyjemny seans, biorąc pod uwagę jej możliwości. Gdyby wywalić fabułę i resztę obsady, to pewnie prorokowałbym wyżej.
Konrad Wągrowski (3)
„Nagin instynkt” był do bólu przeciętny, kiczowatym thrillerem erotycznym z jedną sceną, dzięki której stał się słynny. Mimo wszystko stał za nim Paul Verhoeven, który, mimo antynagród, nie jest jakimś pierwszym lepszym twórcą. Za „Nagim instynktem 2” już nikt nie stoi, chyba, że Sharon Stone, próbująca rozpaczliwie powrócić do pierwszej, no, może drugiej ligi aktorskiej. A to już wróży bardzo źle i zastanawiam się, czy moja typowana trójeczka to nie ocena wygórowana.
Różowa pantera
Piotr Dobry (5)
Po zapowiedziach widać, że 2006 będzie rokiem remake’ów, sequeli i ekranizacji literatury. W większości oczywiście niepotrzebnych, a „Różowa Pantera” nie jest w tym względzie wyjątkiem. Steve Martin najlepsze lata ma już za sobą, a nawet w swych najlepszych latach trudno mu było się równać vis comicą z Peterem Sellersem. Niemniej trailer zawiera kilka nawet przyzwoitych slapstickowych gagów i jeśli tylko nie okaże się, że to były wszystkie przyzwoite gagi z zanadrza twórców, da się nową „Różową Panterę” obejrzeć bez bólu. No a z pewnością – mając świeżo w pamięci „Transportera 2” – miło będzie zobaczyć, jak Jason Statham ginie tutaj już w pierwszych minutach.
Bartek Sztybor (4)
Steve Martin tak strasznie nie pasuje do tej roli, że nawet uroda Beyonce Knowles może nie pomóc. Starą „Różową Panterę” oraz samego Petera Sellersa lubiłem bardzo. Nawet oglądana niedawno, śmieszy jak za młodu. Zazwyczaj nie jestem jakoś nadmiernie negatywnie nastawiony do remaków, tak tutaj trochę się irytuje. Jest ziarnko nadziei, że się mylę. Ale jest to raczej pragnienie szczerego śmiechu, który ostatnio tak rzadko pojawia się w naszych kinach.
Konrad Wągrowski (6)
Oczywiście, że niczego wielkiego po tym tytule nie ma sensu oczekiwać. Ale z zajawek wynika, że może być trochę absolutniego odmóżdżającej, idiotycznej, kretyńskiej zabawy i niezobowiązującego śmiechu. I tego dokładnie nam życzę.
Capote
Piotr Dobry (8)
Wygląda na to, że Amerykanie przypomnieli sobie, jak fascynującą postacią był Truman Capote (uwielbiam jego rolę Lionela Twaina w „Zabitym na śmierć” Roberta Moore’a), aż nadto – dwie kolejne filmowe biografie pisarza już w przygotowaniu. O tej wersji wiem tylko tyle, że nakręcił ją reżyser, który do tej pory w dorobku miał jedynie ciepło przyjęty dokument o Speedzie Levitchu, i że Capote’a gra Philip Seymour Hoffman, a Harper Lee (autorkę m.in. „Zabić drozda”) – Catherine Keener. Cóż, spodziewam się po prostu kolejnej solidnej biografii.
Bartek Sztybor (8)
Pewnie Philip Seymour Hoffman zgarnie Oscara, bo już w samych reklamówkach jego aktorstwo robi ogromne wrażenie. Moje obawy związane są natomiast z osobą reżysera, dla którego jest to przecież fabularny debiut. Oczekuję, że „Capote” będzie trochę takim „Niebezpiecznym umysłem”, ale z o wiele większymi emocjami. Sam Truman Capote jest postacią interesującą, gorzej z jego biografią. Dlatego przydałaby się tutaj zręczna przeplatanka między historycznym podejściem do życia pisarza, a fikcją jego tworów. Chce się dowiedzieć, kiedy w „Z zimną krwią” przeważał dokument zbrodni, a w którym momencie był to zwykły kryminał i dlaczego. Boję się cały czas o ten brak doświadczenia u Bennetta Millera, ale mocno w niego wierzę. Chcę wierzyć.
Wyznania gejszy
Piotr Dobry (6)
Japonia w hollywoodzkim wydaniu. Bliższe to będzie chyba „Ostatniemu samurajowi” niż „Domowi Latających Sztyletów”, ale zawsze chętnie popatrzę na ładne azjatyckie aktorki. Oby tylko konieczność wypowiadania przez nie kwestii po angielsku nie zmieniła tego melodramatu w farsę.
Bartek Sztybor (5)
„Chicago” było dla mnie objawieniem 2003 roku, bo odkryłem gatunek, który nawet pod skrzydłami Boba Fosse’a absolutnie mnie nie kręcił. Dzięki temu Rob Marshall ma u mnie duży zapas zaufania. Jestem jednak pewny, że zmarnuje go całkowicie „Wyznaniami gejszy”. Nawet nie rusza mnie ta, chciałoby się powiedzieć, wybitna azjatycka obsada. Lubię Kena Watanabe jako postać, chociaż nigdy nie zrobił na mnie wrażenia jako aktor. Jestem też fanem urody Michelle Yeoh, Gong Li i Zhang Ziyi, ale mógłbym zamienić je wszystkie na jedną Bai Ling. Cieszy tylko możliwość zobaczenia Mako, który od czasu „Conana Barbarzyńcy” jest dla mnie najsympatyczniejszym Japończykiem. W samą historię o stłamszonej kobiecie i świetnej gejszy chyba raczej nie uwierzę.
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Zupa z wkładką
Jarosław Loretz

17 II 2020

Przysłowiowe wkładki mięsne w zupie to utrapienie dziś już nie tak częste, jak ongiś, ale wciąż wiosłująca łapkami w posiłku mucha czy osa może przykuć naszą uwagę. Kiedyś trafiały się też wkładki większe, jak choćby myszy. Ileż wówczas wrzasku! A pomyśleć, co by się działo, gdyby ktoś rzeczywiście trafił na wkładkę z dzisiejszego kadru…

więcej »

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej
Jarosław Loretz

10 II 2020

Co robią zombie, gdy nie śledzi ich obiektyw kamery hollywoodzkiego zdjęciowca? No cóż, niekoniecznie ganiają za świeżymi mózgami…

więcej »

Do kina marsz: Luty 2020
Esensja

7 II 2020

Luty w kinach nie zapowiada się jakoś rewelacyjnie, ale kilka propozycji wygląda interesująco.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Edycja 7, wakacje 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Edycja 6, maj 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Edycja 5, kwiecień 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Edycja 3, luty 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Edycja 2, styczeń 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Edycja 1, grudzień 2005
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Nie graj już tego więcej, Woody
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja ogląda: Wrzesień 2016 (1)
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja ogląda: Luty 2016
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Pażdziernik 2015 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Esensja ogląda: Sierpień 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Miłość ci wszystko wybaczy
— Gabriel Krawczyk

Rozsądek i romantyczność
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Marzec 2014 (2)
— Krystian Fred, Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.