Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Zważaj na prędkość!

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy prędkość może zabić śmiechem? Otóż i owszem, może – aczkolwiek tylko podczas oglądania filmu.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Zważaj na prędkość!

Czy prędkość może zabić śmiechem? Otóż i owszem, może – aczkolwiek tylko podczas oglądania filmu.
Dzisiejszy kadr to swego rodzaju upomnienie dla twórców, żeby zważali na to, co robią. Bo inaczej znajdą się różni szczególarze, którzy to i owo wytkną palcem. I będą mieć rację. Film bowiem powinien być zrobiony na tyle porządnie, żeby w trakcie seansu nie rozpraszał zbyt oczywistymi potknięciami. A tutaj mamy z takim potknięciem właśnie do czynienia. O sednie problemu jednak za chwilę, gdy uporam się z tytułem filmu i ogólnym streszczeniem.
Otóż powyższe zdjęcie pochodzi z nakręconego w 2012 roku malezyjskiego horroru „Sumpahan Kum Kum”, czyli na nasze „Klątwa Kum Kum”. Wbrew pozorom nie chodzi jednak o żadną żabę, księcia czy inne znane z naszego folkloru samograje, a o specyficzne zjawisko z malajskiego systemu wierzeń… nowoczesnych. Klątwa nie pochodzi bowiem z dawnych wieków, a została sztucznie stworzona dopiero w latach 80. zeszłego stulecia. Jej celem było pognębienie zbyt gorliwych wyznawców islamu, przeżywającego wówczas na Malezji renesans – głównie kobiet noszących hidżab, a w późniejszym okresie również tych należących do ugrupowania al-Arqam, promującego noszenie purdy. Klątwa ta miała dotykać kobiet poprawiających sobie wygląd twarzy – nie tylko czarami czy chirurgicznie, ale nawet za pomocą makijażu. Po dokonaniu poprawek nie wolno im było oglądać się w lustrze przez 10 dni (wedle innej wersji miesiąc), co było o tyle trudne, że – w założeniu – wszyscy chwalili jej ulepszoną urodę. Gdy niecierpliwość brała górę i kobieta zerkała w lustro przed upływem zadanego czasu, jej twarz momentalnie szpetniała i jedyną drogą odzyskania urody było przemycie lica krwią utoczoną z krocza dziewicy. Odtąd kobieta chodziła (w hidżabie) po okolicy w poszukiwaniu odpowiedniej ofiary, pukając w kolejne drzwi i mówiąc: Kum Kum. Nie pytajcie jednak, co znaczy ta fraza, bo to jakaś głębsza tajemnica.
Intryga filmu z grubsza podąża śladem podanej wyżej miejskiej legendy. Koncentruje się wokół poczynań pryszczatej panny – i paskudnie pryszczatej, wręcz z kiściami wykwitów – która udała się po pomoc do lokalnej szamanki. Wyleczona, zachwycona atencją ze strony wyśmiewających się z niej wcześniej kolegów ze szkoły, oczywiście nie zdzierżyła i zerknęła w lustro, odzyskując pryszcze, wzbogacone dodatkowo sugestią nadgniwania skóry. Oryginalna legenda wydała się jednak twórcom zbyt błaha, więc nie dość, że okres „bez lustra” wydłużyli do 44 dni, to jeszcze kazali dziewczynie dorwać nie jedną, a dziewięć dziewic, i nie tylko myć twarz krwią, ale również ją pić. Niestety, na pierwszą ofiarę wybiera dziewczynę syna szamanki, w związku z czym sprawy mocno się komplikują, skutkując pojawieniem się ducha.
Głębiej w detale nie będę wnikał – z jednej strony, żeby nie psuć ewentualnych zakrętów intrygi, z drugiej zaś dlatego, że do filmu nie ma dostępnych żadnych napisów, co utrudnia odtworzenie pełnego obrazu fabuły. Jak by nie było, w jednej ze scen bohater pędzi swoim 50-letnim samochodem (ślicznie utrzymane Volvo Amazon), tracąc na chwilę koncentrację i mało nie zderzając się czołowo z jadącym z naprzeciwka autem. Scena jest pełna dynamizmu i napięcia – do czasu, gdy spojrzeć na prędkościomierz pojazdu, wskazujący zawrotną wartość 18 kilometrów na godzinę. Przy tak oszałamiającym pędzie ewentualne zderzenie poskutkowałoby zapewne ciężką raną wierzchniej powłoki chromu na zderzaku. Bo raczej nietrudno założyć, że jadące z naprzeciwka auto również gnało na złamanie karku z podobną prędkością. W końcu potem wystarczyło przyspieszyć trochę nagranie i voila – śmierć patrzy obu kierowcom w oczy. A wystarczyło nie zahaczać kamerą o prędkościomierz…
Jak na malezyjskie horrory „Klątwa Kum Kum” wypada zaskakująco strawnie, mało tu bowiem klasycznej dla tamtego rejonu sztampy czy irytujących dźwięków, raczej zabijających niż tworzących klimat, aczkolwiek gra aktorska obsady pozostawia trochę do życzenia, a śledzenie dość poszatkowanej fabuły bez pełnej znajomości intrygi jest zajęciem mimo wszystko frustrującym.
koniec
10 maja 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Trzy cięcia: Adam Mularczyk. Komik o twarzy zbrodniarza
Sebastian Chosiński

12 VI 2021

Trzy. I tylko trzy! Czasami z kilkunastu, często z kilkudziesięciu, niekiedy nawet z kilkuset. Trzy role – nie zawsze najlepsze, ale za to najbardziej charakterystyczne. Role niekiedy zapomniane, lecz na pewno godne ocalenia.

więcej »

Z filmu wyjęte: Kto bogatemu zabroni...
Jarosław Loretz

7 VI 2021

Miarę bogactwa kraju można mierzyć po tym, czego się używa jako zakładek w czytanych książkach. U nas na ogół jest to jakiś śmietek, a w USA…?

więcej »

Nie przegap: Maj 2021
Esensja

31 V 2021

Jeśli szukacie lektury na nadchodzący długi weekend to sprawdźcie, czy coś ciekawego nie ukazało się na naszych łamach w maju.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto bogatemu zabroni...
— Jarosław Loretz

Gdy puszka z piwem rzuca się do aorty
— Jarosław Loretz

Łuszczyca grozy
— Jarosław Loretz

Wilkołaka czas zacząć (znowu)
— Jarosław Loretz

Wsiąść do pociągu… i nie móc wyjechać
— Jarosław Loretz

Szybciej niż światło
— Jarosław Loretz

Uwaga na roboty domowe
— Jarosław Loretz

Prehistoria, panie dzieju
— Jarosław Loretz

A na co mi ta noga…
— Jarosław Loretz

Kosmiczny wędkarz
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.