Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 lipca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Z filmu wyjęte: Cepelia strikes back

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto dziś pamięta czasy, gdy Cepelia była wyznacznikiem wsiowego kiczu… Ba, samo słowo cepelia stało się w pewnym momencie określeniem na pozbawiony gustu kicz.

Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Cepelia strikes back

Kto dziś pamięta czasy, gdy Cepelia była wyznacznikiem wsiowego kiczu… Ba, samo słowo cepelia stało się w pewnym momencie określeniem na pozbawiony gustu kicz.
To prawda, Cepelia – czyli tak naprawdę CPLiA, Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego – stanowiła ongiś rozpoznawalną markę, jednak po upadku PRL coraz mniej osób chciało sobie wieszać w domu ludowe makatki i stawiać na kredensie rzezane w drewnie postaci chłopa czy ludowych świątków. Jeszcze w roku 2015 sieć, będąca od 1990 w rękach Fundacji „Cepelia”, liczyła 36 placówek własnych i 20 franczyzowych. Pięć lat później skurczyła się do zaledwie 15 punktów, przy czym ostatni działający w Warszawie, znajdujący się na Chmielnej 8, zakończył swój żywot w październiku 2020. No ale to Polska. Bo w takich Indiach…
Gdy u nas zegarki z ludową kukułką wychodziły z mody, w Indiach po prostu ewoluowały w urządzenia plastikowe, błyszczące (złoto, może nie po całości, ale jednak złoto) i coraz dziwniejsze. Przedstawiony na dzisiejszym kadrze zegar jest jednym z przykładów takiego trendu. I to przykładem o tyle niepokojącym, że absolutnie nie wygląda na coś, co mogłoby powstać w Indiach. Wygląda właśnie jak produkt Cepelii, gdyby tylko Cepelia robiła w plastiku. Jest to bowiem klasyczny, plastikowy zegar ścienny, nietypowo wyposażony w funkcję kukułkopodobną – o pełnej godzinie zamiast ptaszka z dziurki, z zegara wyskakuje kwartet ludowych grajków. Trochę jak w średniowiecznych zegarach ratuszowych, gdzie defilowali w takich sytuacjach święci bądź rycerze. I tak się zastanawiam – jak duży mógł być rynek na taki zegar, zwłaszcza w Indiach…
Powyższy kadr pochodzi z… horroru „Hawa” (na nasze – z grubsza „Widmo”). I od razu uprzedzam – nie, nie chodziło o straszenie kiczem. Film powstał w roku 2003 i jest nietypowy jak na indyjskie kino (nie, nie mam na myśli zegara). Przede wszystkim nie posiada absolutnie żadnej piosenki. Poza tym ma wyraźnie eksponowane sceny przemocy seksualnej, podczas gdy na ogół – przynajmniej na początku XXI wieku – starano się co najwyżej sugerować takie zjawiska, i to w sposób mocno zawoalowany. Reszta już nie odbiega tak mocno od normy, bowiem o ile sam pomysł na fabułę jest jeszcze całkiem nietuzinkowy, to wykonania mocno trąci kiczem, a końcówka wręcz nim obezwładnia.
Na prowincję, do stojącego na odludziu dużego domu, sprowadza się po burzliwym rozwodzie kobieta z dwójką dzieci i bratem. Już pierwszej nocy okolica zostaje nawiedzona przez burzę, a bohaterka zaczyna odczuwać obecność niewidzialnego bytu, który rychło ją gwałci. A potem wraca po więcej. Jak by nie dość tego, zaczyna po prostu dręczyć całą rodzinę, podjudzając psa, ciskając przedmiotami, przejmując kontrolę nad samochodem czy po prostu bijąc kobietę. I tu robi się dziwnie, bo bohaterka niby stamtąd ucieka z rodziną, niby chodzi do lekarza (który naturalnie bagatelizuje całą sprawę mimo rosnącej liczby sińców), ale ciągle tam wraca. Byt zaś zdaje się coraz dalej za nią podążać. A gdy kobieta zaczyna zasłaniać się dziwnym, starym naszyjnikiem, byt osiąga szczyt wkurzenia i… porywa jedno z dzieci. Tu może streszczenie fabuły przerwę, bo może ktoś będzie chętny rzucić okiem na produkcję, choć lojalnie muszę przestrzec, że trzeba będzie ją oglądać w oryginale, nie ma do niej bowiem ani napisów, ani ścieżki dźwiękowej w innym niż indyjski języku.
Film chwilami jest mocno przaśny, chwilami po prostu niemądry, ale z pewnością nie można mu zarzucić braku oryginalności. Również w sposobie tworzenia klimatu grozy. Ale o tym za tydzień. Za tydzień też podam dla dociekliwych genezę bytu atakującego bohaterkę. Bo to też jest ciekawa sprawa.
koniec
14 czerwca 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Wysiłek fizyczny może być szkodliwy. Dla innych.
Jarosław Loretz

26 VII 2021

Podczas wizyty na siłowni z reguły wiemy, czego możemy się spodziewać. Filmowcy jednak przekonują, że może przytrafić się sytuacja… powiedzmy mniej typowa.

więcej »

Z filmu wyjęte: W paszczy nieuwagi
Jarosław Loretz

19 VII 2021

Małpka ze smoczą sztuczną szczęką sieje postrach na kanadyjskiej ulicy. W tle zaś…

więcej »

Z filmu wyjęte: Uwaga, bo kręcim film
Jarosław Loretz

12 VII 2021

Jak dać znać okolicznym mieszkańcom, że kręcimy film? Najlepiej dyskretnie, acz zarazem… no… dobitnie.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wysiłek fizyczny może być szkodliwy. Dla innych.
— Jarosław Loretz

W paszczy nieuwagi
— Jarosław Loretz

Uwaga, bo kręcim film
— Jarosław Loretz

Tajemnica wiary
— Jarosław Loretz

Magia kina
— Jarosław Loretz

Groza ścinająca krew w żyłach
— Jarosław Loretz

Kto bogatemu zabroni...
— Jarosław Loretz

Gdy puszka z piwem rzuca się do aorty
— Jarosław Loretz

Łuszczyca grozy
— Jarosław Loretz

Wilkołaka czas zacząć (znowu)
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Pożegnania 2020 (4/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (3/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (2/4)
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2020 (1/4)
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.