Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Spike Lee
‹Plan doskonały›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlan doskonały
Tytuł oryginalnyInside Man
Dystrybutor UIP
Data premiery24 marca 2006
ReżyseriaSpike Lee
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaDenzel Washington, Clive Owen, Jodie Foster, Willem Dafoe, Kim Director, Chiwetel Ejiofor, Christopher Plummer, Cassandra Freeman, Ken Leung
MuzykaTerence Blanchard
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania129 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Halo, chciałbym nawiązać dialog: Plan doskonały

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Bartosz Sztybor
Czy trzeba być miłośnikiem kina czarnych, by fascynować się kinem Spike’a Lee? Do niedawna wszystko wskazywało na to, że tak, ale teraz sytuacja może ulec zmianie. W dzisiejszym odcinku: „Plan doskonały”. Piotr Dobry ocenił film na 90%, a Bartosz Sztybor zupełnie odwrotnie: na 90%.

Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Halo, chciałbym nawiązać dialog: Plan doskonały

Czy trzeba być miłośnikiem kina czarnych, by fascynować się kinem Spike’a Lee? Do niedawna wszystko wskazywało na to, że tak, ale teraz sytuacja może ulec zmianie. W dzisiejszym odcinku: „Plan doskonały”. Piotr Dobry ocenił film na 90%, a Bartosz Sztybor zupełnie odwrotnie: na 90%.

Spike Lee
‹Plan doskonały›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlan doskonały
Tytuł oryginalnyInside Man
Dystrybutor UIP
Data premiery24 marca 2006
ReżyseriaSpike Lee
ZdjęciaMatthew Libatique
Scenariusz
ObsadaDenzel Washington, Clive Owen, Jodie Foster, Willem Dafoe, Kim Director, Chiwetel Ejiofor, Christopher Plummer, Cassandra Freeman, Ken Leung
MuzykaTerence Blanchard
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania129 min
WWW
Gatunekdramat, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Co dwa tygodnie Dobry i Sztybor prowadzą dialog. Zazwyczaj rozmowa tyczy filmów. Różnych filmów. Z Europy i Azji. Z ogromnych wytwórni hollywoodzkich i malutkich siedlisk niezależności. Z początków kinematografii i aktualnych repertuarów. Z rąk uznanych reżyserów i raczkujących artystów. Z białymi uczniakami gwałcącymi szarlotki i czarnymi buntownikami grającymi w kosza. Z Rutgerem Hauerem i bez niego.

Bartosz Sztybor: Spike Lee powraca w wielkim stylu, ale jakoś tak mam dziwne przeczucie, że niewielu widzów to doceni. W Stanach sukces, a u nas – przy zaskakująco dobrych recenzjach – chyba jednak przejdzie bez echa. My na szczęście lubimy dalej Spike’a Lee, tak?
Piotr Dobry: My tak. Musimy jednak sobie – a właściwie czytelnikom – wyjaśnić parę kwestii. My lubimy Spike’a Lee od zawsze i dla nas ten film nie jest żadnym zaskoczeniem, jeśli idzie o jego jakość. Inaczej rzecz się ma z krytykami – np. Wojtek Orliński wyraźnie napisał w notce tetrycznej: „Nie myślałem, że film Spike’a Lee tak mi się spodoba”. Czyli znacząca różnica w nastawieniu. Dla nas jest to KOLEJNY ZNAKOMITY film Spike’a Lee, natomiast dla reszty krytyków – WYJĄTKOWO ZNAKOMITY film Spike’a Lee. Dochodzi jeszcze widz – przysłowiowy zjadacz chleba, dla którego ten film w najlepszym wypadku będzie, chyba się ze mną zgodzisz, udanym filmem rozrywkowym. Nie oszukujmy się – mało kto zwróci uwagę na nazwisko reżysera. Ba, mało kto ze statystycznej widowni w ogóle wie, kto to taki ten Spike Lee. Jeśli już pójdą, to albo na sensacyjny film o napadzie na bank, albo na film z Denzelem Washingtonem (który w polskiej mentalności nigdy nie zaistniał jako supergwiazda, ale jest jako tako rozpoznawany), albo na film z Jodie Foster. Na Spike’a Lee zwrócą uwagę bardzo nieliczni.
BS: No i właśnie tutaj powinno pojawić się pytanie, dlaczego właśnie my (plus pewnie jakaś setka nam podobnych) tego Spike’a Lee tak lubimy i tak go idealizujemy. Reżyser ten robił jednak kino dość niszowe i jedne z jego pierwszych filmów należało po prostu obejrzeć w odpowiedniej chwili i odpowiednim nastroju. Ja trafiłem idealnie, bo „Jungle Fever”, „Do the Right Thing” czy „He Got Game” obejrzałem w momencie, gdy kultura afroamerykańska była bardzo bliska mojemu sercu (oczywiście jest w tej chwili jeszcze bliższa). Mnóstwo ludzi takiego okresu w swoim życiu jednak nie miało i winić ich za to nie można, ale należy tylko żałować, że Spike Lee nie wiązał się dla nich z odbiorem emocjonalnym, a wyłącznie rzemieślniczym. Nie ma się co oszukiwać – Lee nie ma takiej pozycji jak Allen, chociaż o Nowym Jorku opowiada lepiej.
PD: Przede wszystkim Lee opowiada o Nowym Jorku, jaki znam z opowiadań znajomych, reportaży telewizyjnych, filmów dokumentalnych. O gigantycznym multikulturowym tyglu, w którym zderzają się rozmaite nacje, religie i co za tym idzie charaktery. Allen zaś według mnie nie opowiada o Nowym Jorku „kompletnie”, tylko o Nowym Jorku intelektualistów i neurotyków, którzy bądź co bądź są marginesem. Dlatego, pomijając już nawet moją sympatię do afroamerykańskiej kultury, filmy Lee są dla mnie w tym względzie o wiele bardziej ciekawsze. Do wymienionych przez Ciebie pozycji dorzuciłbym jeszcze koniecznie „She’s Gotta Have It”, beznadziejnie przetłumaczony wiele lat temu przez TVP jako „Nola, mężczyźni i seks”, oraz „Clockersów”, „Crooklyn”, a nawet „Summer of Sam” przedstawiający Nowy Jork Latynosów. To wszystko są znakomite filmy, dlatego dziwię się, że Lee nigdy nie cieszył się u nas – już nawet nie wśród masowej publiczności, ale pośród zawodowych krytyków – poważaniem.
BS: Może nie cieszył się wśród krytyków poważaniem, bo jakoś jego filmy nie były bywalcami kin. A nawet jak już się pokazały, to nie przetrwały dłużej niż dwa tygodnie. Trochę to przykre, bo jest to z pewnością reżyser warty poznania. Błędem było też puszczanie jego niektórych poprzednich filmów w multipleksach. Chociaż nie jestem jakimś entuzjastą wszystkich działań Gutek Film, to filmy Spike’a Lee idealnie wpasowałyby się w portfolio tego dystrybutora. W Stanach puszczany w normalnych kinach i zbierający nie kiepską widownię, u nas powinien się narodzić w kinach studyjnych.
Halo, chciałbym nawiązać dialog…
Halo, chciałbym nawiązać dialog…
PD: Wiesz, szczerze mówiąc nie wydaje mi się, by kwestia braku dostępności w kinach była dla krytyków problemem. Spośród znanych mi bezpośrednio lub pośrednio osób zajmujących się zawodowo pisaniem o filmie, jeden ściąga filmy na DVD z Azji, drugi ma najważniejszy światowy dorobek horrorowy w małym palcu, jeszcze inny jest znakomicie obcykany w kinie skandynawskim. Jointy Spike’a Lee to nie jest znowuż jakaś skrajna, nieodstępna nisza. Wydaje mi się, że niewielu byś znalazł krytyków, którzy nie widzieli najważniejszych jego filmów. I problem, myślę, nie w tym, czy widzieli, a w tym, że widzieli, ale wcale albo niewiele ich obeszły.
BS: No i na samym początku odpowiedziałeś sobie na pytanie. Każdy krytyk ma swojego konika i swoich filmowych faworytów. Po co Konradowi ściąganie Lee, jak uwielbia kino azjatyckie i fantastykę? Podobnie jest z Piotrem, który na pierwszym miejscu stawia horrory, ale nie przeszkadza mu to obejrzeć i pozytywnie ocenić takich „Czterech braci”. Nie wiem natomiast, jaki świr jest fanem kina skandynawskiego i chyba nie chcę wiedzieć. Oni wszyscy doceniają filmy Lee, nie wszystkie oczywiście, ale nie są z samym reżyserem związani emocjonalnie (co już wcześniej chyba mówiłem). Może to my jesteśmy trochę zaślepieni i go niepotrzebnie idealizujemy. Człowiek to dziwna, egocentryczna maszyna, ale cieszę się, że kiedy Bóg wybierał dla mnie klapki na oczy, to wziął te afroamerykańskie.
PD: Ja nie idealizuję Lee. Jestem świadom, że ma on w dorobku zarówno filmy znakomite, przeciętne, jak i słabe. Na szczęście te pierwsze przeważają. Co do koników, to nie do końca się zgodzę, bo mimo takich a nie innych klapek na oczach, generalnie oceniasz jednak filmy uniwersalnie, w kategoriach dobry/zły. Natomiast masz rację co do emocjonalnego zaangażowania. Właśnie zdałem sobie sprawę, że najprawdopodobniej jesteśmy jedynymi polskimi krytykami, którzy podchodzą emocjonalnie nie tylko do filmów Spike’a Lee, ale w ogóle do całego kina czarnych! Bo o ile fantastyka jest przeważnie uniwersalna, horrory też można sobie wyobrazić jako przeniesione na własne podwórko i z łatwością utożsamić się z bohaterami, tak kino czarnych prezentuje kulturę i mentalność bardzo jednak odległą dla statystycznego Polaka. Słowem, możesz doceniać, ale by prawdziwie się zachwycić, musisz w tym być, musisz to czuć, musisz tym oddychać. Musisz być polskim murzynem jak Sztybor albo Dobry.
BS: Ale znowu się trochę nie rozumiemy. Powiedziałem, że krytycy pisali i piszą o Lee pozytywnie, ale są to recenzje na zasadzie „kolejny dobry film”. Nie ma właśnie tego emocjonalnego powiązania, co już ustaliliśmy. Zauważ na swoim przykładzie, że inaczej piszesz o filmie, który jest po prostu bardzo dobrym rzemiosłem, a inaczej o filmie, który w jakiś sposób... pokochałeś. Dlaczego „Bezdroża” były takim hitem? Nie dlatego, że był to kolejny niezależny i dobry film, ale dlatego, że określone pokolenie poczuło z nim cholernie silną więź. My tak mamy z Lee i to jest po prostu nadawanie na innych falach. Jak powiedziałeś, jesteśmy jedynymi „niggas in da biznas”.
PD: Więź więzią, ale na tak debilną metaforykę, jaką prezentowały „Bezdroża”, powinien się żachnąć każdy, z jakiego pokolenia by nie był. Ja Cię doskonale rozumiem, ale nie zgadzam się, że polscy krytycy pisali kiedyś o filmach Lee pozytywnie. Wielkiej negacji też na szczęście nie było, przeważnie po prostu chłód. Co dziwi mnie o tyle, że jeśli pominiemy sferę CO i przejdziemy do sfery JAK, to lekceważenie dokonań Lee nie będzie już tak oczywiste, bo to jest przecież wybitny reżyser, wyśmienity narrator, artysta z oryginalnym stylem. I dlatego cieszę się, że w swoich ostatnich filmach – „25. godzinie” i właśnie „Planie doskonałym” – wyszedł z getta, gdyż dzięki temu może zostanie wreszcie należycie doceniony. Bo teraz i JAK, i CO ma szansę trafić nie tylko do zapaleńców, ale do sporej części amatorów dobrego, uniwersalnego kina.
BS: Ja jednak twierdzę, że pisali pozytywnie, choć rzeczywiście w sposób chłodny. Zazwyczaj używając formularza do pisania recenzji o kolejnym dobrym filmie. Jeśli chodzi o reżyserię, to zgadzam się w zupełności. Za to Lee powinien być doceniony. Człowiek świetnie prowadzi aktorów, a narratorem jest wzorowym. I jeśli mamy czegoś żałować, to tego, że jeszcze nie zdobył Oscara, a powinien przynajmniej kilkakrotnie. Może teraz mu się uda, bo chociaż „Plan doskonały” jest raczej filmem akcji, to przypomina bardzo „Crash”, przy czym jest bardziej prawdopodobny i po prostu lepszy.
W filmie pojawia się także przegląd najnowszej mody policyjnej. Od lewej: policjant oficjalny, policjant lajtowo-bogartowski i policjant pospolity.
W filmie pojawia się także przegląd najnowszej mody policyjnej. Od lewej: policjant oficjalny, policjant lajtowo-bogartowski i policjant pospolity.
PD: Na pewno jest bardziej inteligentny i wyważony, jednak jako przeżycie filmowe wygrywa w moim przypadku „Crash”, bo dużo mocniej zaangażował mnie emocjonalnie. Tam też obraz podzielonego rasowo społeczeństwa stanowił podstawową i właściwie jedyną oś filmu, a tutaj ten temat biegnie sobie subtelnie gdzieś boczkiem. Zauważ, że spora część zagranicznych krytyków, o widzach już nie wspominając, traktuje „Plan doskonały” po prostu jako świetny, niekonwencjonalny film rozrywkowy o napadzie na bank. I z tego powodu nie widzę tu szansy oskarowej.
BS: Ale w „Crash” to nawarstwienie rasowe w pewnym momencie cholernie irytowało, a tutaj wszystko płynie obok, ale ma znamiona czegoś, co w rzeczywistości istnieje. „Crash” trochę tracił na wiarygodności i był, dajmy na to, traktatem rasowym. „Plan doskonały” czy Spike Lee nie napinają się, a jakby od niechcenia robią coś wspaniałego z opowieścią. Te dwie przecznice, w których dzieje się akcja, tętnią cały czas życiem.
PD: Ty to wiesz, ja to wiem i jeszcze kilkaset osób, ale „Crash” był klarownym dramatem z jasno postawioną tezą, szczególnie ważną w dzisiejszych czasach, i między innymi dlatego dostał Oscara. Tu zaś mamy przede wszystkim film sensacyjny o napadzie na bank – jako taki „Plan doskonały” jest sprzedawany i jako taki przeważnie interpretowany. Weźmy dla porównania takie „Hustle & Flow” – co z tego, że Ty odebrałeś to na jednej z płaszczyzn jako opowieść o potencjalnym utworze hiphopowym, skoro jest to jednak nade wszystko historia alfonsa próbującego zostać raperem. I dlatego, że nie jest to pierwsza tego typu historia, film nie dostał nawet nominacji. Podobnie będzie z „Planem doskonałym”.
BS: Ty to jednak masz zdolność do podcinania skrzydeł. Ja tutaj chciałem sobie pomarzyć, jak Shelton Jackson Lee odbiera Oscara i robi to, co Edward Norton w „25. godzinie”, ale Ty musiałeś stanąć na straży gatunkowej poprawności.
PD: Stanąłem na straży logiki, co nie znaczy, że mi się ona podoba. Lee nie mógłby zrobić tego, co Norton w „25. godzinie"”, bo jakby tylko zaczął, to po pięciu sekundach wyłączyliby mu mikrofon. Chyba że ci chodzi o brutalne pobicie, to już tak, większe prawdopodobieństwo, na pewno nie jeden obecny na gali decydent miałby chrapkę.
BS: Eee tam, nie wyłączyliby. Chłopaki by się za nim postawili. Ale i tak Lee nie rzucałby „fuckami” na lewo i prawo, a tylko dosadnie, choć inteligentnie, pokazał, co mu się nie podoba. To jest jednak nieważne. Może coś o samym filmie byśmy powiedzieli?
PD: No właśnie, bo Nowy Jork i rasowe antagonizmy swoją drogą, a napad na bank swoją. Ja chcę powiedzieć tylko tyle, że już dla samego owego napadu warto się wybrać, nawet jeśli widziało się już filmów o takich napadach kilka tuzinów i nastawionym jest się nieszczególnie entuzjastycznie. Można się miło rozczarować, bo schematy takiego kina zostały tu potraktowane przewrotnie, z dystansem i humorem.
BS: Napad jest pierwsza klasa. Plan, jak sam tytuł wskazuje, doskonały. Igraszki ze znanymi motywami pierwsza klasa, wspominając tylko o „Pieskim popołudniu” czy „Serpico”. Oczywiście rasowy zapaszek w tle i świetne aktorstwo. Nawet mi się nie chce wypowiadać tych wszystkich nazwisk, bo każdy tu zagrał rewelacyjnie. No i oczywiście muzyka Terence’a Blancharda, która niby troszkę zahacza o „25. godzinę” ale bardziej w dyskotekowym stylu bhangra. Miód na moje zsurowiałe ostatnio serce.
PD: Rzeczywiście, z „Pieskiego popołudnia” są tu nawet aktorzy, w dodatku postawieni w tych samych sytuacjach! To wskazuje na to, że „Plan doskonały” jest jednocześnie odświeżeniem i hołdem dla swojego podgatunku. Muzyka jest świetna, na soundtracku znalazło się nawet miejsce dla Panjabiego MC, o ile się nie mylę. Aktorstwo jest rewelacyjne, bo rewelacyjni są grający tu aktorzy, aczkolwiek nie zostałem porwany jak choćby w przypadku Heatha Ledgera w „Tajemnicy Brokeback Mountain” właśnie z tego względu, że takiego poziomu po tych wykonawcach należało się spodziewać. Poza tym każdy dostał tu rolę skrojoną na swoje barki – nie od dziś wiadomo, że Denzel Washington jest idealnym detektywem, Clive Owen – idealnym skurczybykiem, a Jodie Foster – idealną tzw. zimną suką.
BS: No i chyba po tej odzie do Spike’a Lee i jego najnowszego filmu, można tylko życzyć jemu i nam takich świetnych filmów. Co o tym sądzisz?
PD: Sądzę, że jak najbardziej. I jestem ogromnie usatysfakcjonowany, że do listy doskonałych filmów, jakie trafiły nam się już w tym najlepszym w całym nowym milenium kwartale, możemy dopisać „Plan doskonały”. I na koniec chciałbym jeszcze pozdrowić 50 Centa.
BS: Tak. Niech się bogaci albo umrze próbując.
koniec
1 kwietnia 2006

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Władek, dorzuć jakiś futurystyczny gadżet!
Jarosław Loretz

8 VIII 2022

Twórcy filmów pornograficznych też od czasu do czasu próbują nakręcić coś z gatunku science fiction, ale mają o tyle trudniej, że w ich przypadku słowo „budżet” jest Złotym Graalem zza siedmiu mórz. Innymi słowy – nikt w branży już nie pamięta, co to za zwierzę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Nie masz na charakteryzatora? Spokojnie, jest jeszcze kiełbasa od cioci Bożenki
Jarosław Loretz

1 VIII 2022

Tak to już jest, że przy braku funduszy trzeba łatać filmową produkcję czym się da. Niekiedy jednak to „czym się da” zaczyna zakrawać na absurd…

więcej »

Nie przegap: Lipiec 2022
Esensja

31 VII 2022

Oto co zrecenzowaliśmy w pierwszej połowie wakacji.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Porażki i sukcesy A.D. 2006
— Esensja

Rebus Copperfielda
— Ewa Drab

Zgryźliwi prorocy: Edycja 3, luty 2006
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor, Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Wszystko zostaje w rodzinie
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Kobieta w błękitnej wodzie
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

16 przecznic
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Skok przez płot
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Kult
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Kumple na zabój
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Omen
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Tsotsi
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Sky High
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Wszystko gra
— Piotr Dobry, Bartosz Sztybor

Tegoż twórcy

Na ekranach: Październik 2003
— Joanna Bartmańska, Marta Bartnicka, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Siedmiu wspaniałych
— Joanna Bartmańska

Nowości: Wrzesień 2003
— Joanna Bartmańska, Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Godzina nadziei
— Piotr Dobry

Tegoż autora

Dobry i Niebrzydki: Zemsta Dragów, czyli bokserska nostalgia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Polska nie musi wstawać z kolan, za to może wstać z kanapy
— Piotr Dobry

Dobry i Niebrzydki: Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Duchy, diabły, wilkołaki i steampunkowe mechaniczne skrzaty
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Oscary 2018: Ranking filmów oscarowych
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Esensja przyznaje Oscary
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Najlepsze filmy
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Najlepsi aktorzy
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.