Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Ang Lee
‹Tajemnica Brokeback Mountain›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemnica Brokeback Mountain
Tytuł oryginalnyBrokeback Mountain
Dystrybutor Monolith
Data premiery24 lutego 2006
ReżyseriaAng Lee
ZdjęciaRodrigo Prieto
Scenariusz
ObsadaHeath Ledger, Jake Gyllenhaal, Michelle Williams, Anne Hathaway, Randy Quaid, Linda Cardellini, Anna Faris, Scott Michael Campbell, Kate Mara
MuzykaGustavo Santaolalla
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania134 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Porażki i sukcesy A.D. 2006

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 9 »
Wszechobecni homoseksualiści, sukcesorzy krwawych Ewangelii, goniące w piętkę pingwiny i wiele, wiele więcej. W naszej dorocznej dyskusji podsumowującej rok w polskich kinach uczestniczą Ewa Drab (po raz trzeci), Urszula Lipińska (po raz drugi), Michał Chaciński (po raz siódmy), Piotr Dobry (po raz czwarty) i Konrad Wągrowski (po raz szósty).

Esensja

Porażki i sukcesy A.D. 2006

Wszechobecni homoseksualiści, sukcesorzy krwawych Ewangelii, goniące w piętkę pingwiny i wiele, wiele więcej. W naszej dorocznej dyskusji podsumowującej rok w polskich kinach uczestniczą Ewa Drab (po raz trzeci), Urszula Lipińska (po raz drugi), Michał Chaciński (po raz siódmy), Piotr Dobry (po raz czwarty) i Konrad Wągrowski (po raz szósty).

Ang Lee
‹Tajemnica Brokeback Mountain›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTajemnica Brokeback Mountain
Tytuł oryginalnyBrokeback Mountain
Dystrybutor Monolith
Data premiery24 lutego 2006
ReżyseriaAng Lee
ZdjęciaRodrigo Prieto
Scenariusz
ObsadaHeath Ledger, Jake Gyllenhaal, Michelle Williams, Anne Hathaway, Randy Quaid, Linda Cardellini, Anna Faris, Scott Michael Campbell, Kate Mara
MuzykaGustavo Santaolalla
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania134 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Piotr Dobry: Tytuł sympatycznego filmu Ridleya Scotta okazał się proroczy. To był dobry rok. A na pewno – ciekawy. W kinach dominowały trzy trendy – religia, polityka i homoseksualizm. Poruszaniu tychże tematów niemal zawsze towarzyszyły kontrowersje, a że nie od dziś wiadomo, że to najlepsza reklama, producenci jeszcze przed wpuszczeniem filmów na ekrany mogli zacząć liczyć kasę (sukces komercyjny) lub nagrody (sukces artystyczny). Rzadziej i jedno, i drugie naraz, choć zdarzały się i takie przypadki. Proponuję zająć się w pierwszej kolejności wspomnianymi zagadnieniami, a następnie przejść do innych, co nie znaczy, że mniej interesujących. Koleżanki i kolegów pragnących zgłosić weto już po moich pierwszych trzech zdaniach proszę o odpowiedź na pytanie, dlaczego miniony rok 2006 dobry jednak nie był.
Konrad Wągrowski: Nie podzielę Twego optymizmu, bo rok ten miał dramatyczne miesiące między marcem a październikiem, które filmowo przetrwałem chyba tylko dzięki kinu festiwalowemu, bo w normalnej dystrybucji nie było praktycznie nic interesującego. Owszem, początek roku, czyli czas filmów typowanych do nagród, był niezły, ale w zachwyt nad „Good Night and Good Luck” i „Capote” nie wpadłem. Potem pustynia. I nareszcie ostatnio wysyp dobrych i przyzwoitych filmów – „Babel”, „Ludzkie dzieci”, „Casino Royale”, „Infiltracja”, „Dobry rok” – ładnie komponujących się z urokiem tegorocznej jesieni. Ale wiosna i lato było jednym z gorszych okresów filmowych w ostatnich latach.
PD: Zgodzę się, że środek roku był dość nędzny, ale to też trochę wina dystrybutorów, którzy akurat skumulowali najlepsze propozycje w pierwszym i ostatnim kwartale. Chociaż z tym, że między marcem a październikiem nie było nic ciekawego grubo przesadzasz – w samym tylko kwietniu miałeś nowego Koterskiego, Allena, „Vendettę”, we wrześniu „Lot 93” i „Volver”. I wymieniam tylko te filmy, które Tobie bardzo się podobały – do mnie z tego grona trafił tylko „Lot” i „WJCh”, a i tak nie narzekam. Bo patrząc z szerszej perspektywy, naprawdę nie mam na co – będę się musiał nieźle nagimnastykować, by sprawiedliwie skompilować tegoroczny Top Ten.
Michał Chaciński: Dopiszę się do krytycznego zdania Konrada, bo dla mnie ten rok oznacza właściwie głównie rozczarowania. Rozczarowało mnie sporo filmów, na które liczyłem. Rozczarowali mnie mistrzowie, których chwalone nowe filmy niemal bez wyjątku wydawały mi się słabsze od tego, co widziałem u nich już wcześniej. Gdyby spojrzeć tylko na tytuły, które już wymieniliście, symbolem tego roku jest dla mnie „Infiltracja” Scorsese i „Volver” Almodóvara – filmy, za które obaj reżyserzy zbierają świetne recenzje, a zbiorą też pewnie jeszcze mnóstwo nagród (wygląda na to, że Scorsese wreszcie będzie miał uczciwe szanse na Oscara). Otóż dla mnie oba są filmami, w których mistrzowie pokazali, jak daleko odeszli od tego, co zrobiło z nich mistrzów. Jeśli Scorsese bawi się przemocą w sposób pozbawiony dla widza konsekwencji moralnych czy etycznych i kończy swój film, ignorując najważniejsze etyczne pytanie oryginału (czy da się żyć w kłamstwie, udając stróża prawa/prawdy), jeśli Almodóvar pokazuje nam na ekranie postaci jedynie czarne lub białe i wszystko staje się u niego przewidywalne do bólu, to przecież coś jest nie tak. Ale to, co napisałem nie oznacza, na szczęście, że nie było w tym roku filmów dobrych, o których za moment…
Ewa Drab: To prawda, że wielcy twórcy nie do końca pokazali, co tak naprawdę potrafią. Jednak, o ile trafiłeś w sedno, jeśli chodzi o doskonale zagraną, ale mało nowatorską w treści i w sumie pustą „Infiltrację”, to mimo wszystko pozwolę sobie bronić Almodóvara. „Volver” jest tak ostentacyjnie kiczowaty i sentymentalny, że aż znajduje się w nim zupełnie nową jakość. To prawda, że twórca „Porozmawiaj z nią” się powtarza, ale chciałabym, żeby więcej mistrzów powtarzało się w tak błyskotliwy sposób.
MCh: I tutaj dotykasz bardzo ciekawej kwestii: na ile odpuszczamy mistrzom i czego od nich oczekujemy. Nie mówię w żadnym razie, że wspomniane filmy są słabe (podobnie jak nie mówię tego przy nowych filmach Loacha czy Inárritu). Ale miałem przy nich po prostu wrażenie pójścia na łatwiznę, bez zadawania sobie – o rany, to zabrzmi strasznie pretensjonalnie, ale co tam – pytania o sztukę, o nowość w kinie, o rozwój dyscypliny. Stawiam tym wszystkim panom bardzo wysoko poprzeczkę, czy po prostu raczej zakładam, że oni sami sobie ją tak wysoko postawili. I „Infiltracja”, „Volver” czy „Wiatr buszujący w jęczmieniu” wychodzą mi na filmy udane (Scorsese przecież i tak nakręcił swój najlepszy film od lat), ale wtórne, rozegrane pod publikę. Pewnie, że każdy z mistrzów ma do tego co pewien czas prawo. Ale akurat w tym roku skumulowało się kilka takich artystycznych „urlopów” i stąd moje rozczarowanie. A przy okazji mam problem z tymi mocno chwalonymi nowymi filmami („Good Night and Good Luck”, „Capote”), ale o tym chyba pomówmy za moment.
Urszula Lipińska: Do mistrzów, którzy w tym roku zawiedli, dodałabym jeszcze Woody’ego Allena i Ridleya Scotta. Owszem, zarówno „Dobry rok”, jak i „Volver” były dla mnie filmami niezwykle ciepłymi, które obejrzałam z przyjemnością i uśmiechem na twarzy, ale i ze świadomością, że cała ta czwórka pokazała, że idealnie potrafią zrównać do poziomu przeciętności. „Wszystko gra” to najlepszy film Allena od lat, prawda, ale jednocześnie pokazujący, że prawdziwy Allen na dobre już się skończył jako obserwator relacji damsko-męskich. „Infiltracja” wypada przyzwoicie na tle gniotów, jakimi raczył nas ostatnio Marty, ale potwierdza wszystkie najgorsze stereotypy dotyczące amerykańskich remaków (czyli trzeba skasować moralne wątpliwości bohaterów, wrzucić kilka sensacyjnych scen i zamienić azjatyckich aktorów na DiCaprio i Damona, żeby amerykańska publiczność się połapała kto jest kto). Mam wrażenie, że mijający rok rysował się lepszym w trakcie jego trwania niż teraz, gdy na niego patrzę z perspektywy czasu. Niewiele więcej po nim zostało niż po każdym nierównym, przeciętnym roku.

Steven Spielberg
‹Monachium›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMonachium
Tytuł oryginalnyMunich
Dystrybutor UIP
Data premiery27 stycznia 2006
ReżyseriaSteven Spielberg
ZdjęciaJanusz Kamiński
Scenariusz
ObsadaEric Bana, Geoffrey Rush, Daniel Craig, Marie-Josée Croze, Ciarán Hinds, Mathieu Kassovitz, Michael Lonsdale, Moritz Bleibtreu, Valeria Bruni Tedeschi, Robert John Burke, Alexander Beyer, Stéphane Freiss
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
KW: Patrzę na swą dziesiątkę i oczywiście widzę dziesięć dobrych filmów, do których chętnie będę wracał. Nie widzę jednak wśród nich dzieł przełomowych, zaskakujących, odkrywczych, nowatorskich. Większą dyskusję wywołał praktycznie tylko jeden z nich – „Brokeback Mountain”. Czegoś jednak w tym roku zabrakło, pomijając już pustynię między kwietniem a wrześniem.
PD: Ale przecież „Brokeback Mountain” z miejsca trafiło do kanonu kinematografii, co w ostatnich latach praktycznie się nie zdarzało. Poza tym szeroko się dyskutowało w mediach o „Good Night and Good Luck”, „Boracie”, „Murderball” – i każdy z tych filmów jest na swój sposób nowatorski. Jak również mniej głośne „Jabłka Adama”, „Kiss Kiss Bang Bang”, „Plan doskonały” czy nawet „Czerwony Kapturek: Prawdziwa historia”. Oczywiście, w żadnym wypadku nie twierdzę, że 2006 był rokiem przełomowym, ale nie widzę też jakiejś szczególnej zniżki (ani zwyżki) formy w stosunku do lat ubiegłych. Owszem, ma prawo Cię boleć to nierównomierne rozmieszczenie wartościowych pozycji, ale z drugiej strony w sezonie ogórkowym przeważnie niewiele dzieje się w kinach, z czego można wyciągnąć i plusy – na przykład po powrocie z długich wczasów stwierdzasz, że nic dobrego Cię nie ominęło :-).
MCh: Wiem, że to był sam początek roku i może dlatego o nim zapominacie, ale jednak trzeba na tej liście filmów szerzej dyskutowanych ująć też „Monachium”. Dla mnie to jedno z najmilszych zaskoczeń roku, choć „najmilsze” nie jest może odpowiednim słowem. Spielberg dojrzał. Nigdy wcześniej nie miałem takiego wrażenia. A sam film okazał się na tyle niejednoznaczny, że komentatorom kompletnie nie przeszkadzało to, że zarzucają mu jednoznaczność, interpretując jednocześnie na zupełnie sprzeczne ze sobą sposoby.
ED: Rok 2006 nie obfitował dla mnie w zaskoczenia lub miłe niespodzianki. Oczywiście, dostaliśmy wiele interesujących tytułów wybijających się na tle konkurencji, ale nie sprawiły one tego, żeby uznać ten mijający rok za przełomowy, lub chociaż bardzo dobry. Doznaliśmy mnóstwa rozczarowań, a i w większości nic nas specjalnie nie ujęło, oprócz rodzynków, o których już wspomnieliście i o których jeszcze wspomnimy. A może po prostu stetryczałam i dlatego tak, w sumie, niewiele filmów zapadło mi tym razem w pamięć? Na pewno początek i koniec roku były najbardziej interesujące.
1 2 3 9 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Niezgłębione meandry nowoczesnego designu
Jarosław Loretz

9 XII 2019

Czasami doprawdy nie sposób pojąć ścieżek, jakimi podąża umysł architekta. Zdarzają się projekty, metkowane zapewne jako doskonały przykład śmiałego wzornictwa, które tak na zdrowy rozsądek wyglądają jak skomplikowana pułapka mająca doprowadzić do śmierci bądź przynajmniej trwałego kalectwa zleceniodawcy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa
Jarosław Loretz

2 XII 2019

Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2019
Esensja

1 XII 2019

Zapraszamy do przeglądu najciekawszych premier kinowych grudnia 2019.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

20 najlepszych polskich filmów XXI wieku
— Esensja

10 najlepszych westernów XXI wieku
— Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku. Druga setka
— Esensja

100 najlepszych filmów XXI wieku
— Esensja

Superbohaterowie drugiego planu. Suplement do rankingu
— Konrad Wągrowski, Jarosław Loretz, Kamil Witek

Najlepsze filmy science fiction – druga setka
— Esensja

100 najlepszych filmów science fiction wszech czasów
— Esensja

50 najlepszych westernów wszech czasów
— Esensja

James Bond: Ranking filmów z Jamesem Bondem
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Krystian Fred, Jakub Gałka, Łukasz Gręda, Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kino uwikłane w płeć
— Jakub Popielecki

Z tego cyklu

Porażki i sukcesy A.D. 2007
— Michał Chaciński, Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Łukasz Twaróg, Kamil Witek, Konrad Wągrowski

Porażki i sukcesy A.D. 2005
— Esensja

Porażki i sukcesy A.D. 2003
— Esensja

Literackie porażki i sukcesy 2002
— Esensja

Kinowe porażki i sukcesy 2002
— Esensja

Kinowe porażki i sukcesy 2001
— Esensja

Tegoż twórcy

Dobry, zły i łamliwy
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Rozszczepieni
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Listopad 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Czego wstydzi się Iñárritu
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Styczeń 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Najlepszego sortu Amerykanin
— Jarosław Robak

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Co nam w kinie gra: Birdman
— Marta Bałaga

Wenecja 2014: Wielka improwizacja
— Marta Bałaga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.