Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹7. Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
CyklFestiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty
MiejsceWrocław
Od19 lipca 2007
Do29 lipca 2007
WWW

Wspomnienia profana, czyli 7. Festiwal Era Nowe Horyzonty z perspektywy żółtodzioba

Esensja.pl
Esensja.pl
Tomasz Kontny
1 2 3 »
Trzydzieści jeden subiektywnych recenzji przyprawionych jadem i masturbacją, spisanych na gorąco, w nostalgicznym poczuciu, że nie zdążyło się zobaczyć wszystkiego, co by się chciało, i z dojmującą świadomością, iż prezentowane przez autora rozrywkowe podejście do kina niekoniecznie jest w wypadku ENH właściwe.

Tomasz Kontny

Wspomnienia profana, czyli 7. Festiwal Era Nowe Horyzonty z perspektywy żółtodzioba

Trzydzieści jeden subiektywnych recenzji przyprawionych jadem i masturbacją, spisanych na gorąco, w nostalgicznym poczuciu, że nie zdążyło się zobaczyć wszystkiego, co by się chciało, i z dojmującą świadomością, iż prezentowane przez autora rozrywkowe podejście do kina niekoniecznie jest w wypadku ENH właściwe.

‹7. Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
CyklFestiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty
MiejsceWrocław
Od19 lipca 2007
Do29 lipca 2007
WWW
„4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” („4 Months, 3 Weeks and 2 Days”, reż. Cristian Mungiu)
W 1966 roku Ceausescu zdelegalizował w Rumunii aborcję – do tej pory dozwoloną – aby zapewnić sobie przypływ nowych komunistycznych rzesz poddanych. Film Mungiu opowiada o dwóch studentkach. Jedna z nich decyduje się przeprowadzić nielegalny zabieg usunięcia ciąży, na barki drugiej spada koszmarna konieczność doprowadzenia całego przedsięwzięcia do końca: zorganizowania miejsca zabiegu, zapłaty i pozbycia się płodu. Niestety, nic nie idzie tak, jak powinno… Film przedstawia kolejne okropieństwa w chłodny i opanowany sposób, co podbija napięcie i autentycznie przeraża, zagnieżdżając w głowie kilka nieprzyjemnych pytań o własne podejście do aborcji i jej prawnego aspektu oraz moralnych kompromisów, jakie się z nią wiążą. Nic dziwnego, że na seanse „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” waliły tłumy.
„AFR” (reż. Morten Hartz Kaplers)
Problematyczna sprawa. Z jednej strony film jest genialną manipulacją i przewrotnym satyrycznym komentarzem do rzeczywistości kreowanej przez media. Z drugiej – dłużącym się w nieskończoność paradokumentem o ludziach, których nie znamy (duńscy politycy), gejowskiej miłości, pokracznym terroryzmie i onanizowaniu się na tle przepływającego tankowca. Żeby docenić całość „AFR”, trzeba być albo Duńczykiem, który od razu widzi ogrom manipulacji dokonanej przez reżysera, albo być miłośnikiem nielogicznych zachowań bohaterów, politycznie poprawnych haseł o uciskanych gejach i masturbacji na ekranie. Można też poczytać przed seansem, o czym tak naprawdę jest film, ale to skutecznie psuje zabawę. Szkoda, że odkrycie mechanizmów zastosowanej w filmie manipulacji – sposobów prowadzenia rozmów z politykami oraz selekcji i obróbki materiałów – zostało zastąpione nudnymi ujęciami gadających głów.
„Aleja gówniarzy” (reż. Piotr Szczepański)
Podobnie jak bohaterowie filmu, ja też nie przepadam za Łodzią, więc tak jak i oni poddałem się wszechobecnej w „Alei gówniarzy” pogardzie i utyskiwaniu na stracone pokolenie prawie trzydziestolatków. Film Szczepańskiego lepiej ogląda się jako ciąg luźnych scen niż jako spójną fabułę, bo i pomysł na intrygę – poszukiwanie się kochanków po Łodzi nocą – wieje tandetą. Jeśli przymknąć oko na fajtłapowatość postaci, okazuje się, że na „Alei gówniarzy” można się całkiem nieźle bawić, szczególnie jeśli dzielimy z bohaterami filmu pogardę do miejsca, w którym mieszkamy, i tęsknimy za ucieczką z prowincji. Byle tylko nie spodziewać się rewelacji.

Cristian Mungiu
‹4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni
Tytuł oryginalny4 luni, 3 saptamini si 2 zile
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery5 października 2007
ReżyseriaCristian Mungiu
ZdjęciaOleg Mutu
Scenariusz
ObsadaLaura Vasiliu, Anamaria Marinca, Luminita Gheorghiu
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiRumunia
Czas trwania113 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Amator” („Amateur”, reż. Hal Hartley)
Szalenie wybredna nimfomanka, a zarazem ekszakonnica pisząca opowiadania erotyczne ratuje cierpiącego na amnezję alfonsa, gangstera i generalnie bardzo nieprzyjemnego przystojniaka, którego z kolei szukają inni gangsterzy i jego żądna zemsty za wiele lat maltretowania dziewczyna-dziwka. Zakręcone? Właśnie taka jest fabuła „Amatora” – przyjemnej komedii sensacyjnej, w której gangsterzy posługują się oldschoolowymi komórkami o rozmiarach cegieł, dyskutując przy tym o postępie technicznym i przepaści dzielącej poszczególne modele. Jak zwykle w filmach Hartley’a pełno w „Amatorze” sympatycznych dziwaków, o których chętnie zobaczyłoby się osobne opowieści.
„Awesome: I Fuckin’ Shot That!” (reż. Adam Yauch)
Koncert Beastie Boys w nowojorskim Madison Square Garden zarejestrowany przez pięćdziesiąt małych kamer rozdanym widzom pod sceną. Przez jakiś czas wrażenie robił na mnie montaż i ciężka praca związana z selekcją nagranego przez fanów materiału. Potem całość zaczęła robić się nieco nużąca i popłynęła w stronę technicznych sztuczek w stylu: „ale super efekt mi wyszedł, kiedy zamieniłem kolory na pomarańcz i niebieski! Patrzcie i podziwiajcie!”. Po seansie obiecałem sobie, że pojawię się na następnym koncercie Beastie Boys w okolicy, bo panowie są rewelacyjni live, czego – mimo poważnych zastrzeżeń – film jednak dowodzi.
„Biznesmen” („Entrepreneur”, reż. Jonathan Bricklin)
Bricklin syn kręci dokument o Bricklinie ojcu, który nie jest przeciętną osobą, lecz ekscentrycznym przedsiębiorcą samochodowym, jednym z założycieli marki Subaru i człowiekiem odpowiedzialnym za sukces Yugo, a teraz właśnie przygotowującym się do swojego najnowszego projektu. Przez cały film śledzimy Malcolma Bricklina, który usiłuje wprowadzić chińskie samochody na amerykański rynek – zakłada firmy, odwiedza fabryki, negocjuje kontrakty i występuje w mediach; przeżywa wzloty i upadki, i klnie, na czym świat stoi. „Biznesmen” jest fantastycznym dokumentem, który ogląda się niczym najlepszy film sensacyjny, kibicując z całego serca głównemu bohaterowi. Sam Bricklin jest natomiast postacią tak charyzmatyczną, konsekwentną i przepełnioną maniakalną energią, że trudno uwierzyć, iż nie został wymyślony, a jego tekstów nie tworzył od podstaw sztab scenarzystów. Rewelacja!

Piotr Szczepański
‹Aleja gówniarzy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAleja gówniarzy
Dystrybutor Dystrybutornia
Data premiery13 kwietnia 2007
ReżyseriaPiotr Szczepański
ZdjęciaPiotr Szczepański
Scenariusz
ObsadaMarcin Brzozowski, Ewa Łukasiewicz, Bartosz Picher, Marcel Wiercichowski, Matylda Paszczenko, Elżbieta Komorowska, Jan Machulski
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiPolska
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Chrigu” (reż. Jan Gassman, Christian Ziörjen)
W wieku 24 lat Chrigu dowiaduje się, że ma raka, po czym zaczyna dokumentować na video rozwój choroby i swojego podejścia do niej, od walki po pogodzenie się z nieuchronną śmiercią. Coś, co w założeniu miało być poruszającym dokumentem o umieraniu na raka, jest dłużącą się opowieścią o bandzie nastolatków łażących na imprezy, słuchających hip-hopu i jeżdżących po obcych krajach, przerywaną od czasu do czasu ujęciami charczącego gościa leżącego w szpitalnym łóżku. Słyszałem, że niektórych ten film poruszył, ale do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Nawet jako epitafium dla przyjaciela ten film powinien zostać na półkach jego rodziny i przyjaciół. „Chrigu” jest nudny i źle zmontowany, a co najgorsze, nie mówi nic o chorobie, jaką jest rak, i o tym, jak z nią żyć i jak umierać. Zamiast tego lansuje niezły zespół hiphopowy, ello, i pokazuje parę niezłych bibek, yo!
„Detektyw nocnych koszmarów” („Nightmare Detective”, reż. Shinya Tsukamoto)
Po pierwszej fantastycznej sekwencji, w której tytułowy bohater rozwiązuje zagadkę włosów wyrastających ze ściany mieszkania pewnego japońskiego jegomościa, cała sala przyjęła, że film będzie zabójczą parodią „Ringu”, „Dark Water”, „The Eye” i reszty azjatyckich horrorów. Niestety, myliliśmy się. „Detektyw nocnych koszmarów” okazał się dosyć standardowym straszakiem z kilkoma niezłymi pomysłami na relacje na linii ofiara-oprawca, ale bez większych rewelacji. Mnie akurat było przykro, że zamiast twardego „maderfakiera” główny bohater był skończoną ofiarą losu,i mimo że potrafił parę niesamowitych rzeczy, to głównie zajmował się smutnym spoglądaniem na widzów spod grzywki.
„Do ciebie, człowieku” („You, the Living”, reż. Roy Andersson)
Szereg absurdalnych scen połączonych postaciami głównych bohaterów – mieszkańców pewnego szwedzkiego miasteczka. Ciepła komedia o ludzkich śmiesznostkach, błahych problemach dnia codziennego i orkiestrze dętej. „Do ciebie, człowieku” prezentuje skandynawskie poczucie humoru, czyli przedstawia zupełne debilizmy jako standardowe elementy świata, w którym żyją bohaterowie. Dlatego dziadek poruszający się przy pomocy chodzika ciągnie za sobą skrępowanego smyczą, wijącego się po chodniku kundla, i nikogo wokół to nie dziwi. Całość od pewnego momentu zaczyna się trochę dłużyć, ale podziw dla nagromadzenia rewelacyjnych gagów pozostaje w człowieku jeszcze długo po seansie.

Filip Bajon
‹Fundacja›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFundacja
Dystrybutor Odra-Film
Data premiery10 października 2008
ReżyseriaFilip Bajon
ZdjęciaWojciech Todorow
Scenariusz
ObsadaJan Nowicki, Maciej Stuhr, Elżbieta Jarosik, Jerzy Trela, Kinga Preis
MuzykaMichał Lorenc
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiPolska
Czas trwania110 min
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Fundacja” (reż. Filip Bajon)
Zupełnie dobry polski film – fenomen! Pomijając żenującą ostatnią scenę, „Fundacji” trudno cokolwiek zarzucić. Intryga jest skomplikowana i odkrywanie kolejnych jej poziomów wciąga. Wszystko kręci się wokół tytułowej fundacji, która ma pomagać dzieciom poszkodowanym w wypadkach samochodowych, a w rzeczywistości jest tylko przykrywką do wielkiego skoku na kasę. Stary Nowicki i młody Stuhr ciągną na swoich barakach cały film, wybijając się ponad resztę obsady i przerzucając co chwila niewymuszenie zabawnymi dialogami. Chociaż z trudem przyjąłem do wiadomości, że można dobrze się bawić na polskim filmie, chciałbym częściej przeżywać takie rozczarowania.
„Garażowe dni” („Garage Days”, reż. Alex Proyas)
Nieźle zmontowana komedia o młodym zespole rockowym, który usiłuje wywalczyć sobie swoje pięć minut sławy, borykając się z typowymi problemami jak brak kasy, brak drugów i brak panien (ewentualnie ich nadmiar). O ile początkowo „Garażowe Dni” wydają się być dosyć oryginalne, o tyle całość stopniowo ciąży w stronę typowej komedii romantycznej z rockandrollową ścieżką dźwiękową. Ot, przyjemna popierdółka i absolutnie nic więcej.
„Grając ofiarę” („Playing the Victim”, reż. Kirill Serebrennikow)
Rosyjska adaptacja Hamleta, czyli dosyć wulgarna komedia o studencie odgrywającym rolę ofiar przestępstw w policyjnych inscenizacjach, który dowiaduje się o sekrecie swojej matki i wuja. O ile sceny odgrywania zbrodni są doskonale przemyślane i w okrutny, absurdalny sposób zabawne, o tyle te, które nawiązują do szekspirowskiej tragedii, ciążą niczym efekt nocnego obżarstwa. Jeśli dodać do tego przeplatające film psychodeliczne animacje i sceny wizji głównego bohatera, otrzymamy mieszankę, która momentami bywa niestrawna. Acz dla niektórych ta czarna komedia może bez problemu uzyskać kultowy status.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ucieczka z rynsztoka
— Marcin Mroziuk

Thelma. Tym razem bez Louise
— Sebastian Chosiński

16. T-Mobile Nowe Horyzonty: Za wszelką cenę
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Białe szaleństwo
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (5)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Loretz

Psychologia miłości
— Gabriel Krawczyk

Co nam w kinie gra: Za wzgórzami
— Urszula Lipińska, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień jedenasty i ostatni
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień czwarty
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Tegoż autora

Bajki z cmentarza
— Tomasz Kontny

W tym komiksie nie ma nic do czytania!
— Tomasz Kontny

Przeżyyyj to saaam! Przeżyyyj to…
— Tomasz Kontny

Zataczanie koła
— Tomasz Kontny

Czy elektryczne owce marzą o domu?
— Tomasz Kontny

300 sukinsynów
— Tomasz Kontny

Czerwona pigułka, niebieska pigułka czy porost bedłkowaty?
— Tomasz Kontny

Ruszaj na podbój!
— Tomasz Kontny

Robota pro-fesjonalna
— Tomasz Kontny

Kto wrobił Królewnę Śnieżkę?
— Tomasz Kontny

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.