Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 października 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić

32 FPFF w Gdyni: Relacja druga

Esensja.pl
Esensja.pl
Wtorek na gdyńskim festiwalu to jedno wydarzenie, czyli pokaz „Katynia” w reżyserii Andrzeja Wajdy, i trzy filmy, które pokazano w konkursie głównym.

Beata Zatońska

32 FPFF w Gdyni: Relacja druga

Wtorek na gdyńskim festiwalu to jedno wydarzenie, czyli pokaz „Katynia” w reżyserii Andrzeja Wajdy, i trzy filmy, które pokazano w konkursie głównym.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Najpierw „SzklaneUsta” Lecha Majewskiego („Wojaczek”, „Angelus”, „Ogród rozkoszy ziemskich”), artysty totalnego, reżysera, poety, prozaika i malarza. To filmowa wersja instalacji, cyklu wideoartów „KrewPoety”. Majewski przemawia obrazami. Nie pada ani jedno słowo. Przeprowadza wiwisekcję psychiki poety, wizualizuje sny, lęki, obsesje. Dociera do miejsc, gdzie rodzi się sztuka, marzenia o nieśmiertelności i gdzie kumulują się mistyczno-religijne obsesje. Rzeczywistość zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym poety przekracza granice czasu. Mężczyzna wraca do traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Majewski przetwarza dzieła sztuki, posługuje się metaforą, odniesieniami do Biblii. Powstaje hipnotyzująca konstrukcja sekwencji, afabularna, lecz nośna znaczeniowo. Trudno jednak „SzklaneUsta” oceniać w kontekście innych filmów konkursowych. To inna wartość. Wydarzenie artystyczne niewątpliwie, ale nie na tym festiwalu.
Teraz dwa filmy debiutantów. Oba ukazujące świat rozsypujących się wartości i więzi, gdzie w pogoni za złudą różnie rozumianego sukcesu zagubiło się to, co najważniejsze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Aleja gówniarzy” Piotra Szczepańskiego (reżyser bardzo dobrego dokumentu „Generacja C.K.O.D”). Film o tym, jak trudno żyć młodym, tam gdzie się urodzili, czyli w tym przypadku w mieście Łodzi. Wraca jak bumerang temat straconego pokolenia, odmieniany przez czasy, miasta. Akcja rozgrywa się jednej nocy. Marcin, (porównuje się między innymi do Kurta Cobaina i Jima Morrisona) polonista z ambicjami artystycznymi, lecz bez osiągnięć, postanawia wyjechać do Ziemi Obiecanej – do Warszawy. O swe życiowe niepowodzenia obwinia głównie Łódź, miasto niemożności i straconych szans. Wczesnym rankiem ma pociąg. Noc poprzedzająca wyjazd upływa mu na poszukiwaniu zgubionego telefonu komórkowego. Rajd po mieście jest jednak tak naprawdę pogonią za byłą dziewczyną, którą nadal kocha. Widzimy nocne próby offowego teatru w łódzkich loftach, zadymione lokale, dekadenckie imprezy, dom publiczny. I niestety wieje nudą, a dialogi to banalne prawdy objawione. Filmowa, naburmuszona grafomania. Co się broni? Muzyka przede wszystkim – między innymi C.K.O.D., Mikrowafle, Psychocukier. A gdyby tak film pociąć na wideoklipy? Zdecydowanie lepszy nihilistyczny manifest miało pokolenie trzydziestolatków w zrealizowanych w latach 90. „Egoistach” Mariusza Trelińskiego.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Futro” Tomasza Drozdowicza to ostra satyra. Okazją do przyjrzenia się „strasznym mieszczuchom” jest przyjęcie komunijne, zorganizowane „na pokaz” (bardzo nośne te uroczystości rodzinne, nie tak dawno mieliśmy świetne „Wesele”). Wszystko musi grać, robić wrażenie i być zapięte na ostatni guzik. Rodzinne brudy trzeba zamieść w ciemny kąt. Jest tu kilka świetnych scen, są znakomite obserwacje obyczajowe, kilka dobrze zarysowanych ról, soczyste dialogi (np. chłopczyk pyta katechetkę, czy rodzina Chrystusa była normalna – w odpowiedzi słyszy, że tak, ale to była rodzina zastępcza). W większości członkowie rodziny Makowieckich budzą pełen politowania śmiech, a mało sympatii. Chodzi im o to, by pokazać, na ile jest się lepszym od innych. Kto ma większy dom, lepsze pochodzenie, ważniejszych znajomych. Dziadek Henryk Makowiecki (dobra rola Leszka Piskorza), gospodarz uroczystości, nieustannie walczy z rodzicami nielubianej synowej, dziennikarki-narkomanki, która utrzymuje jego syna, bezrobotnego, choć bardzo inteligentnego alkoholika. Jest też szwagierka nimfomanka, zwariowany sąsiad wojskowy itp. Plączące się po ogrodzie dzieci przygotowują wybuchowe zakończenie uroczystości. W miarę jak impreza się rozkręca, na jaw wychodzą coraz bardziej wstydliwe tajemnice. W filmie „atrakcja” goni „atrakcję”, by w kulminacyjnym momencie ukazać zdziwionym gościom i rodzinie sekswydarzenie z tytułowym futrem w jednej z ról. Świetna jest Teresa Budzisz-Krzyżanowska jako zagubiona w rodzinnym chaosie żona Henryka. Kilka postaci jest chybionych, plączą się po ekranie po to, by uatrakcyjnić fabułę – np. bizneswoman grana przez Annę Romantowską. Szkoda, że nie powstało np. polskie „Festen”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Katyń” Andrzeja Wajdy to film ważny i potrzebny. Trzeba go obejrzeć. Perfekcyjnie zrealizowany, monumentalny i budzący wiele wzruszeń. Wywołał gorącą dyskusję – coś, co od dawna nie zdarzało się w polskim kinie. Czy jest to film wielki? Na takie analizy przyjdzie czas, gdy opadną emocje. Tak długo czekaliśmy na film o zbrodni katyńskiej, że może zbyt dużo obiecywano sobie po nim. Każdy ma inną wizję tego, co Andrzej Wajda powinien pokazać. Znacząca jest cisza, która zapada, gdy film się kończy. Widziałam „Katyń” dwa razy. Na żadnym z pokazów publiczność nie zrywała się w pośpiechu z foteli. Czekano w skupieniu, aż wybrzmi muzyka i znikną napisy końcowe.
koniec
19 września 2007

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

By nie pozostał po nim nawet powidok…
— Sebastian Chosiński

CamerImage 2016: Ostatnie dzieło mistrza
— Konrad Wągrowski

Psia tęsknota
— Marcin T.P. Łuczyński

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Piotr Dobry

Co nam w kinie gra: Wałęsa. Człowiek z nadziei
— Marta Bałaga

Wenecja 2013: Przypadkowy bohater
— Marta Bałaga

„Młyn i Krzyż”, czyli polski „Avatar”
— Alicja Siwik

Nie mam już pomysłów, ale wciąż chce mi się kręcić
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Tango na błocie
— Beata Zatońska

Malutkie co nieco z Gdyni – „Rewers” ukoronowany
— Beata Zatońska

Malutkie co nieco z Gdyni (3)
— Beata Zatońska

Malutkie co nieco z Gdyni (2)
— Beata Zatońska

Malutkie co nieco z Gdyni (1)
— Beata Zatońska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.