Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Dobry i Niebrzydki: Gej okej!

Esensja.pl
Esensja.pl
Piotr Dobry, Konrad Wągrowski
1 2 »
Piotr Dobry i Konrad Wągrowski zakładają swoje kowbojskie kapelusze, znoszone kamizelki i wytarte jeansy, a następnie, mówiąc swym żonom, że udają się na ryby, wyruszają na pastwisko, aby… dyskutować o tematyce gejowskiej we współczesnej kinematografii.

Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Gej okej!

Piotr Dobry i Konrad Wągrowski zakładają swoje kowbojskie kapelusze, znoszone kamizelki i wytarte jeansy, a następnie, mówiąc swym żonom, że udają się na ryby, wyruszają na pastwisko, aby… dyskutować o tematyce gejowskiej we współczesnej kinematografii.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Piotr Dobry: Konradzie, mamy w kinach komedię o udawanych gejach zatytułowaną „Państwo młodzi: Chuck i Larry”. Niedawno mogliśmy oglądać dwie inne komedie, z podtekstem („Ostrza chwały”) bądź istotnym wątkiem („Miłość i inne nieszczęścia”) gejowskim. W zeszłym roku bawił nas gej – Val Kilmer w „Kiss Kiss Bang Bang” i dwie urocze lesbijki w „Grach weselnych”, a bohaterów ze środowiska LGBT miały też takie filmy jak „Capote” (co oczywiste), „Gdzie leży prawda” Egoyana, „Kochankowie z Marony”, „Śniadanie na Plutonie” oraz, rzecz jasna, „Tajemnica Brokeback Mountain”. I wymieniam tu tylko produkcje kinowe, głośne, nagradzane lub mogące się pochwalić dużą frekwencją, celowo omijając filmy niszowe czy też dostępne w drugim obiegu (DVD, telewizja). Celowo, bo odnoszę wrażenie, że o ile kino poświęcało mniejszościom seksualnym uwagę praktycznie od zawsze (pierwszy oficjalny film gejowski to prawdopodobnie niemiecki „Inni od innych” z 1919 roku), tak mainstream zainteresował się tą tematyką na dobre dopiero po sukcesie wspomnianej „Tajemnicy...”. Pytanie tylko, na ile to faktyczna chęć przełamania stereotypów, a na ile chwilowa moda, podyktowana w dodatku czasami doprowadzanej często do granic absurdu poprawności politycznej. Obstaję raczej za tą drugą opcją i gorąco zachęcam Cię do zajęcia stanowiska – pora skończyć z monopolem Bartosza Żurawieckiego na publicystykę gejowską w polskiej prasie filmowej!
Konrad Wągrowski: Cóż, jesteśmy dwójką facetów udających kowbojów (przynajmniej w tytule naszego cyklu), choć mamy żony; w tajemnicy przed nimi spotykamy się na nasze dyskusje (mówiąc, że jedziemy na ryby) – czy może być lepsza rekomendacja dla nas do wypowiadania się na tematy filmowo-gejowskie?
Lubię nasze dyskusje zaczynać od banału – powiem więc: czas pokaże. Bo oczywiście o tym, czy to trend, czy moda, zadecyduje rynek. Jeśli kino gejowskie będzie miało zainteresowanie widzów, będzie trwało. Jeśli nie – powróci do niszy, w jakiej było w latach dawniejszych. Aby zaś przyciągać szerokie rzesze widzów, potrzebne są filmy w typie „Brokeback Mountain”, czyli, nazwijmy to, melodramaty gejowskie. „Brokeback” odniosło sukces, bo jednak w pewien nowy sposób mówiło o miłości niemożliwej, a przez tę uniwersalność dotarło też do widza heteroseksualnego. Nie wiem, czy jest tu jeszcze pole do popisu – czy Ang Lee nie wyczerpał tematu takiego melodramatu. Wyobrażasz sobie na przykład teraz gejowski „Titanic”?
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
PD: Wyobrażam sobie, ale jako parodię. W tym, co mówisz, jest sporo racji – nagły wysyp komedii gejowskich rzeczywiście może świadczyć o tym, że temat ujęty na poważnie jest już przewałkowany, więc teraz zostało już tylko obśmianie. Oczywiście tak mogą myśleć ludzie zbijający na „homo-modzie” kasę. Tymczasem przecież wciąż brakuje pełnokrwistego dramatu o gejach rozgrywającego się współcześnie, gdzie bohaterem nie byłby kowboj, ksiądz czy artysta, tylko przeciętny obywatel, zasuwający do roboty od 8 do 16 i borykający się z tymi samymi problemami dnia codziennego, co statystyczny „heteryk”. Jest tu jeszcze kilka nieruszonych przez potencjalnie masowe kino tematów, jak choćby adopcja dzieci przez pary homoseksualne czy szufladkowanie wszystkich gejów jako skrajnych liberałów. Ba, o wiele chętniej bym obejrzał pierwszy film historyczny o wymordowaniu tysięcy niemieckich homoseksualistów przez gestapo, niż kolejny o nazistowskich zbrodniach na Polakach czy Żydach.
KW: Nie było takiego filmu? Wręcz niesamowite. Bo przecież wydaje się, że to pewniak do najważniejszych filmowych nagród. Po pierwsze – mamy modę na tematykę gejowską, a Akademia zapewne ma małe wyrzuty sumienia z powodu nienagrodzenia „Brokeback Mountain”. Po drugie – filmy o Holocauście zawsze świetnie wypadają w Oscarach, jak chociażby „Lista Schindlera”, „Życie jest piękne” czy „Pianista”. Połączenie wydaje się wręcz wymiataczem nagród od Cannes, przez Oscary, aż po Karlove Vary. A jakby zrobić to w formie poruszającej opowieści miłosnej, to i na sukces frekwencyjny liczyć można.
PD: Uważaj – właśnie podsuwamy artystycznego i komercyjnego pewniaka polskim filmowcom, a potem w razie czego profitami nikt się z nami nie podzieli.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
KW: Dramat o homoseksualiście, który w jakiś sposób buntuje się przeciw narzucanym schematom dla swej orientacji, taki odpowiednik może nawet „Fanatyka”, to też materiał ciekawy.
PD: Ano widzisz. Kolejny chwytliwy temat. Więc zgadzamy się, że gejów na poważnie jeszcze nie dość.
KW: Tymczasem wygląda na to, że mamy coraz częściej gejów na wesoło (jak zresztą sugeruje źródłosłów tego określenia). I sam już nie wiem, czy te filmy to (nie ma już ministra Giertycha) „promocja homoseksualizmu”, czy też stare dobre komediowe nabijanie się z gejów (nawet w sposób sympatyczny), w stylu porucznika Grubera z „Allo! Allo!”.
PD: Myślę, że jedno i drugie. „Promocja” poprzez nabijanie. Tylko oczywiście na szerszą skalę niż za czasów Grubera. Co jednak, nie da się ukryć, nie zjednuje przychylności samych gejów, często przewrażliwionych na swoim punkcie. I chyba zupełnie niepotrzebnie: hej, koledzy, ja bardzo bym chciał traktować was tak samo jak wszystkich innych, ale jedynymi, którzy niekiedy stają mi na przeszkodzie, jesteście wy sami. Pozwólże mi jeden z drugim się z was pośmiać, tak jak się śmieję z „heteryków”, i po problemie.
KW: Świetnym przykładem będą tu niedawne „Ostrza chwały” (które u nas niestety przeszły zupełnie bez echa). Z jednej strony to oczywiste nabijanie się z sytuacji „facet tańczy z facetem”, „facet trzyma drugiego za krocze”, „faceci zderzają się kroczami”, a z drugiej jakieś pozytywne przesłanie, że w tańcu dwóch facetów nie ma niczego zdrożnego. Czyli jednocześnie żart i promocja.
PD: Dokładnie. I tu muszę zgodzić się z Żurawieckim – między Hederem a Ferrellem jest dużo więcej chemii niż między Hederem a Fischer. Zakończenie, w którym obaj bohaterowie zakochują się w sobie, mogłoby być i bardziej „promocyjne”, i – co dla mnie osobiście ważniejsze – zabawniejsze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
KW: Ale to się nie różni wiele od „Allo! Allo!”, w którym żarty z zalotów Grubera do Rene były jednym z głównych wątków. Gruber był mocno zniewieściałym oficerem Wehrmachtu, z wszelkimi przypisywanymi gejom cechami – niemęskim sposobem poruszania, piskliwym głosem, nadmierną troską o higienę, spacerami z pieskami. Ale przy tym był jedną z najsympatyczniejszych postaci całego serialu, której po prostu nie można było nie lubić! Żart czy promocja? Smaczku zresztą całej sytuacji dodawał fakt, że aktor grający Rene, Gorden Kaye, jest zadeklarowanym homoseksualistą. Czyli grając w takim filmie, pokazywał, że ma dystans i potrafi się śmiać z samego siebie.
PD: Tyle że ten serial był u nas popularny jeszcze w czasach, kiedy w świadomości społecznej funkcjonował tylko jeden obraz sympatycznego homoseksualisty – właśnie takiego zniewieściałego, ale nieszkodliwego facecika. Wtedy nikt nie słyszał o homoseksualnych małżeństwach, prawie gejów do adopcji dzieci. Zaś dziś to, co dla jednych pozostało mniej lub bardziej wybrednym żartem, dla innych przekształciło się w promocję homoseksualizmu. Bez cudzysłowu.
KW: Mam – jak Ty – nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł, aby takie wątki, przez szacunek dla homoseksualistów, z komedii wycinać. Tak jak i w przypadku „Polowania na druhny” – tam były naprawdę niczym nieskrępowane żarty z geja, który jednak zbyt sympatyczny nie był. Tym razem więc żadnej promocji, a jedynie nabijanie się, może nie najwyższych lotów, ale zabawne. I dobrze.
PD: No pewnie, że dobrze. Wiesz, co mnie zastanawia? Że jak kino nabija się na przykład z papieża (w niewybrednym, acz zabawnym stylu, dajmy na to, „Eurotrip”), to ani Kościół, ani sami katolicy jakoś nie protestują. Tymczasem, niestety, w analogicznej sytuacji wielu gejów (o liberalnych w końcu poglądach, jak Żurawiecki choćby) wykazuje się kompletnym brakiem dystansu do siebie samych. Czym tylko sobie szkodzą.
KW: Ale zostawmy komedie. Pamiętasz starą „Linę” Hitchcocka? Tam była para gejów-morderców. Hitchcock sam przyznał, że to było w tym filmie dla niego najbardziej interesujące – to właśnie pomysł homoseksualnej pary zabójców stał się powodem nakręcenia tego filmu. Czy coś takiego by mogło powstać w dzisiejszych czasach? Zważywszy na ogromne protesty społeczności homoseksualnej po premierze „Nagiego instynktu”, gdzie mieliśmy lesbijkę-morderczyni?
PD: Biseksualistkę, gwoli ścisłości. No, w „Gdzie leży prawda” Egoyana też mamy homoseksualnego zabójcę. Ale w mainstreamie to oczywiście mogłoby nie przejść, tak jak praktycznie się nie zdarza, by z grupki bohaterów w thrillerze czy horrorze mordercą okazywał się Murzyn. No, chyba że od razu jest to Candyman :-).
1 2 »

Komentarze

05 II 2010   09:39:02

Doskonały artykuł,dużo zrozumiałem acz świetnie się czyta.Panowie więcej tego rodzaju polemik,proszę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Polska szkoła plakatu
Jarosław Loretz

19 VIII 2019

Wbrew pozorom hasło „Polska szkoła plakatu” swego czasu znaczyło całkiem dużo. Tak dużo, że dzieła rodzimych plakacistów można było niekiedy zauważyć nawet w zagranicznych filmach. I to tych lepszych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
Jarosław Loretz

12 VIII 2019

Utrapienie rodzimych kierowców, czyli niszcząca podwozia i karoserie samochodów sól, sypana na jezdnie hojną ręką przez pracowników firm działających na zlecenia magistratów, może niekiedy doprowadzić do prawdziwie opłakanych skutków.

więcej »

Z filmu wyjęte: Drzewa-zabójcy
Jarosław Loretz

5 VIII 2019

Zdawałoby się, że coś takiego jak heroiczna walka z drzewami-zabójcami wyskakującymi na jezdnie dróg tuż przed samochody, to sprawa ogólnoświatowa. A tu wychodzi na to, że antydrzewny heroizm to domena wyłącznie polska…

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Zemsta Dragów, czyli bokserska nostalgia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Norwegia już nigdy nie będzie taka jak przedtem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Duchy, diabły, wilkołaki i steampunkowe mechaniczne skrzaty
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Homo autisticus nadzieją ludzkości
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Lipiec 2016
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jakem ci ja wampir, zaraz cię tu dziabnę pazureckiem…
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Maj 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Kamil Witek

Superbohaterskie odrodzenie
— Ewa Drab

Esensja ogląda: Maj 2013 (1)
— Anna Kańtoch, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński

Esensja ogląda: Kwiecień 2013 (2)
— Ewa Drab, Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Luty 2013 (Kino)
— Miłosz Cybowski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Robinson transoceaniczny
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Krótko o książkach: Zatrzymane w kadrze
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.