Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Wielki Kanon Kina Grozy – wyniki

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 5 »
Zapraszamy do zapoznania się z wynikami Wielkiego Kanonu Kina Grozy według czytelników „Esensji”. W oparciu o Wasze głosy wybraliśmy 25 filmów, które szanujący się miłośnik horroru znać powinien.

Esensja

Wielki Kanon Kina Grozy – wyniki

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami Wielkiego Kanonu Kina Grozy według czytelników „Esensji”. W oparciu o Wasze głosy wybraliśmy 25 filmów, które szanujący się miłośnik horroru znać powinien.
Jak pamiętacie, głosowaliście na najlepsze filmy grozy w dziesięciu przedziałach czasowych. Wybór tylko jednego zwycięskiego tytułu byłby jednak niesprawiedliwością – bo jak można na przykład pominąć „Dziecko Rosemary” lub „Noc żywych trupów” (obydwa z roku 1968)? Postanowiliśmy więc nasz kanon rozszerzyć do 25 pozycji. Wybraliśmy po dwa zwycięskie tytuły z każdego okresu, a listę uzupełniliśmy wyselekcjonowanymi przez nas pięcioma filmami z trzecich miejsc.
Tak właśnie powstał Wielki Kanon Kina Grozy „Esensji”. Zapoznajcie się z nim, a jeśli któregoś z tych filmów nie widzieliście, czas szybko nadrobić zaległości.
Oto lista:
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Gabinet doktora Caligari (Das Cabinet des Dr. Caligari, Niemcy 1920, reż. Robert Wiene)
Film pod każdym względem niezwykły, chociażby dlatego, że był jednym z najwcześniejszych horrorów w historii kinematografii. „Gabinetem doktora Caligari” Robert Wiene zdefiniował zresztą niemiecki filmowy ekspresjonizm, kładąc szczególny nacisk na charakteryzację aktorów, wykorzystanie efektów wizualnych i umiejętną grę światłocieniem, co dodatkowo podkreślało nastrój grozy. Historię o dyrektorze szpitala dla psychicznie chorych, który wykorzystuje jednego ze swoich podopiecznych do mordowania ludzi, można też odczytać symbolicznie – jako ponadczasową opowieść o zniewoleniu i manipulacji. Film okazał się zresztą pod pewnymi względami proroczy, o czym Niemcy przekonali się po dojściu do władzy Hitlera. Ciekawe są w tym kontekście dalsze losy dwóch aktorów grających główne role w tym filmie: Werner Krauss (doktor Caligari) został zagorzałym nazistą, natomiast Conrad Veidt (morderca-somnambulik) w 1933 uciekł z Niemiec.
Sebastian Chosiński
• • •
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nosferatu, symfonia grozy (Nosferatu, eine Symphonie des Grauens, Niemcy 1922, reż. F.W. Murnau)
Sztandarowe dzieło niemieckiego ekspresjonizmu, oparte na powieści Brama Stokera o Drakuli. Niestety Murnau musiał zmienić tytuł, ponieważ nie otrzymał zgody od rodziny pisarza na wykorzystanie wizerunku najsłynniejszego wampira na świecie. Ale może to i dobrze, ponieważ dzięki temu Drakula zyskał poważnego konkurenta. Film, choć niemy, potrafi straszliwie przerazić, co jest zasługą kapitalnej scenografii z jednej strony, a z drugiej – fantastycznej roli Maksa Schrecka. Aktor tak przerażał swoim wyglądem, że wielu widzów w Niemczech wierzyło, iż naprawdę był… wampirem. Hrabia Orlok nie jest w tym filmie jednak tylko bezmyślnym potworem – nie mogąc żyć jak normalny człowiek, przeżywa prawdziwe katusze, co sprawia, że często najnormalniej w świecie mu współczujemy. Remake obrazu Murnaua nakręcił w 1979 roku Werner Herzog, a o tym, co działo się na planie „Nosferatu”, opowiada film „Cień wampira”.
Sebastian Chosiński
• • •
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Frankenstein (USA 1931, reż. James Whale)
Najsłynniejsza z dotychczasowych ekranizacja powieści Mary Shelley (choć dość swobodnie traktująca literacki materiał), z najsłynniejszym aktorem odgrywającym rolę Potwora – Borisem Karloffem, a przede wszystkim z najsłynniejszą filmową charakteryzacją. Karloff dla przeciętnego widza jest bez niej zupełnie nierozpoznawalny, natomiast widok twarzy Potwora stał się ikoną popkultury i do dziś jest tysiące razy wykorzystywany w filmach, grafice, reklamie i wielu innych miejscach. Warto w tym miejscu przypomnieć, że wbrew dość powszechnemu przeświadczeniu Frankenstein to nie jest imię potwora, lecz nazwisko jego twórcy (w filmie odtwarzanego przez Colina Clive’a).
Konrad Wągrowski
• • •
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Inwazja porywaczy ciał (Invasion of the Body Snatchers, USA 1956, reż. Don Siegel)
Pierwszy z czterech filmów o nietypowej inwazji obcych przejmujących kontrolę na ludźmi, i do dziś bez wątpienia najlepszy. Można dyskutować, czy symbolizuje on zagrożenie komunistyczną infiltracją, gdy nawet twój najbliższy sąsiad może być na usługach obcych (kimkolwiek by oni nie byli), czy też to przypowieść o ogarniającym współczesne społeczeństwo zobojętnieniu. Dość, że „Inwazja” pozostaje znakomitym paranoicznym thrillerem, który i dziś robi ogromne wrażenie. Thrillerem do tego stopnia przerażającym, że w 1956 r. trzeba było do niego dorobić uspokajającą końcówkę.
Konrad Wągrowski
• • •
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Psychoza (Psycho, USA 1960, reż. Alfred Hitchcock)
Do czasów „Psychozy” w kinie rządził kodeks Haysa, grzeczne treści i „zawodowa dziewica” Doris Day. Film Hitchcocka, nagłośniony niepokojącymi informacjami, że oto bohaterem filmu jest lubiący wkładać damskie ciuszki psychopata, stał się początkiem końca obyczajowych restrykcji, a fama skandalu uczyniła z „Psychozy” pierwszy od kilku dekad film, na który rodzice obawiali się puścić dzieci. Reżyser zauważył, że szokujące niszowe horrory, grane w kinie samochodowym i wykpiwane przez krytyków, generują niezłe zyski przy niskim nakładzie finansowym. Intrygowało go, jak publiczność zareaguje na mainstreamowy film w manierze taniego horroru klasy B, z niskim budżetem i z mało znanymi nazwiskami w obsadzie, ale zrobiony przez szanowanego reżysera. Chcąc obniżyć koszty, Hitchcock nakręcił „Psychozę” na czarno-białej taśmie, dzięki czemu uniknął zbyt krwawych kadrów. Jednocześnie umożliwił swojej produkcji przebicie się do szerokiej publiczności, zapewniając Anthony’emu Perkinsowi, jego mamie i motywowi muzycznemu Bernarda Herrmanna nieśmiertelność.
Urszula Lipińska
• • •
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Ptaki (The Birds, USA 1963, reż. Alfred Hitchcock)
Widzowie, którzy szli na seans „Ptaków” w latach 60., wierzyli, że tym razem nie dadzą się nabrać Hitchcockowi. Po tym, jak w połowie „Psychozy” uśmiercił Marion, która wszystkim wydawała się główną bohaterką filmu, spodziewano się, że i odziana w pistacjową garsonkę blondwłosa Melanie też nie pożyje długo. Publiczność jednak znowu wychodziła z kina zaskoczona, ale i przerażona niepozostawiającym nadziei zakończeniem „Ptaków”. Czterdzieści pięć lat od momentu powstania tego filmu reżyserski kunszt Hitchcocka wciąż robi ogromne wrażenie. Przede wszystkim dwie sceny – Tippi Hedren uwięziona w budce telefonicznej i potem zaatakowana przez ptaki w piwnicy – po dziś dzień budzą niepokój, którego próżno szukać w tysiącach współczesnych filmów. Chociaż ptaki są sztuczne.
Urszula Lipińska
• • •
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Dziecko Rosemary (Rosemary’s Baby, USA 1968, reż. Roman Polański)
Horror rozgrywający się w nowojorskim wieżowcu, mogący być oniryczną wizją nadwrażliwej młodej mężatki, a także… zapowiedzią Apokalipsy. Za co kochamy ten film? Za kołysankę, za ukazanie satanistycznych staruszków z klasy średniej, za eteryczną Mię Farrow. No i za oseska-Antychrysta.
Michał Kubalski
• • •
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Noc żywych trupów (Night of the Living Dead, USA 1968, reż. George Romero)
Klasyka filmu gore. Na uwagę zasługuje przede wszystkim minimalizm tego filmu (zero wprowadzenia, zero przedstawiania bohaterów), nieprzeszkadzający jednak w pokazaniu szeregu ważnych kwestii: od lojalności, przez odwagę i szaleństwo, do rasizmu. A zombie zyskały tu swą klasyczną postać.
Michał Kubalski
• • •
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Egzorcysta (The Exorcist, USA 1973, reż. William Friedkin)
Bez wątpienia jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych horrorów, którego fabułę osadzono na wyjątkowo emocjonującym podglebiu – demonicznych opętaniach tudzież walce o życie i dusze ich ofiar. O ile inspiracja Złego w większości filmów wypełnionych rozmaitymi zbrodniami jest co najwyżej domniemana i pozostaje w warstwie interpretacji, o tyle w „Egzorcyście” jest najzupełniej dosłowna. Film artykułuje chyba wszystkie ludzkie obawy dotyczące tej kwestii. W szczególności uczucie osaczenia i tę osobliwą grozę pojawiającą się zawsze, gdy na scenę wkracza nadprzyrodzone. Tym bardziej gdy jest ono tak wrogie i tak w swej wrogości bezwzględne. Oczywiście film nie byłby horrorem, gdyby do pewnego stopnia nie wykrzywiał przedstawianej rzeczywistości na rzecz efekciarstwa. Toteż poza prezentacją w miarę realnych i typowych dla opętań objawów, jak choćby niewytłumaczalna zdolność mówienia starożytnymi, dawno martwymi językami, wulgarność, bluźnierstwa tudzież nadnaturalna siła, „Egzorcysta” serwuje nam głowę obracającą się dookoła szyi, efektownych brązowawo-zielonkawych rzygów nie wyłączając. Tym niemniej dzieło Williama Friedkina należy do kanonu horrorów religijnych ukazujących „ciemną stronę mocy” w jej najbardziej plugawych przejawach dzięki temu, co w sumie najważniejsze – ziarnu prawdy.
Marcin Łuczyński
• • •
1 2 3 5 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Tania siła robota
Jarosław Loretz

20 V 2019

Dzidy, blaszane roboty i fotel dentystyczny, a wszystko w rytmie country. Ach, te czasy, gdy przemysł filmowy zdominowany był przez różnej maści entuzjastów-amatorów…

więcej »

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz
Jarosław Loretz

13 V 2019

Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.

więcej »

Z filmu wyjęte: Chatka niekoniecznie z piernika
Jarosław Loretz

6 V 2019

Co, jeśli ktoś nie ma ochoty na chatkę z piernika? Otóż zawsze można mu zaproponować chatkę z… parówek.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Do kina marsz: Kwiecień 2019
— Esensja

15 najlepszych horrorów XXI wieku
— Esensja

Who goes there? The Thing!
— Marcin Knyszyński

Do kina marsz: Luty 2017
— Esensja

10 najfajniejszych filmowych wakacji
— Kamil Witek

10 najlepszych koszmarów Wesa Cravena
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepsze filmy SF – wybór czytelników
— Esensja

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

100 najlepszych filmów science fiction wszech czasów
— Esensja

Obcy – podsumowanie naszego bloku
— Esensja

Tegoż twórcy

Dobry, zły i łamliwy
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
— Przemysław Ciura

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.