Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ethan Coen, Joel Coen
‹To nie jest kraj dla starych ludzi›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTo nie jest kraj dla starych ludzi
Tytuł oryginalnyNo Country for Old Men
Dystrybutor Imperial, UIP
Data premiery15 lutego 2008
ReżyseriaEthan Coen, Joel Coen
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaJavier Bardem, Tommy Lee Jones, Josh Brolin, Woody Harrelson, Kelly Macdonald, Stephen Root, Garret Dillahunt
MuzykaCarter Burwell
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania122 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gra komputerowa w stylu Bunuela

Esensja.pl
Esensja.pl
Tak, on byłby w stanie wymyślić coś takiego. Ten prowokator, obrazoburca, mistrz paradoksu i niszczyciel naszych uświęconych upodobań. Gdyby żył. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności bracia Coenowie, którzy zazwyczaj pracują na własnych tekstach, natrafili na nagrodzoną Pulitzerem powieść Cormacka McCarthy’ego i mogli to zrobić oni.

Jacek Łaszcz

Gra komputerowa w stylu Bunuela

Tak, on byłby w stanie wymyślić coś takiego. Ten prowokator, obrazoburca, mistrz paradoksu i niszczyciel naszych uświęconych upodobań. Gdyby żył. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności bracia Coenowie, którzy zazwyczaj pracują na własnych tekstach, natrafili na nagrodzoną Pulitzerem powieść Cormacka McCarthy’ego i mogli to zrobić oni.

Ethan Coen, Joel Coen
‹To nie jest kraj dla starych ludzi›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTo nie jest kraj dla starych ludzi
Tytuł oryginalnyNo Country for Old Men
Dystrybutor Imperial, UIP
Data premiery15 lutego 2008
ReżyseriaEthan Coen, Joel Coen
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaJavier Bardem, Tommy Lee Jones, Josh Brolin, Woody Harrelson, Kelly Macdonald, Stephen Root, Garret Dillahunt
MuzykaCarter Burwell
Rok produkcji2007
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania122 min
ParametryDolby Digital 5.1; format: 1,85:1
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To bardzo dziwny film, który zmusza nas do odpowiedzi na podstawowe pytania. Bez tego nie da się niczego zrozumieć. Czy jest dobrze, czy źle? Czy jest bezpiecznie? (Dobre pytanie starego Oliviera z „Maratończyka”; on sam tego nie wie, a siedzący na fotelu dentystycznym Dustin Hoffman musi zgadywać – jeśli powie: „tak, jest bezpiecznie”, a Olivier uzna, że nie jest, dostanie uderzenie wiertłem w bolący ząb, jeśli powie, że jest bezpiecznie i będzie to zgodne z intencją Oliviera, dostanie kojący okład z dziurawca. Możliwości jest wiele, a sytuacja dramatyczna). Czy jesteśmy w życiu, czy w piekle i czym się różni jedno od drugiego, jeśli w ogóle się różni?
Nawet sytuacja wyjściowa jest trochę podobna: przypadkowo przejęty ogromny łup (tam walizka diamentów, tu walizka z dwoma milionami dolarów), uciekająca ofiara i przemyślny, chory z zachłanności dręczyciel.
Abstrakcyjnie biorąc, podobnie jak w „Maratończyku” chodzi o survival: jak przetrwać w skrajnie trudnej sytuacji, jak wyjść z niej z życiem? Tyle, że w filmie braci Coenów możliwości jest znacznie więcej i mamy do wyboru przynajmniej trzech narratorów i parę postaci pobocznych, z którymi możemy się utożsamiać. Skomplikowana gra komputerowa. Zagramy? Proszę bardzo.
Czy przyjmiemy punkt widzenia zgorzkniałego szeryfa Bella z tradycjonalnej rodziny stróżów prawa (jego ojciec i dziadek też byli szeryfami), który na początku swej kariery wysyła 14-letniego chłopaka na krzesło elektryczne. Wiedział bowiem, że sprawca zabił wcale nie w afekcie, tylko dlatego, że lubi zabijać i niewątpliwie byłby to dalej robił – jak nasz Karol Kot, jeśli ktokolwiek jeszcze pamięta ów słynny przypadek. Skazanemu wszystko jedno, gdzie się za chwilę znajdzie, tak czy tak to piekło… Wybór przykry, ale okrucieństwo szeryfa płynie z wierności szlachetnej postawie humanistycznej: primum non nocere. Najważniejsze nie szkodzić. W głowie szeryfa siedzi jego ojciec, który dogaduje synowi, jak się zestarzał, ale sam nie potrafi już sobie wyobrazić tego dzisiejszego pokolenia zielonowłosych z kolczykami w uszach… Ba, nawet jego dziadek, który przemierza nocny krajobraz z rogiem bawolim pełnym żarzących się węgielków, żeby móc rozniecić ogień na popasie. Może i nie jest to kraj dla starych ludzi (w co nie wierzę). Oni bowiem mają już swoje miejsce: mieszkają w głowie szeryfa. Bell wie wszystko o życiu, ale nie będzie się pchał pod ogień bez potrzeby. Gdy pędzi ulicą i słyszy serię, a potem zaraz widzi uciekających bandytów, skręci w stronę ofiar. Rozumiemy go: już na początku się zastanawiał, jak ci dawni szeryfowie bez broni radzili sobie z mordercami bo przecież jej nie nosili… Chcecie, wybierzcie ten nostalgiczny wariant. Mogłoby się wydawać po otwartym i pustym zakończeniu, że sympatia Coenów jest po stronie ostrożnego szeryfa, ale nie byłbym tego taki pewny. Chyba nie wybrałbym tego wariantu, no, może gdybym był bardzo zmęczony. Są też inne opcje.
Na przykład, wybór dokonany przez imającego się różnych zajęć weterana z Wietnamu i byłego spawacza, Llewelyna Mossa. Chytrego poczciwca o gołębim sercu, który muchy by nie skrzywdził, ale porzuconą po krwawej jatce walizkę z dwoma melonami dolców weźmie A kto by nie wziął, jak sama pcha się w ręce? Jako wyćwiczony żołnierz po wietnamskich doświadczeniach survivalowych umie sprawnie zacierać ślady, ale to przygłup. Wracać z wodą, by napoić konającego, który pewnie już dawno skonał (faktycznie!) – któż tak robi? Może lepiej byłoby ocalić kochającą żonę – wszak dostał taki wybór – ale woli wystawić ją na nieuchronną śmierć, chroniąc walizkę. Ciekawa gra, prawda? Wciąż te wybory.
Albo trzecia opcja, zdaniem wielu, najciekawsza i fenomenalnie zagrana przez Javiera Bardema. (Nie widzę lepszego kandydata do roli drugoplanowej, będzie miał Oscara zanim tekst się ukaże.) Oto człowiek bardzo skomplikowany, wysłannik piekieł, jak chcą jedni, psychopatyczny egzekutor, jak sądzą inni. Chigurh morduje wszystkich, którzy staną mu na drodze, tak na wszelki wypadek. Nie ma niewinnych, lepiej nie zostawiać za sobą świadków. Może z jednym wyjątkiem: jeśli zadeklarują, że go nie widzą, to po co się fatygować? Albo gdy podrzucona moneta tak zadecyduje. On zawsze idzie za monetą; jeśli ktoś nie widzi w tym sensu i uchyla się od rzutu, po co ma żyć dalej? Kto nie podejmuje gry, usuwa się z życia. Ach, ci ludzie! Wciąż mówią mu to samo: Nie musi pan tego robić! A kto to zrobi? Kto posprząta?
To istotnie najlepiej skonstruowana postać. Bawi go reakcja ludzi przygodnie spotkanych na autostradzie, którzy nawet nie wiedzą, że już pora. By umrzeć i przekazać mu wóz. Dobrotliwie poucza swego konkurenta, którego schwytał w pułapkę: Cóż warte są twoje zasady, jeśli prowadzą cię do miejsca, w którym za chwilę zginiesz. Jaka w tym logika? Jest pragmatykiem, nie ma żadnych zasad, może poza kaprysem, że trzeba iść za monetą, skoro już się ją podrzuci. Moneta może kogoś oszczędzić, on nie. Chigurh boi się; nie wie, czy jest bezpiecznie, i nie wie, czy przygodny benzyniarz na stacji to wie. Stąd ta dziwna, penetrująca rozmowa w stacji paliw, jeden z najlepszych dialogów w filmie. Ale on też się nudzi. Reakcje eliminowanych są tak sztampowe, tak łatwo je przewidzieć! Ba, nawet cierpi i odnosi rany.
Widzowie opuszczający multipleksy czują się skonsternowani. Jakże to, a gdzie humana? Nie ma pożywnej papki? Taki pesymistyczny film, poplątany, skrajnie dołujący. Głupawka jakaś, czy co? Otwarte, bezsensowne zakończenie – nie ma walizki; dzieciaki w kinie – nie ma ich za wiele, bo już się zwiedziały, że film przynudza, śmieją się oszczędnie i w nieodpowiednich miejscach. Tylko dzieci z filmu reagują z bezwstydną naturalnością. Śmieją się tam, gdzie trzeba, we właściwych momentach akcji. Gdy Chigurh się zagapi, patrząc jak z boku jadą na rowerkach, i w jego wóz wpakuje się z impetem jakiś nieszczęśnik. I właśnie w tym momencie nadjeżdżają te dzieciaki. Widząc kość wystającą mu z ramienia, dogadują z ekscytacją: Ale panu kość wyłazi z ramienia! Nie boli to pana? Perfekcyjny montaż, zdumiewający dialog. Jakbym słyszał rozgarniętego 6-letniego synka naszego dokumentalisty Marcela, podchodzącego do siedzących na parkowej ławeczce. Dzieci są takie niewinne!
Wreszcie pojawił się ktoś, kto sportretował amerykańską cywilizację tak, jakby to zrobił Bunuel. Sarkastycznie i surrealistycznie, w wartkim tempie, bez psychologicznej waty, ze zjadliwym poczuciem humoru; może tylko bardziej od niego optymistycznie. On nie czuł się tam za dobrze, pracując w muzeum.
Prawda wyzwala. Paradoksalnie, to wciąż pokrzepiający obraz o szansach ocalenia skóry. Jest trudno, może coraz trudniej, ale nie wolno dawać za wygraną. Statystycznie coraz więcej ludzi wygrywa. Ameryka to kraj dzielnych pionierów. Nieprawda, że dopiero od Wietnamu to się dzieje. Nie. Tak było od samego początku. W filmie ulokowanym na progu lat osiemdziesiątych często gawędzi się o Wietnamie, wymieniając numery jednostek; pamięć jest jeszcze świeża. A co wynika z pouczającego doświadczenia Auschwitzu (o ileż jesteśmy starsi, z tym tysiącem lat historii, od tych ponad dwustuletnich nuworyszy, co nawet nie zdążą się zestarzeć!)? Że już się nie zdarzy? Akurat! To lekcja dla głupków, którzy mogą do woli licytować się w naiwnych zapewnieniach: Nigdy więcej! Nie tylko więcej, zawsze może być gorzej; ludzkość burzliwie się rozwija, trzeba płacić cenę. Straty po drodze są nieuniknione. Amerykanie musieli przecież wybić Indian i odebrać im ziemię, uczestniczyli też w krwawych rozrachunkach wojny secesyjnej, by stać się tym, czym są. By przetrwać. I pewnie zrobiliby to jeszcze raz, gdyby było trzeba.
Weźcie co prędzej udział w tej emocjonującej grze o przetrwanie. Idźcie do multipleksów, nim film pojawi się na płytach.
koniec
6 marca 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Wylewność
Jarosław Loretz

25 X 2021

Otóż nie, nie jest to nic z rzeczy, które przychodzą na myśl jako pierwsze. Twórcy z Indonezji nie poszli na aż taką łatwiznę.

więcej »

Z filmu wyjęte: Trochę nam nie wyszło
Jarosław Loretz

18 X 2021

Dzisiaj trochę grozy. W kwestii efektów specjalnych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Co za dzień! Co za cudowny dzień!
— Piotr Dobry

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Tom Chaney musi wisieć
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Wenecja i Poważny człowiek
— Esensja

Kot Schrödingera
— Karol Kućmierz

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Prowincjonalne ciasteczko, czyli bracia Coen trzymają poziom
— Łukasz Kustrzyński

Dużo pod powierzchnią
— Michał Chaciński

Farsa z głową
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Polski sen – nie dla idiotów
— Jacek Łaszcz

Życie i nieżycie, czyli terapia u Tima Burtona
— Jacek Łaszcz

Jubileusz w rozkroku
— Jacek Łaszcz

Czyj Nikifor?
— Jacek Łaszcz

Mucha na słupku
— Jacek Łaszcz

Skąd ty masz te oczy?
— Jacek Łaszcz

W górę i w dół na diabelskim młynie
— Jacek Łaszcz

Ten straszny potwór Michael Moore
— Jacek Łaszcz

Poruszenia kuchenne
— Jacek Łaszcz

Testament Woody’ego Allena
— Jacek Łaszcz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.