Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

40 najlepszych soundtracków wszech czasów

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3

Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Wojciech Gołąbowski, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Sobczyński, Konrad Wągrowski

40 najlepszych soundtracków wszech czasów

Zbigniew Preisner – „Podwójne życie Weroniki”, („La double vie la Véronique”) (1991)
Zbigniew Preisner i Krzysztof Kieślowski stworzyli niezwykle udany artystyczny duet. Muzyka krakowskiego kompozytora okazała się znakomitą ilustracją dla gęstych od emocji psychologiczno-filozoficznych dramatów genialnego reżysera. Podczas seansów kinowych jej patetyczne piękno dosłownie wgniatało w fotel. W „Podwójnym życiu Weroniki” Preisner zadebiutował także w „roli” tworzącego na przełomie XVIII/XIX wieku holenderskiego kompozytora van den Budenmayera. Kompozycje podpisane przez „Holendra” zostały idealnie wplecione pomiędzy oryginalne dokonania Polaka, a śpiewana przez Elżbietę Towarnicką pieśń „Concerto en mi mineur” jeszcze długo po zakończeniu filmu pozostaje w pamięci.
Kitaro – „Pomiędzy niebem a ziemią” („Heaven and Earth”) (1993)
Japoński kompozytor stworzył do ostatniej części trylogii wietnamskiej Olivera Stone’a jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych w całej swojej muzycznej karierze. Soundtrack ujmuje przede wszystkim egzotyką doskonale wplecioną w typowy dla Kitaro rock elektroniczno-progresywny. Znajdą tam coś dla siebie zarówno rockmani, jak i wielbiciele world music. Jest kilka eterycznych tematów zagranych z wykorzystaniem instrumentów typowych dla Dalekiego Wschodu, ale również odpowiednia porcja podniosłej filmowej symfoniki.
Clint Mansell – „Requiem dla snu” („Requiem for a Dream”) (2000)
Bez tej muzyki film straciłby 50% wartości. Płyta absolutna? Na pewno, jako jedna z niewielu, odbierana czysto fizycznie.
Clannad – „Robin z Sherwood” („Legend” („Robin of Sherwood”)) (1984)
Krótki (niecałe 40 minut) album „Legend” zrobił u nas furorę zapewne w dużej mierze dzięki urodzie Michaela Praeda i popularności w latach 80. brytyjskiego serialu o Robinie z Sherwood. Do tej chwili przyjęło się ukazywać Robina w dziełach lekkich, przygodowych, pełnych humoru. Serial telewizyjny jednak postawił na tajemnicę, mistycyzm, łącząc historię o kompanii bandytów z lasów Nottingham z mitologią celtycką. Do tego oczywiście potrzebna była odpowiednia ścieżka dźwiękowa, którą zapewnił specjalizujący się w celtyckich klimatach irlandzki zespół Clannad. Do dziś prawie każdy, kto zasiadał niegdyś w niedzielę przed telewizorem, potrafi zanucić piękny motyw z czołówki i pamięta ciarki na plecach, gdy tłem dla pojedynków łuczniczych był utwór „Battle”.
Jaromír Nohavica & Čechomor – „Rok diabła” („Rok Ďábla”) (2002)
Film „Rok diabła” opowiada o miłości do muzyki, o jej sile sprawczej zmieniającej ludzi. Słuchając soundtracku, nie wątpię, że posiada taką moc. Piękne ballady Nohavicy potrafią poruszyć nawet kamień, natomiast ognisty folk w wykonaniu Čechomoru dodaje im lekkości, nie pozwalając słuchaczowi całkiem pogrążyć się w zadumie. I co z tego, że z Czech?
Vangelis – „Rydwany ognia” („Chariots of Fire”) (1981)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Muzyka, która przeżyła film, z którego pochodzi. Mimo że „Rydwany ognia” otrzymały Oscara za najlepszy film, mało kto obecnie pamięta tę opowieść o rywalizacji dwóch biegaczy w latach dwudziestych minionego stulecia. Wszyscy natomiast doskonale kojarzą muzyczny motyw przewodni, ilustrujący wszystkie wyścigi w filmie, a od tego czasu tysiąckrotnie wykorzystywany w czołówkach różnych programów, dżinglach czy reklamie. I choć resztę albumu stanowią nostalgiczne utwory w zupełnie innym stylu, to jednak właśnie ten utwór, na płycie zatytułowany banalnie jako „Titles”, zapewnił muzyce z „Rydwanów ognia” nieprzerwaną popularność.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
John Williams – „Skrzypek na dachu” („Fiddler on The Roof”) (1971)
Trochę nostalgiczna, trochę magiczna, bardzo witalna i do bólu przepiękna. Ten kongenialny z filmem soundtrack, opierający się na dwóch mocnych filarach: skrzypcach Isaaca Sterna i głosie Chaima Topola jest kamieniem milowym w dziejach musicalowej twórczości w kinie.
Neil Young – „Truposz” („Dead Man”) (1995)
To wyjątkowy przypadek na tej liście: bez obrazu muzyka Younga robi wrażenie psychodelicznej, trudnej, nużącej wycieczki w głąb własnej świadomości. W filmie zaś po prostu robi wrażenie. Oprócz ilustracji do dziwacznych perypetii głównego bohatera Jarmuschowego filmu może stanowić doskonałą przygrywkę do wyważania drzwi percepcji. Don’t try this at home!
Nick Glennie-Smith, Hans Zimmer, Harry Gregson-Williams – „Twierdza” („The Rock”) (1996)
Więzienie Alcatraz, niezniszczalny Sean Connery, pościgi, strzelaniny, wybuchy i ta ścieżka dźwiękowa. Dynamiczna, miejscami podniosła, elektryzująca po prostu. Mam kumpla, który ogląda ten film tylko po to, by jej posłuchać.
Angelo Badalamenti - „Miasteczko Twin Peaks” („Twin Peaks”) (1990)
Jeśli przez bite trzydzieści odcinków serialu stale powtarzające się motywy muzyczne nie przestają elektryzować nas ani na chwilę, to: a) mamy do czynienia z najlepszym serialem na świecie, b) mamy do czynienia z najlepszą muzyką ilustracyjną na świecie. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest w stu procentach twierdząca, odpowiedź na drugie wymaga tylko chwili porządnego namysłu.
Goran Bregović – „Underground” (1995)
Na próżno dywagować, czy to pierwsza, czy ostatnia dobra płyta Bregovicia. Ważne, że Bośniak wzbił się tym albumem na wyżyny swojego kunsztu kompozytorskiego, zapoczątkowując w Europie modę na znakomitą w muzykę z płodnego artystycznie kręgu kulturowego, która szczęśliwie trwa do dziś (vide Shantel i Gogol Bordello)
Tymon & Transistors – „Wesele” (2004)
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nasza esensyjno-soundtrackowe zestawienie wskazuje, że album z piosenkami obrazującymi film Smarzowskiego jest jedną z najlepszych polskich płyt z muzyką filmową w historii, co oczywiście mija się z prawdą. Jednak nie sposób nie wyróżnić tego inteligentnego i obrazoburczego albumu na tle rodzimych wydawnictw popowych ostatniej dekady. Wyjątkowa nośność utworów połączona z przaśną, ludyczną otoczką wskazuje „Wesele” jako jedną z płyt, przy której hulać będziemy i za 20 lat. O ile oczywiście znajdziemy się w gronie biesiadników, dla których zabawa przy tekstach o dymaniu makreli czy oliwieniu starych sworzni nie będzie szczególną przeszkodą.
Miles Davis – „Windą na szafot” („Ascenseur pour l′échafaud”) (1958)
„Windą na szafot” to muzyczna oprawa do francuskiego kryminału. Brzmi to jak antyrekomendacja, ale nią nie jest. Mało znane nagranie Milesa to szczyt elegancji i dowód na to, że grając jazz, można wręcz rygorystycznie panować nad formą bez szkody dla muzyki i z zyskiem dla filmu.
Mark Snow – „Z Archiwum X” („The X Files: The Truth and the Light”) (1996)
Płyta na szczęście nie jest kolejną składanką niezwiązanych piosenek, a kompilacją oryginalnej muzyki autorstwa Marka Snowa. Mroczny klimat i niepokojące, piękne dźwięki. Do tego kultowe dialogi, które doskonale wkomponowują się w całość. Do słuchania wieczorami. Pozytywnego wrażenia nie psuje nawet dodany na koniec tandetny remiks motywu przewodniego serialu
koniec
« 1 2 3
16 maja 2008

Komentarze

18 VII 2013   15:04:22

[i]Penderecki (…) w roli twórców ścieżki dźwiękowej do czasu ekranizacji „Lśnienia” brzmiało jak profanacja.[/i]

Bzdura. Penderecki napisał np. muzykę do "Pamiętnika znalezionego w Saragossie".

18 VII 2013   16:27:53

"Rękopis.." powstał przed "Lśnieniem", więc wszystko się zgadza ;)

05 XII 2014   11:49:11

Filadelfia by się przydała na liście :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Tania siła robota
Jarosław Loretz

20 V 2019

Dzidy, blaszane roboty i fotel dentystyczny, a wszystko w rytmie country. Ach, te czasy, gdy przemysł filmowy zdominowany był przez różnej maści entuzjastów-amatorów…

więcej »

Z filmu wyjęte: Samopodający się talerz
Jarosław Loretz

13 V 2019

Jeszcze na chwilę wróćmy do stołu. Na ucztę, gdzie posiłek dociera do stołu o własnych siłach, i własnoręcznie serwuje się na talerzu.

więcej »

Z filmu wyjęte: Chatka niekoniecznie z piernika
Jarosław Loretz

6 V 2019

Co, jeśli ktoś nie ma ochoty na chatkę z piernika? Otóż zawsze można mu zaproponować chatkę z… parówek.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Wszyscy jesteśmy Patersonami
— Piotr Dobry

Tydzień z życia kierowcy
— Kamil Witek

Co nam w kinie gra: 2001: Odyseja kosmiczna
— Konrad Wągrowski, Michał Chaciński

Konkurs na recenzję filmową: Depresja wampira
— Maciej Rumiancew

Stare dobre małżeństwo
— Miłosz Cybowski

Co nam w kinie gra: Tylko kochankowie przeżyją
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (6)
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (1)
— Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

4. American Film Festival: Od zmierzchu do świtu
— Kamil Witek

Nagrajmy jak za dawnych lat
— Łukasz Izbiński

Tegoż autora

Kiedy robili coś razem, poza zabijaniem?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Spacer po nieuznawanym kraju
— Sebastian Chosiński

Krajobraz po „wyzerowanym” kraju
— Sebastian Chosiński

Móżdżek może i ptasi, ale serce bohatera!
— Sebastian Chosiński

Wielka tajemnica niewiary
— Sebastian Chosiński

Na brzegu rzeki łagodnej usiadłam i płakałam…
— Sebastian Chosiński

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

Bój się Królowej!
— Sebastian Chosiński

Wojna w przestworach oceanu
— Sebastian Chosiński

Jak rodzi się zbrodniarz
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.