Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Chris Carter
‹Z archiwum X: Chcę wierzyć›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum X: Chcę wierzyć
Tytuł oryginalnyThe X-Files: I Want to Believe
Dystrybutor CinePix
Data premiery25 lipca 2008
ReżyseriaChris Carter
ZdjęciaBill Roe
Scenariusz
ObsadaDavid Duchovny, Gillian Anderson, Amanda Peet, Billy Connolly, Mitch Pileggi, Xzibit
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiKanada, USA
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Z Archiwum X: Spisek, mumbo-jumbo i potwory tygodnia

Esensja.pl
Esensja.pl
Urszula Baluta, Michał Chaciński, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Konrad Wągrowski
1 2 »
Mulder i Scully. Człowiek z Papierosem i agent Krycek. Kosmici, mutanci, potwory, a nawet duchy – czyli newage’owe mumbo-jumbo. Wszystko to bawiło nas przez 9 lat, a obecnie powraca drugim filmem kinowym. Z okazji premiery „Z Archiwum X: Chcę wierzyć” o kultowym serialu dyskutuje silna reprezentacja redakcji Esensji.

Urszula Baluta, Michał Chaciński, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Konrad Wągrowski

Z Archiwum X: Spisek, mumbo-jumbo i potwory tygodnia

Mulder i Scully. Człowiek z Papierosem i agent Krycek. Kosmici, mutanci, potwory, a nawet duchy – czyli newage’owe mumbo-jumbo. Wszystko to bawiło nas przez 9 lat, a obecnie powraca drugim filmem kinowym. Z okazji premiery „Z Archiwum X: Chcę wierzyć” o kultowym serialu dyskutuje silna reprezentacja redakcji Esensji.

Chris Carter
‹Z archiwum X: Chcę wierzyć›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum X: Chcę wierzyć
Tytuł oryginalnyThe X-Files: I Want to Believe
Dystrybutor CinePix
Data premiery25 lipca 2008
ReżyseriaChris Carter
ZdjęciaBill Roe
Scenariusz
ObsadaDavid Duchovny, Gillian Anderson, Amanda Peet, Billy Connolly, Mitch Pileggi, Xzibit
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiKanada, USA
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Konrad Wągrowski: Jak w tej chwili patrzycie na serial “Z Archiwum X”? Wielki przełom? Sympatyczna ramotka? Nudziarstwo? Rzecz kultowa? Lubicie wracać do tego serialu?
Michał Kubalski: Rzecz kultowa, bezsprzecznie, a przy tym naprawdę dobry serial. Dzięki oszczędnemu korzystaniu z efektów specjalnych nie zestarzał się zbytnio pod względem wizualnym (oczywiście fryzura agentki Scully w pierwszych odcinkach jest koszmarna), a poszczególne epizody dalej przejmują i ciekawią. Jestem w tej grupie fanów, która woli stand-alone odcinki od tych “mytharcowych”, czyli koncentrujących się na teoriach spisku i inwazji Obcych. Te spiskowe siłą rzeczy się zdezaktualizowały – bo na ulicach nie widać klonów siostry Muldera, a kolejne etapy ataku szaraków nie nastąpiły. Choć… kto wie? Wszak ostatnie odcinki X-ów datę ostatecznej kolonizacji ustawiają na 22 grudnia 2012 roku…
KW: Jak wiadomo, tę datę przepowiedzieli już Majowie… Ale wracając do meritum, na czym właściwie polega fenomen “Z Archiwum X”? Przecież temat UFO wyeksploatowały w fantastyce lata 50., seriale łączące grozę i fantastykę istniały od dawna (że wspomnę choćby “Twilight Zone” czy “Outer Limits”), tropienie kosmitów ukrywających się wśród ludzi mieliśmy choćby w “Najeźdźcach” z lat 70., ten sam okres to przecież też filmowa wiara w spiski (że wspomnę choćby “Rozmowę” czy “Koziorożec 1”), a i oparcie wątku romantycznego na niespełnionym napięciu seksualnym też nie było niczym nowym (“Dempsey & Makepeace”…). Czyli w sumie nic nowego?
Jakub Gałka: Najprostsze wyjaśnienie, przynajmniej z mojego punktu widzenia – nowe pokolenie. Pomysły są oczywiście niezbyt świeże, ale za to przepakowane i z “przebitą” datą ważności. Teorie spiskowe wciąż są bardzo popularne (świeża obserwacja z kilku ostatnich tygodni: na Wykopie teksty o bankierach-masonach rządzących światem i o tym, jak zabili Kennedy’ego, regularnie zbierają po kilkaset odsłon). A horror też ma się dobrze – nie zapominajmy, że nie tylko dla Michała to pojedyncze odcinki z dreszczykiem są główną siłą “X-Files” (a wątek spiskowy, Michale, wcale nie dlatego jest słabszy, że to bujda na resorach – no ale o tym za chwilę pewnie będziemy mówili). Więc dzisiejsi dwudziesto-, trzydziestolatkowie – w momencie startu serialu nastolatkowie – też się pasjonowali tymi tematami, ale nie chcieli lub nie mieli okazji, by sięgnąć po wymieniane przez Konrada ramotki. “Z Archiwum X” trafiło w ich oczekiwania.
Michał Chaciński: Panowie, na razie wymieniacie worek tytułów, ale nie wspominacie o najważniejszym. „Z Archiwum X” było przecież przede wszystkim dzieckiem „Miasteczka Twin Peaks”. Dopiero przy tym zestawieniu można zacząć się zastanawiać, skąd wziął się fenomen serialu Cartera. Po pierwsze, „Twin Peaks” było pierwszym od dawna momentem w amerykańskiej (i światowej) telewizji, kiedy serial integralnie zawierający elementy paranormalne stał się popkulturowym fenomenem na skalę światową. Agent Cooper wszedł do kanonu historycznych postaci TV, został pop-idolem i symbolem telewizji z początku lat 90. Sam Lynch trafił idealnie w czas, bo na dobre zaczął konsumować w popkulturze kulturę New Age, która ponownie rozkwitała w latach 80. po chwilowym zwolnieniu tempa w pierwszych latach ery posthippisowskiej. To przecież Lynch otwarł drogę do tego, żeby inteligentny widz, oglądając na ekranie newage’owe mumbo-jumbo, nie czuł zażenowania i mógł je sobie wytłumaczyć wywrotowością podejścia Lyncha (przypominam, że wtedy jeszcze jednak nie wiedzieliśmy, że on jest po prostu nawiedzony i naprawdę w ten sposób postrzega świat). No i oczywiście ultra-coolem agenta Coopera.
MK: No i oba seriale były kręcone w bardzo zbliżonych klimatem lokacjach: Twin Peaks w stanie Waszyngton, a pierwsze sezony iksfajli tuż za granicą, w Vancouver. Tę wilgotną atmosferę i bujną roślinność widać w obu produkcjach.
MCh: Przypomnę zresztą, że to właśnie w „Twin Peaks” pojawił się w roli agenta FBI po raz pierwszy sam Duchovny. Znaczy, agenta vel agentki, bo jak wiadomo, grał pana Denisa, który jest po operacji i teraz każe zwracać się do siebie per Denise. To tyle na wstępie. W skrócie: gadanie o „X-Files” bez „Twin Peaks” jest bez sensu.

Rob Bowman
‹Z archiwum X›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ archiwum X
Tytuł oryginalnyThe X Files
Dystrybutor Syrena
Data premiery25 września 1998
ReżyseriaRob Bowman
ZdjęciaWard Russell
Scenariusz
ObsadaDavid Duchovny, Gillian Anderson, John Neville, Martin Landau, Mitch Pileggi, Jeffrey DeMunn, Blythe Danner, Armin Mueller-Stahl, Lucas Black, Steve Rankin, Glenne Headly
MuzykaMark Snow
Rok produkcji1998
Kraj produkcjiKanada, USA
Czas trwania121 min
WWW
GatunekSF, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Anna Kańtoch: Przy tym oba seriale opierają się w dużej mierze na inteligentnym zwodzeniu widza, któremu sugeruje się, że jakieś w miarę sensowne wyjaśnienie wszystkich tajemnic istnieje, a tak naprawdę gdy tylko jedna tajemnica się wyjaśnia, na jej miejsce od razu wskakuje kilka nowych… Mnie się to bardzo podoba i chyba w dużej mierze dzięki takiemu właśnie podejściu do dziś oba seriale lubię. I w przeciwieństwie do Michała chyba wolę odcinki głównowątkowo-spiskowe niż stand-alone, gdzie zazwyczaj wytłumaczenie zagadki na koniec pada.
KW: No dobra, ale „Twin Peaks” padło już po dwóch sezonach (niestety), a „Z Archiwum X ” miało aż dziewięć sezonów, przeżyło na jakiś czas nawet odejście głównej postaci z serialu, ma dwa filmy kinowe, które popularnością z pewnością przebiją „Ogniu, krocz za mną”, więc twierdzę, że „Twin Peaks” było tylko jednym z kamyczków, które zbudowały popularność serialu Cartera.
Czy więc to znaczy, że „Archiwum” podjęło newage’owe mumbo-jumbo bardziej kreatywnie niż David Lynch?
MCh: Kreatywność nie ma, moim zdaniem, nic do rzeczy. Sam cenię bardziej „Twin Peaks”, ale ocena jest arbitralna i nie widzę sensu się o to bić. Popularność też jest kwestią bezdyskusyjną. To niewątpliwie „Z Archiwum X” jest największym, najmocniej rozpoznawalnym symbolem dekady lat 90. w TV. Ale Lynch wyważył te drzwi. Wiesz dobrze, że dyskusja między zwolennikami jednego serialu i drugiego toczy się od dobrej dekady, więc nie wiem, czy jest sens powtarzać kolejny raz te same argumenty. Jednak gdybym miał wyciągnąć jakąś syntezę tego, co powiedziano i z czym sam się zgadzam, długoterminowy sukces Cartera i porażka Lyncha wynikałyby z dwóch podstawowych elementów.
Po pierwsze, Carter zaproponował serial bardziej przyjazny dla widza okazjonalnego, gdzie przez najważniejsze dla długowieczności serialu dwa-trzy pierwsze sezony nie trzeba było śledzić wątku całościowego. Można było po prostu oglądać historie zamykające się w ramach pojedynczego odcinka. Pierwszej serii nie zaszkodził dzięki temu nawet tak debilny odcinek jak „Space” (chyba najgorszy i najbardziej żenujący w całej serii). Później równowaga bywała bardziej zachwiana, ale i tak zawsze dbano o tych widzów, który nie widzieli żadnego odcinka od dwóch miesięcy i przypadkowo trafili na jakiś kolejny wieczorem na delegacji w hotelu. Dla odmiany – kto nie obejrzał dwóch-trzech odcinków „Twin Peaks”, był głęboko w lesie i nie kumał prawie nic.
Po drugie, Carter od samego początku rozgrywał seksualne napięcia między bohaterami. Lynch je wprawdzie wprowadzał (między innymi w postaci posiadaczki tytułowych twin peaks, Sherilyn Fenn), ale główny bohater był na nie całkiem odporny i dopiero daleko w drugiej serii pojawiły się u niego wyraźniejsze męskie odruchy (motyw Annie, czyli Heather Graham). To też robi swoje.
Te dwa powody są oczywiście zgrubne. Dla ich rozwinięcia musielibyśmy pomówić też o pomysłowym skonstruowaniu bohaterów tak, żeby utożsamiały się z nimi jak najszersze grupy widzów (sceptyk kontra entuzjasta), zagranie na nucie paranoi, którą każdy zdrowy człowiek powinien w sobie mieć, rozegranie szerokiego spektrum tematów, zapowiedź wyjaśniania zagadek itd. Ale to temat na parę doktoratów.
Ula Baluta: Pozwolę sobie zauważyć jeszcze jeden aspekt. „Twin Peaks” przywodzi na myśl kulturę europejską, stare mity, mroczne legendy, ciemną stronę natury. Z kolei „Z Archiwum X” odwołuje się do ściśle amerykańskich „strachów” – tajemniczych zagrywek rządu, tajemnic „obcych” wykorzystywanych przez grupkę ludzi celem umocnienia swojej władzy. Jednocześnie X-F było niczym kapelusz magika: nigdy nie było wiadomo, co zobaczymy w kolejnym odcinku – dalsze boje Muldera z rządowymi ochroniarzami tajemnic kosmosu, rozwikłanie zagadki rytualnych mordów czy też postmodernistyczną zabawę legendą potwora z Loch Ness. Chyba dlatego z czasem serial przyciągał coraz więcej widzów.
KW: Przyznam, że trudno by mi było powiedzieć, który z tych seriali cenię wyżej. Trudno je zresztą porównywać – oczywiste jest, że w 9 sezonach musi znaleźć się więcej odcinków bardzo złych niż przy dwóch sezonach. Oczywiste, że „Twin Peaks” był jednorodny, a „Archiwum” bardziej zróżnicowane. Ale właściwie o jakim „Archiwum” mówimy? Bo przecież ten serial ewoluował. Na początku wiodący spisek był dużo mniej istotny od stand-alone’ów, dopiero potem stał się dominujący. Na początku serial był całkiem serio, potem zaczął wprowadzać liczne elementy zabawy z widzem, odcinki humorystyczne, parodie. Nawet fryzura Scully – na szczęście – ewoluowała. Może więc udało się tu podążać za zmiennymi oczekiwaniami widzów?
1 2 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Balonowa bujda
Jarosław Loretz

18 XI 2019

Czy balon o średnicy pięciu metrów może przenieść dwie osoby na odległość kilkudziesięciu kilometrów? Ależ oczywiście! Aczkolwiek tylko w indyjskim kinie…

więcej »

Z filmu wyjęte: Patriotyzm lokalny. Z grubsza.
Jarosław Loretz

11 XI 2019

Dziś chwila odpoczynku od kina indyjskiego. Zamiast tego proponuję rzut oka na zaoceaniczne podejście do naszego lokalnego patriotyzmu.

więcej »

Z filmu wyjęte: Śmigłowiec rzecz droga
Jarosław Loretz

4 XI 2019

Co zrobić, gdy w filmie potrzebny jest helikopter, ale ekipa nie za bardzo ma skąd wyskrobać na niego pieniądze…?

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Źródło

Do sedna:

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o serialach: Z archiwum X (sezon 11)
— Konrad Wągrowski

Smoki nad Londynem
— Grzech

Tegoż autora

Przebudzony potwór kontratakuje!
— Konrad Wągrowski

Bliskie spotkania owczego stopnia
— Konrad Wągrowski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

W puszczy i pustyni
— Konrad Wągrowski

Z ziemi włoskiej do Polski
— Konrad Wągrowski

Kwapiszon, czyli szalony pościg
— Konrad Wągrowski

To nie jest straszne
— Michał Kubalski

Kochając Diego, nienawidząc Maradony
— Konrad Wągrowski

Najtrudniejsza decyzja
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.