Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Wojny klonów: Klony na froncie

Esensja.pl
Esensja.pl
„Atak klonów” zostawił widzów na fabularnej wyżynie. Rozpoczynała się epicka wojna, wątek romantyczny w końcu nabrał smaku, a akcja przestała wlec się w nieskończoność. Jednym słowem: kiedy wreszcie zaczęło się coś dziać – skończył się film.

Kamil Witek

Wojny klonów: Klony na froncie

„Atak klonów” zostawił widzów na fabularnej wyżynie. Rozpoczynała się epicka wojna, wątek romantyczny w końcu nabrał smaku, a akcja przestała wlec się w nieskończoność. Jednym słowem: kiedy wreszcie zaczęło się coś dziać – skończył się film.
Widz mógł czuć się zakłopotany. Tym bardziej, że w scenariuszu kolejnej części „Gwiezdnych wojen” okres wojen klonów zamierzano właściwie w większości pominąć; „Atak klonów” był ich początkiem, następująca po nim „Zemsta Sithów” działa się już kilka lat później i tylko domykała wieloletni konflikt. Oczywiście o wypełnienie luki zadbali i pisarze, i twórcy komiksów, uzupełniając pominięty przez film okres niezwykle dokładnie i bogato. Lucas zdawał sobie jednak sprawę, że zdecydowana większość potencjalnych widzów nie sięgnie ani po książki, ani po komiksy, a napisy początkowe w części III, streszczające opuszczoną historię, tym razem mogą okazać się niewystarczające.
Dlatego też już wcześniej zlecono stacji Cartoon Network wykreowanie animowanego serialu, który miał przede wszystkim pełnić funkcję spoiwa łączącego drugą i trzecią część, a także wyjaśniać z grubsza wiele wątków, które później w pełnej krasie pojawiają się w „Zemście…” – szczególnie dla tych, którzy nie zagłębiali się zbyt dokładnie (albo wcale) w książkowo-komiksowy świat „Gwiezdnych wojen”. Na głównego reżysera miniserii wybrano sprawdzonego już w kilku serialach dla CN Genndy′ego Tartakovsky′ego – pracującego m.in. przy popularnych „Atomówkach”, „Samuraju Jacku” czy „Laboratorium Dextera” (co zresztą widać w charakterystycznej i podobnej do wyżej wymienionych seriali kresce „Clone Wars”).
Nowa generacja klonów doskonale nadawała się do infiltracji wrogich baz, ze względu na małe rozmiary.
Nowa generacja klonów doskonale nadawała się do infiltracji wrogich baz, ze względu na małe rozmiary.
Początkowo serial pod tytułem „Star Wars: Clone Wars” pojawił się w dziesięciu trzy-czterominutowych odcinkach. Pierwsze, co rzucało się w oczy, prócz nieco karykaturalnych postaci, to znakomite skondensowanie zwięzłej akcji w kilkuminutowych historiach. Z czasem pojawiły się nawet głosy, że serial nie tylko pod względem tempa, ale też od strony fabularnej nie ustępuje niczym, a nawet przewyższa filmowe epizody nr I i II. Fani cenili sobie zwłaszcza liczne nawiązania i wykorzystywanie postaci z tak zwanego świata rozszerzonego (Expanded Universe) oraz niespotykaną – jak na film animowany – dbałość o szczegóły. Mimo to serial skupiał się głównie na postaciach znanych z filmów – Anakinie i Obi-Wanie (oraz ich wojennych podróżach po Galaktyce), choć epizodów z innymi Jedi, takimi jak Mace Windu czy Kit Fisto, także nie zabrakło. Widzów zelektryzowało szczególnie pojawienie się – znanej wcześniej tylko z komiksów – Mrocznej Jedi Asajj Ventress (oglądamy ją w filmowych „Wojnach klonów”) i jej pościg za Anakinem Skywalkerem po całej Galaktyce, zakończony epickim i dynamicznym pojedynkiem. Lucas, tu producent wykonawczy, przy pomocy „Clone Wars” testował także odbiór postaci, które zamierzał wprowadzić w filmie. Dlatego też to właśnie w serialu widzowie po raz pierwszy zobaczyli złowrogiego generała Grievousa i jego szermiercze popisy.
Yoda nie znosił sytuacji, gdy zmuszano go do rodzinnego zdjęcia. Nigdy nie był fotogeniczny.
Yoda nie znosił sytuacji, gdy zmuszano go do rodzinnego zdjęcia. Nigdy nie był fotogeniczny.
Drugi sezon był zatem formalnością. Pogłębieniu uległa w nim głównie postać Anakina, tym bardziej, że brak Haydena Christensena zadziałał na nią odświeżająco. Trzecią i ostatnią serię zaplanowano na marzec 2005 roku, tak by jeszcze bardziej podgrzać atmosferę przed nadchodzącą wielkim krokami premierą trzeciego epizodu. Tym razem odcinków było zaledwie pięć, ale wydłużono je do 12, a nawet 15 minut. W jednym z nich pasowano młodego Skywalkera na Rycerza Jedi. Najwięcej emocji wzbudziła jednak ostatnia, 25 odsłona całego serialu, skupiająca się na porwaniu kanclerza Palpatine’a i zazębiająca się z właściwą akcją „Zemsty…”. Zresztą ostatnia scena jest niemal tym samym, co widzimy w pierwszym kadrze filmu.
Sukces miniserii przypieczętował plany realizacji serialu 3D, także osadzonego w czasie wojen klonów. O jego losach i realizacji piszemy szerzej tutaj.
koniec
22 września 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Karnawał osobliwości
Jarosław Loretz

14 I 2019

Towarzyszący komuś pęk balonów niekoniecznie musi oznaczać, że zanosi się na huczne świętowanie.

więcej »

Pożegnania 2018 (4)
Jarosław Loretz

11 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Pożegnania 2018 (3)
Jarosław Loretz

10 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące lipiec-wrzesień.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż autora

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Krótko o filmach: Letnia szkoła życia
— Kamil Witek

Wiatraki pokonane!
— Kamil Witek

Oscary 2018: Ranking filmów oscarowych
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Esensja przyznaje Oscary
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Najlepsze filmy
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

One Man Show
— Kamil Witek

Nie interesuje mnie żaden związek
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.