Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

George Lucas
‹Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja›

WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja
Tytuł oryginalnyStar Wars: Episode IV – A New Hope
Dystrybutor Syrena
Data premiery21 marca 1997
ReżyseriaGeorge Lucas
ZdjęciaGilbert Taylor
Scenariusz
ObsadaMark Hamill, Harrison Ford, Carrie Fisher, Peter Cushing, Alec Guinness, Anthony Daniels, Kenny Baker, Peter Mayhew, David Prowse, James Earl Jones
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji1977
Kraj produkcjiUSA
CyklGwiezdne wojny
Czas trwania125 min
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka pod lupę: Jak Lucas zmienił wszystko

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 5 10 »

Michał Chaciński

Klasyka pod lupę: Jak Lucas zmienił wszystko

Lucas dostał, co chciał. Do dziś między wielbicielami i wrogami reżysera toczy się dyskusja o tym, czy od początku zakładał, że jego nowy film będzie marketingową maszynką do zarabiania pieniędzy we wszelkich możliwych mediach, czy też dopiero potężny sukces filmów wywołał w nim jeszcze większy głód pieniędzy. Wielu współpracowników Lucasa twierdzi, że pieniądze motywowały nim zawsze, zaś wypowiedzi o „wartościach artystycznych” były tylko zasłoną dymną dla mediów. John Milius wspomina, że podczas tworzenia scenariusza Lucas przechwalał się: „Zarobię na tych fantastycznych zabawkach pięć razy więcej pieniędzy niż Coppola. I wcale nie muszę nakręcić następnego Ojca chrzestnego”. W innej rozmowie, już pod koniec produkcji, twierdził podobno: „Robię coś, co wydaje mi się najbardziej konwencjonalnym z możliwych filmów. To praktycznie film Disneya. Wszystkie filmy Disneya zarabiają 16 milionów dolarów, więc mój też zarobi 16 mln dolarów. Kosztował nas 10 milionów, więc w sumie stracimy na samej produkcji, ale mam nadzieję zarobić na zabawkach”. Nic dziwnego, że przy tego typu komentarzach przyjaciele z jego najbliższego otoczenia: Martin Scorsese, Francis Coppola czy Brian De Palma stukali się w głowę. Każdy z nich miał ambicję kręcenia filmów dla inteligentnej, dorosłej widowni, nie przejmując się wielce tym, ile pieniędzy zarabiają dla producentów.
Proces pisania scenariusza był dla Lucasa koszmarem. Najpierw przez rok powstawał wspomniany szkic, który ostatecznie okazał się dla większości czytających niezrozumiałym bełkotem. Lucas był sfrustrowany nie tylko własną indolencją pisarską, ale również narastającymi problemami finansowymi. Później na ekrany trafiło „American Graffiti”, robiąc z reżysera milionera dosłownie w ciągu kilku miesięcy, ale paradoksalnie frustracja Lucasa wzrosła. Jego żona Marcia twierdzi, że miejsce rozwiązanych problemów finansowych zajęła myśl, iż Lucasowi nic więcej się w życiu nie uda. Do tego wśród kolegów z towarzystwa Lucasa zarysowywała się coraz wyraźniej ostra konkurencja zawodowa. W towarzystwie, oprócz wspomnianych Coppoli, Scorsesego i De Palmy byli również m.in. William Friedkin, Steven Spielberg i John Milius. Razem tworzyli grupę czołowych przedstawicieli tzw. Nowego Hollywood. Każdy z nich miał duże ambicje artystyczne, które w latach 70. udało się zwykle połączyć z ogromnymi sukcesami kasowymi i artystycznymi („Ojciec chrzestny” Coppoli, „Egzorcysta” i „Francuski łącznik” Friedkina, „Nędzne ulice” i „Taksówkarz” Scorsesego). Lucas czuł przy nich, że pisze materiał do jakiejś bzdury dla dzieciaków, podczas gdy koledzy tworzą poważne kino. Próbował wprawdzie czasami argumentować, że jego „American Graffiti” jest w dużej mierze oparte na twórczości Felliniego (dziwił się, dlaczego krytycy tego nie zauważyli), ale spotykał się głównie z uśmiechami politowania, albo bezpośrednimi przytykami co bezczelniejszych kolegów w osobie Friedkina i De Palmy.
Co więcej, jego największy przyjaciel i mentor, Coppola, coraz usilniej namawiał go do powrotu do realizacji „Czasu apokalipsy”. Lucas chciał ten film realizować zaraz po „THX 1138”, ale odłożył plany z powodu „American Graffiti”, mimo że praca nad „Czasem apokalipsy” została już rozpoczęta (doszło do wyboru lokalizacji dla zdjęć). Coppola czytał fragmenty scenariusza do „Gwiezdnych wojen” i mówił Lucasowi wprost, że to idiotyzm – że zamiast niego reżyser powinien zabrać się za poważny, filozoficzny „Czas apokalipsy”.
Aby zrozumieć jak ważne dla Lucasa było zdanie Coppoli i ile wysiłku musiało go kosztować przeciwstawienie się jego opinii, trzeba sobie zdać w tym momencie sprawę kim w tym czasie stał się Coppola. Mówiąc krótko – najważniejszym, najbardziej wynoszonym na piedestał aktywnym twórcą w ówczesnym kinie amerykańskim. W historii amerykańskiej kinematografii nie zdarzyło się wcześniej, żeby tak młody człowiek w tak krótkim czasie dokonał tak niesłychanych wyczynów. Zresztą do dziś nikt nie powtórzył osiągnięć Coppoli z tego okresu w jakiejkolwiek porównywalnej skali. Między rokiem 1972 a 1974 Coppola zdołał nakręcić najzyskowniejszy film w historii (pierwszy „Ojciec chrzestny” w momencie premiery), wyprodukować następny ultra- zyskowny film („American Graffiti”), zdobyć Oscara dla filmu roku („Ojciec chrzestny”), nakręcić sequel tego filmu, uzyskać dla niego dwa razy więcej nominacji, zdobyć Oscara za reżyserię roku i ponownie za film roku, za oba filmy dwukrotnie zebrać Oscara za scenariusz, w jednym roku zaliczyć podwójną nominację w kategorii najlepszego filmu („Ojciec chrzestny II” i „Rozmowa” w 1974) i zdobyć Złotą Palmę w Cannes za film, którego nie nagrodziła Akademia („Rozmowa”). Filmowy wielki szlem – nagrody za reżyserię, produkcję i scenariusz. Wszystkie przed 35 rokiem życia. Odrzucenie przez jakiegoś młodego reżysera rady takiego człowieka wydawało się brakiem zdrowego rozsądku.
Okładka DVD 'American Graffiti'
Okładka DVD 'American Graffiti'
Coppola miał zatem w tym momencie niesłychane wpływy w Hollywood. Wielokrotnie namawiał Lucasa do realizacji „Czasu apokalipsy”, czując, że z talentem Lucasa i z własnymi wpływami w branży będą w stanie stworzyć wielki film. Coppola chciał, aby premiera odbyła się na obchody 200-lecia Stanów Zjednoczonych w 1976 roku. Gdy Lucas kolejny raz argumentował, że najpierw chce nakręcić film SF, Coppola zniecierpliwiony postanowił przystąpić do realizacji osobiście, inwestując w to własne fundusze. Lucas uważał podobno przez jakiś czas, że Coppola nie miał do tego prawa (ale być może tak opisywali to jedynie nadgorliwi dziennikarze) – tę opinię wyśmiał nawet sam autor scenariusza, John Milius, który twierdził, że Lucas nie miał żadnego większego wkładu w „Czas apokalipsy” za wyjątkiem pokazania scenariusza Coppoli kilka lat wcześniej. To Coppola zainteresował nim Warnera, po czym po bezowocnym namawianiu Lucasa i pod wpływem nacisku scenarzysty sam postanowił nakręcić film, zmieniając scenariusz według własnych potrzeb. Od lat był zresztą właścicielem praw do scenariusza i rozważał proponowanie reżyserii również innym reżyserom (m.in. Dusanowi Makavejevowi).
Praca nad scenariuszem „Gwiezdnych wojen” trwała coraz dłużej. Lucas ciągle nie był zadowolony z kierunku, w jakim zmierzał, i bez przerwy zmieniał fabułę i postacie. Scenariusz robił się tak skomplikowany, że podobno sam Lucas gubił się w nim przy pisaniu. To, że te same postacie nazywał inaczej co kilka stron, było jednym z mniejszych problemów. Większym były ciągłe zmiany koncepcji. Początkowo Obi-Wan Kenobi i Darth Vader byli tą samą osobą, po czym stali się dwiema innymi. Role poszczególnych postaci zmieniały się z epizodycznych w główne i odwrotnie. Obie strony Mocy miały początkowo swoje własne nazwy (dobra – Ashla, zła – Bogan). Głównymi bohaterami byli Annikin Starkiller, Luke Starkiller i wreszcie w Luke Skywalker. Lucas w pewnym momencie tak mocno rozwinął historię, że wykroczył daleko poza możliwości jej prezentacji w jednym filmie (powstał w ten sposób trzon następnych części sagi). Czuł się również coraz gorzej fizycznie – zaczął miewać bóle w klatce piersiowej, dotkliwe migreny i bóle żołądka. W pewnym momencie był tak załamany, że jego żona Marcia powiedziała Brianowi De Palmie wprost: „George uważa, że jest beztalenciem. Ma o tobie wysokie mniemanie. Porozmawiaj z nim i powiedz mu, że ma talent”.
Tutaj z kolei warto wspomnieć w kilku słowach o osobie Briana De Palmy, o którym rzeczywiście zarówno Lucas, jak i reszta jego towarzystwa miała wysokie mniemanie, a który miał później odegrać dość niespodziewaną rolę w historii „Gwiezdnych wojen”. De Palma wybrał odmienną ścieżkę zawodową niż Coppola i Lucas. Kręcił dużo i tanio małe, niezależne filmy, które jeśli traciły pieniądze, traciły niewiele, a jeśli zarabiały, również zarabiały niewiele. Uchodził w towarzystwie za intelektualistę i trzymał się blisko z Martinem Scorsesem, z którym uwielbiali dobrze się zabawić (w tym celu np. wizytowali podobno czasami agencje modelek i wybierali dziewczyny z katalogów, zasłaniając się castingiem do filmu). De Palma był kolejnym przeciwieństwem Lucasa – typem pewnego siebie macho, za którym przepadały kobiety. Dodatkowo Lucasa coraz bardziej drażniło to, że nawet jego własna żona chętniej przebywała w pobliżu Martina Scorsesego i De Palmy, o których filmach wyrażała się w superlatywach (była m.in. montażystką filmów Scorsesego). Trzeba jednak powiedzieć, że De Palma najwyraźniej zazdrościł też Lucasowi ogromnego sukcesu „American Graffiti” – żaden z jego ówczesnych filmów nie mógł poszczycić się choćby porównywalnym wynikiem. Mówiąc krótko, relacje między obu reżyserami były skomplikowane.
« 1 2 3 4 5 10 »

Komentarze

« 1 2
10 XII 2015   12:58:27

@Konrad
Artykuł jest faktycznie z roku 2002, a odpowiednia funkcjonalność się znalazła. Już wszystko gra. :-)

10 XII 2015   14:10:51

Racja, tekst poszedł przed premierą "Ataku klonów", a mi się wydawało, że przed "Zemstą Sithów".

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Dalekowschodnie nauki
Jarosław Loretz

14 X 2019

Żeby ostudzić emocje po zeszłotygodniowym czarnym ptaku, dzisiaj proponuję chwilę filozoficznej zadumy.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jubileuszowy ptak
Jarosław Loretz

7 X 2019

W jubileuszowej, setnej odsłonie cyklu „Z filmu wyjęte”, proponuję ptaka. Czarnego. Słusznych rozmiarów.

więcej »

Do kina marsz: Październik 2019
Esensja

4 X 2019

Oto nasz wybór najciekawszych premier kinowych w październiku 2019.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Dziś Star Wars Day!
— Esensja

Najlepsze filmy SF – wybór czytelników
— Esensja

100 najlepszych filmów science fiction wszech czasów
— Esensja

10 najbardziej obciachowych scen starych „Gwiezdnych wojen”
— Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wojny klonów: Gwiezdne wojny w Esensji
— Esensja

Zrób to szybciej i intensywniej!
— Marcin Osuch, Eryk Remiezowicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ciemna Strona Mitu
— Piotr ‘cct’ Bielatowicz

„Gwiezdne wojny” w Esensji i Framzecie

Kanon filmów fantastycznych „Framzety” – rozstrzygnięcie
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Biegnij, Blady, biegnij czyli legenda Blade Runnera
— Michał Chaciński, Konrad Wągrowski

Jak Kubrick stworzył ekranowy mit
— Michał Chaciński

Tegoż twórcy

Status quo
— Kamil Witek

Bardzo mroczne widmo galaktycznego Imperium
— Konrad Wągrowski

Kroniki odległej galaktyki
— Konrad Wągrowski

Atak krytyków
— Leszek ’Leslie’ Karlik

Klonowanie wyobraźni
— Grzegorz Wiśniewski

Tegoż autora

Co nam w kinie gra: 2001: Odyseja kosmiczna
— Konrad Wągrowski, Michał Chaciński

Tydzień z Wesem Andersonem: Tragikomedie dla dziwaków, czyli „Genialny klan”
— Michał Chaciński

Tydzień z Wesem Andersonem: Danie dla smakoszy, czyli „Rushmore”
— Michał Chaciński, Konrad Wągrowski

„Ten film był dnem dna”, czyli historia ekranizacji prozy Stanisława Lema
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Great Scott!
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Władca Pierś Ceni, czyli edycja specjalna alternatywnych ekranizacji
— Michał Chaciński

Z Archiwum X: Spisek, mumbo-jumbo i potwory tygodnia
— Urszula Baluta, Michał Chaciński, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Konrad Wągrowski

Porażki i sukcesy A.D. 2007
— Michał Chaciński, Piotr Dobry, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Łukasz Twaróg, Kamil Witek, Konrad Wągrowski

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (2)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Strach siedzi w nas, czyli kino grozy pod lupą (1)
— Michał Chaciński, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.