Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Wyciągnąłeś na mnie miecz…

Esensja.pl
Esensja.pl
Michał Chaciński, Konrad Wągrowski
1 2 »
Część redakcji stwierdziła, że nam całkiem odwaliło i „Najważniejsze pośladki filmowe” nie ujrzały światła dziennego. Przez to rubryka „Dziesięciu naj…” rusza dopiero w tym miesiącu, tym razem niestety poprawnym politycznie tekstem o filmowych pojedynkach na broń białą. Okazją jest oczywiście premiera dwóch filmów, w których bez naparzanek na miecze, szable i szpady obejść się nie może – „Hero” i „Piraci Karaibów”.

Michał Chaciński, Konrad Wągrowski

Wyciągnąłeś na mnie miecz…

Część redakcji stwierdziła, że nam całkiem odwaliło i „Najważniejsze pośladki filmowe” nie ujrzały światła dziennego. Przez to rubryka „Dziesięciu naj…” rusza dopiero w tym miesiącu, tym razem niestety poprawnym politycznie tekstem o filmowych pojedynkach na broń białą. Okazją jest oczywiście premiera dwóch filmów, w których bez naparzanek na miecze, szable i szpady obejść się nie może – „Hero” i „Piraci Karaibów”.
W wakacyjnym nastroju rozpoczynamy nowy cykl. Wzorem wielu magazynów filmowych, co miesiąc przygotujemy (albo i nie) dla Was listę dziesięciu najlepszych, najgłupszych, najśmieszniejszych, najładniejszych, najciekawszych, najbardziej obrzydliwych elementów filmowych. Długo zastanawialiśmy się od czego zacząć. Miało to być bowiem coś wstrząsającego, szokującego, niezapomnianego i na zawsze przykuwającego do naszego cyklu w „Esensji”. Jak sukcesy medialne reality show, komisja śledcza i stopy Magdy Mołek. Pierwszy pomysł – dziesięć najgłupszych list filmowych! Albo dziesięć najgłupszych filmowych pomysłów Esensji! Na szczęście przyszły upały i temat sam nam się zsunął: a może by tak o pośladkach?
Taki właśnie tekst napisaliśmy miesiąc temu, gdy pierwotnie miała ruszyć ta rubryka. Tekst powstał. Czytaliście go? Nie? No właśnie – część redakcji stwierdziła, że nam całkiem odwaliło i „Najważniejsze pośladki filmowe” nie ujrzały światła dziennego. Przez to rubryka „Dziesięciu naj…” rusza dopiero w tym miesiącu, tym razem niestety poprawnym politycznie tekstem o filmowych pojedynkach na broń białą. Okazją jest oczywiście premiera dwóch filmów, w których bez naparzanek na miecze, szable i szpady obejść się nie może – „Hero” i „Piraci Karaibów”.
No to po co w ogóle o tym mówimy, skoro nie mamy zamiaru Wam naszych pośladków udostępnić? Jak to po co?! Aby legenda rosła! Abyście w swych internetowych dyskusjach mówili „A słyszałeś o tym tekście o pośladkach, którego nie puściła Esensja? To musiało być coś!”. „Słyszałem, że obrazili tam nawet Wajdę, Zanussiego i pokazali pośladki Mai Komorowskiej!”. A my w międzyczasie zadbamy o kontrolowane przecieki. Bowiem w naszym interesie jest, aby fraza „legendarne pośladki Esensji” rozpoczęła swój niezależny żywot w sieci, gdyż, to o co nam chodzi w tym wszystkim, to zwiększona oglądalność. A dziwnym trafem najczęściej do tej pory odwiedzane recenzje filmowe to teksty „Brzęczący penis”, „Jędrne piersi i bicepsy” i „Sutki na darmo płonące”. I być może do pośladków powrócimy następnego lata, o ile będzie nadal tak gorąco i nadal będziemy chodzić bez czapek.
Dobra, to o co chodzi z tymi pojedynkami? Ano, o to, że wbrew pozorom filmowy pojedynek na szable, czy inną broń białą nie jest jedynie okładaniem się ostrzami, kilkudziesięcioma pchnięciami i zasłonami zakończonymi utoczeniem pierwszej, a często i ostatniej krwi. Nie, filmowy pojedynek to wręcz spotkanie towarzyskie. Dla dwóch gentlemanów bywa doskonałym pretekstem do dłuższej interesującej rozmowy, szansą na pokazanie się rywali ze swej najlepszej strony, a także okazją do nawiązania bliższej znajomości z przeciwnikiem. Nawet gdyby miała trwać jeszcze góra 15 minut. Często bywa tak, że rozmowny bywa tylko jeden z walczących – czasem dlatego, że jest tak pewien swojej wygranej, czasem dlatego, że tak boi się przegrać. Czasem bardziej gadatliwy jest pozytywny bohater, czasem czarny charakter. Oczywiście o ile w pojedynku jesteśmy w stanie owego pozytywnego wskazać – często bowiem tak bywa, że pomimo starań reżysera, pozytywnemu ze wszech miar życzymy śmierci (patrz: kawaler Danceny), często ów negatywny jest jedyną interesującą postacią i życzymy mu zwycięstwa (patrz: Darth Maul). A nierzadko bywa tak, że wynik walki w ogóle nas nie obchodzi i najchętniej widzielibyśmy martwymi wszystkich uczestników pojedynku, włącznie ze scenarzystą i reżyserem (patrz: serial „Wiedźmin”). Ale nie o tych będziemy teraz mówić, bowiem na naszą listę trafią te walki, które urzekały nas wizualnie, miały dobry pomysł, dobry tekst, czy też zwróciły naszą uwagę z jakiegokolwiek innego powodu. Oto i nasza lista, jeśli Wasza jest inna, nie wahajcie się nas o tym powiadomić.
Kmicic vs. Wołodyjowski (Daniel Olbrychski vs Tadeusz Łomnicki, „Potop”)
Polski ślad. Adaptacji scenariusza nie dokonywał w tym wypadku pełen wiary w swoją wyższość literacką Szczerbic (dla niewtajemniczonych – anonimowy scenarzysta „Wiedźmina”), lecz pozostawiono dialogi Sienkiewicza, co oczywiście musiało wyjść filmowi na dobre. Dla miłośników ciekawostek – nocną walkę z powieści ze względów technicznych zamieniono na walkę w deszczu, a dialog „-Istny kondukt – Pułkownika chowają…” zamieniono na „Pułkownika chowają, to i niebo płacze”. Były to ostatnie przechwałki Kmicica, już od pierwszego skrzyżowania szabli kontrolę przejmuje Wołodyjowski. Jest on też stroną bardziej rozmowną, skoro wie co potrafi i wie gdzie taki Kmicic może mu podskoczyć. (O tym skąd Wołodyjowski dowiedział się co potrafi mówi późniejszy prequel zatytułowany „Ogniem i mieczem”, gdzie to pan Michał, będący wówczas małym grubaskiem przypominającym Zbigniewa Zamachowskiego pokonuje samego boskiego Bohuna-Domogarowa. Czysta fantastyka.). Kmicic jak wiadomo podskoczyć nie może, dostaje po łbie (a kto szabelką przez łeb weźmie to i cichy jak trusia), a uraz i wstyd (którego nie oszczędzono) jest tak silny, że lata później jeszcze mści się na Bogu ducha winnych fotografiach wrogów…
Cytat (to chyba oczywiste): Kończ… waść… wstydu… oszczędź… (pasuje też do „Wiedźmina”). Choć godnym wspomnienia jest również „Waść jak cepem młócisz”, będący interesującą ilustracją przyszłych bohaterskich czynów Kmicica w warszawskiej Zachęcie.
Saddam Husajn vs Prezydent Stanów Zjednoczonych (Jerry Haleva vs Lloyd Bridges, „Hot Shots 2”)
Prorocza walka. Kto się spodziewał, że tak szybko się sprawdzi. Bohaterski, choć nie najbystrzejszy prezydent Stanów Zjednoczonych wyrusza do Iraku (wpław), aby zetrzeć się w śmiertelnym pojedynku z irackim dyktatorem. Do dramatycznej walki dochodzi w pałacu Husajna. Zwycięstwo jest po stronie Ameryki, ze względu na jej przewagę techniczną (azbestowa skóra, powłoka z aluminium, 10 lat gwarancji, odporna na ból), demonstrowaną przewagę moralną („Jesteś panem zła, Saddamie!”). Tym niemniej, pomimo ogłoszenia zwycięstwa i pozornego unicestwienia Saddama (przez rozbicie na kawałki), owe kawałki zbiegają się, aby w tajemnicy odtworzyć irackiego dyktatora. Skąd my to wszystko znamy…? (Z Klossa chyba…)
Cytat: „Zadarli z niewłaściwym dyktatorem!”
Krol Artur vs Czarny Rycerz (Graham Chapman vs John Cleese, „Monty Python i Swiety Graal”)
Najbardziej członkostratna walka w historii kina. Aż dreszcz przechodzi. Czarny rycerz rezygnuje z przystania do wesołej gromadki Rycerzy Okrągłego Stołu, woli utracić członki (cztery) niż bawić się w zamku Camelot. Pomimo tego gotów jest do dalszej walki, czego król Artur tchórzliwie nie chce dostrzec. Niewątpliwie choreografii walki nie robił Yuen Wo-Ping, ale w pełni rekompensuje to ilość tryskającej krwi, która powinna usatysfakcjonować każdego miłośnika gore, a każdą stację zmusić do przyznania filmowi czerwonego kółeczka. Należy pozazdrościć jednak determinacji Czarnemu Rycerzowi, który trwał na swym stanowisku nawet bardziej stanowczo niż minister Łapiński i poseł Janowski razem wzięci. No i dał się sfotografować ekipie.
Cytat: To tylko draśnięcie!
Luke Skywalker vs Darth Vader (Mark Hammil vs David Prowse, „Imperium kontratakuje”, „Powrót Jedi”)
Oczywiste było, że nie może w naszym zestawieniu zabraknąć jakiegoś pojedynku na miecze świetlne w odległej galaktyce. Wybór jednak był trudny. Najładniejszą walką była niewątpliwie ta z „Mrocznego widma”, ale chyba by nas pokręciło, gdybyśmy mieli tu to mroczne nudziarstwo wychwalać. Poza tym tam było dwóch na jednego (a my nie popieramy zachowań niezgodnych ze sportowym duchem), a dialogi ograniczały się do „Nieeeeeeee!”. Pojedynek geriatryczny z „Gwiezdnych wojen” też odpada, pozostają więc dwie walki ojcowsko-synowskie z „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”. Nie mogliśmy się zdecydować, czy większe wrażenie zrobiła na nas odlatująca ręka Marka Hamilla, czy też chórek obrazujący przejęcie Luke′a przez Ciemną Stronę Mocy, stawiamy więc te dwie walki ex-equo, a wynik pojedynku ojciec-syn pozostaje 1:1. W straconych rękach również.
Cytat: „Nie lubię gdy mi się Schwartz plącze”… znaczy zaraz, nie, chodziło oczywiście o: „Luke, to ja jestem twoim ojcem!”
Wicehrabia de Valmont vs kawaler Danceny (John Malkovich vs Keanu Reeves, „Niebezpieczne zwiazki”)
Tym razem będzie serio. Oczywiście, gdybyśmy można by napisać coś jajcarskiego na przykład o grze aktorskiej Keanu Reevesa (szermierka z własną twarzą), ale nie po wstawiliśmy pojedynek, żeby robić sobie jaja. Bowiem walka jaką toczą ze sobą Valmont i Danceny jest wielkim popisem reżysera Stephena Frearsa i Johna Malkovicha. W powieści (która ma oczywiście formę listów) nie był opisany, poznajemy tam tylko jego wynik. Frears scenę do filmu wprowadza, nie po to, aby po prostu ubarwić go szermierką, ale aby w poruszający sposób domknąć charakterystykę Valmonta. Zniszczony i rozdarty między przyjęty przez siebie wizerunek i odgrywaną rolę, a nie pasującą do nich miłość, Valmont rezygnuje z życia, poddaje się, śmierć będzie jego pokutą i uwolnieniem. Można zaryzykować twierdzenie, że dzięki temu pojedynkowi Frears powiedział o Valmoncie coś więcej niż uczynił to Chodelros de Laclos.
Cytat: ……………………………… (Znaczy walka w milczeniu. Wszystko wyraża twarz Malkovicha.)
1 2 »

Komentarze

08 I 2019   22:04:14

A gdzie Rob Roy, Ostatni Samuraj?

09 I 2019   14:25:41

A gdzie oba pojedynki Neo z agentem Smithem (cytat naturalnie "Welcome back, Mister Anderson").

09 I 2019   14:32:14

@freynir
Dawno Matriksa oglądałem ale tam chyba nie było białej broni...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Listopad 2020
Esensja

30 XI 2020

Gdzieniegdzie spadł juz pierwszy śnieg, najwyższy czas zaopatrzyć się w rozrywkę na zimowe wieczory. Lektura naszych listopadowych recenzji może pomóc wam w wyborze.

więcej »

Z filmu wyjęte: Widz? Jaki widz?
Jarosław Loretz

30 XI 2020

Próby straszenia epoką lodowcową niektórym wychodzą lepiej, a niektórym… no cóż, wcale.

więcej »

Z filmu wyjęte: Jurajska uczta
Jarosław Loretz

23 XI 2020

W przypadku, gdyby kiedykolwiek na ulicach naszych miast (i wsi) pojawiły się nieduże żarłoczne dinozaury, twórcy filmowi spieszą z instruktażem, które części ciała należy chronić w pierwszej kolejności. I nie, wcale nie chodzi o oczy. Większymi z gadów nie ma się przy tym co przejmować – nie będą wybrzydzać i po prostu połkną człowieka w całości.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.