Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Camerimage: Dobre sceny w złych filmach

Esensja.pl
Esensja.pl
Wyjątkowo cienki w tym roku program 16. Plus Camerimage uratowali indyjski milioner, niemieccy terroryści i chłopiec w pasiastej pidżamie. Poza tym amerykański prezydent zyskał ludzką twarz, Clint Eastwood stracił twarz, Gillian Armstrong stała się facetem, a Renee Zellweger jeszcze zbrzydła. Czyli atrakcji nie brakowało.

Urszula Lipińska

Camerimage: Dobre sceny w złych filmach

Wyjątkowo cienki w tym roku program 16. Plus Camerimage uratowali indyjski milioner, niemieccy terroryści i chłopiec w pasiastej pidżamie. Poza tym amerykański prezydent zyskał ludzką twarz, Clint Eastwood stracił twarz, Gillian Armstrong stała się facetem, a Renee Zellweger jeszcze zbrzydła. Czyli atrakcji nie brakowało.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Anamorph” (reż. Henry Miller)
Ocena: 40%
Dziwaczny thriller z ciekawie zaaranżowanymi scenami zbrodni. Grający główną rolę Willem Dafoe robi wszystko, żeby wynieść „Anamorph” na wyżyny filmu psychologicznego, zamiast przestać się spinać, marszczyć brwi i przyjąć do wiadomości, że występuje w zwyczajnym sensacyjniaku. Miller za to sprawia wrażenie reżysera, który przedawkował seanse „Siedem” i co chwila ściąga od Finchera elementy fabuły albo rozwiązania formalne. Czy naprawdę nie da się już w filmach o seryjnych mordercach powiedzieć nic oryginalnego?
„Appaloosa” (reż. Ed Harris)
Ocena: 70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
W „Appaloosie” Harris przestawia historię o nikim innym jak o kowboju marzącym o przejściu na emeryturę. Aktor gra Virgila, szeryfa, w którego zgorzkniałe życie wkracza kobieta. Mało atrakcyjna (Renne Zellweger w szczytowej formie swej brzydoty), ale dosyć natarczywa Allison szybko łapie go w swoje sidła. Teraz Virgil zamiast tropić przestępców, skupia się wzorach firanek do nowego domu, w którym rychło rozpocznie małżeńską sielankę. Szczęście nie trwa długo, bo wierność nie należy do mocnych stron jego wybranki. Harris w zabawny sposób zakpił tu z westernowych schematów. Z dystansem podszedł do kowbojskiego sztafażu, obnażając jednocześnie archaiczność tego gatunku. John Wayne, John Ford, Clint Eastwood odeszli już w stronę zachodzącego słońca i tam powinni pozostać – zdaje się mówić Harris.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Chłopiec w pasiastej pidżamie” („Boy in the Striped Pijamas”, reż. Mark Herman)
Ocena: 70%
Obowiązkowej dawki wzruszeń dostarczył „Chłopiec w pasiastej piżamie”, ekranizacja głośnej książki Johna Boyne’a. Tytułowy bohater to Schmul, Żyd i więzień obozu koncentracyjnego znajdującego się na tyłach domu ośmioletniego Bruna. Chłopcy zaprzyjaźniają się, choć żaden z nich nie rozumie do końca, co wokół nich się dzieje. Pięknie wygrana przez dziecięcych aktorów historia momentami niebezpiecznie ociera się o sztampę. Ale dzięki ściskającemu za gardło zakończeniu wybacza się filmowi Hermana to, że czasami zdążał do serc widzów drogą na skróty.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Death Defying Acts” (reż. Gillian Armstrong)
Ocena: 20%
Przed „Prestiżem” i „Iluzjonistą” może ten film byłby do przełknięcia. Ale po nich nie ma szans się przebić. Dramat Armstrong stara się zgrabnie powiązać rzeczywistość ze światem iluzji, ale brakuje mu w tym lekkości i nonszalancji. Przypomina bardziej perfekcyjny koncept i działa jak wszystkie zbyt wyrachowane filmowe konstrukcje: zupełnie nie wciąga widza. Radocha z tego filmu była jedna. Dzięki osobie reżyserki wzrosła liczba zabawnych popkuriozów podczas festiwalu. Bo oto w łódzkiej „Gazecie Wyborczej” można było przeczytać, że film wyreżyserował Gillian Armstrong, a gdzie indziej znowu usłyszeć, że jego autorką jest Gillian Anderson… Ach, ta magia!
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„For My Father” („Sof Shavua B′Tel Aviv”, reż. Dror Zahavi)
Ocena: 60%
Interesujące podejście do tematu terroryzmu. Dwudziestoletni Palestyńczyk Tarek przez politykę stracił wszystko. Podejmuje ostatnią decyzję w życiu: wysadzi się pośrodku rynku w Tel Awiwie. Niestety, w tej najważniejszej dla niego minucie, zapalnik nie zadziała. Tarek będzie zmuszony spędzić dwa dni po stronie wroga, w oczekiwaniu na koniec Szabatu. Pobożne przesłanie filmu, mówiące o pojednawczej mocy dialogu między kulturami, podaje się w nim jednak bez naiwności i nachalności. Bohater powoli zyskuje naszą sympatię, a sama historia – półtony, dzięki którym „For My Father” wymyka się jednoznacznym ocenom.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Genova” (reż. Michael Winterbottom)
Ocena: 70%
Na prestiż nazwiska pracujesz pół życia, a rujnujesz je w ciągu kilku sekund. Winterbottom ciężko harował na szacunek, po czym zrobił „9 songs”, za które pewnie będzie musiał przepraszać po kres swych dni. „Genova” to bardzo ładne przeprosiny. Dokumentalistyczną formułę reżyser doprowadził tu do perfekcji, jednocześnie upinając ją w nawias hipnotycznej atmosfery. Dawno nikt tak pomysłowo nie pokazał wizerunku miasta. Genua stanowi u Winterbottoma miejsce zaczarowane, zagadkowe, urzekające, ale zarazem surowe, niebezpieczne, mroczne. Jego piękno ujmuje, jego tajemnica fascynuje. Można z tego filmu wyjść opętanym, sprzedać lodówkę albo nerkę, żeby mieć na bilet i od razu tam wyjechać. Takiej reklamy nie znajdziecie w ofercie żadnego biura podróży.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„La Rabia” (reż. Albertina Carri)
Ocena: 10%
Z kinem argentyńskim jest trochę tak jak z Bollywoodem: jak widzieliście jeden film, to widzieliście już wszystkie. W indyjskich cukierkach mamy nasycone kolorki, dźwięczne piosenki i rytmiczne podskoki, a u Argentyńczyków posępne barwy, naturalizm i obowiązkowe zarzynanie jakiegoś Bogu ducha winnego zwierzątka. Jeśli nie widzieliście krowy od strony wnętrza, to pozycja godna zainteresowania. Jeśli umiecie żyć bez tego obrazu w pamięci, „La Rabię” możecie spokojnie ominąć.
„Oszukana” („Changelling”, reż. Clint Eastwood)
Ocena: 30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Poza ładnymi zdjęciami Toma Sterna, niewiele było do podziwiania u Eastwooda. Blado zagrany przez Angelinę Jolie dramat matki, której syn nagle znika, rozpoczyna kilka wątków i pobieżnie wygrywa każdy z nich. Wiele się tu wymaga od nas na dzień dobry: Eastwood w żaden sposób nie tłumaczy, dlaczego policjanci wciskają Christine inne dziecko i wmawiają, że to jej syn. Od tego absurdalnego punktu wyjścia reżyser dba, żeby „Oszukana”, co kwadrans zaskakiwała nową atrakcją. Biegniemy więc przez historię o nieumotywowanych działaniach policji, samotnej walce kobiety z stróżami prawa, jej zniewoleniu w szpitalu psychiatrycznym, masowych morderstwach i karze śmierci. Końca tego maratonu nie widać, a trwający ponad dwie godziny film daje widzowi wystarczająco dużo czasu, aby zauważyć wszystkie jego wady. Clint – aktor może się nie wysilać. Kochamy go, mimo że jego aktorstwo ogranicza się do kamiennej twarzy i cedzenia słów głosem surowym niczym papier ścierny. Clint – reżyser nie może jeszcze liczyć na taką taryfę ulgową.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Rezolucja nr 819” („Resolution 819”, reż. Giacomo Batiatto)
Ocena: 50%
Giacomo Batiatto to ten sam pan, który uraczył nas takimi wiekopomnymi dziełami jak „Karol: Człowiek, który został Papieżem” oraz „Karol: Papież, który został człowiekiem”. Pomiędzy tymi filmami a „Rezolucją 819” musiał zrobić przyspieszony kurs reżyserii, bo tym razem jego produkcję da się oglądać bez chęci poproszenia sąsiada o wygryzienie nam mózgu. Historia nawet wciąga, choć nie brakuje tu niedociągnięć. Zdecydowanie lepiej można było wykorzystać postać graną przez Karolinę Gruszkę, która w czołówce pojawia się na samym początku, zaś w filmie – na dwadzieścia minut przed jego końcem. Dziwnie reżyserowi udaje się też pozbawić „Rezolucję nr 819” ciężaru historycznego i dramatyzmu. Wszystko opowiada się tu monotonnym głosem. A przedstawiając tragiczną, naładowaną emocjami historię przydałoby się czasami ją ubarwić wykrzyknikiem albo znakiem zapytania.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Rock’N’Rolla” (reż. Guy Ritchie)
Ocena: 70%
Stary dobry Guy! Ożywił nieco działające usypiająco początkowe dni festiwalu swoją energią, dynamiką i porywającym opowiedzeniem kolejnej gangsterskiej historii. Dialogi iskrzą w ustach bohaterów, pociski fruwają, zapalniczki strzelają, kobiety stukają obcasami – wszystkie dźwięki rozrywkowej sensacji grają w „Rock’N’Rolli” niczym idealnie nastrojona orkiestra. Pierwszorzędny koncert. Na dokładkę: najoryginalniejsza scena łóżkowa ostatniej dekady. Chciałam jej wystawić osobną ocenę, ale zabrakło mi skali.
„Slumdog. Milioner z ulicy” („Slumdog Millionaire”, reż. Danny Boyle)
Ocena: 90%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Złodziej serc publiczności. Film Boyle’a pęka od optymizmu i pozytywnej energii, więc spokojnie można mu wróżyć kult niemniejszy niż zrodził się kilka lat temu wokół „Amelii”. Przedstawiona w nim historia wydarzyła się w rzeczywistości. Osiemnastoletni Jamal Malik startuje w hinduskiej edycji „Milionerów”. Pytania padają różne: od skrajnie debilnych po naprawdę trudne. Gdy bohater dociera do finału, zostaje aresztowany zaraz po wyjściu z telewizyjnego studia. Policja nie może uwierzyć, jakim cudem chłopak ze slumsów ma tak rozległą wiedzę. Cofamy się w czasie, aby poznać pełną wzlotów i upadków, słodko-gorzką historię życia Malika. „Slumdog. Milioner z ulicy” raz bawi, raz wzrusza, ale ani na sekundę nie przestaje czarować szczerymi emocjami. Na depresyjne wieczory ten film jest na wagę złota. Pociesza tak samo jak czekolada, a ile mniej ma kalorii!
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„The Baader Meinhof Complex” (“Der Baader Meinhof Complex”, reż. Uli Edel)
Ocena: 80%
Mocna pozycja kina politycznego nakręcona w duchu filmów Stanleya Kubricka albo „Monachium” Spielberga. Uli Edel chłodnym okiem przygląda się losom duetów terrorystów, Ulrike Meinhof i Andreasa Baadera. Nie ma tu żadnych śladów ludzkich odruchów, emocji ani próby rozgrzeszenia czy napiętnowania przywódców RAF-u. Reżyser drobiazgowo odtwarza kolejne akcje grupy, żeby pod koniec płynnie przejść w opowieść o przemocy przekazywanej niczym pałeczka w sztafecie pokoleń. Słusznie rezygnuje się tu ze sztucznych filmowych ozdobników, opierając „The Baader Meinhof Complex” na mocy samej historii. Powinno nas aż skręcać z zazdrości, bo obok „Upadku”, „Sophie Scholl-Ostatnie dni” czy „Życia na podsłuchu” to kolejny etap rozliczeń niemieckiego kina z historią narodu. Oni już są przy teczkach i terrorystach, a my dopiero zrobiliśmy film o sprawie katyńskiej…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„The Hurt Locker” (reż. Kathlyn Bigelow)
cena: 50%
Portret saperów stacjonujących w Iraku. „The Hurt Locker” od początku stawia przed widzem tezę: wojna nieodwracalnie zmienia psychikę. A potem grzecznie ją potwierdza w każdej kolejnej scenie. Trochę w ten sposób się marnuje inny potencjał, tkwiący w tej historii, mówiący o ludzkim aspekcie wojny i nieprzerwanej potrzebie adrenaliny oraz silnych wrażeń, który staje się nieodłączną cechą charakteru żołnierzy. Nie udaje się Bigelow całkowicie uniknąć także klisz, w jakie amerykańskie kino zdążyło już pozamykać iracką interwencję. Ale czasami potrafi błysnąć – choćby świetną dramaturgicznie sceną kupowania płatków śniadaniowych przez żołnierza, który właśnie wrócił z Iraku i próbuje na nowo nauczyć się żyć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„W.” (reż. Oliver Stone)
Ocena: 40%
W jak Wielka zgrywa Olivera Stone’a z George’a W. Busha. Zamiast ujęć byłego prezydenta podejmującego ważne decyzje w kuluarach mrocznych gabinetów, częściej obserwujemy go spacerującego po ranczu, popijającego whisky albo chrupiącego precelki przed telewizorem. Zawsze ostro krytykujący amerykańską politykę reżyser tym razem porzucił jakiekolwiek artystyczne półśrodki. W pozbawiony skrupułów sposób przedstawia byłego przywódcę Stanów Zjednoczonych i jego gabinet niczym klaunów w cyrku wielkiej polityki.
Dopóki w drugiej połowie filmu autor nie uderza w poważniejsze tony, jego teoria przekonuje. Później jednak o ekranową wiarygodność walczy już tylko odtwarzający główną rolę Josh Brolin. Ale nad dosadnością Stone’a udaje mu się odnieść jedynie połowiczne zwycięstwo.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
„Wątpliwość” („Doubt”, reż. John Patrick Shanley)
Ocena: 40%
Jako otwarcie festiwalu honorującego autorów zdjęć filmowych “Wątpliwość” była kiepskim wyborem. Zdjęcia robił tu sam Roger Deakins, ale dostał skromne pole do popisu. Teatralną historię sfotografował więc klasycznie, by nie powiedzieć: nudno. Meryl Streep i Phillip Seymour Hoffman ładnie grają osobno, ale nieładnie razem. Groteska i karykaturalność wkradają się w momenty, w których można by oczekiwać psychologicznego napięcia między konserwatywną siostrą Aloysius a pragnącym zmian ojcem Flynnem. Zamiast koncertu aktorskiej walki na najwyższym szczeblu, mamy mało oryginalny dramat o zderzeniu starego z nowym. Wątpliwości nie pozostawia jedno: zmarnowano tu mnóstwo potencjału dramaturgicznego dwójki świetnych aktorów. Niewybaczalne.
koniec
13 grudnia 2008

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Trochę nam nie wyszło
Jarosław Loretz

18 X 2021

Dzisiaj trochę grozy. W kwestii efektów specjalnych.

więcej »

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Z filmu wyjęte: Duchy na dorobku
Jarosław Loretz

4 X 2021

W dalekiej Tajlandii duchy też muszą zarobić jakoś na swoje utrzymanie. Szczególnie łatwo mają te posiadające wyuczony (za życia) zawód – na przykład dentyści.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Co cechuje dżentelmena?
— Konrad Wągrowski

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pomysł na życie zawodowe po osiemdziesiątce
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

7. American Film Festival: Siedmiu wspaniałych
— Kamil Witek

7. American Film Festival: Znaczy kapitan
— Kamil Witek

Co nam w kinie gra: Steve Jobs
— Kamil Witek

6. American Film Festival: I’m fuckin’ Steve Jobs!
— Kamil Witek

Szpiedzy, szpiedzy wszędzie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Bez wstydu, ale tylko w ciemności
— Urszula Lipińska

Lepiej się nie zbliżać
— Urszula Lipińska

Zagrożenie życia
— Urszula Lipińska

Dwugłos o „Daas”
— Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk

Bieg po prawdę
— Urszula Lipińska

Gdynia 2011 (2): Panorama Polskiego Kina
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

Gdynia 2011 (1): Filmy konkursowe
— Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Artur Zaborski

ENH, czyli ponad pół setki filmów (2)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Matka, żona i kochanka
— Urszula Lipińska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.