Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Porażki i sukcesy A.D. 2009

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 5 »
Jak co roku dyskutujemy o ostatnich 12 miesiącach w polskich kinach. A działo się, działo… Tarantino, Cameron, Cameron, Tarantino… Rozmawiają Ewa Drab, Urszula Lipińska, Piotr Dobry, Kuba Gałka, Konrad Wągrowski i Kamil Witek.

Piotr Dobry, Ewa Drab, Jakub Gałka, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Porażki i sukcesy A.D. 2009

Jak co roku dyskutujemy o ostatnich 12 miesiącach w polskich kinach. A działo się, działo… Tarantino, Cameron, Cameron, Tarantino… Rozmawiają Ewa Drab, Urszula Lipińska, Piotr Dobry, Kuba Gałka, Konrad Wągrowski i Kamil Witek.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kiedy myślę o roku 2009 w kinie, to…
Ewa Drab: Rok 2009 to kolejne dwanaście miesięcy, które łączą w jeden zbiór przypadkowe tytuły, przedstawicieli kina z różnych stron świata, obrazy ambitne i refleksyjne lub rozrywkowe i efektowne. Tak losowo stworzone monstrum trudno oceniać w kategoriach spójnej całości, zwłaszcza z perspektywy kończącego się roku i zbyt świeżych, ledwo przeżytych filmowych doświadczeń. To czas powie, co tak naprawdę wartościowego spotkało nas w kinie A.D. 2009, dlatego zamiast wystawiać oceny, osądzać i strzępić język na wyrażaniu opinii, które błyskawicznie mogą ulec zmianie, a i tak ograniczą się jedynie do umiarkowanego zachwytu nad kilkoma/kilkunastoma konkretnymi tytułami, proponuję, aby odwołać się do selektywnej funkcji pamięci i powiedzieć, jakie pierwsze filmowe skojarzenia pojawiają się na dźwięk słów „rok 2009 w filmie”. Obrazy, konkretne emocje, poruszające dźwięki czy kontrowersyjny temat? Mnie natychmiast przypomina się chwytające za gardło wzruszenie nad niespełnionymi marzeniami Carla w „Odlocie” Pete’a Doctera, dźwięk bębnów wypełniających „Spotkanie” w reżyserii Thomasa McCarthy’ego, tętniąca życiem muzyka Rahmana ilustrująca losy tytułowego Slumdoga w oscarowym filmie Danny’ego Boyle’a. Pamiętam też brawurowe kreacje Kate Winslet z „Drogi do szczęścia” i „Lektora”, wzruszający upór bohatera „Gran Torino” w wykonaniu i reżyserii Clinta Eastwooda oraz pełne humoru i akcji przygody załogi U.S.S Enterprise w nowym „Star Treku”. A jak wam widzi się rok 2009?
Piotr Dobry: Jako że bez dobrego bohatera nie ma dobrego filmu, przed oczyma mam kalejdoskop postaci, na który składają się zjawiskowa Neytiri, postarzały (Benjamin Button) i wąsaty (Aldo Raine) Brad Pitt, niepokojąco uśmiechnięty Komediant i złowieszczy Rorschach, szpicouchy młody Spock, zestresowany Jamal i jego śliczna ukochana Latika, rozczarowani życiem bohaterowie „Odlotu” i „Spotkania”, czarujący obywatel Milk, skretyniały Wikus Van De Merwe i pewnie jeszcze paru, których teraz nie pamiętam.
Kamil Witek: W tej wymieniance postaci nie można też zapomnieć „wilka w owczej skórze”, czyli wyśmienitego Landy z „Bękartów”. Ale wracając do tematu – 2009 rok był dla mnie, parafrazując słowa Uli z zeszłorocznej relacji z Camerimage, rokiem dobrych scen, ale w nie najlepszych filmach. I tak pamiętam krwawą rzeźnię z „Bękartów…”, kapitalną sekwencję z doktorem Manhattanem na Marsie ze „Strażników” czy poruszającą przemowę Harveya Milka, ale już filmy jako całość prócz „Avatara” z reguły oszczędzały mi niestety ekstatycznych uniesień. Może nie jest gorzej niż przed rokiem, ale ogółem było nijako.
Jakub Gałka: Jak mówimy o bohaterach, to mnie od razu na myśl przychodzi Mickey Rourke grający samego siebie w „Zapaśniku"… A rok kojarzy mi się z pewnego rodzaju odrodzeniem kina SF. Sięgają po tę konwencję i rozbuchane blockbustery („Transformers 2”, „G.I. Joe”) i niskobudżetowe produkcje młodych twórców („Moon”, „Dystrykt 9”), odświeża się stare serie („Terminator: Ocalenie”, „Star Trek”) i klasyczne produkcje sprzed lat („Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia”, „Potwory kontra obcy”), kręci się animacje na ten temat („Potwory kontra obcy”, „Terra”, „Planeta 51” – choć tę ostatnią produkcję nasi dystrybutorzy przesunęli na przyszły rok). Co ważniejsze, w tym zalewie oprócz gniotów pojawiły się produkcje zaskakująco wręcz dobre. No i „Avatar” – wizualne arcydzieło i, co równie ważne, powrót do klasycznego SF, dziejącego się na obcych planetach czy w kosmosie. Mam nadzieję, że stymulujący kolejne produkcje (patrz choćby powstający „Predators”).
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Urszula Lipińska: Nijako to może nie było, ale szczerze powiedziawszy, spodziewałam się lepszego wspomnienia po mijającym roku. Nieźle się zaczął („Slumdog”, „Milczenie Lorny”), trwał w formie („Star Trek”, „Walc z Baszirem”) i ciekawie się skończył („Bękarty wojny”, „Odlot”) – były przesłanki, żeby ustawić go nieco wyżej niż minione lata. Jestem trochę 2009 zawiedziona, a bohaterowie nie są akurat tym, co utkwiło mi w pamięci najgłębiej. Pomijając jednak marudzenie, widziałam kilka całkiem dobrych filmów, a niniejsze podsumowanie od poprzednich odróżni to, że ciężko mi poukładać owe filmy w ranking, nadać przewagę jednemu nad drugim, znaleźć dla nich jakąś wspólną płaszczyznę porównawczą. Bardzo wyrównany w tym roku był poziom.
Konrad Wągrowski: A ja nie wiem, co myśleć. Zaczynam dochodzić do wniosku, że podsumowanie roku na koniec roku mija się z celem (poza zabawą i pozyskiwaniem czytelników) – bo tak naprawdę ocenić można rok dopiero z większej perspektywy. Czy ktoś w 1977 r. wiedział, że z tego roku największy ślad w kinematografii pozostawią „Gwiezdne wojny"? A w 1942 r. „Casablanca"? Ciekawe, jak by wyglądały dyskusje w tamtych czasach…
KaW: Idąc dalej tym tropem, Oscary, jak i wszelkie rocznicowe nagrody, też nie mają większego sensu, patrząc na spektakularne klęski „Obywatela Kane’a” i masy innych docenionych po latach filmów. Rok to faktycznie niewiele, by nabrać do z reguły surowo ocenianych filmów odpowiedniego dystansu, ale wystarczy, by mieć jakiś ogląd na te pozycje, które z czasem mają szansę urosnąć w naszych oczach o kilka stopni. „Mrocznego Rycerza” niestety nie kręci się co roku…
KW: A jeśli chodzi o tytuły, to po pierwsze „Bękarty wojny”, które były jednak dla mnie pewnym objawieniem (a zwłaszcza scena w piwnicznej kawiarence), po drugie „Strażnicy” jako całość, którzy byli największym zaskoczeniem na plus (bo spodziewałem się niewypału), po trzecie „Odlot”, a w szczególności jego nieprawdopodobne pierwsze 10 minut. Ach, i jeszcze „Dom zły” Smarzowskiego jako film, który tkwi we mnie na długo po seansie.
PD: Przypomnę, że dałeś jeszcze dychę „Benjaminowi Buttonowi”.
KW: Z dzisiejszej perspektywy dałbym ósemkę.
PD: No tak, filmy z pierwszej połowy roku zawsze mają przerąbane. Ale dobra – Pixar, Fincher, Tarantino – po nich zawsze spodziewamy się najlepszego. Natomiast jedyną niespodziankę w tym roku sprawił mi chyba tylko James Cameron. Po rozczarowujących trailerach nie spodziewałem się, że jego „Avatar” przeniesie mnie na blisko trzy godziny w Inny Świat, że uwierzę w kotopodobnych niebieskich kosmitów.
KaW: A „Dystrykt 9”? Chyba nikt z Was przed napływem pozytywnych wieści zza oceanu nie spodziewał się, że film szerzej nieznanego debiutanta będzie takim novum pod względem formy i fabuły. Dla mnie to jeden z lepszych kawałków w SF od co najmniej kilku dobrych lat.
PD: Masz rację, Kamilu. Faktycznie „Dystrykt 9” to po „Avatarze” drugie (i ostatnie) pozytywne zaskoczenie roku.
KW: A ja mam problem z „Dystryktem”. Bo oczywiście macie rację – wybija się zdecydowanie ponad produkcję SF ostatnich lat – treścią, a przecież i wykonanie nie byle jakie. Ale nie czułem, że oglądam coś wyjątkowego, że wreszcie dzieło przełomowe, że oto film, do którego będę wracał. Może dlatego, że jednak Blomkamp nie miał naprawdę dobrego pomysłu na zwieńczenie swego filmu i tak trochę poszedł na łatwiznę, pozostawiając otwartą furtkę dla kontynuacji?
JG: A ja dorzuciłbym tu jeszcze dwa inne dziełka SF – „Moon” (choć słabszy nieco od „Dystryktu 9”) i „Star Treka”. Kto z ręką na sercu przyzna, że spodziewał się, że Abramsowi uda się aż tak dobrze odświeżyć goniącą w piętkę serię?
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
ED: Konradzie, czy dlatego, że trudno oceniać cały rok filmowy, nie warto skupić się właśnie na poszczególnych momentach, w których dany film Cię zachwycił/poruszył? Bądź pojedynczych tytułach, jak „Dom zły”, które zostały w pamięci? Mnie wystarczyła perspektywa kilku miesięcy, żeby np. rozczarować się, mimo wszystko, tak cenionymi przez krytykę „Strażnikami”. Piękne obrazy, fantastyczna strona techniczna, ciekawi bohaterowie i niecodzienna ścieżka dźwiękowa zupełnie przegrywają w moich oczach z oziębłością emocjonalną filmu Snydera. Tymczasem są tytuły, które od razu po premierze, wydawało się, nie wywarły na mnie wielkiego wrażenia, a teraz gdy wszystko zbieram w głowie, okazuje się, że nadal we mnie tkwią, żeby wspomnieć jedynie „Oszukaną” bądź „Solistę”.
UL: Ja mam właśnie odwrotnie. Zdarzyły mi się w tym roku filmy, które podobały mi się podczas oglądania, tydzień później, miesiąc później, a czasem nawet kilka miesięcy później. A dziś nie został z nich żaden piękny obraz w pamięci i obawiam się, że to nie wina mojej pamięci…

Top 10 Piotra Dobrego:

1. Avatar
2. Odlot
3. Bękarty wojny
4. Spotkanie
5. Obywatel Milk
6. Slumdog. Milioner z ulicy
7. Dystrykt 9
8. Watchmen: Strażnicy
9. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona
10. Koralina i tajemnicze drzwi

1 2 3 5 »

Komentarze

22 II 2010   17:14:24

Pouczająca dyskusja. Mam tylko jedną uwagę: wstęp pani Ewy Drab jest nieznośnie nadęty.
"Lektor" zasługuje na więcej. Pozdro dla p. Witka

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Suspens rzecz niełatwa
Jarosław Loretz

2 XII 2019

Mając skromny budżet i zgraną ekipę można zdziałać cuda. Wystarczy jednak, że trafi się w takiej ekipie ktoś, komu trochę mniej zależy i… No cóż, film zaczyna kuleć. Co dla takiego na przykład horroru oznacza praktycznie śmierć.

więcej »

Do kina marsz: Grudzień 2019
Esensja

1 XII 2019

Zapraszamy do przeglądu najciekawszych premier kinowych grudnia 2019.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2019
Esensja

30 XI 2019

Jak co miesiąc przypominamy nasze recenzje.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Szalone lata 60.
— Piotr Nyga

Usłyszcie ich krzyk!
— Sebastian Chosiński

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Marcin Osuch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.