Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Ranking na premierę: I cały ten jazz! czyli 10 musicali wszech czasów

Esensja.pl
Esensja.pl
Przy okazji premiery „Dziewięć”, musicalu Roba Marshalla z udziałem wielkich gwiazd, m.in. Daniela Day-Lewisa, Pénelope Cruz, Marion Cotillard i Nicole Kidman, przedstawiamy subiektywne i kontrowersyjne zestawienie musicali – tych starszych okrytych już sławą i poważaniem krytyków oraz tych nowszych wciąż pracujących na swoje miejsce w historii kina. Jednak niezależnie od daty powstania wszystkie łączy jedno: są wyjątkowe w swojej kategorii.

Ewa Drab

Ranking na premierę: I cały ten jazz! czyli 10 musicali wszech czasów

Przy okazji premiery „Dziewięć”, musicalu Roba Marshalla z udziałem wielkich gwiazd, m.in. Daniela Day-Lewisa, Pénelope Cruz, Marion Cotillard i Nicole Kidman, przedstawiamy subiektywne i kontrowersyjne zestawienie musicali – tych starszych okrytych już sławą i poważaniem krytyków oraz tych nowszych wciąż pracujących na swoje miejsce w historii kina. Jednak niezależnie od daty powstania wszystkie łączy jedno: są wyjątkowe w swojej kategorii.

Nasz nowy cotygodniowy cykl tekstów to swego rodzaju zapowiedź najgorętszej (naszym zdaniem) premiery filmowej następnego dnia. Z tej okazji w każdy czwartek zaprezentujemy ranking w jakiś sposób nawiązujący do tej premiery, a może nawet poszerzający waszą filmową wiedzę o tematyce najciekawiej zapowiadającego się filmu wchodzącego na polskie ekrany w najbliższy piątek. Brzmi poważnie, ale obiecujemy, że będzie przede wszystkim ciekawie.

Zanim zapoznacie się z naszym zestawieniem, przeczytajcie recenzję „Nine: Dziewięć”, którą znajdziecie TUTAJ.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
1. Skrzypek na dachu (Fiddler on the Roof, reż. Norman Jewison, 1971)
Historia ukraińskich Żydów zamieszkujących ciągle kontrolowaną przez rosyjskie wojska Anatewkę jest jak samo życie – raz zabawna, raz chwytająca za gardło, jeszcze innym razem wzruszająca i pełna tragizmu. „Skrzypek na dachu” przetrwał próbę czasu i ciągle szczerze zachwyca prawdziwymi emocjami, perfekcyjną pod względem kompozycji i tekstu stroną muzyczną oraz rewelacyjną kreacją aktorską Topola w roli głównego bohatera filmu, mleczarza Tevye. To dzięki Topolowi losy prostego człowieka, który musi radzić sobie z drastycznymi dla historii i żydowskiego społeczeństwa zmianami skonfrontowanymi z wszechobecną tradycją, naprawdę poruszają. Jego Tevye to bohater bliski widzom – rozdarty między rodziną a rządzącą się swoimi prawami społecznością, zarabiający na chleb ciężką pracą, próbujący przetrwać w trudnych okolicznościach. Dlatego film Jewisona to nie tylko fascynujący spektakl muzyczny i lekcja innej kultury, ale przede wszystkim historia z postaciami z krwi i kości, pełna ciepła, humoru, ale też smutku i refleksji nad niesprawiedliwością życia. Najciekawsze piosenki z filmu to m.in. „If I Were a Rich Man”, „Sunrise, Sunset” czy „To Life!”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
2. Hair (Hair, reż. Miloš Forman, 1979)
Forman nakręcił nie tylko musical opowiadający o pokoleniu dzieci-kwiatów i wojnie w Wietnamie, ale przede wszystkim film o różnych przejawach buntu. „Hair” podejmuje temat zderzenia filozofii swobodnego podejścia do życia grupy hipisów i rzeczywistości ogarniętej wojennym szaleństwem. Całość została przedstawiona w radosnej, muzycznie dynamicznej formie, ale pod narkotycznym transem i powierzchniowo humorystycznymi sytuacjami kryje się bezsilność, zagubienie i strach bohaterów, które manifestację znajdują dopiero w gorzkim finale. Bunt w „Hair” nie jest świadomym sprzeciwem, lecz drogą na uniknięcie twardej konfrontacji z rzeczywistością. Ponieważ musical Formana nie dotyczy tylko konkretnego okresu w historii USA, a ciągle uniwersalnych kwestii psychologicznych, moralnych i społecznych, wciąż robi wrażenie. Także zróżnicowaną, bezkompromisową ścieżką muzyczną. Warto obejrzeć, choćby dla tytułowego „Hair”, „I Got My Life” i „Let the Sunshine In”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
3. Deszczowa piosenka (Singin’ in the Rain, reż. Stanley Donen i Gene Kelly, 1952)
Absolutny klasyk kina i jeden z najsłynniejszych musicali. Film Stanleya Donena wszedł do historii przede wszystkim dzięki wspaniałej sekwencji do piosenki „Singin’ in the rain”, a oprócz inteligentnej, prześmiewczej historii przedstawiającej kulisy kręcenia filmów dał kinu złotą rolę Gene’a Kelly’ego. Oglądając „Deszczową piosenkę”, wchodzimy w świat kina sportretowany żywiołowo i z polotem, a przy okazji możemy razem z twórcami pośmiać się z intrygi kręcącej się wokół udźwiękowienia filmów. To przede wszystkim satyra na Hollywood i obłudny przemysł filmowy, ale również optymistyczne kino z happy endem. Wiele zabawnych sytuacji, wpadające w ucho piosenki i czar starego kina to główne atuty „Deszczowej piosenki”. Najciekawsze utwory: „Singin’ in the Rain”, „Good Morning”, Make ‘em Laugh” czy „Broadway Melody”. I ten taniec! Nikt już nigdy nie zatańczy tak, jak Gene Kelly i Donald O’Connor.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
4. Moulin Rouge (Moulin Rouge, reż. Baz Luhrmann, 2001)
Zapadający głęboko w pamięć, energetyczny, przerysowany, niezwykły – taki jest właśnie musical Baza Luhrmanna. „Moulin Rouge” zazwyczaj się uwielbia bądź nienawidzi, bo odważne rozwiązania inscenizacyjne reżysera nie pozwalają na fazy pośrednie. Nie można jednak zapominać, że to film Luhrmanna rozpoczął nową epokę dla gatunku, podczas gdy sądzono, że musical stanowi wymarły rodzaj kina, który nie ma szans na powrót do łask filmowców i widzów. Historia nieszczęśliwej miłości między kurtyzaną Satine i biednym pisarzem Christianem to barwne i nieobliczalne połączenie różnych konwencji i aktorskich temperamentów. Akcja tocząca się w 1900 roku w słynnym Moulin Rouge została zbudowana na pełnym przeglądzie współczesnej muzyki rozrywkowej (The Beatles, The Queen, Madonna, The Police), a całość nakręcono w stylu agresywnego klipu. Również rysunek postaci odchodzi od schematów – aktorska szarża swobodnie przeplata się z bardziej wyciszonymi scenami. Niewątpliwie, „Moulin Rouge” to także jedne z najlepszych ról Nicole Kidman i Ewana McGregora. Warto obejrzeć i posłuchać: „Tango de Roxanne”, „Diamonds Are the Best Girl’s Friends”, „Show Must Go On” czy „Like a Virgin”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
5. Chicago (Chicago, reż. Rob Marshall, 2002)
Brawurowy musical w reżyserii Roba Marshalla ma rewelacyjną obsadę, pełną ironii i gorzkich spostrzeżeń fabułę oraz pomysłowe jazzowe numery sceniczno-muzyczne. Najbardziej wyróżnia go spośród innych filmów gatunku miejsce akcji – większość historii rozgrywa się w więzieniu, a wyobraźnia głównej bohaterki zostaje wykorzystana jako scena dla piosenek pełniących funkcję komentarzy do fabuły. Marshall wraz ze swoimi aktorami (znakomite role Renée Zellweger, nagrodzonej Oscarem Catherine Zety-Jones, Richarda Gere’a, Johna C. Reilly’ego oraz Queen Latifah) kładzie nacisk na sportretowanie Chicago lat 30. jako miasta występku i grzechu, w którym zbrodnia popłaca, a skandal jest biletem do sławy. Przy okazji okazuje się, że ironiczną historię osadzonych w więzieniu za morderstwa Roxie i Velmy da się bez problemu przyłożyć nie tylko do portretu Chicago sprzed lat. Choć teraz obejdzie się bez morderstw, w szołbiznesie cały czas rządzą obłuda, kłamstwo, fałsz i bezkompromisowość. Słabi nie przetrwają. Wszystko zostało okraszone kreatywnymi numerami muzycznymi, żeby wspomnieć tylko o „Cell Block Tango”, „They Have Both Reached for the Gun” czy otwierające cały film „All That Jazz”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
6. Sweeney Todd: Golibroda z Fleet Street (Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street, reż. Tim Burton, 2008)
Makabryczna, po burtonowsku groteskowa i dziwaczna adaptacja filmowa scenicznego musicalu Stephena Sondheima to szósty wspólny projekt Tima Burtona i Johnny’ego Deppa. Jeden z najciekawszych. Burton wprowadza do filmu o mściwym golibrodzie-mordercy z gotyckiego Londynu wszystkie charakterystyczne dla siebie elementy filmowej sztuki: miesza czarny humor z nierealistyczną przemocą i absurd z poetyką grozy. Jego „Sweeney Todd” ma w sobie coś fascynującego, co sprawia, że łatwo wybaczyć mankamenty wokalne skądinąd świetnych aktorów (Helena Bohnam Carter, Alan Rickman, Timothy Spall, zabawny w epizodzie Sascha Baron Cohen). Johnny Depp jest idealnym bohaterem Burtona – najlepiej sprawdza się w rolach społecznych wyrzutków i outsiderów. Podobnie dzieje się w przypadku „Sweeneya Todda”, bo Depp czyni ze swojej postaci człowieka trawionego przez zbrodnie własnych wrogów, ale jednocześnie ofiarę jeszcze gorszych od niego samego. Groza wypływa nie tyle z teatralnie tryskającej na ekranie krwi, a z makabrycznego odczucia, że nikt w świecie Sweeneya nie jest niewinny, a jeśli ktoś taki się znajdzie, okazuje się z miejsca nieciekawy. Poza tym, jeśli główny bohater skłania się do zbrodni, obojętny i nieczuły na cierpienia innych, czy nie oznacza to, że upodobnił się do swoich oprawców i nie powinniśmy stać po jego stronie? Problem w tym, że w wizji Burtona nie ma czyjej strony wybrać… W filmie porywa wizja skąpanego w szarościach, kryjącego występek i mroczne tajemnice, Londynu, podkreślana monumentalną stroną muzyczną. Utwory śpiewane nie stanowią tu jednak bohatera samego w sobie, ale określają postaci i ich emocje. Najlepsze: „Epiphany”, „My Johanna” i „The Worst Pies in London”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
7. Jesus Christ Superstar (Jesus Christ Superstar, reż. Norman Jewison, 1973)
Drugi film Normana Jewisona w zestawieniu. „Jesus Christ Superstar” opowiada historię Jezusa ujętą w klamry stylistyki hipisowskiego przedstawienia z muzyką o rockowych korzeniach. Sceniczny musical Andrew Lloyda Webbera, tak samo jak film, uznano za bardzo kontrowersyjny ze względu na swobodne połączenie konwencji: opowieść religijna i świecka rozrywka muzyczna, w dodatku osadzona w rzeczywistości dzieci-kwiatów. Jednak po bliższym poznaniu, „Jesus Christ Superstar” prowokuje tylko konwencją, treść okazuje się – po bożemu – zgodna ze znanymi przekazami. Tradycyjny wizerunek Jezusa kłóci się oczywiście z rockowymi utworami przez niego wykonywanymi, ale Jezus Jewisona to nadal mesjasz i męczennik. Podobnie sprawa wygląda z Judaszem, który w filmie jest prowokacyjnie czarnoskóry (postać negatywna czarna? Wysoko niepoprawne politycznie), lecz nie zmienia to faktu, że nadal figuruje na ekranie jako symbol słabości i zdrajca. Geniusz musicalu polega przede wszystkim na tym, że wykorzystując odważną formułę, przypomina o uniwersalności i głębi historii Jezusa. „Jesus Christ Superstar” w stylowy i oszałamiający sposób udowadnia, że opowieść o Chrystusie można przyłożyć do każdej rzeczywistości niezależnie od czasu i porządku społecznego, bo jest po prostu ponadczasowa i aktualna. Wszelkie manipulacje przy sposobie opowiadania na ekranie tylko uatrakcyjniają ją w oczach widzów i przyciągają kolejne pokolenia. Musical jest raczej oszczędny wizualnie, ale za to przebogaty muzycznie, wystarczy wspomnieć o tytułowym „Jesus Christ Superstar”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
8. Kabaret (The Cabaret, reż. Bob Fosse, 1972)
Wśród najlepszych musicali nie może oczywiście zabraknąć Boba Fosse’a i jego legendarnego „Kabaretu”. To przejmujący film o próbie ucieczki od przerażającej rzeczywistości rosnącego w siłę totalitaryzmu. Piosenki wykonywane na scenie kabaretu mają w sobie tragizm i ironię, bo w sposób optymistyczny i lekki pointują wcale nie wesołe, a raczej niepokojące wydarzenia i negatywne emocje bohaterów. Na scenie nie ma jednak miejsca na ból, strach ani trudne wybory, wtedy każdy zakłada maskę i staje się częścią show, jakim jest ludzkie życie. W końcu życie to kabaret! Mówiąc o „Kabarecie” nie wolno również zapominać o rewelacyjnej Lizie Minnelli, która jako Sally łączy radosną lekkomyślność ze smutkiem i straszną determinacją. Podporządkowując się tylko częściowo konwencji musicalu, Fosse nie próbuje uciekać od realizmu i trudnych tematów. To i fantastyczny wokal Minnelli sprawiają, że „Kabaret” jest ponadczasowym przedstawicielem gatunku. Piosenki, które na pewno zapadają w pamięć to: „Mein Herr”, „Money, Money” i oczywiście „Life is a Cabaret!”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
9. Rent (Rent, reż. Chris Columbus, 2006)
Musical w reżyserii speca od familijnych produkcji Chrisa Columbusa próbowano porównywać do „Hair” Milosa Formana ze względu na rockową oprawę i zbiorczego bohatera – tam hipisów, a tu artystyczną bohemę – buntującego się przeciw arbitralnie ustalonym normom. Oczywiście podobieństwa są uderzające, ale jednak wymowa „Renta” jest inna i dlatego nie można traktować filmu Columbusa jako odpowiedź na „Hair” – raczej jak na kontynuację nurtu podejmowania w musicalach tematu buntu i nonkonformizmu. W „Rent” bohaterowie zdają sobie jednak od początku sprawę ze swojego położenia, ich sprzeciw nie jest podświadomym lękiem, a desperackim i wręcz tragicznym sposobem na zagłuszenie bólu wywołanego przez odrzucaną inność. Bohaterowie to pełna mieszanka „inności” tak pod względem orientacji seksualnej i tożsamości płciowej (geje, lesbijki i drag queen), jak i pod kątem pochodzenia, koloru skóry czy pozycji społecznej (biali, czarni, Latynosi, biedni artyści). Jako że akcja filmu rozgrywa się na początku lat 90., to w „Rencie” pojawia się jeszcze jeden wiodący temat, który łatwo podpiąć pod kwestie nietolerancji i marginesu społecznego – AIDS. Cała przedstawiona historia zostaje napędzona rewelacyjnymi, rockowymi utworami, które mają impet i energię rozczarowania i podskórnego gniewu bohaterów. Trudno wybrać najlepsze utwory: „La Vie Bohème”, „Rent”, „Another Day” i wiele innych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
10. Grease (Grease, reż. Randal Kleiser, 1977)
Jeden z najsłynniejszych musicali w historii kina zrobił z Johna Travolty wielką gwiazdę i zostawił po sobie w świecie muzyki rozrywkowej kilka hitowych piosenek. Historia Danny’ego i Sandy oraz ich szkolnych znajomych jest świadomie kiczowata i w wielu miejscach przesadzona, ale dzięki temu ciągle bawi jako komedia i porywa do tańca jako musical. Oczywiście nie wolno zapominać, że reżyser wrzucił do tego pozornie słodkiego i różowego filmu obrazującego lata 50. łyżkę dziegciu, która równoważy stężenie, celowego czy nie, lukru. Danny konformistycznie poddaje się wpływom kolegów, Rizzo zachodzi w niechcianą ciążę, a Sandy sama do końca nie wie, kim jest. Wszystko to opakowano w różowy celofan rock’n’rollowych przebojów i potraktowano lekko, wręcz z przymrużeniem oka (tak zresztą, jak i cały film), ale tych kilka gorzkich kropel sprawia, że Grease to nie tylko przyjemnie filmidło z lat 70 – raczej konstatacja określonego stylu życia podporządkowanego innym i modom. Nieśmiertelne piosenki to oczywiście: „Summer Nights” i „You’re the One That I Want”, ale warto też posłuchać tytułowe „Grease” i „Greased Lightning”.
koniec
21 stycznia 2010

Komentarze

21 I 2010   11:59:29

Brakuje najbardziej kultowego filmu wszech czasów czyli "Rocky Horror Picture Show"

21 I 2010   17:14:10

Dobry ranking z jednym wyjątkiem - Sweeney Todd (dla mnie - jeden z gorszych filmów Burtona, jako musical też nie powala, tylko "My Johanna" zapada w pamięć) jest, a Dźwięków Muzyki nie ma? A gdzie West Side Story?

21 I 2010   17:51:28

'Rent' i 'Sweeney Todd' musicalami wszechczasów może i są, ale na Broadwayu, bo ekranizacje były średnie. Trochę mnie dziwi brak wzmianki o 'West Side Story', 'Czarnoksiężniku z Oz' i 'Królu Lwie', ale to subiektywny ranking...

22 I 2010   12:43:37

Wiedziałam, że będzie słychać marudzenia. Musical jest po prostu tak bogatym gatunkiem, że wybór skromnej dziesiątki był ekstremalnie trudny. Zwłaszcza, że - jak widać powyżej -inaczej niż Wy, również i "Sweeneya Todda" uważam, ża znakomity musical (tyle, że nie tak przyjemny w obejściu i na pewno nie dla każdego - nawet fana musicalu).

Niemniej cieszą mnie kontrowersje, w ten sposób jest szansa na odkurzenie tego wspaniałego gatunku:)

22 I 2010   21:17:43

Marudzenia zawsze będą, bo nigdy nie będzie obiektywnych rankingów. I tak ujęłaś te największe/najlepsze.
Jednak mimo tego, że jestem fanem i musicalu i Burtona uważam że "Sweeney Todd" jest słabym filmem, a zabrakło wielkiego "The Wizard Of Oz" i oczywiście utworu "Over the Rainbow".

30 I 2010   12:35:32

A według mnie zabrakło oczywiście "Producentów" i kultowych piosenek "Guten Tag Hop Clop" i "Keep it gay"
;) ;)

12 II 2018   21:05:11

West wideo story !!!!!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Żeby lepiej słyszeć
Jarosław Loretz

22 X 2018

Wbrew pozorom dzisiejszy kadr nie pochodzi z „Czerwonego Kapturka”.

więcej »

15 najlepszych filmów superbohaterskich XXI wieku
Esensja

19 X 2018

Postanowiliśmy pociąć nasz ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku na kawałki, wybrać z niego podzbiory gatunkowe i spojrzeć, jak przy okazji wyszły nam wybory bardziej zbliżone tematycznie. Dziś zobaczcie zestawienie 15 najlepszych filmów superbohaterskich nakręconych po 2000 roku. A ponieważ to kino rozkwitło właśnie w XXI stuleciu, możemy chyba mówić o rankingu wszech czasów.

więcej »

10 najlepszych filmów wojennych XXI wieku
Esensja

18 X 2018

Pamiętacie nasz ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku? Postanowiliśmy pociąć go na kawałki, wybrać z niego podzbiory gatunkowe i spojrzeć, jak przy okazji wyszły nam wybory bardziej zbliżone tematycznie. Na pierwszy ogień dajemy zestawienie 10 najlepszych filmów wojennych nakręconych po 2000 roku.

więcej »

Polecamy

Żeby lepiej słyszeć

Z filmu wyjęte:

Żeby lepiej słyszeć
— Jarosław Loretz

Ostatnia impreza
— Jarosław Loretz

Coś dla gniazdowników
— Jarosław Loretz

Jeszcze o marihuanie...
— Jarosław Loretz

Marihuana to Zło
— Jarosław Loretz

Jezdem opentana
— Jarosław Loretz

Straszliwy sznurek
— Jarosław Loretz

Bujany samochodzik w wersji budżetowej
— Jarosław Loretz

Organiczna bielizna
— Jarosław Loretz

Babulina babulinie nierówna
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

50 najlepszych filmów o miłości
— Esensja

Nowe Horyzonty już po raz dziewiąty
— Ewa Drab, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Do kina marsz…: Lipiec 2009
— Esensja

Prezenty świąteczne: 50 wydań DVD, których nie możesz przegapić
— Esensja

Tańczący z brzytwami
— Urszula Lipińska

Esensja przyznaje Oscary 2007
— Piotr Dobry, Urszula Lipińska, Kamil Witek

La vie bohème
— Ewa Drab

Śpiewająco o obłudzie i cynizmie
— Tomasz Kujawski

Niewłaściwy człowiek na niewłaściwym filmie
— Eryk Remiezowicz

Konstatacje po Oscarach
— Michał Chaciński, Kamila Sławińska, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Solidarni z uchodźcami
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Marzec 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dozwolone od lat 45
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Seks, baśnie i krowa biała jak mleko
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdzie jest autor?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Błyskotka
— Małgorzata Steciak

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Dla dużych dzieci
— Małgorzata Steciak, Onet

Tegoż autora

Porażki i sukcesy 2015
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Krystian Fred, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

Prezenty świąteczne 2014: Gry wideo pod choinkę
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

17. Cropp Kultowe: Dzień 10. Apokalipsa i koniec
— Ewa Drab

17. Cropp Kultowe: Dzień 9. Popołudnie żywych trupów
— Ewa Drab

17. Cropp Kultowe: Dzień 8. Zabawa o smaku kawy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.