Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ranking na premierę: 10 najbardziej odjechanych bohaterów animacji Pixara

Esensja.pl
Esensja.pl
Co prawda bohaterowie animacji Pixara są dość monotonni płciowo (planowany na 2013 rok „Bow and the Bear”, trzynasty pełnometrażowy obraz studia, będzie pierwszym filmem z bohaterem-kobietą) to i tak są niesamowicie zróżnicowani i jawią się jako przejaw geniuszu na tle konkurencji, która gustuje przede wszystkim w różnego rodzaju zwierzątkach.

Jakub Gałka

Ranking na premierę: 10 najbardziej odjechanych bohaterów animacji Pixara

Co prawda bohaterowie animacji Pixara są dość monotonni płciowo (planowany na 2013 rok „Bow and the Bear”, trzynasty pełnometrażowy obraz studia, będzie pierwszym filmem z bohaterem-kobietą) to i tak są niesamowicie zróżnicowani i jawią się jako przejaw geniuszu na tle konkurencji, która gustuje przede wszystkim w różnego rodzaju zwierzątkach.

Nasz cotygodniowy cykl tekstów to swego rodzaju zapowiedź najgorętszej (naszym zdaniem) premiery filmowej następnego dnia. Z tej okazji w każdy czwartek zaprezentujemy ranking w jakiś sposób nawiązujący do tej premiery, a może nawet poszerzający waszą filmową wiedzę o tematyce najciekawiej zapowiadającego się filmu. Brzmi poważnie, ale obiecujemy, że będzie przede wszystkim ciekawie.

Z okazji jutrzejszego ponownego wejścia do kin „Toy Story” (bo przecież nie powiemy „premiery”) przypominamy najciekawszych bohaterów animacji Pixara.
1. Lampka (Luxo Jr., 1986)
Pierwszy i najlepszy film w dziejach Pixar Animation Studios. Nigdy później nie udało się czarodziejom animacji wywołać tak naturalnych emocji za pomocą tak dziwacznego bohatera. Tutaj dwie lampki biurowe – mała i duża – robią dokładnie to co ludzie (ojciec obserwuje zabawę syna z piłką) i nikt nie ma wątpliwości, w którym momencie się smucą, w którym śmieją, a kiedy wyrażają zdziwienie. Oczywiście później pojawiły się filmy pełnometrażowe, często wzbogacone o ważkie przesłania, podejmujące istotne tematy, ale też w wielu miejscach idące na kompromis z dość niewyszukanymi comic reliefs czy samą konstrukcją fabuły dostosowywaną ze względu marketingowego do widza. W „Luxo Jr” jest oszczędność formy (zaledwie dwie i pół minuty trwania) – choć nie pod względem technologii animacji: ciężko uwierzyć, że filmik powstał dwie i pół dekady temu – a jednocześnie bogactwo treści. Nic dziwnego, że film zawojował SIGGRAPH, zatrząsł branżą filmową, a skacząca lampka na stałe znalazła miejsce w logo wytwórni. Szkoda tylko, że „Luxo Jr.” nie otrzymał Oscara – być może dlatego, że był jedynym filmem animowanym komputerowo wśród nominowanych.
2. Monocykl (Red’s Dream, 1987)
Drugi film krótkometrażowy film Pixara i drugi pod względem dziwaczności bohater. Tym razem jest to… monocykl. Używany, stojący pod ścianą sklepu, wystawiony po okazyjnej cenie, choć niegdyś święcił triumfy jako „partner” cyrkowego klauna. Co prawda nie ma tu takich emocji jak w „Luxo Jr.” (choć jest dość przygnębiający nastrój), a film wygląda bardziej na wprawkę techniczną, ale znów wypada podziwiać i odwagę pomysłu i umiejętność antropomorfizacji bohatera (po raz kolejny następuje to za pomocą zachowania, a nie nadawania martwym przedmiotom ludzkich szczegółów anatomii, np. oczu czy ust).
3. Zabawki (Tin Toy, 1988 oraz Toy Story, 1995)
Pierwszy pomysł na uczynienie bohaterami filmu zabawek pojawił się długo przed „Toy Story” – w krótkim, nagrodzonym Oscarem filmiku o mechanicznym grajku, zabawce, która musi „przetrwać” w dziecięcym pokoju uciekając przed dość brutalnym bobasem. O ile z dzisiejszego punktu widzenia, widza znającego „Toy Story”, główny bohater i sama fabuła nie kryją w sobie nic nadzwyczajnego, o tyle zainteresowanie budzi bohater drugoplanowy – bobas. Zainteresowanie dość… hmm… negatywne – takiego dzieciaka zobaczyć można tylko w najgorszych koszmarach. Mimo iż to postać prekursorska pod względem techniki animacji (pierwszy pixarowski człowiek z widoczną twarzą i skórą – klaun z „Red’s Dream był cały pokryty obszernym ubraniem i makijażem), stała się też jedną z pierwszych dowodzących prawdziwości koncepcji „uncanny valley” (Pixar nigdy więcej nie popełnił tego błędu postacie ludzkie „rysując” umowną „kreską”). Z kolei mechaniczny grajek miał być też bohaterem „Toy Story” (pierwotnie – filmu drogi), ale ostatecznie jego miejsce zajął Buzz Astral. Na szczęście: duet kosmonauty Buzza z kowbojem Chudym to jedna z najsłynniejszych par w historii kina. Sam film też zresztą zapisał się na stałe w świadomości widzów – nie tylko jako pierwszy film pełnometrażowy zrealizowany za pomocą trójwymiarowej animacji komputerowej, który rozpętał trwający do dziś boom na tego typu produkcje, ale też super-dochodowa, olbrzymia franczyza, a przede wszystkim świetna, mądra i wzruszająca historia.
4. Bałwan (Knick Knack, 1989)
Podobnie jak „Tin Toy” i „Red’s Dream” raczej wprawka pokazująca możliwości ówczesnej grafiki komputerowej (świetne zmiany ustawienia kamery), bo historyjka raczej banalna, tak jak bohater. Chociaż… Bałwan w sumie często pojawiał się w filmach animowanych, ale tu jest bałwan uwięziony w pamiątkowej kulce ze śniegiem, który marzy by dostać się do innych pamiątek, z bardziej gorących krajów – piramid, palm, a zwłaszcza pięknej lalki-plażowiczki. I tym sposobem znów w jakiś sposób Pixar otarł się o koncepcję ożywionych zabawek. Ciekawostka: na przestrzeni lat w kolejnych wersjach animacji poprawiano nie tylko rendering, ale też… piersi lalek. A konkretniej zmniejszano je i odziewano w staniki. Szkoda.
5. Staruszek (Geri’s Game, 1997 oraz Odlot, 2009)
W każdej sensownej recenzji i zapowiedziach dotyczących „Odlotu” przewijał się jeden motyw: uczynienie bohaterem bajki dla dzieci stetryczałego staruszka to samobójstwo. Chyba, że bierze się za to Pixar – i studio pokazało, że kontrowersyjny pomysł okazał się w gruncie rzeczy genialny. Mimo że obok posuniętego w latach Carla Fredricksena pojawia się tu nastoletni Russel, to jest tylko drugoplanowym bohaterem – najważniejsze są rozterki, problemy, dojrzewanie będącego u schyłku życia Carla. I co najlepsze, jego ewolucja nie polega tylko na prostym, psychicznym odmłodzeniu się. Jeszcze ciekawiej i wcześniej figurę staruszka wykorzystuje short „Geri’s Game” (1997) – jeden z najczęściej nagradzanych (i najlepszych), także Oscarem, krótkich filmów Pixara. Tym razem prosta opowiastka o partii szachów zamienia się w przypowieść o samotności, o mrocznym „ja” kryjącym się w każdej duszy, o pociągu do krętactwa i oszukiwania, a wszystko to w pięciu minutach olbrzymich emocji wywoływanych niewielkim kosztem za to przy udziale ogromnej pomysłowości.
6. Robale (Dawno temu w trawie, 1998)
Drugi film pełnometrażowy Pixara, a jednocześnie pierwszy, w którym bohaterem są zwierzęta. Oczywiście nie mogło być zbyt prosto – nie jakieś tam pieski czy kotki, ale coś obrzydliwego: robale. Och, nie jakieś tam przyprawiające arachnofobów o palpitację pajęczaki czy obślizgłe glisty, ale mrówki, gąsienice, biedronki – każda z szerokimi uśmiechami i wielkimi wesołymi oczami. Oczywiście taka antropomorfizacja to w pewnym stopniu pójście na łatwiznę w stosunku do krótkometrażowych doknań, gdzie emocje wyrażały zupełnie „nieludzki” lampki czy rowery, ale też możliwość większej identyfikacji widza z bohaterami, zaprezentowania szerszej gamy uczuć, a w efekcie skonstruowania bardziej skomplikowanej fabuły (kto chciałby przez półtorej godziny oglądać niemą, skaczącą lampkę?). Motyw nietypowego zwierzęcia powtórzy się później w „Ratatuj”, który choć bardziej dopracowany, to jednak odrobinę mniej zaskakujący (w końcu Myszka Miki miała w momencie premiery już siódmy krzyżyk na karku). Jednocześnie „Dawno temu w trawie” to pierwszy przypadek bezpośredniej rywalizacji Pixara z Dreamworksem, który powtarzał się później przy każdej okazji filmów o zwierzątkach: miesiąc przed „Dawno temu w trawie” pojawiła się „Mrówka Z”, również o robalach (ciekawostka: „Mrówka Z” wcale nie była drugim w historii pełnometrażowym filmem zrealizowanym w technicze komputerowej – wyprzedziła ją brazylijska „Cassiopeia”), po „Gdzie jest Nemo?” pojawiły się „Rybki z ferajny”, a przed genialnym pixarowskim „Ratatujem” taki sobie „Wpuszczony w kanał”. U Pixara zwierzątka pojawiły się jeszcze w krótkometrażowych „For the birds” (2000, oczywiście ptaki), „Boundin’” (2003, owca) i świetnym „Presto” (2008, królik).
7. Obce potwory (Potwory i spółka, 2001 oraz Lifted, 2006)
Na tle pozostałych bohaterów Pixara kosmici z „Lifted” filmiku nie prezentują się szczególnie zaskakująco – w końcu temat UFO był już przewałkowany przez popkulturę, w tym filmy animowane, na setki różnych sposobów. A jednak w tej prostej humorystycznej opowiastce o bliskim spotkaniu trzeciego stopnia jest coś co każe się śmiać i sympatyzować z bohaterami. I jest to dokładnie to samo co w przypadku lampek Luxo – autentyczne emocje, które animatorom udało się przedstawić na dziwacznych, choć przecież nie strasznych, twarzach kosmitów. Ciekawostka: szorta z „Ratatujem”, przed którym był pokazywany łączy postać bohatera (nie, nie kosmity). Ten sam koncept – uczynienie bohaterem postaci kojarzonej negatywnie jako nieprzyjaznej człowiekowi – przyświecał Pixarowi pięć lat wcześniej przy tworzeniu „Potworów i spółki”. Tym razem studio na tapetę wzięło potwory – nie te „prawdziwe”, ale takie kuriozalne, których groza uwidacznia się tylko dla dzieci patrzących na niedomkniętą szafę. Oprócz pomysłu znów – tak jak w „Toy Story” i „Dawno temu w trawie” – siłą napędową fabuły była zgrana grupka bohaterów o zupełnie przeciwstawnych cechach charakteru (to samo wykorzystuje większość współczesnych filmów animowanych, również „Shrek”, który sprzątnął „Potworom…” sprzed nosa Oscara). Sam film spodobał się na tyle, że w Disneylandach utworzono specjalne, inspirowane nim atrakcje.
8. Samochody (Auta, 2006)
Po robakach, rybkach, ludziach i ludzikach, nastał czas na powrót do korzeni, czyli obdarzenie ludzkimi cechami wytworów ludzkiej techniki. Oczywiście zgodnie z doświadczeniami z filmów o zwierzętach tytułowe auta zostały odpowiednio przetworzone (co powtórzył później robot z „WALL-E”): mają oczy, usta, elokwentnie się wyrażają i jakby nigdy nic wykonują typowo ludzkie czynności. Co nie znaczy, że „Auta”, najdłuższy film Piaxara, nie wprowadziły nic nowego. Perfekcja animacji oszałamiała (odblaski na karoserii), fabuła pełna była niegłupich nawiązań do klasyki filmowej, a sami bohaterowie wystarczająco sympatyczni by zdobyć uznanie widzów. Na tyle, by „Auta” stały się jedynym obok „Toy Story” filmem Pixara, który doczeka(ł) się sequela – i to mimo przeciętnego wyniku finansowego (mniej zarobiły tylko pierwsze „Toy Story” i „Dawno temu w trawie”) i braku Oscara dla najlepszego filmu animowanego (jedyny taki przypadek na przestrzeni ostatnich lat). Co prawda powodem tego może być sprzyjająca kontynuacji lekka fabuła, ale też trudno zaprzeczyć, że gadające samochodziki są po prostu fajne.
9. Robot sprzątający (WALL-E, 2008)
To samo pytanie co przy „Odlocie” – czy ktoś normalny nakręciłby film o niemym, mechanicznym robocie zbierającym śmieci o zupełnie nieantropomorficznych kształtach? No cóż, dla magików z Pixara, którzy uczłowieczyli biurową lampkę nie ma rzeczy niemożliwych, choć trzeba im oddać, że dużo zawdzięczają sympatycznemu filmikowi „Krótkie spięcie”. Jak zwykle o sukcesie zadecydowała perfekcyjna animacja, antropomorfizacja kształtów i zachowań „bohatera”, ale do tego doszła i tematyka – kto nie kibicowałby robocikowi, który wzrusza się oglądając filmy sprzed lat i próbuje dość nieudolnie poderwać robocią laskę, pierwszą świadomą istotę, którą widzi po setkach lat samotności? Oczywiście sam film (pierwszy pomysł nań pojawił się tuż po „Toy Story”) ma jeszcze milion innych zalet (na czele z mądrze wkomponowanym proekologicznym przesłaniem i znakomitym poprowadzeniem akcji bez dialogów), ale nie było by sukcesu gdyby nie przewrotny pomysł na bohatera.
10. Chmura (Partly Cloudy, 2009)
Po różnorakich wytworach ludzkiej techniki przyszedł czas na coś wziętego z natury. Oczywiście nie oklepane zwierzątka, ale… chmurki. Puszyste cumulusy, które „tworzą” dzieci dostarczane później rodzicom przez bociany. Jednej chmurce nie do końca to wychodzi, co oczywiście jest pretekstem do ukazania smutku, a później finałowej radości. Nie jest to może najbardziej odkrywczy z pixarowskich krótkich metraży, ale wielkie brawa za humor, perfekcję animacyjną i przemycanie poprawnych politycznie morałów. No i wzbudzanie sympatii do dziwacznego bohatera – ale to w produkcjach Pixara jest już najzupełniej normalne…
koniec
4 lutego 2010

Komentarze

07 II 2010   14:16:10

Fajny artykuł:) Zainspirował mnie do czegoś takiego:

http://www.digart.pl/praca/4928906/Zarowka_zostala_zabita

:P

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Z filmu wyjęte: Polecieć sobie po kulki
Jarosław Loretz

11 X 2021

Można nakręcić „Ad Astra” z gwiazdorską obsadą za 90 milionów dolarów, ale można podobną historię zaserwować też w cenie wakacji na Balearach. Oczywiście niski budżet niesie za sobą łatwo zauważalne konsekwencje…

więcej »

Z filmu wyjęte: Duchy na dorobku
Jarosław Loretz

4 X 2021

W dalekiej Tajlandii duchy też muszą zarobić jakoś na swoje utrzymanie. Szczególnie łatwo mają te posiadające wyuczony (za życia) zawód – na przykład dentyści.

więcej »

Nie przegap: Wrzesień 2021
Esensja

30 IX 2021

Bez zbędnych słów: oto zestawienie naszych wrześniowych recenzji.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

100 najlepszych filmów animowanych wszech czasów
— Esensja

Zabawki rządzą!
— Konrad Wągrowski

Do kina marsz: Luty 2010
— Esensja

Tegoż twórcy

Autum of Solace
— Michał Kubalski

Dzień Dziecka: My nie chcemy do pudełka!
— Agnieszka Szady

Co nam w kinie gra: Człowiek, który gapił się na kozy, Zakochany Nowy Jork, Toy Story 2
— Jakub Gałka, Michał Oleszczyk

Co nam w kinie gra: Kick-Ass i Toy Story 2
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Chodzi o dobre historie i ciekawych bohaterów
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jakub Gałka, Kamil Witek, Konrad Wągrowski, Michał Kubalski

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.