Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 marca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

East Side Story: Zgryźliwi tetrycy i kołchozowa miss

Esensja.pl
Esensja.pl
Śmiało można polecić ten film wszystkim, którzy lubią opowieści o nieśpiesznej narracji. Których bohaterami są poczciwi prostaczkowie, żyjący z dnia na dzień i od czasu do czasu zaglądający do kieliszka. Których świat zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. A jeśli jeszcze na dodatek podobali Wam się amerykańscy „Dwaj zgryźliwi tetrycy” – tym chętniej sięgnięcie po „Byli sobie”, tragikomedię Eduarda Parriego.

Eduard Parri
‹Byli sobie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułByli sobie
Tytuł oryginalnyЖили-были [Żyli-byli]
Data premiery5 listopada 2017
ReżyseriaEduard Parri
ZdjęciaMaria Sołowjowa
Scenariusz
ObsadaFiodor Dobronrawow, Roman Madianow, Irina Rozanowa
MuzykaLeonid Agutin
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania87 min
Gatunekdramat, komedia
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Amerykańska komedia „Dwaj zgryźliwi tetrycy” (1993) – z doskonałymi rolami nieżyjących już legendarnych aktorów hollywoodzkich Jacka Lemmona i Waltera Matthau – cieszyła się przed ćwierćwieczem tak wielką popularnością, że po dwóch latach doczekała się kontynuacji. A po kolejnych ponad dwudziestu – jeszcze jednej. Tyle że tym razem jej akcję przeniesiono do Rosji, jednocześnie zmieniając narodowość głównych bohaterów. Serio? Nie do końca. Choć przyglądając się dokładniej dziełu Eduarda Parriego, trudno pozbyć się wrażenia, że impulsem do jego stworzenia były właśnie filmy Donalda Petriego i Howarda Deutcha. A zwłaszcza ten drugi (czyli „Jeszcze bardziej zgryźliwi tetrycy”), albowiem w „Byli sobie” rolę równorzędną dwóm męskim bohaterom odgrywa jeszcze kobieta (swoiste alter ego postaci granej przez Sophię Loren), o którą zawzięcie rywalizują rosyjscy odpowiednicy Johna Gustafsona i Maksa Goldmana.
Eduard Iwanowicz Parri to czterdziestopięciolatek, który fachu uczył się na Wyższych Kursach Scenariopisarstwa i Reżyserii w Moskwie, gdzie jego mistrzem był Emil Loteanu, reżyser mołdawski, twórca głośnego melodramatu „Tabor wędruje do nieba” (1975). Filmem dyplomowym Parriego była, opowiadająca o przyjaźni chłopca z dziadkiem, krótkometrażówka „Ich dwoje” (2004). Jego debiut pełnometrażowy to z kolei komedia młodzieżowa „Szczęściarz!” (2009), po której na kolejną szansę nakręcenia obrazu z myślą o „dużym ekranie” musiał czekać prawie osiem lat. Pomiędzy „Szczęściarzem!” a „Byli sobie” Eduard Iwanowicz zarabiał na życie, realizując przede wszystkim seriale: przygodowe („Żółty smok”, 2007; „Wyspa niepotrzebnych ludzi”, 2011), sensacyjne („Moskwa. Centralny okręg 3”, 2010), kryminalne („Szuler”, 2013) i miłosne („Maestro”, 2016). Jak widać, nie ograniczał się do jednego tylko gatunku. I podobnie rzecz ma się z „Byli sobie”, które łączy elementy komedii, dramatu i typowej współczesnej opowieści obyczajowej.
Scenariusz filmu wyszedł spod ręki pisarza Aleksieja Borodaczowa („Nauczyciel”, „Jak Witia Czesnok Liochę Sztyra do domu opieki wiózł”) – jeśli więc chcemy kogoś „piętnować” za nadmierne inspiracje „zgryźliwymi tetrykami”, to właśnie jego. Ale tak naprawdę po co go krytykować? Nie lepiej przyjąć dzieło Rosjanina z dobrodziejstwem inwentarza, ciesząc się doskonałą grą aktorską i ujmującym nostalgią sielankowym obrazem rosyjskiej prowincji? Czudinowo to zapomniana przez boga (ba! przez wszystkich możliwych bogów) wieś kryjąca się gdzieś pomiędzy rzekami i lasami. Kto mógł, a zwłaszcza ludzie młodzi, dawno się już stąd wyniósł. Zostali tylko staruszkowie, dla których jedyną drogą ucieczki z osady jest ta prowadząca na cmentarz. Z kilkunastu niszczejących domów zamieszkane są trzy. W jednym żyje stary kawaler Grisza, w drugim – wdowiec Aleksiej, w trzecim – małżeństwo Tania i Aleksandr. Czy im się to podoba, czy nie – są na siebie skazani: na swoje towarzystwo, wzajemną pomoc, zmienne nastroje…
Życie we wsi zatrzymało się gdzieś w latach 70. ubiegłego wieku. Stary, co kilka dni psujący się generator prądu jest pozostałością po kołchozowych latach świetności. To zresztą, nie licząc telewizorów i odbiorników radiowych, jedyny przejaw cywilizacji w Czudinowie. Zniknął stąd nawet sklep, zastąpiony przez przywożącego towar z pobliskiego miasta raz w tygodniu Kolę. Grisza mógłby się stąd wyprowadzić; ma brata w mieście, który gotów jest nawet załatwić mu pracę w fabryce, dostałby wtedy miejsce w hotelu robotniczym. Liocha z kolei może przenieść się do willi budowanej przez zięcia; w zamian za dach nad głową, pilnowałby domu. Tylko Łopariowowie nie mają dokąd i zresztą nigdzie nie chcą się wynosić. Z dala od pędzącego przed siebie na oślep świata jest im dobrze. A gdyby wyjechali z Czudinowa Grigorij i Aleksiej, mieliby dla siebie całą wieś. Nie jest im to jednak dane, albowiem pewnego dnia nieporadny Sasza umiera w wyniku porażenia prądem.
Od tego momentu w zasadzie zaczyna się film. I wszystkie jego podobieństwa do „Jeszcze bardziej zgryźliwych tetryków”. Mieszkający po sąsiedzku, przyjaźniący się Grisza i Liocha zaczynają od tej pory rywalizować ze sobą o Tanię. Kobieta jest pracowita, zaradna i całkiem nieźle, jak na swoje lata, się trzyma; związek z nią mógłby każdemu z nich osłodzić ostatnie lata życia. Relacje łączące od dekad obu mężczyzn zostają teraz wystawione na ciężką próbę, do głosu dochodzi bowiem zwykła zazdrość i mentalność „psa ogrodnika”, każąca myśleć, że nawet jeżeli ona mnie nie chce, to zrobię wszystko, aby nie chciała również tego drugiego. Mimo wielu ich wad, Eduard Parri portretuje jednak swoich bohaterów z dużą czułością. Odnosi się do nich ze zrozumieniem, widzi w nich ostatnich Mohikanów, względnie Robinsonów żyjących na bezludnej wyspie, tworzących – w skali mikro – społeczeństwo idealne. Ta utopijna wizja ma swoje rysy, ale dzięki nim mieszkańcy Czudinowa wydają się jeszcze bardziej – nie, wcale nie zgryźliwi – ludzcy.
Jednym z producentów „Byli sobie” jest wcielający się w Griszę Fiodor Dobronrawow („Dziewczyna z kosą”), który już wcześniej grywał w podobnych sielsko-wiejskich obrazach (jak chociażby „Nie trzeba się martwić” czy „Kałaczowie”). Widać taki klimat pasuje mu szczególnie. Aleksiejowi użyczył swojej twarzy Roman Madianow („Ślad tygrysa”, „Mnich i demon”, „Wurdałaki”), natomiast Tatianie – Irina Rozanowa („Bikiniarze”, „Córka yakuzy”, „Wasilisa”). Za idealnie oddające piękno rosyjskiej przyrody poetyckie zdjęcia odpowiada, pochodząca z rodziny o tradycjach filmowych, Maria Sołowjowa („Puszkin. Ostatni pojedynek”, „Sprawiedliwość wilków”, „Kromow”), natomiast idylliczna, choć nie zapadająca na długo w pamięć, ścieżka dźwiękowa wyszła spod ręki Leonida Agutina, znanego w Rosji pianisty jazzowego, który dotąd z kinematografią nie miał wiele wspólnego.
Światowa premiera filmu Eduarda Parriego miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku podczas warszawskiego „Sputnika nad Polską”; w Rosji trafi on do kin dopiero za kilkanaście dni (15 marca). Hitem na pewno nie zostanie, ale dobrze byłoby, gdyby w zalewie innych produkcji odnaleźli go widzowie lubiący wiejskie klimaty.
koniec
4 marca 2018
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Marzec 2018 (1)
Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

3 III 2018

W pierwszej marcowej edycji Esensja ogląda znajdziecie recenzje „Czwartej władzy”, „Nici widmo”, „Córek dancingu” i „Padmaavat”.

więcej »

Szycie wewnętrzne
Jarosław Robak

26 II 2018

Paula Thomasa Andersona najlepiej znamy jako portrecistę ducha (i szaleństwa) Ameryki, który w „Boogie Nights”, „Aż poleje się krew”, czy „Mistrzu” opowiadał o kryzysie jednostki w czasach społeczno-kulturowych przemian. Jego najnowsza produkcja nie pretenduje do roli wielkiej historycznej alegorii – jeśli szukać w filmografii Amerykanina tytułu, z którym „Nić widmo” łączy najwięcej, byłby to pewnie „Lewy sercowy” – ekscentryczny, zaskakujący film o miłości. „Nić widmo” jest równie przewrotna – (...)

więcej »

East Side Story: Lepiej, abyś nie stanął jej na drodze!
Sebastian Chosiński

25 II 2018

To nie jest typowa rosyjska komedia noworoczna, jakich wiele. Reżyserski debiut Olgi Popowej – jednej z ulubionych aktorek Wiery Storożewej – to film z ambicjami, który pod postacią radosnej opowieści skrywa gorzką prawdę o współczesnych Rosjanach – goniących za sukcesem, marzących o karierze, coraz mniej przywiązujących wagę do relacji międzyludzkich. Jedno jest pewne: „Dziewczyna z kosą” zmusza do refleksji, a bawiąc – jednocześnie smuci.

więcej »

Polecamy

Ranking filmów oscarowych

Oscary 2018:

Ranking filmów oscarowych
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja przyznaje Oscary
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Najlepsze filmy
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Najlepsi aktorzy
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Kategorie techniczne
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.