Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wolfgang Petersen
‹Troja›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTroja
Tytuł oryginalnyTroy
Data premiery14 maja 2004
ReżyseriaWolfgang Petersen
ZdjęciaRoger Pratt
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Sean Bean, Brian Cox, Brendan Gleeson, Julie Christie, Saffron Burrows, Rose Byrne, Eric Bana, Brad Pitt, Diane Kruger
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Iliada ateistyczna i biceps Achillesa
[Wolfgang Petersen „Troja” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Szczerze powiedziawszy guzik mnie obchodzi fakt, że „Troja” Wolfganga Petersena odbiega od homeryckiego pierwowzoru. Kto powiedział, że filmy muszą dokładnie odzwierciedlać książki, mity, czy historię? Filmy powinny wzruszać widza, oszałamiać, czy chociażby dobrze bawić. A w tej ostatniej roli „Troja” sprawdza się naprawdę nieźle.

Konrad Wągrowski

Iliada ateistyczna i biceps Achillesa
[Wolfgang Petersen „Troja” - recenzja]

Szczerze powiedziawszy guzik mnie obchodzi fakt, że „Troja” Wolfganga Petersena odbiega od homeryckiego pierwowzoru. Kto powiedział, że filmy muszą dokładnie odzwierciedlać książki, mity, czy historię? Filmy powinny wzruszać widza, oszałamiać, czy chociażby dobrze bawić. A w tej ostatniej roli „Troja” sprawdza się naprawdę nieźle.

Wolfgang Petersen
‹Troja›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTroja
Tytuł oryginalnyTroy
Data premiery14 maja 2004
ReżyseriaWolfgang Petersen
ZdjęciaRoger Pratt
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Sean Bean, Brian Cox, Brendan Gleeson, Julie Christie, Saffron Burrows, Rose Byrne, Eric Bana, Brad Pitt, Diane Kruger
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie ma chyba sensu streszczać fabuły – wszyscy ja powinni znać choćby z lekcji języka polskiego, a jeśli nie pamiętają, to z pewnością w domu znajduje się jakaś mitologia Markowskiej, Parandowskiego, czy Kubiaka. A jeśli nie ma – to muszą być jakieś bryki. Należy jednak zauważyć, że scenarzysta David Benioff poczynił pewne generalne założenia dotyczące swej wersji wojny trojańskiej. Przede wszystkim – usunął całkowicie greckich bogów. Owszem, wspomina się o nich, ale śladu ingerencji w działania wojenne nie odnotowujemy, nie spór o miano najpiękniejszej między Afrodytą, Herą i Ateną będzie powodem wojny. Otrzymujemy więc ateistyczną wersję „Iliady”. I dobrze – istotnych wojowników i wątków jest wystarczająco dużo, dorzucenie do tego bogów mogłoby całkowicie już obraz zaciemnić. Co za tym idzie, zniknęły elementy nadprzyrodzone – Achilles nie jest odporny na wszelkie ciosy po zanurzeniu w Styksie, jak to było w mitach. Dobrze, bo walka z superbohaterami bywa nudna.
Wojna trojańska też nie trwa tu 10 lat, jak u Homera, lecz około 3 tygodni. Też dobrze – te 10 lat to potencjalna zmora filmowców, nikt chyba nie trzymał się tego pomysłu we wcześniejszych ekranizacjach. Trzeba by było pokazywać długie oblężenie, sianie i plony, rolnictwo, ogrodnictwo – bo chyba tylko w ten sposób armia oblegając 10 lat może wytrwać.
Ma to rozmach, widać wielkie pieniądze zaangażowane w produkcję. Nie dorównuje może „Władcy Pierścieni” pod względem antycznej batalistyki, ale bitwy są efektowne, a co ważniejsze – widać jakiś pomysł na nie. Numerem jeden jest desant Achillesa i jego ludzi na trojańskie wybrzeże. To nic, że nie ma to większego sensu strategicznego – o ile łatwiej byłoby przecież wysadzić wojska kilka mil na południe i podejść pod Troję w bojowym szyku. Ważne, że jest to świetnie zrobione – desant z łukami i włóczniami w stylu „Szeregowca Ryana”, zakończony zdobyciem nadmorskiego bunkra, przepraszam, świątyni Apolla, robi doskonałe wrażenie. A potem jeszcze żywcem przeniesiona z „Najdłuższego dnia” scena przelotu nad desantowymi plażami – to musi zrobić na miłośniku kina wojennego dobre wrażenie.
Widać pracę włożoną w scenariusz – pierwsza połowa filmu toczy się właściwie bez zgrzytów. Najpierw błyskotliwe i efektowne przedstawienie postaci Achillesa, jego relacji z Agamemnonem i zwinności oraz pewności ręki trzymającej miecz. Uwiedzenie i „uprowadzenie” Heleny, połączone z prezentacją Parysa i Hektora nie nuży, jest wystarczająco krótkie i wyraziste. A pod samą Troją najpierw dowiadujemy się, że z Achillesa tęgi wojownik, że z Parysa wręcz przeciwnie, że Hektor jest w tym gronie najbardziej sensownym facetem, ma dobrze poukładane priorytety, ale i łeb do wojny. A wszystko to poznajemy w krótkich dialogach i dłuższych potyczkach i pojedynkach. Przyjemność seansu rośnie.
Niestety, nie udaje jej się utrzymać – druga połowa filmu pierwszej wyraźnie ustępuje. Dylematy Achillesa, które nas w gruncie rzeczy mało interesują, powodują wytracenie tempa, pojawia się niepotrzebna ckliwość i kilka nienajlepszych rozwiązań scenariuszowych (na przykład ostateczny los bezpośredniego sprawcy tego całego zamieszania, który ma chyba zbyt wiele szczęścia jak na to co spotkało jego ojczyznę i jego rodzinę). To nadal jest niezłe kino rozrywkowe, ale po pierwszej części miałem uczucie obcowania co najmniej z widowiskiem bardzo wysokiej klasy.
Słów kilka o aktorach i aktorkach. Najtrafniejszymi decyzjami obsadowymi jest niewątpliwie trojańska rodzina królewska. Fircykowaty Orlando Bloom jest doskonałym Parysem. Choć trochę powtarza swą rolę z „Piratów Karaibów”, to trzeba przyznać, że dalszy dobry krok w jego karierze – żeby tylko nie popadł na stałe do ról romantycznych głupków. Numerem jeden jest Hektor Erica Bany – to oczywiście najlepsza postać do zagrania w całej tej homeryckiej rzezi, ale Bana napełnia ją szczerością. Jako niezłomny wojownik, broniący przede wszystkim swego kraju i rodziny, mądry lecz posłuszny, odważny i rozważny – jest w pełni wiarygodny i poruszający. Peter O’Toole w roli Priama to oczywiście pewniak – prawy i odważny król, nie mający jednak szczęścia do podejmowania słusznych decyzji (jak nasi politycy, ale bez tej prawości i odwagi, niestety). Z kobiet piękna Helena przegrywa jednak wyraziście z Bryzeidą i Andromachą – Diane Kruger jednak nie ma ani charyzmy ani aktorskiego talentu. Agamemnon i Menelaos są odpowiednio antypatyczni, doskonale wypada Sean Bean jako Odyseusz – wyraźnie najmądrzejszy w tym całym towarzystwie, cały czas prowadzący rachunek zysków i strat i podejmujący właściwe decyzje. No i Brad Pitt... Nie, nie jest zły – ale to mógłby być ktoś inny bez szkody dla filmu. Achilles Pitta jest muskularny i zręczny, nietrudno zaakceptować go jako wielkiego wojownika. Charyzmy jednak nie ma za grosz, jego dylematy też do nas nie przemówią, ani nie polubimy go, ani znienawidzimy. Ale chyba właśnie tak miało być – Achilles przecież to żołnierz dobry, ale człowiek w środku pusty.
Zdjęcia, efekty specjalne, scenografia, batalistyka – to już w przypadku takiego filmu standard. Ponad ten standard wykracza pojedynek Achillesa z Hektorem, dwóch wszakże największych wojowników swoich czasów, zaiste pięknie wymyślony i nakręcony. Grubo poniżej standardu wypada niestety muzyka Jamesa Hornera – nudna kalka z „Gladiatora”. „Troja” zresztą nie może uniknąć porównań z dziełem Ridleya Scotta – i tu jednak przegrywa, brak jej równie spójnej linii fabularnej i równie wyrazistej postaci co Maximus Russela Crowe’a.
Ale nie będę już więcej narzekał. Jest nieźle. Dynamicznie i efektownie, momentami dość krwawo, na pewno nie nudno, czasem wzniośle (pogrzebowe stosy). Ostrzegam jednak wszystkich, którzy szukają w kinie przede wszystkim logiki i myśli – nie powinni tego oczekiwać od filmu, na plakacie reklamowym którego najwyraźniejszym elementem jest lśniący biceps. Jeśli ktoś jednak bardzo chce szukać przesłań, powinien je znaleźć – nie ma dobrych przyczyn usprawiedliwiających zabijanie innych ludzi, natomiast jest wiele przyczyn, dla których można wszystko poświęcić, aby tego zabijania uniknąć. I nie siła mięśni i biegłość jest najważniejsza, lecz to co w głowie – bo najlepiej na tym wszystkim wychodzą postacie myślące. I lepiej ich słuchać uważnie, zamiast w ptakach szukać przychylnych znaków. Nie są to może odkrywcze prawdy – ale czego więcej w tej materii możemy oczekiwać od rozrywkowego kina?
koniec
17 maja 2004

Komentarze

16 X 2013   08:30:41

U Homera ta wojna też nie trwała 10 lat, bo przedstawił ok. 50 ostatnich dni tej wojny

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kasztanowy ludzik: Odc. 3. Źli rodzice muszą być ukarani
Marcin Mroziuk

6 XII 2021

Nie ulega wątpliwości, że po tym, jak Thulin ocaliła życie Hessowi, ich współpraca zaczyna się coraz lepiej układać. To, co razem odkryją, pozwoli im zaś na przygotowanie pułapki na mordercę. Szkopuł tkwi w tym, że plan ten będzie wiązać się ze sporym ryzykiem.

więcej »

Niedoczarowana
Agnieszka ‘Achika’ Szady

5 XII 2021

Mirabelle to wyrodek: jako jedyna z potomkiń i potomków abueli Almy nie ma magicznych umiejętności. Czy silny charakter zrekompensuje tak drastyczne braki? „Nasza magiczne Encanto” to opowieść o dojrzewaniu… w pewnym sensie całej rodziny.

więcej »

Kasztanowy ludzik: Odc. 2. To dopiero początek koszmaru
Marcin Mroziuk

3 XII 2021

Kiedy Mark Hess wytrwale podąża tropem, który inni uznali za błędny, wprawdzie nie mamy pewności, czy uda mu się rzeczywiście odkryć coś istotnego, ale za to oczywiste się dla nas staje, czemu nie najlepiej dogaduje się on z przełożonymi.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Bogowie, Wam już podziękujemy...
— Marcin Łuczyński

Tegoż twórcy

Bez wahań ciśnienia
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.