Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Danny Boyle
‹127 godzin›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł127 godzin
Tytuł oryginalny127 Hours
Dystrybutor CinePix
Data premiery18 lutego 2011
ReżyseriaDanny Boyle
ZdjęciaEnrique Chediak, Anthony Dod Mantle
Scenariusz
ObsadaJames Franco, Kate Mara, Amber Tamblyn, Treat Williams, Kate Burton, Clémence Poésy, Lizzy Caplan
MuzykaA.R. Rahman
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania94 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Człowiek kontra skała
[Danny Boyle „127 godzin” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po oscarowych lotach za film „Slumdog. Milioner z ulicy” Danny Boyle ponownie złapał Akademię Filmową na haczyk, z równie amerykańską w duchu historią o samotnym człowieku zmagającym się z przeciwnościami losu – tym razem jednak reprezentowanymi przez bezlitosne siły natury i biologii. Podobnie jak w przypadku „The Social Network” prawdziwe wydarzenia, które zainspirowały fabułę wydają się niepozorne. I podobnie udało się z nich wycisnąć zaskakująco dobre i dynamiczne rezultaty.

Karol Kućmierz

Człowiek kontra skała
[Danny Boyle „127 godzin” - recenzja]

Po oscarowych lotach za film „Slumdog. Milioner z ulicy” Danny Boyle ponownie złapał Akademię Filmową na haczyk, z równie amerykańską w duchu historią o samotnym człowieku zmagającym się z przeciwnościami losu – tym razem jednak reprezentowanymi przez bezlitosne siły natury i biologii. Podobnie jak w przypadku „The Social Network” prawdziwe wydarzenia, które zainspirowały fabułę wydają się niepozorne. I podobnie udało się z nich wycisnąć zaskakująco dobre i dynamiczne rezultaty.

Danny Boyle
‹127 godzin›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł127 godzin
Tytuł oryginalny127 Hours
Dystrybutor CinePix
Data premiery18 lutego 2011
ReżyseriaDanny Boyle
ZdjęciaEnrique Chediak, Anthony Dod Mantle
Scenariusz
ObsadaJames Franco, Kate Mara, Amber Tamblyn, Treat Williams, Kate Burton, Clémence Poésy, Lizzy Caplan
MuzykaA.R. Rahman
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania94 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Głównym bohaterem „127 godzin” jest Aron Ralston (James Franco), nieco przesadnie pewny siebie alpinista, szukający ekstremalnych przygód w górach Utah. Reżyser od początku nie dba o żaden efekt zaskoczenia, gdyż niemal każdy, kto słyszał o filmie wie, co też przydarzyło się Ralstonowi. Pokazując pośpieszne przygotowania bohatera do wyprawy kamera zatrzymuje się na chwilę przy kluczowych obiektach, które zostają w domu – przede wszystkim na szwajcarskim scyzoryku i kapiącym kranie, antycypującym nieunikniony i oczekiwany dramat.
Przez następny kwadrans uwaga widzów zostaje nieco rozproszona przez bezpretensjonalną przygodę, kiedy Aron przemierza na rowerze pocztówkowe pustynne krajobrazy, spotyka dwie zagubione turystki grane przez Kate Marę i Amber Tamblyn, które zabiera na wycieczkę do podziemnego jeziora, a w końcu wyrusza samotnie w dalszą drogę. Ta początkowa sekwencja to brawurowo wykonana charakterystyka bohatera w działaniu, pokazująca jego umiejętności, odwagę, poczucie humoru, ale także lekkomyślność. Wypadek, który unieruchomił Ralstona na 127 godzin „pomiędzy skałą, a twardym miejscem” wydarza się ot tak, po prostu, zaskakująco i zwyczajnie – „oops!”.
Obmyślając koncepcję formy filmu, Danny Boyle prawdopodobnie rozważył dwie skrajności skali. Z jednej strony taktylny, medytacyjny minimalizm, długie, nieruchome ujęcia, pełna powaga. Z drugiej ekstatyczna orgia wizualności, przepuszczona przez popkulturową wrażliwość współczesności. Znając poprzednie filmy reżysera nietrudno się domyślić, która opcja jest mu bliższa. Już w napisach początkowych mamy do czynienia z podzielonym na trzy części ekranem, jakby jednolita powierzchnia nie mogła pomieścić intensywności obrazów.
Najbardziej interesujące w filmie jest to, jak Boyle’owi udało się ciekawie i trafnie ukazać doświadczenie współczesnego człowieka, w dużym stopniu przefiltrowane przez technologię będącą przedłużeniem jego ciała, niczym w wizjach MacLuhana czy Baudrillarda. Multiplikacja ekranów, częste zmiany perspektywy od makro zbliżenia do widoków z lotu ptaka, wymyślnie kadrowane obrazy z kamery cyfrowej, kamery aparatu, zdjęcia, cytaty z reklam i popkultury, chwytliwy soundtrack, przyspieszenia i zwolnienia, dynamiczny montaż – film co chwila zabiega o uwagę widza jakimś wizualnym trickiem. Można by to wszystko zbyć jednym z najbardziej niedorzecznych argumentów, czyli „przerostem formy nad treścią”, cokolwiek to znaczy. Jednak w tym przypadku jest to jak najbardziej uzasadnione i zgodne z percepcją głównego bohatera.
Życie Arona jest w dużym stopniu uzależnione od technologii, chociaż w pewnym sensie jej niewystarczalność znacząco utrudnia mu przetrwanie. Kluczowym momentem w filmie jest scena, w której Ralston dokonuje przeglądu swojego ekwipunku, wyjmując po kolei cały sprzęt, który ze sobą zabrał: odtwarzacz i słuchawki, ładowarka, pojemnik z wodą, lina, aparat i kamera, latarka, zegarek, karty kredytowe, klucze i wreszcie tępe multinarzędzie, które okaże się jego ratunkiem i przekleństwem jednocześnie. Zegarek pomaga mu określić upływ czasu i racjonowanie zapasów, kamera pomaga mu zachować zdrowy rozsądek i stanowi „towarzysza” do rozmowy. Oczywiście Aron nie uratowałby się, gdyby nie praktyczne podejście i umiejętności, poczucie humoru w trudnej sytuacji i chęć przeżycia za wszelką cenę, jednak rola technologii jest tutaj szczególnie istotna i pozytywnie wyróżniająca „127 godzin” na tle innych survivali.
Boyle korzysta także z różnych konwencji i zmian nastroju, żeby z jednej strony podtrzymać zainteresowanie, a z drugiej głębiej wniknąć w sytuację i perspektywę głównego bohatera. Oprócz wielości ujęć i formatów, po mistrzowsku wykonanych przez operatorów Anthony’ego Dod Mantle’a i Enrique Chediaka, reżyser wykorzystuje różne formuły gatunkowo-rodzajowe, jak talk-show, sitcom czy reklama. Kiedy Aron prowadzi ze sobą dialog za pośrednictwem kamery, jest to zrobione niczym w porannej telewizji, z nagranym śmiechem z offu. Kiedy przypomina sobie, że zostawił Gatorade w samochodzie, kamera wędruje całą drogę do bagażnika, a wyobraźnia bohatera eksploduje obrazami z reklam orzeźwiających napojów. Próbie wydostania się z potrzasku za pomocą liny towarzyszy montaż i motywująca muzyka rodem z filmu sportowego. Takie zabiegi formalne są jednakże przeciwstawiane bardziej ‘naturalistycznym’ scenom, podkreślającym cielesność i fizyczność doświadczenia Ralstona. W ten sposób reżyser uzyskuje całą gamę różnorodnych środków, za pomocą których pokazuje w dynamiczny sposób różne aspekty statycznej sytuacji.
Filmowi Boyle’a można jednak wytknąć sporo elementów. Tak intensywny potok obrazów niekoniecznie musi zachwycać, potrafi także zmęczyć. Nie wszystkie wizje bohatera są równie interesujące i trafne, jak np. sceny z byłą dziewczyną Arona, odtwarzaną przez Clemence Poesy. Część z nich zbyt mocno zanurza się w kicz, w szczególności nostalgicznie prześwietlone wyobrażenia związane z rodziną. Trudno też przełknąć finałowy patos, z triumfalną muzyką i zdjęciami prawdziwego Ralstona. Mimo tych potknięć, „127 godzin” to ciągle bardzo dobre kino.
Z pewnością zwycięsko wypada James Franco, podtrzymujący cały ciężar filmu na swoich barkach. Z dużą lekkością wykorzystuje swój naturalny urok, żeby zdobyć sympatię widowni, wiarygodnie prezentuje się jako wysportowany alpinista, a w momentach powagi daje z siebie wszystko. Dzięki niemu kulminacyjny moment filmu zyskuje potrzebną identyfikację, chociaż scena zostaje rozegrana bardziej przy pomocy dźwięku, niż obrazu.
Z perspektywy czasu, światowy zachwyt nad „Slumdogiem” wydaje się mocno przesadzony i nieuzasadniony. Chociaż istnieją pewne podobieństwa, najnowszy film Boyle’a jest zdecydowanie dużo bardziej oryginalny i odważny, niż tamta nieco populistyczna fantazja. To także świetny przykład na to, że przede wszystkim liczy się „jak”, a nie „co”.
koniec
18 lutego 2011

Komentarze

18 II 2011   20:12:39

Clemence Poesy to jeden z niewielu plusów tego filmu, a "Slumdog" jest interesujacy także po latach.

16 III 2011   13:55:36

bardzo dobry film i pomimo braku zaskoczenia fabuła trzyma; wizualnie świetny z dobrą rolą Franco

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mordercy: Odc. 3. Kula w łeb za niewinność
Sebastian Chosiński

18 VI 2021

Tropienie „Dusiciela z Witebska” coraz bardziej przypomina – obecny zazwyczaj w klasycznych westernach – motyw pojedynku dwóch twardych facetów. W tym przypadku dobrym jest podpułkownik Ipatjew z Mińska, a złym – śledczy miejscowej prokuratury Szachnowicz. I raczej nie należy mieć wątpliwości, po której stronie jest sympatia Dawida Tkebuczawy, reżysera „Morderców”.

więcej »

Moja przyjaciółka jest mięczakiem
Sławomir Grabowski

17 VI 2021

„Czego nauczyła mnie ośmiornica” to pasjonujący film przyrodniczy z pięknymi zdjęciami podwodnego świata i nietypową, bardzo osobistą narracją.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Żukow, Koniew, Watutin i… Stalin
Sebastian Chosiński

16 VI 2021

Omawiane w tym miejscu przed tygodniem wojenne „Dwa lata nad przepaścią” były pierwszym obrazem ukraińskiego reżysera Timofieja Lewczuka, w którym zmierzył się on z tematem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W kolejnych dwóch dekadach wracał do niego wielokrotnie, coraz bardziej zbliżając się do stylistyki reprezentowanej przez Jurija Ozierowa. Widać to idealnie na przykładzie filmu „Jeżeli wróg nie poddaje się…” z 1982 roku.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Gdzie się podziały tamte strzykawki?
— Przemysław Ciura

Co nam w kinie gra: Steve Jobs
— Kamil Witek

6. American Film Festival: I’m fuckin’ Steve Jobs!
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (3)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Odpowiedź D: Tak było pisane
— Ewa Drab

Gwiezdny pył
— Ewa Drab

Krwawica na zimno
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

Próby mistrza Andersona
— Karol Kućmierz

Diagramy ze słomek
— Karol Kućmierz

Mała apokalipsa
— Karol Kućmierz

Porażki i sukcesy A.D. 2011
— Piotr Dobry, Łukasz Gręda, Mateusz Kowalski, Karol Kućmierz, Joanna Pienio, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jeden z najbardziej dobrodusznych filmów Coenów, czyli „Prawdziwe męstwo”
— Karol Kućmierz, Konrad Wągrowski

Dostać emocjonalnie w twarz, czyli „Rozstanie”
— Karol Kućmierz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Romantycznie brutalny, czyli „Drive”
— Piotr Dobry, Łukasz Gręda, Karol Kućmierz, Klara Łabacz, Konrad Wągrowski, Zuzanna Witulska

Wszystkim marzy się koniec świata, czyli „Melancholia”
— Łukasz Gręda, Karol Kućmierz, Klara Łabacz, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Zuzanna Witulska

Dzisiaj morderstwo nie znaczy tego co kiedyś, czyli „Szpieg”
— Karol Kućmierz, Klara Łabacz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.