Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Alfonso Cuarón
‹Harry Potter i więzień Azkabanu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHarry Potter i więzień Azkabanu
Tytuł oryginalnyHarry Potter and the Prisoner of Azkaban
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery4 czerwca 2004
ReżyseriaAlfonso Cuarón
ZdjęciaMichael Seresin
Scenariusz
ObsadaMichael Gambon, Julie Christie, Maggie Smith, Gary Oldman, Robbie Coltrane, Daniel Radcliffe, Fiona Shaw, Harry Melling, Richard Griffiths, Warwick Davis, Julie Walters, Bonnie Wright, Chris Rankin, Rupert Grint, Emma Watson, Tom Felton, David Bradley, Alan Rickman, David Thewlis, Timothy Spall, Emma Thompson
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
CyklHarry Potter
Czas trwania135 min
WWW
Gatunekfamilijny, fantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wszystko, co da się wycisnąć z Pottera
[Alfonso Cuarón „Harry Potter i więzień Azkabanu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Powstał najlepszy film serii. Sukcesu w prosty sposób można się doszukiwać w samej książce, która z pierwszych trzech części udała się Rowling najbardziej, jednak "Harry Potter i więzień Azkabanu" nie byłby tak udanym filmem, gdyby nie Alfonso Cuarón. Zmiana reżysera okazała się strzałem w dziesiątkę.

Tomasz Kujawski

Wszystko, co da się wycisnąć z Pottera
[Alfonso Cuarón „Harry Potter i więzień Azkabanu” - recenzja]

Powstał najlepszy film serii. Sukcesu w prosty sposób można się doszukiwać w samej książce, która z pierwszych trzech części udała się Rowling najbardziej, jednak "Harry Potter i więzień Azkabanu" nie byłby tak udanym filmem, gdyby nie Alfonso Cuarón. Zmiana reżysera okazała się strzałem w dziesiątkę.

Alfonso Cuarón
‹Harry Potter i więzień Azkabanu›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHarry Potter i więzień Azkabanu
Tytuł oryginalnyHarry Potter and the Prisoner of Azkaban
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery4 czerwca 2004
ReżyseriaAlfonso Cuarón
ZdjęciaMichael Seresin
Scenariusz
ObsadaMichael Gambon, Julie Christie, Maggie Smith, Gary Oldman, Robbie Coltrane, Daniel Radcliffe, Fiona Shaw, Harry Melling, Richard Griffiths, Warwick Davis, Julie Walters, Bonnie Wright, Chris Rankin, Rupert Grint, Emma Watson, Tom Felton, David Bradley, Alan Rickman, David Thewlis, Timothy Spall, Emma Thompson
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
CyklHarry Potter
Czas trwania135 min
WWW
Gatunekfamilijny, fantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Meksykanin Alfonso Cuarón jest znany szerszej publiczności od niedawna, za sprawą znakomitego obrazu "I twoją matkę też", w którym udało mu się uchwycić moment wkroczenia w dorosłość. Opowiedział tam o końcu beztroskiego dzieciństwa, szalejących w nastolatkach hormonach i rozpadzie prawdziwej przyjaźni. Zbliżonych treści, choć nie tak wyeksponowanych, można dopatrywać się "Harrym Potterze". Cuarón poszedł tym tropem i wywrócił serię do góry nogami. No, przynajmniej na tyle, na ile mu pozwolono - "Więzień Azkabanu" to nadal wysokobudżetowa produkcja z mnóstwem efektów specjalnych, ale w każdej składowej filmu czuć nowego reżysera, który wniósł pomysły i powiew oryginalności.
W jednej z pierwszych scen pojawiają się ujęcia kręcone z ręki. Nikt się nie goni, nikt się nie zabija, po prostu Harry wchodzi do domu, a trzęsąca się kamera obserwuje jego krzątaninę. Szybko pojawia się myśl "czy to na pewno ta sala?". Zadziwiające, jak bardzo kojarzy się pewne środki wyrazu z konkretnymi gatunkami filmowymi. Cuarón wykorzystał ten fakt i szybciutko uczłowieczył Harry′ego (obrazy kręcone w konwencji paradokumentu muszą przecież opowiadać o "prawdziwych" ludziach). W kilkanaście minut ze znanej z poprzednich dwóch części sztucznej postaci literackiej przeniesionej na ekran zrobił wiarygodnego nastolatka z angielskich przedmieść. Chwilę potem obserwujemy sekwencję jazdy piętrowym autobusem po Londynie, bardziej ocierającej się o surrealizm niż fantastykę, po której już wiemy, że łatwiej od analogii z poprzednimi filmami będzie nam wskazywać różnice. Reżyser stosuje kręcenie z ręki oraz nietypowe ujęcia gdzie tylko może, lecz później ograniczają go nieco liczne efekty specjalne, których użycie wymaga statycznej lub poruszanej mechanicznie kamery.
Zmieniło się podejście do scenariusza. W obu filmach Columbusa przyjęto politykę, aby upchać jak najwięcej z książek kosztem uproszczenia dość skomplikowanych, ale spinających fabułę Rowlingowskich zagadek kryminalnych. Chodziło o usatysfakcjonowanie fanów, którzy nie przeżyliby pewnie usunięcia jakiejś postaci czy zdarzenia, jednak w efekcie otrzymywaliśmy zlepek dość efektownych, ale tworzących niezbyt zwartą całość scen. Filmy błyskawicznie ulatywały z pamięci. Powieściowy "Więzień Azkabanu" ma najciekawszą fabułę, choć jak zwykle opakowana jest ona w długi wstęp przed rozpoczęciem roku w Szkole Magii, opisy nowych przedmiotów i wymyślonych przez autorkę magicznych gadżetów. W filmie dokonano ostrych cięć i skupiono się głównym wątku ucieczki groźnego czarodzieja, tytułowego więźnia, Syriusza Blacka, który pragnie odnaleźć i zabić Harry′ego. Cuaróna zbytnio nie interesuje wyjaśnianie każdego szczegółu. I tak na przykład w filmie pojawiają się powozy ciągnięte przez niewidoczne stworzenia, ale nie dostajemy żadnego wytłumaczenia tego faktu. Mało znaczące w tej części postaci zostały wyrzucone w ogóle lub pokazują się tylko w epizodzikach (profesor McGonagall). Warto też zwrócić uwagę, że chyba po raz pierwszy pojawiają się króciutkie scenki (choćby wierzba bijąca), których nie maja swoich odpowiedników w powieści.
Zmiany w scenariuszu powodują, że trójka głównych bohaterów wysuwa się na pierwszy plan. To głównie jednak na barkach Harry’ego spoczywa film. Odtwarzający rolę Daniel Radcliffe całkiem sprawnie ten ciężar znosi - pokazuje, że potrafi grać. Chyba jeszcze bardziej aktorsko wyrobiła się odtwórczyni roli Hermiony Emma Watson. Ron dalej robi tylko głupie miny i wydaje dziwaczne odgłosy, ale i tak po raz pierwszy można uwierzyć w przyjaźń trójki bohaterów. Aby bardziej ich uwiarygodnić, Cuaróna zastosował kolejną sprytną sztuczkę - Harry, Ron i Hermiona zostali ubrani w dżinsy, swetry i trampki, a tylko w kilku scenach pojawiają się w swoich czarodziejskich togach.
Z nowych dorosłych aktorów w ekipie warto wyróżnić Davida Thewlisa i Emmę Thompson. Natomiast Gary Oldman został świetnie dobrany do roli, ale w rzeczywistości do zagrania ma niewiele, wypowiada ledwie kilka zdań. Zmarłego Richarda Harrisa zastąpił w roli Dumbledore′a Michael Gambon. Rola nie jest duża, ale postać ta przeszła poważne zmiany – rektora odmłodzono i ujęto mu dostojności, stał się bardziej dziarski i luzacki (ciężkie szaty zastąpiono szmatkami w stylu Gandalfa).
Zmiana w charakterze tej postaci jest akurat nie do końca zrozumiała i dość ryzykowna, bo grozi niespójnością ze stworzonym w filmach Columbusa uniwersum. Ale to nie jedyny taki zabieg w "Więźniu Azkabanu". To, co najbardziej rzuca się w oczy, to że przeniesiono Hogwart! Zamek otaczają teraz strzeliste góry i gęste lasy. Zniknęły rozległe zielone trawniki, inaczej wygląda domek Hagrida, wierzba bijąca rośnie na skarpie w środku lasu, a nie na pustym placu przed zamkiem. Sama budowla Hogwartu podupadła, omszała, tu i ówdzie wygląda na zaniedbaną. Szerokie korytarze z mnóstwem okien zostały zamienione klaustrofobicznymi, ciemnymi tunelami. Wszystko to ma oczywiście zagęścić ponurą atmosferę filmu i spełnia swoje zadanie, ale mimo to pozostawia za sobą lekki posmak oszustwa. Cuarón stara się jak może, aby było mroczniej i poważniej. Chyba w czasie tylko jednej sceny – lekcji Hagrida – świeci słońce, reszta wydarzeń toczy się w nocy lub w ponure, pochmurne dni (wystarczy sobie porównać mecz quidditcha z tymi z poprzednich filmów). Wymieniono także muzykę. "Magiczny" temat rozbrzmiewa tylko na wstępie i w samej końcówce, dla całej reszty stworzono nową partyturę. Reżyser albo połamał ze trzy czwarte instrumentów w orkiestrze Williamsa, albo ma wielki dar przekonywania – udało mu się w każdym razie namówić giganta kompozycji filmowej do chwili muzycznego umiaru. Przygrywają tu jakieś fleciki, delikatne śpiewy, a większość muzyków ze kilkusetosobowej orkiestry odpoczywa.
W efekcie tych wszystkich zmian otrzymaliśmy najlepszy film serii. Nie wydaje mi się, aby z "Harry′ego Pottera" dało się wycisnąć coś więcej. Cuarón znalazł idealny kompromis pomiędzy wiernością twórczości Rowling i filmom Columbusa a stworzeniem czegoś świeżego i oryginalnego. Powstał film mroczny (naprawdę nie zabierajcie na "Więźnia Azkabanu" przedszkolaków) i wciągający, w którym postacie wreszcie wysunęły się przed scenografię i efekty specjalne.
Na zakończenie o zakończeniu. Co nie sądzić o poprzednich dwóch częściach, finały były trudne do wytrzymania - analogon tortu bezowego przekładanego wysokosłodzonym dżemem klasy trzeciej. Tu też Cuarón pokazał klasę. Film kończy się happy endem, naprawdę happy, ale o ile skromniej i wiarygodniej to wypada.
koniec
6 czerwca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

For All Mankind 3: Gdzie diabeł nie może…
Marcin Osuch

13 XII 2019

Amerykański program księżycowy nie zakładał z definicji dyskryminacji kobiet. Jego twórcy przyjęli jeden podstawowy warunek – kandydaci na astronautów musieli mieć doświadczenie w pilotowaniu ponaddźwiękowych odrzutowców.

więcej »

Krótko o filmach: Prawie wiedźmin i pełzający czerep
Miłosz Cybowski

12 XII 2019

To bardzo minimalistyczny film, zarówno pod względem wizualnym, jak i aktorskim. Ale największą bolączką „Łowcy głów” jest po prostu kiepska fabuła.

więcej »

Krótko o serialach: For All Mankind. Odc. 2: Herr Doktor Faust
Marcin Osuch

11 XII 2019

Lądowanie na Księżycu, zarówno Rosjan jak i Amerykanów nie zakończyło kosmicznego wyścigu. On się właśnie na dobre rozpoczął.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Kosmos, jakiego do tej pory nie znaliście
— Konrad Wągrowski

Wenecja 2013: „Houston, mamy problem”
— Marta Bałaga

Każde dziecko jest Zbawicielem
— Konrad Wągrowski

Złote dziecko
— Kamil Witek

Zgaś światło…
— Ewa Drab

Dorastanie w drodze
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Inwazja głupot
— Tomasz Kujawski

Gdzie jest pomysł?
— Tomasz Kujawski

Śmierć na lodach Arktyki
— Tomasz Kujawski

Michael Nyman o wojnie w strugach deszczu
— Tomasz Kujawski

Historia niesie pisarza
— Tomasz Kujawski

O Kingu nijako i biograficznie
— Tomasz Kujawski

Co by było, gdyby…
— Tomasz Kujawski

Byliśmy wieczni
— Tomasz Kujawski

Miasto zbrodni
— Tomasz Kujawski

Zawsze można spróbować od nowa
— Tomasz Kujawski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.