Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Duncan Jones
‹Kod nieśmiertelności›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod nieśmiertelności
Tytuł oryginalnySource Code
Dystrybutor Monolith
Data premiery6 maja 2011
ReżyseriaDuncan Jones
ZdjęciaDon Burgess
Scenariusz
ObsadaJake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga
MuzykaChris P. Bacon
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Z szacunkiem dla życia
[Duncan Jones „Kod nieśmiertelności” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Drugi film zawsze stanowi sprawdzian umiejętności dla zdolnego debiutanta. Czy reżyser okazał się nową nadzieją kina, a może po prostu jednorazowo mu się poszczęściło? Duncan Jones, twórca znakomitego „Moon”, powrócił z „Kodem nieśmiertelności” i test drugiego filmu zdał wzorowo.

Ewa Drab

Z szacunkiem dla życia
[Duncan Jones „Kod nieśmiertelności” - recenzja]

Drugi film zawsze stanowi sprawdzian umiejętności dla zdolnego debiutanta. Czy reżyser okazał się nową nadzieją kina, a może po prostu jednorazowo mu się poszczęściło? Duncan Jones, twórca znakomitego „Moon”, powrócił z „Kodem nieśmiertelności” i test drugiego filmu zdał wzorowo.

Duncan Jones
‹Kod nieśmiertelności›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKod nieśmiertelności
Tytuł oryginalnySource Code
Dystrybutor Monolith
Data premiery6 maja 2011
ReżyseriaDuncan Jones
ZdjęciaDon Burgess
Scenariusz
ObsadaJake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga
MuzykaChris P. Bacon
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Siła „Kodu nieśmiertelności” polega nie tylko na wciągającej fabule i błyskotliwych rozwiązaniach inscenizacyjnych, chociaż z pewnością oryginalność w kinie rozrywkowym nie jest częstym zjawiskiem i zasługuje na odnotowanie, a wręcz uznanie. A jednak, chociaż zręczne zwroty akcji należy potraktować jako nieoceniony atut filmu, to raczej wymiar egzystencjalny przedstawionej historii oraz wątpliwości natury moralnej wyłaniające się spośród kolejnych elementów ekranowej układanki, czynią „Kod nieśmiertelności” dziełem frapującym, a może nawet wyjątkowym. Po sukcesie inteligentnego debiutu pełnometrażowego, „Moon”, Duncan Jones otrzymał większe możliwości realizacyjne, więcej głośnych nazwisk w obsadzie z Gyllenhaalem na czele oraz większą swobodę artystyczną. W obliczu tylu zawodowych udogodnień wielu twórców porzuca wybraną wcześniej drogę oszczędności w stosowanych środkach wyrazu i zastępuje świeże pomysły wachlarzem trików wizualnych. Na szczęście Jones nie wpadł w pułapkę sukcesu. „Kod nieśmiertelności” został nakręcony z naciskiem na aktorstwo i treść. Od strony technicznej film prezentuje się solidnie, ale niespecjalnie rzuca się w oczy. To klaustrofobiczna atmosfera, nowatorskie ujęcie gatunku science-fiction, wydźwięk opowiadanej historii oparty na pytaniu o istotę człowieczeństwa oraz oddani sprawie aktorzy decydują o wartości całego filmu.
Kapitan Colter Stevens budzi się w pociągu. Nie pamięta, jak się w nim znalazł, nie rozpoznaje kobiety, która wygląda na jego dobrą znajomą. Szybko odkrywa, że ma nową tożsamość, a twarz odbijająca się w lustrze nie należy do niego. Krótko po serii szokujących odkryć Stevens ginie w wybuchu bomby na pokładzie pociągu. Nie jest to jednak koniec jego historii, a dopiero początek. Kapitan budzi się w kapsule z monitorami i zaczyna rozmawiać z kobietą, która nadzoruje projekt wojskowy. Stevens może wracać na 8 minut do pamięci jednej z ofiar zamachu. Będzie to robić dopóty, dopóki znajdzie winnego tragedii terrorystę. Oczywiście można zarzucać twórcom, że scenariusz jest naciągany i nielogiczny. Bo niby dlaczego, przebywając w pamięci zabitego, da się wpływać na wydarzenia i oglądać rzeczy, których ofiara nie widziała? Ale przecież nie o to chodzi, żeby doszukiwać się wpadek i niedorzeczności w filmie, którego umowność służy opowiedzeniu zupełnie innej historii. Śledztwo w sprawie zamachu okazuje się bowiem sprawą drugorzędną. Najważniejszy staje się bohater próbujący rozwikłać zagadkę własnej przeszłości, tożsamości, pamięci. Nowe fakty dotyczące sytuacji, w której się znalazł, sprawiają, że Jones ma możliwość skupienia się na człowieku i jego stosunku do życia i śmierci, a nie bawić się tasowaniem kolejnych scen akcji czy kryminalnych tajemnic. Mimochodem, Jones zamienia się w filozofa. Nie próbuje jednak nikomu prawić kazań, ani tym bardziej nauczać własnego punktu widzenia. Reżyser pozostawia wiele miejsca dla interpretacji i refleksji widza, dzięki czemu „Kod nieśmiertelności” przestaje być tylko błyskotliwym połączeniem science-fiction z akcją, a staje się dziełem artystycznym o większych ambicjach. Jones sprytnie konfrontuje bohatera z niemocą, samotnością i śmiercią. Każe mu się buntować, walczyć, a w końcu zaakceptować fakty. Na koniec, w nagrodę za pokorę wobec losu, obdarowuje go nadzieją. Warstwa egzystencjalna filmu wygląda w rezultacie na miniaturowy schemat życia pokazany w przyspieszeniu.
Na ekranie często widać stylistykę znaną z „Moon”. Sceny, w których Stevens siedzi w zamkniętej kapsule i mówi jedynie do monitora, przypominają przytłaczającą atmosferę z księżycowej bazy grającej rolę teatru dla dramatu bohatera pierwszego filmu Jonesa. Ilość znaczących postaci również nie jest wygórowana. Fabuła całkowicie skupia się na głównym bohaterze, podczas gdy pozostali stanowią tylko narzędzia do zrozumienia pewnych prawd, które Stevens musi pojąć przed zakończeniem zadania. I chociaż w filmie pojawia się więcej lokacji niż tylko chłodna i pusta baza kosmiczna, to całość wciąż ma kameralny charakter. W zaangażowaniu się w ekranowe wydarzenia pomaga obsada: Jake Gyllenhaal pokazuje, że świetnie czuje się w konwencji kina science-fiction i z filmu na film rozwija skrzydła, a Vera Farmiga przekonuje szczerością i oszczędnością wyrazu. Trochę w cieniu tej dwójki znaleźli się Michelle Monaghan i Jeffrey Wright, którzy zaprezentowali solidne rzemiosło, ale nic ponad porządną aktorską robotę. A może ocena ich starań jest surowsza niż zwykle, bo w filmie, w którym wszystko sięga najwyższego poziomu jakości, każde potknięcie widać jak na dłoni?
koniec
11 maja 2011

Komentarze

12 V 2011   13:29:22

nic dodac nic ujac

24 V 2011   10:04:46

Film jest niemożliwy do oglądania przez swoje ostatnie 10 minut. Wcześniej jest ok - ale nagromadzenie nielogiczności psuje nieco oglądanie. Poza tym film jest solidny, porządnie zrobiony, ale moim zdaniem ocena 90% jest mocna przesadzona - dla mnie spore rozczarowanie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Amisz bez raju
— Jarosław Loretz

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: „Moon”
— Jakub Gałka, Urszula Lipińska

Inner space w księżycowej scenerii
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.