Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

James Wan
‹Naznaczony›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNaznaczony
Tytuł oryginalnyInsidious
Dystrybutor Vision
Data premiery22 lipca 2011
ReżyseriaJames Wan
ZdjęciaDavid M. Brewer, John R. Leonetti
Scenariusz
ObsadaPatrick Wilson, Rose Byrne, Lin Shaye
MuzykaJoseph Bishara
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA
CyklNaznaczony
Czas trwania97 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wszyscy kochamy Tiny’ego Tima

Esensja.pl
Esensja.pl
Horror jest niemiłosiernie ciężkim gatunkiem. Jakoś się tak złożyło, że żeby straszył, wymaga chyba nawet więcej niż wszystkie inne gatunki filmowe - może dlatego, że współczesny człowiek raczej przekroczył wszelkie tematy tabu, wszystko widział, więc pozostają raptem jego osobiste fobie. A każdy ma inne. Wygląda na to, że twórcy Naznaczonego doskonale o tym wiedzieli… a i tak niekoniecznie wyszli z tarczą.

Mateusz Kowalski

Wszyscy kochamy Tiny’ego Tima

Horror jest niemiłosiernie ciężkim gatunkiem. Jakoś się tak złożyło, że żeby straszył, wymaga chyba nawet więcej niż wszystkie inne gatunki filmowe - może dlatego, że współczesny człowiek raczej przekroczył wszelkie tematy tabu, wszystko widział, więc pozostają raptem jego osobiste fobie. A każdy ma inne. Wygląda na to, że twórcy Naznaczonego doskonale o tym wiedzieli… a i tak niekoniecznie wyszli z tarczą.

James Wan
‹Naznaczony›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNaznaczony
Tytuł oryginalnyInsidious
Dystrybutor Vision
Data premiery22 lipca 2011
ReżyseriaJames Wan
ZdjęciaDavid M. Brewer, John R. Leonetti
Scenariusz
ObsadaPatrick Wilson, Rose Byrne, Lin Shaye
MuzykaJoseph Bishara
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiUSA
CyklNaznaczony
Czas trwania97 min
WWW
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Naznaczony” zapowiada się jak klasyczny horror o opętaniu – mamy rodzinę wprowadzającą się do nowego domu, dzieci i dodatkowych współlokatorów, którzy niekoniecznie chcą się zgodzić na życie w symbiozie, a już tym bardziej oddać miejsce za bezcen. To ogólnikowe stwierdzenie, co prawda, mogłoby służyć równie dobrze za fabułę filmu traktującego o walce z karaluchami, więc szybko dopowiadam: ona (Renai) jest kompozytorką piosenek. On (Josh) wykłada na uczelni. One (dzieci – Dalton, Foster i ich młodsza siostrzyczka, która jeszcze nie wyrosła z kołyski) zapewniają rodzicom pełne wrażeń wprowadzanie się do nowego domu. Przynajmniej tak zakłada Renai, która zauważa jako pierwsza, że coś jest nie tak. Książki zmieniają swoje miejsce położenia, partytury nutowe lądują w dziwnych pomieszczeniach, a w dodatku Dalton i Foster widzą dziwne postaci. Czyli – jest klasycznie, zwłaszcza że domostwo jest rytualnie ponure, stare i duże.
Twórcy filmu zresztą chyba doskonale wiedzieli, że lepiej stworzyć horror, który będzie pogrywał sobie z kanonem niż tworzyć siermiężną kopię klasyków z pretensjami do czegoś ambitniejszego. Mają zresztą oni za sobą tak „Paranormal Activity” jak i „Piłę” i doskonale to widać na ekranie. Zwłaszcza, jeśli chodzi o obie części Paranormali – ujęcia kamery są praktycznie identyczne – miejscami można odnieść wrażenie (zwłaszcza na początku), że część ujęć była brana z kamer zamontowanych w celach typowo ochroniarskich, a ze dwa ujęcia po vontrierowsku są najprawdopodobniej ręczne. Zresztą, ujęcia wyszły całkiem zgrabnie. Gra aktorska trochę mniej, ale nie tak, żeby doprowadzać widza do szału, więc jest i tak dobrze. Niemniej jednak widz czuje się w trakcie seansu, jakby oglądał horror zrealizowany według wytycznych starej szkoły, w której mamy szumiące drzewa za oknem, stukanie, sylwetki, pajęczyny i całą resztę sztafażu. Atutem jest również muzyka, eksponująca fortepian, a efekty dźwiękowe (standardowe „bum!” w momencie, gdy widz powinien podskoczyć w fotelu) również bazują na nim. Miła zmiana na tle symfonicznego sosu, wszechobecnego w każdej produkcji. W ogóle atutem filmu jest jego oszczędność – widać, że doświadczenia związane z dylogią o nawiedzonym domu nie poszły na marne.
Zabawa jednak zaczyna się dopiero w momencie wkroczenia sił nieczystych do gry. Przede wszystkim Dalton nie ulega klasycznemu opętaniu – dziecko po wizycie na strychu po prostu się „wyłącza”, zapadając w stan podobny do śpiączki, śpiączką jednak niebędącym. Trzy miesiące później w domu zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy, aż wreszcie Renai wymusza na swoim mężu zmianę miejsca zamieszkania. I rozpoczyna się totalny cyrk: kobieta widzi duchy, które bawią się z nią w berka do dźwięków „Tiptoe Through the Tulips” Tiny’ego Tima (nawiasem mówiąc: siły nadprzyrodzone, jak wyjdzie w trakcie filmu, jakoś wyjątkowo upodobały sobie ten kawałek – może to kwestia śpiewającego go pana…?), teściowa w snach rozmawia z dziwnymi postaciami w domu swojego syna, aż w końcu do akcji wkraczają łowcy duchów z polecenia teściowej.
I tutaj następuje totalne przeżonglowanie atmosfery – z horroru robi się groteskowa komedia, bo Specs i Tucker są duetem a la Flip i Flap. Ich metody są komiczne (najlepsze jest przerabianie zabawek na pełnoprawne urządzenia do wykrywania duchów), a ich pracodawczyni – Elise – jest nikim innym jak przetransponowaną na grunt współczesnego horroru szamanką w myśl zasady, że kiedyś szaleńców uznawano za osoby mające kontakt z Absolutem, a teraz pakuje się w nich Valium. Również źródło opętania Daltona staje się karykaturalne i, zamiast straszyć, śmieszy. Fabuła podobnie staje się dość przewidywalna (nawet potencjalny twist raczej nic nie wnosi), więc struktura przyjemności z filmu wygląda mniej więcej tak: 1/3 – nuda, 1/3 – zainteresowanie, 1/3 – nadzieja na ewentualne udziwnienia.
Efekt jest taki, że „Naznaczony” to film na raz, ale z pewnością w sali kinowej, bo to w końcu jednak horror. Ja się bawiłem przednio przez dużą część seansu, ale na drugi dzień nie pamiętałem zbyt wiele. Ot, film w sam raz na sezon ogórkowy.
PS Oczywiście, wyjątkowo, tytuł polski mimo rozjechania się z angielskim ma nawet do zaoferowania pewien związek z fabułą. Niemniej jednak na pewno trafiłby do kandydatur na idiotyczne tłumaczenia.
koniec
28 lipca 2011

Komentarze

28 VII 2011   14:15:41

Pan marcin ma rację: "Naznaczony" gwarantuje tylk0 (albo aż) dobrą porcję rozrywki...przynajmniej ja takową odebrałem. Pozdrawiam recenzenta

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na duchy zawsze można liczyć
Sebastian Chosiński

13 I 2019

To zaskakujące, jak dobrze w ostatnich dwóch latach kinematografia rosyjska radzi sobie z horrorami. „Przewodnik” (choć może trafniej byłoby nadać temu dziełu tytuł „Przewodniczka”) Ilji Maksimowa to kolejny obraz grozy, który prezentuje się co najmniej przyzwoicie, trzyma w napięciu i robi to – jeśli wierzyć producentom – bez przesadnego wykorzystywania efektów specjalnych.

więcej »

Krótko o filmach: Ludzie w hotelu
Marcin Mroziuk

12 I 2019

Precyzyjna konstrukcja fabuły, umiejętnie budowane napięcie i znakomita gra aktorska sprawiają, że „Źle się dzieje w El Royale” oglądamy naprawdę z zapartym tchem.

więcej »

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 I 2019

„Spider-Man. Uniwersum” beztrosko whopsał do kin pod koniec roku, aby zachwiać rankingami, box-office’ami oraz układem błędnikowym widzów. Graficznie jest to zupełnie nowy poziom, a na widok sceny kulminacyjnej Andy Warhol zapewne omdlałby z radości.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Strach ma wiele twarzy
— Krzysztof Czapiga

Tegoż twórcy

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Egzorcyści
— Jarosław Robak

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Esensja ogląda: Listopad 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2013 (3)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

A na co mi ta stopa?
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Bezkrólewie
— Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Symfonia à la carte
— Mateusz Kowalski

Wzgórze nie ma oczu
— Mateusz Kowalski

Norma w nienormalności
— Mateusz Kowalski

Deewolucja
— Mateusz Kowalski

Pluszowy rollercoaster
— Mateusz Kowalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.