Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 »

Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (3/3)
[ - recenzja]

„Szczyt” („Fjellet”, reż. Ole Giaever )
Konrad Wągrowski [50%]
Kameralny dramat norweski rozpisany na dwie postacie i przepiękne górskie pejzaże. Dwie kobiety odbywają wyprawę na pewien szczyt, a widz stopniowo dowiaduje się, że są parą, że przeżyły osobistą tragedię, że ich związek przechodzi ostry kryzys, że wyprawa ma na celu określenie i oczyszczenie relacji między nimi – nawet jeśli decyzją będzie rozstanie. Film ma niewątpliwy potencjał, ale nie jest on odpowiednio wykorzystany i to właściwie trudno powiedzieć dlaczego. Problem jest konkretny i realny, bohaterki są nieźle scharakteryzowany, homoseksualna relacja między nimi dodaje historii niuansów, surowa przyroda jest piękną ilustracją stanu ducha. Brakuje jednak w „Szczycie” momentu… szczytowego – jakiejś kulminacji, rozładowania emocji, czegoś co i widzowi mogłoby dostarczyć katharsis.
„Terroryści” („Poo kor karn rai”, reż. Thunska Pansittivorakul)
Zuzanna Witulska [0%]
„Terroryści” bezkonkurencyjnie wygrywają w wyścigu o mało zaszczytny tytuł czarnej owcy XI edycji Nowych Horyzontów. Film dedykowany jest ofiarom antyrządowych protestów w Tajlandii, mających miejsce w maju i kwietniu 2010 roku. Trudno jednakże nazwać tę serię niepowiązanych ze sobą scen, dźwięków i napisów jakimkolwiek hołdem, czy też protestem społecznie zaangażowanego reżysera, choć taki zapewne był jego zamiar. Problem w tym, że w tej tajlandzko-niemieckiej produkcji zupełnie zdeprecjonowany został dialog na linii twórca-widz. Jak zinterpretować kilkunastominutową scenę przedstawiającą onanistyczny seans młodego chłopaka, z przewijającym się w tle tekstem, traktującym o przebiegu wspomnianych manifestacji? To kolejny reżyserki protest, tym razem wymierzony przeciw nietolerancji wobec mniejszości homoseksualnych w jego ojczystym kraju. Czyż to nie oczywiste? Dla mnie nie. To dopowiedzenie twórców, a jako widz nie czuję się w obowiązku, by się z nim liczyć. Przynajmniej dopóty, dopóki nie stanowi naturalnego poszerzenia filmowego kontekstu. Kontekstu, który już jawi się w samym utworze. W „Terrorystach” nie znalazłam absolutnie niczego, co zmobilizowałoby mnie do dalszych poszukiwań, a tym bardziej do stawiania szkolnego pytania: „co autor miał na myśli”. A może to ja jestem ignorantem?
„The Co(te)lette film” (reż. Mike Figgs)
Zuzanna Witulska [90%]
Mike Figgs, przenosząc na ekran spektakl taneczny Ann Van den Broek, stworzył fascynujące studium ludzkiego ciała, a także, studium reakcji na ludzką cielesność. Trzy kobiety na scenie, w rytm własnych oddechów, podrygują, napinają mięśnie, ocierają się o podłogę, wykonują najróżniejsze gesty, także w stronę publiczności, bezlitośnie biją się po udach, pośladkach i klatkach piersiowych. W filmie nie pada ani jedno słowo, taniec staje się niewerbalnym narzędziem komunikacji. Na tym nie koniec bowiem ciało, prócz wyrażania emocji, ma także swój czysto biologiczny wymiar. Bite, drapane, rzucane na podłogę, odpowiada. Puchnie, pojawiają się na nim siniaki. Skóra pęka i uwalniają się maleńkie kropelki krwi. Jest to tym bardziej dostrzegalne, że bohaterki często występują nago. Ich nagość nie jest jednak wulgarna, wyuzdana, podkreśla raczej intymne, ekstatyczne zapamiętanie we własnej cielesności, któremu się poddają. Kamera równie dużo uwagi, co samemu występowi, poświęca zgromadzonej wokół sceny publiczności, wypatrując reakcji na prowokujące ją kobiety. Na twarzach zgromadzonych maluje się mieszanka skrywanej fascynacji i zawstydzenia. Figgs w większości stawia na prostą, dokumentalną relację. Rezygnacja z formalnych udziwnień pozwoliła mu w dużym stopniu zniwelować dystans pomiędzy widzem a ekranem. Znajdujemy się bardzo blisko kobiet, niemalże tak blisko, jak wspomniana publiczność. I tak jak ona, prowokowani jesteśmy do reakcji.
„Twentynine Palms” (reż. Bruno Dumont)
Zuzanna Witulska [80%]
Bruno Dumont, współczesny reżyser-filozof francuskiego kina, przenosi się z kamerą z rodzinnej Francji do Ameryki. Zauroczony Joshua Tree National Park, umiejscowionym na terenie dwóch kalifornijskich pustyń, postanawia nakręcić „Twentynine Palms”, obraz łączący elementy filmu drogi z filmem grozy. Posługując się szczątkową fabułą (para bohaterów, Amerykanin i Rosjanka, jeżdżą po pustyni, co jakiś czas oddając się miłosnym igraszkom), Dumont snuje swoje rozważania na temat natury człowieka i dwóch aspektów jego egzystencji – nieskrępowanej wolności i ograniczeń. Wolność to rozpościerający się pustynny krajobraz, a w sferze ludzkiego życia, niepoddawanie się destrukcyjnym naciskom z zewnątrz. Ograniczenia zaś, to owe naciski i niemożność porozumienia się z drugim człowiekiem. Wywołują narastającą frustrację, która musi znaleźć swoje ujście. Reżyser buduje swój obraz za pomocą drobnych konfrontacji, mikro-spięć pomiędzy bohaterami. Prowadzi przy tym grę z widzem i jego przyzwyczajeniami. Wodzeni za nos ciągle czekamy na wybuch, który musi przyjść, lecz długo nie przychodzi. W końcu, znudzeni, tracimy nadzieję, a stopniowo także i zainteresowanie. Wtedy dopiero dosięga nas eksplozja i z całą mocą twardo daje nam po głowie. Jeszcze wstrząśnięci nie spodziewamy się, że to dopiero preludium do prawdziwej katastrofy.
„Walk Away Renee” (reż. Jonathan Caouette)
Kamil Witek [40%]
Stare filmowe porzekadło głosi, że reżysera najlepiej poznać po drugim filmie. Jonathan Caouette w 2005 roku był autorem prawdziwej sensacji, gdy zmontowane na zwykłym Macu odważne „Tarantion” porwało tak widownię jak i krytyków. Niestety realizując w identycznej stylistyce „Walk Away Renee”, reżyser strzelił sobie filmowego samobója. Caouette ponownie uprawia ekshibicjonizm, tym razem obierając celownik swojej kamery cierpiącą na chorobę umysłową własną matkę. Poruszającą autobiografię zastępuje łzawy melodramat, a wszystko to, co można było jeszcze wybaczyć przy okazji debiutu, teraz irytuje podwójnie. Miks prywatnego archiwum z formalnymi fajerwerkami nie robią już żadnego wrażenia, wywleczony na wierzch dramat schizofrenicznej kobiety razi pretensjonalnym wyreżyserowaniem. Popadający w narcyzm Caouette przed kamerą jest bardziej aktorem niż dokumentalistą, na dodatek mizernie odgrywającym melodramatyczne sceny rodem z telenoweli. Za sprawą „Walk Away Renee” nowatorska estetyka zaproponowana w „Tarnation” zaskakująco szybko wyczerpała się we własnej formule. Po tak poważnym potknięciu Caouette z pewnością na jakiś czas będzie musiał pożegnać się z terminem skandalizującego artysty, jednocześnie zbliżając się niebezpiecznie do filmowego meteora.
„Wasted Youth” (reż. Argyris Papadimitropoulos, Jan Vogel)
Ula Lipińska [50%]
Tyle greckich filmów naoglądaliśmy się na festiwalu, że ten wygląda szalenie prosto przy wielopiętrowych metaforach budowanych przez innych reżyserów. Argyris Papadimitropoulos i Jan Vogel mówią o młodości wprost: snuje się bez celu, żyje w marazmie, brak jej kopiaka do działania. Czasem się buntuje, ale nie potrafi walczyć o swoje, głównie dlatego, że też nie bardzo czym to „swoje” miałoby być. Bohaterowie „Wasted Youth” popadają w powierzchowne konflikty ze starszym pokoleniem, tyle, że pozbawione ciśnienia i powagi. W każdym greckim filmie czuć jakąś desperację – nawet w chłodnym „Kle” Lanthimosa pieczołowitość ojca, pilnującego, aby sygnały świata zewnętrznego nie wkradły się do jego domu każą się domyślać, że gdzieś pod powierzchnią tych wykalkulowanych działań kryje się najnormalniejszy strach. W „Wasted Youth” przez długi czas brakuje właśnie tego krzyku rozdzierającej rozpaczy, przeszywającego pytania: Dokąd to wszystko zmierza? Autorzy zaczynają o te refleksje walczyć dopiero pod koniec i poniekąd udaje im się wybronić swój film dzięki mocnemu akcentowi z ostatnich scen. Szkoda tylko, że świetny koniec przypomina bardziej ratowanie beznadziejnego filmu niż poruszające zwieńczenie gorzkiej refleksji nad zmarnowanym losem współczesnej młodzieży.
„Wieczność” („Tee Rak”, reż. Sivaroj Kongsakul)
Karol Kućmierz [90%]
Film Kongsakula niewątpliwie spełnia obietnicę swojego tytułu i dotyka spraw ostatecznych. Oczywiście posługuje się przy tym długimi ujęciami i można go nazwać „kontemplacyjnym”. Jednak to, co na papierze może od „Wieczności” odstraszyć, nijak się ma do tego, co otrzymujemy na ekranie. Już pierwsze ujęcia, w których bohater jeździ w tę i z powrotem na motorku zdradzają poczucie humoru tajskiego reżysera i dobroduszny dystans, z którym podchodzi do opowiadanej historii, mimo jej osobistych konotacji. Struktura filmu elegancko rozkłada się na trzy akty, a ich spoiwem jest życie i śmierć głównego bohatera. Najwięcej czasu poświęcono środkowej części, przybliżającej kwitnący związek Wita i Koy, i jest to jeden z najpiękniejszych portretów tego rodzaju. Choć eschatologia czai się za rogiem, „Wieczność” to jednocześnie jeden z najzabawniejszych filmów w Konkursie Nowych Horyzontów. Naturalne dialogi i zaskakujące obserwacje statycznej kamery wydobywają bogate pokłady off-beatowego humoru, bliskiego dziełom Apichatponga Weerasethakula. Reżyser swobodnie łączy sacrum z profanum, wieczność z codziennością, radość ze smutkiem – bez pośpiechu i z dużym zaufaniem dla widza.
« 1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Potęga wiary, miłości i nadziei
Sebastian Chosiński

26 I 2022

Stanisław Rostocki przyzwyczajał się do ludzi, z którymi pracował. Stąd częsta obecność na planach jego filmów aktora Wiaczesława Tichonowa, kompozytora Kiryła Mołczanowa i operatora Wiaczesława Szumskiego. Miał do nich zaufanie. A oni odwzajemniali mu się najlepiej, jak potrafili. W dużej mierze to dzięki ich talentom „Dom na rozstajach” – trzecie pełnometrażowe dzieło reżysera – uznać można za jego pierwszy wielki obraz.

więcej »

Devs: Odc. 5. Różne punkty na osi czasu
Marcin Mroziuk

24 I 2022

Wprawdzie w tym odcinku akcja niespecjalnie posuwa się do przodu, ale za to zyskujemy sporo nowych informacji na temat kluczowych postaci. Dość niespodziewanie na pierwszy plan wybija się zaś Katie, która dotychczas pozostawała w cieniu Foresta.

więcej »

East Side Story: Alkoholowy szamański trans
Sebastian Chosiński

23 I 2022

Bohaterką kolejnego wyśmienitego filmu urodzonego i tworzącego w Jakucji reżysera Dmitrija Dawydowa jest kobieta, która w mieszkańcach wsi wzbudza strach, pogardę i obrzydzenie. A jednak to do niej przychodzą, kiedy ich bliskim nie są w stanie pomóc wykwalifikowani lekarze. Wtedy przestaje być tytułowym „Straszydłem”, a staje się ich ostatnią deską ratunku.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2013: Dzień 8
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Iwona Michałowska

Lepiej się nie zbliżać
— Urszula Lipińska

Tabu kłamstwa
— Ewa Drab

Skóra, w której chciałbym żyć
— Łukasz Gręda

Dwubiegunowość seksualna
— Ewa Drab

Co nam w kinie gra: Skóra, w której żyję, W imieniu diabła
— Urszula Lipińska, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (2/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (1/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Z tego cyklu

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (2/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Filmy Nowych Horyzontów 2011 (1/3)
— Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Tegoż twórcy

Krótko o filmach: Mroczna sielanka
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Kiedy irański mężczyzna kocha irańską kobietę
— Karolina Kopcińska

31. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień drugi
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Rodzina na swoim
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Dotknąć obrazu
— Ewa Drab

Złe Wy...Konanie
— Bartosz Sztybor

Po prostu porozmawiać
— Kamila Sławińska

Tegoż autora

Wiekopomne dzieło króla Długouchych
— Konrad Wągrowski

Rzadka koniunkcja planet
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Santorini, wyspa ognia
— Konrad Wągrowski

Stulecie Stanisława Lema: Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Podwodne wykopywanie przybysza z kosmosu
— Konrad Wągrowski

Rozbitkowie ze strumienia nadprzestrzeni
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Koniec wojny, koniec serii
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Ciotka chce czerwony haczyk
— Konrad Wągrowski

Dziesięciu z Wielkiej Ziemi: Centrala każe uczyć się karate
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.