Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Troy Nixey
‹Nie bój się ciemności›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNie bój się ciemności
Tytuł oryginalnyDon′t Be Afraid of the Dark
Dystrybutor Best Film
Data premiery26 sierpnia 2011
ReżyseriaTroy Nixey
ZdjęciaOliver Stapleton
Scenariusz
ObsadaKatie Holmes, Guy Pearce, Bailee Madison, Jack Thompson, Nicholas Bell
MuzykaMarco Beltrami, Buck Sanders
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiAustralia, USA
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Bis repetitum non placet
[Troy Nixey „Nie bój się ciemności” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Witamy w piekle dzieciństwa. Zapiąć pasy i przygotować się na najgorszy koszmar, jaki mogłeś sobie tylko wyobrazić… Stop. Wróć. Guillermo del Toro tak reklamuje swój film. Problem polega na tym, że jest jeszcze jeden drobny przypis: „zrób to, jeśli jesteś dzieckiem. Jeśli jesteś dorosły – kup sobie popcorn i się wyluzuj”.

Mateusz Kowalski

Bis repetitum non placet
[Troy Nixey „Nie bój się ciemności” - recenzja]

Witamy w piekle dzieciństwa. Zapiąć pasy i przygotować się na najgorszy koszmar, jaki mogłeś sobie tylko wyobrazić… Stop. Wróć. Guillermo del Toro tak reklamuje swój film. Problem polega na tym, że jest jeszcze jeden drobny przypis: „zrób to, jeśli jesteś dzieckiem. Jeśli jesteś dorosły – kup sobie popcorn i się wyluzuj”.

Troy Nixey
‹Nie bój się ciemności›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNie bój się ciemności
Tytuł oryginalnyDon′t Be Afraid of the Dark
Dystrybutor Best Film
Data premiery26 sierpnia 2011
ReżyseriaTroy Nixey
ZdjęciaOliver Stapleton
Scenariusz
ObsadaKatie Holmes, Guy Pearce, Bailee Madison, Jack Thompson, Nicholas Bell
MuzykaMarco Beltrami, Buck Sanders
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiAustralia, USA
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Nie bój się ciemności” miał być kolejnym hiszpańskim horrorem, a, jak wiadomo, hiszpańskie horrory to jakość sama w sobie. Wyrastają one bardzo często z kategorii klasycznego filmu grozy i wkraczają na nowe, nieodkryte dotychczas terytoria. Ewentualnie te terytoria są mało zagospodarowane, bądź też ujęte w sposób mało konwencjonalny. Takie przynajmniej można mieć podejście idąc do kina na kolejny film sygnowany przez kogoś z Półwyspu Iberyjskiego. Bo, bądźmy szczerzy, to, że pieniądze wydano na to w Stanach, to, że oficjalnym reżyserem jest ktoś inny niż del Toro, to jednak nazwisko tego drugiego góruje nad całością i sygnuje obraz. Del Toro pochodzi, co prawda, z Meksyku, jednak jego filmy od długiego czasu były umiejscawiane w kategorii iberyjskich, ewentualnie iberoamerykańskich. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, iż reżysera kompletnie nie znamy… no i w ten sposób ocenie podlega jednak przede wszystkim twórca „Labiryntu Fauna” i „Kręgosłupa diabła”. W związku z tym wymagania automatycznie plasują się bardzo wysoko.
A tu… nic. „Nie bój się ciemności” jest bowiem filmem, który z horrorem ma co najwyżej stare domostwo zamieszkane przez lokatorów, którzy niekoniecznie chcą się wynieść i wstęp, który jest na tyle cliché, że chyba już bardziej nie można. Właśnie to drobne francuskie słówko determinuje cały obraz. Po prostu – to już było. Ale po kolei:
Do domu na Rhode Island, zamieszkiwanego niegdyś przez fenomenalnego malarza (który, kanonicznie, przepadł bez wieści parę dni po tym, jak stracił w niewyjaśnionych okolicznościach syna) trafia para: on jest konserwatorem zabytków-rozwodnikiem, ona – dekoratorką i architektem wnętrz. Kilka dni później trafia do nich jeszcze jego córka, owoc poprzedniego małżeństwa, faszerowana antydepresantami (ze względu na to, że jak stwierdził on – matka daje leki nawet psom). Cała trójka ma, najoględniej rzecz ujmując, przerąbane jak drwal w syberyjskiej tajdze, bo w domu siedzi gromada bliżej niedookreślonych stworków mających apetyt na zęby i kości dziewczynki. I, bynajmniej, nie odkrywam tutaj jakiejś tajemnicy, bo del Toro sam nas informuje o szczegółach fabuły już na samym początku. Widz jest zatem skazany po prostu na obserwację toku wydarzeń… która raczej nie zachwyca. Wszystko jest do bólu przewidywalne. Koniec, kropka.
Czy ten film jest zatem aż tak beznadziejny, jak można odnieść wrażenie z powyższego akapitu? I tak, i nie. To, że fabuła to sztampa, nie da się ukryć. Reżyser jednak genialnie operuje (jak zwykle zresztą) całym arsenałem środków – począwszy od przepięknej, nastrojowej muzyki, przez fenomenalne ujęcia, skończywszy na onirycznym klimacie, rodem z Krain Snów Lovecrafta. Atutem – bez wątpienia największym – tego filmu jest właśnie atmosfera. Del Toro po trochu czerpie ze swoich wcześniejszych dokonań (samotność dziecka w tłumie z „Kręgosłupa diabła” i „Labiryntu Fauna"; miejsce będące punktem przenikania się rzeczywistości – tej prawdziwej, jak i wyobrażonej – à la „Sierociniec”), po trochu z innych, kanonicznych już, dokonań realizmu magicznego i rewizjonizmu w fantastyce, w tym Gaimana (przez cały film towarzyszyło mi uczucie oglądania czegoś inspirowanego „Sandmanem”). Najbardziej jednak uderza gorzka analiza problemu wiary w nadprzyrodzone, jaką można było spotkać w „Wiedźmikołaju” Pratchetta. „Nie bój się ciemności” to przede wszystkim atmosfera – a ta jest, nie ma co ukrywać, zbudowana fenomenalnie. Jak zwykle zresztą u tego twórcy.
Jest jeszcze jeden problem, który nieodparcie mi się nasuwał w trakcie seansu. Chodzi o sam tytuł – „Nie bój się ciemności” niejako z automatu wywoływał porównanie z innym horrorem – „Ciemność”. O niebo lepszym, bądźmy szczerzy. Del Toro faktycznie sprawia, że ciemności nie da się bać. Cały czas zastanawiam się jednak, co by było, gdyby mrok z „Ciemności” połączyć z tym filmem. Prawdopodobnie wyszłoby coś niszczącego człowiekowi psychikę, bo tam właśnie ciemność została pokazana nie jako karykaturalna gromada wróżek-zębuszek, ale coś przedwiecznego, co nie ma uczuć ani emocji i tylko czeka, aby dostać swoje. Tego właśnie zabrakło w omawianym obrazie – strachu. Ale może ten film nie miał być straszny? Tym bardziej, że jest on remakiem mało znanego telewizyjnego horroru z lat siedemdziesiątych o tym tytule. Z drugiej strony – remake remakiem, ale i one potrafią być dobre w całości, a nie tylko w niektórych elementach.
Pytanie, czy wymienione wcześniej zalety wystarczą, żeby „Nie bój się ciemności” określić mianem dobrego filmu. Bóg jeden raczy wiedzieć – z jednej strony fabuła trochę niesmaczy, z drugiej zaś – wszystko inne dzielnie stara się ją rekompensować. Na pewno del Toro miał lepsze filmy w swoim dorobku. Na pewno po obejrzeniu konkurencyjnego obrazu wymagania wzrosną.
Na pewno jednak jest to film, który wciąż potrafi zauroczyć. To jednak trochę za mało…
koniec
6 września 2011

Komentarze

06 IX 2011   03:02:46

Dlaczego recenzent pisze o tym filmie tak, jakby jego reżyserem był del Toro? Przecież jest tu tylko scenarzystą, a za reżyserię odpowiada, za filmwebem, kompletny debiutant...

06 IX 2011   09:23:39

A wg mnie nic dziwnego, że autor pisze o del Toro, bo nawet jeśli reżyser jest inny, to albo słynniejszy kolega mu pomagał, albo ten był w niego zapatrzony jak w obrazek i starał się naśladować jego styl. Niektóre sceny aż do przesady przypominały klimatem "Labirynt Fauna" - chociażby kiedy główna bohaterka spacerowała sama po ogrodzie - dokładnie taka sama atmosfera bajkowości.
Swoją drogą zgadzam się z Mateuszem, że filmowi lepiej by zrobiło, gdyby reżyser jednak nie pokazywał tych stworków, bo groza pryska.

06 IX 2011   14:29:22

Moim zdaniem autor recenzji trochę się kompromituje myląc (notorycznie) reżysera ze scenarzystą filmu.

06 IX 2011   18:34:11

"Hiszpański" horror w reżyserii Del Toro? Ani słowa o tym, że ten "oryginalny" film jest zaledwie remakiem?
Pewna nominacja na pop-kuriozum miesiąca...

08 IX 2011   13:33:01

Krytyk:
" (...) jest on remakiem mało znanego telewizyjnego horroru z lat siedemdziesiątych o tym tytule". Faktycznie, ani słowa o tym, że "Nie bój się ciemności" jest remakiem...

I nigdzie nie jest napisane, że "Nie bój się ciemności" wyreżyserował Del Toro, ale że to jego film. Moim zdaniem pisanie w ten sposób jest uzasadnione, ponieważ Del Toro ma potężny wpływ na filmy, które produkuje. Ale co tam, fajnie jest się czepiać...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Wiedza nie chroni przed naiwnością
Sebastian Chosiński

27 X 2021

Reżyserski debiut Karena Szachnazarowa nie wypada tak rewelacyjnie, jak jego cztery kolejne filmy z lat 80. XX wieku. Ale to nie oznacza, że „Dobrych ludzi” nie warto poznać. To mądry i wiele mówiący o rzeczywistości radzieckiej epoki Leonida Breżniewa komediodramat, który rozgrywa się w środowisku naukowców. Wartością dodaną jest legendarny aktor Gieorgij Burkow, który pojawia się na ekranie w roli głównej.

więcej »

East Side Story: Współczesna baśń w blasku zorzy polarnej
Sebastian Chosiński

24 X 2021

Ten niepozornie rozpoczynający się film okazuje się być jedną z bardziej interesujących produkcji rosyjskich tego roku. Pod ironicznym płaszczykiem „Mleko” Karena Oganesiana skrywa bowiem nadzwyczaj ważne tematy: dla kobiet i mężczyzn, dla dorosłych i nastolatków. Od reżysera i aktorów udział w nim wymagał też niemałej odwagi, ponieważ jego obyczajowa śmiałość niektórych może szokować.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

DC Comics: Minus dziesięć do Punktów Poczytalności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

The Doom that Came to Gotham
— Tomasz Kontny

Tegoż autora

Bezkrólewie
— Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Symfonia à la carte
— Mateusz Kowalski

Wzgórze nie ma oczu
— Mateusz Kowalski

Norma w nienormalności
— Mateusz Kowalski

Deewolucja
— Mateusz Kowalski

Pluszowy rollercoaster
— Mateusz Kowalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.