Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Joel Coen, Ethan Coen
‹Ladykillers czyli zabójczy kwintet›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLadykillers czyli zabójczy kwintet
Tytuł oryginalnyThe Ladykillers
Dystrybutor Forum Film
Data premiery18 czerwca 2004
ReżyseriaJoel Coen, Ethan Coen
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaTom Hanks, Marlon Wayans, Bruce Campbell, Irma P. Hall, J.K. Simmons
MuzykaCarter Burwell
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania104 min
WWW
Gatunekkomedia, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Prowincjonalne ciasteczko, czyli bracia Coen trzymają poziom
[Joel Coen, Ethan Coen „Ladykillers czyli zabójczy kwintet” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W czasie seansu szalony jest widz, który ogląda zmieniający się wyraz twarzy męża na obrazie, bierze to za dobrą monetę i nijak nie widzi tu żadnych sprzeczności. Bracia Coen potrafią wciągnąć widza w film, bawić się tak „z nim” jak i „nim”. To chyba największy geniusz reżyserskiego duetu, ta umiejętność oczarowania filmem.

Łukasz Kustrzyński

Prowincjonalne ciasteczko, czyli bracia Coen trzymają poziom
[Joel Coen, Ethan Coen „Ladykillers czyli zabójczy kwintet” - recenzja]

W czasie seansu szalony jest widz, który ogląda zmieniający się wyraz twarzy męża na obrazie, bierze to za dobrą monetę i nijak nie widzi tu żadnych sprzeczności. Bracia Coen potrafią wciągnąć widza w film, bawić się tak „z nim” jak i „nim”. To chyba największy geniusz reżyserskiego duetu, ta umiejętność oczarowania filmem.

Joel Coen, Ethan Coen
‹Ladykillers czyli zabójczy kwintet›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLadykillers czyli zabójczy kwintet
Tytuł oryginalnyThe Ladykillers
Dystrybutor Forum Film
Data premiery18 czerwca 2004
ReżyseriaJoel Coen, Ethan Coen
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaTom Hanks, Marlon Wayans, Bruce Campbell, Irma P. Hall, J.K. Simmons
MuzykaCarter Burwell
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania104 min
WWW
Gatunekkomedia, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Z robieniem filmów jest jak z pracą cukiernika. Czasami masz zamówienie na trzypiętrowy tort weselny oblany skandynawską czekoladą, innym zaś razem na zwykle, przaśne ciasteczka. Oczywiście gdzie tam ciasteczkom do trzypiętrowego tortu. Mniejsze jakieś i podziwu takiego nie wzbudzają. Ale, co tu gadać, i tak są smaczne. Bo nie można cały czas wznosić się na wyżyny kulinarnych umiejętności. Czasami trzeba przystopować i zrobić zwykłe ciasteczka. Coenowie takie ciasteczka nam serwują. Ale nie byle jakie to słodkości. Na tyle oczarowały członków jury w Cannes, że ci przyznali im nagrodę specjalną.
Historia opowiadana w filmie jest oparta na klasycznej komedii „Jak zabić starszą panią?” Alexandra Mackendricka z 1955 roku (z Alekiem Guinessem i Peterem Sellersem). Goldhwait Higginson Dorr (Tom Hanks), erudyta i geniusz zbrodni, zawiązuje zespół muzyczny, którego celem jest kradzież utargu z kasyna. W skład wesołej gromadki wchodzi ociężały umysłowo osiłek miewający jednak przebłyski inteligencji, ani chybi będące kwestią przypadku (Ryan Hurst), emerytowany generał Wietkongu, który przez cały film wypowiada może trzy kwestie (Tzi Ma), współczesny abolicjonista z permanentnymi problemami gastrologicznymi (J.K. Simmons) i wiecznie przeklinający, młody miłośnik rapu (Marlon Wayans). Ten oryginalny band pojawia się w domu starszej pani Munson (Irma P. Hall), by trenować muzykę „rokoka”, w rzeczywistości zaś robić podkop do sejfu.
Bracia Coen jak zwykle potrafią stworzyć klimat dla swego świata przedstawionego. Tym razem to rzeczywistość południowych stanów USA do cna przesiąknięta rubasznym prowincjonalizmem. Mamy szeryfa, który kandydując na następną kadencję reklamuje się sloganem „jestem za stary by znaleźć pracę” zamieszczonym pod zdjęciem z wędką i rybą. Mamy kościół rozentuzjazmowany muzyką gospel i płomiennymi kazaniami czarnego pastora. Mamy w końcu kasyno, jak można mniemać, jedyną atrakcję (prócz kościoła) w promieniu wielu mil.
Klimat małomiasteczkowego społeczeństwa w mniej lub bardziej istotny sposób określa idee fixe całości. Na tym tle postać Hanksa z jednej strony jest nie na miejscu (bo to intelektualista, miłośnik twórczości Edgara Allana Poe, no i wie co to muzyka „rokoka”), z drugiej zaś ze wszystkimi swoimi wadami doskonale, jako postać, wpisuje się w ten prowincjonalny świat.
Hanks jest tu żmijowaty, fałszywy, jest esencją zła, przebiegłości i szaleństwa. Jako aktor potrafi grać tak grzecznych chłopców jak i wariatów (prawda, że nieszkodliwych). Z szaleństwem miał już wprawkę w „Poza światem”. Ale to był film ułożony, ładny. A świat w filmach Coenów już u podstaw niesie obłąkanie, a co najmniej niezrównoważenie. Szalony jest Hanks ze swoim nerwowym śmiechem, szalona jest gospodyni rozmawiająca z portretem zmarłego męża. Ale w czasie seansu szalony jest też sam widz, który ogląda zmieniający się wyraz twarzy męża na obrazie, bierze to za dobrą monetę i nijak nie widzi tu żadnych sprzeczności. Bracia Coen potrafią wciągnąć widza w film, bawić się tak „z nim” jak i „nim”. To chyba największy geniusz reżyserskiego duetu, ta umiejętność oczarowania filmem.
Bo sama komediowa esencja obrazu do genialnych raczej nie należy. Momenty śmieszne są, i owszem. Ale częstotliwość ich występowania rozczarowuje. Coenowie chyba nie mogli się zdecydować, jaki u licha film zrobić. Sami przyznają, że na wstępie nowego projektu nie wyznaczają sobie żadnego kierunku, że dryfują z prądem własnej wyobraźni. To widać - „Ladykillers” jest niby prostą komedią, która powinna zawierać prosty humor. Zresztą żałosna gromada, jaką tworzą bohaterowie, to materiał wybuchowy. Można tu mnożyć gagi przez pączkowanie! A tu twórcy, jakby obawiając się utonięcia w gastrologiczno – kloacznym nastroju, ograniczają je niemiłosiernie. Widz już okiem wyobraźni widzi gag, do jakiego nieuchronnie prowadzi bieg wydarzeń, już nadyma płuca by wybuchnąć gromkim rechotem, a tu... niestety. Wielki znak stopu, wic odwołany z powodu niepoprawnej politycznie treści. Tak to uciekają Coenowie przed „niskim” humorem, który w tej scenerii ani nie jest naganny ani nie na miejscu. Szkoda.
Nie jest to najdonioślejszy film braci Coen. Starczy na 70% ekstraktu. Za kota z końcowych scen, doskonałą muzykę i wybuchy śmiechu Hanksa dorzucam jeszcze 5%. Mało? Ok, niech będzie 7%...
koniec
26 czerwca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Co za dzień! Co za cudowny dzień!
— Piotr Dobry

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Tom Chaney musi wisieć
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Wenecja i Poważny człowiek
— Esensja

Kot Schrödingera
— Karol Kućmierz

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (1)
— Jakub Gałka

Perfekcyjna niedoskonałość
— Jakub Gałka

Dużo pod powierzchnią
— Michał Chaciński

Farsa z głową
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Prawie magia w prawie świecie
— Łukasz Kustrzyński

Tego ciemny lud nie kupi
— Łukasz Kustrzyński

Sztuka wybaczania
— Łukasz Kustrzyński

Niewidoczny POPiS reżysera
— Łukasz Kustrzyński

Bigos z zepsutą kiełbasa i morze słowackiej wódki
— Łukasz Kustrzyński

Ci wspaniali mężczyźni w swych latających strojach Batmana
— Łukasz Kustrzyński

Obcy jest w nas
— Łukasz Kustrzyński

Posłyszałem szum w ciemności
— Łukasz Kustrzyński

A co by było gdyby…
— Łukasz Kustrzyński

U Rodrigueza (prawie) bez zmian
— Łukasz Kustrzyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.