Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Murad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott
‹Heroina›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHeroina
Tytuł oryginalnyБелый песок
ReżyseriaMurad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott
ZdjęciaAleksandr A. Diemidow, Jiewgienij Priwin
Scenariusz
ObsadaWaleriej Nikołajew, Aleksiej Guskow, Zarifa Mgojan, Anwar Mawlianow, Chodżadurdy Narlijew, Timur Badałbejli, Kirył Kiaro, Michaił Jefremow, Natalia Murina-Puustusmaa, Inna Liaskowiec, Andres Puustusmaa
MuzykaIlja Łotkow
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania77 min
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Baroni narkotykowi z Afganistanu
[Murad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott „Heroina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To nieprawda, że w czasach zimnej wojny, która na dobre zakończyła się dopiero w 1989 roku, nie dochodziło do współpracy tajnych służb Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych. O jednej z takich akcji ponad ideologicznymi podziałami opowiada sensacyjna „Heroina”, którą za rosyjskie pieniądze nakręcili Turkmen Murad Alijew i Estończyk Andres Puustusmaa.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Baroni narkotykowi z Afganistanu
[Murad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott „Heroina” - recenzja]

To nieprawda, że w czasach zimnej wojny, która na dobre zakończyła się dopiero w 1989 roku, nie dochodziło do współpracy tajnych służb Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych. O jednej z takich akcji ponad ideologicznymi podziałami opowiada sensacyjna „Heroina”, którą za rosyjskie pieniądze nakręcili Turkmen Murad Alijew i Estończyk Andres Puustusmaa.

Murad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott
‹Heroina›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHeroina
Tytuł oryginalnyБелый песок
ReżyseriaMurad Alijew, Andres Puustusmaa, Władimir Kott
ZdjęciaAleksandr A. Diemidow, Jiewgienij Priwin
Scenariusz
ObsadaWaleriej Nikołajew, Aleksiej Guskow, Zarifa Mgojan, Anwar Mawlianow, Chodżadurdy Narlijew, Timur Badałbejli, Kirył Kiaro, Michaił Jefremow, Natalia Murina-Puustusmaa, Inna Liaskowiec, Andres Puustusmaa
MuzykaIlja Łotkow
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania77 min
Gatuneksensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Afgańscy mudżahedini; jeden z największych ładunków narkotyków, który miał trafić z Azji Środkowej przez Związek Radziecki do Stanów Zjednoczonych; wreszcie były żołnierz Armii Radzieckiej, uznany w ojczyźnie za zmarłego, który zakochał się w krewnej duszmana i teraz pragnie przede wszystkim wyrwać się z rąk wroga i uciec z oblubienicą do wolnego świata. Tych kilka haseł chyba trafnie charakteryzuje „Heroinę” (względnie „Biały proszek”, choć ta wersja tytułu brzmi z lekka infantylnie i trąci serialem „07 zgłoś się”) – film, który, jak twierdzą jego twórcy, oparty został na autentycznych wydarzeniach, mających miejsce w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku, a opisanych po latach przez pisarza Walerija Draganowa. Oficjalnie Kraj Rad i USA znajdowały się wówczas jeszcze po dwóch stronach barykady, nieoficjalnie Amerykanie kibicowali znajdującemu się przy władzy na Kremlu Michaiłowi Gorbaczowowi, mając nadzieję, że prowadzona przez niego polityka pierestrojki i głasnosti zakończy się w krótkim czasie demontażem całego imperium. Jak się okazało, mieli rację. Aby jednocześnie utwierdzać „wujka Miszę” w przekonaniu, że wybór polityczny, którego dokonał, jest właściwy, nawiązywali z nim współpracę – zwłaszcza w tych dziedzinach, które były dla nich korzystne. A na pewno ważną sprawą było powstrzymanie napływu narkotyków z wciąż jeszcze ogarniętego wojną Afganistanu za Ocean. Stąd udział funkcjonariuszy waszyngtońskiego Urzędu do Walki z Narkotykami we wspólnej akcji z KGB.
„Heroinę” wyreżyserowali pochodzący z Turkmenii Murad Alijew (rocznik 1951) oraz Estończyk, rodem z Tallina, Andres Puustusmaa (młodszy o dwie dekady). Pierwszy z nich, o którym do tej pory nie mieliśmy jeszcze okazji pisać, jest absolwentem moskiewskiego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK) sprzed trzydziestu czterech lat. Po ukończeniu studiów wrócił do ojczyzny i zatrudnił się w wytwórni „Turkmenfilm”, dla której przez wiele lat kręcił kroniki filmowe. W fabule jako reżyser zadebiutował dość późno, bo dopiero mając czterdzieści sześć lat – zrealizował wówczas dramat psychologiczny „Nocz żołtogo byka”. Na początku nowego tysiąclecia Alijew przeniósł się do Rosji, gdzie pracuje przede wszystkim nad serialami sensacyjnymi i kryminalnymi („Parni iz stali”, 2004; „Oficery”, 2006; dwie serie „Płatiny”, 2007-2009; „Morpiechi”, 2011). Niewiele ma okazji, by sprawdzić się w pełnym metrażu; w ciągu ostatniej dekady podpisał swoim nazwiskiem jedynie dramat kryminalny „Gławnaja ulika” (2008) oraz – omawianą dzisiaj – „Heroinę”. Puustusmaa, choć znacznie od Turkmena młodszy, ma w Rosji bardziej wyrobioną markę. Popularność przyniósł mu historyczny thriller z nastoletnim Aleksandrem Puszkinem w tle, czyli „18/14” (2007); niektórym mogła się też podobać nakręcona w Estonii sensacyjna „Czerwona rtęć” (2010). Mimo to producenci nie byli chyba do końca zadowoleni z pracy obu panów, skoro reżyserię postprodukcji oddali w ręce ich kolegi po fachu, na co dzień parającego się jednak zupełnie innym kinem – Władimira Kotta (chociażby „Gromozeka”).
Głównym bohaterem „Heroiny” jest Aleksandr Wietrow, radziecki żołnierz, który podczas jednej z akcji zostaje wzięty do niewoli przez mudżahedinów. Trafia do osady, w której karty rozdaje niemłody już Chitmatchan. Nie tylko walczy on z komunistami, ale również dba o interes podległych mu ludzi w bardzo specyficzny sposób – handluje narkotykami. A kontakty ma rozległe. Sięgają one bowiem zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Kolumbii. Właśnie szykuje się do wysłania kolejnego transportu, na który za Oceanem czeka niecierpliwie kontrahent zwany Wielkim Bobem. I wtedy we wsi pojawia się niezapowiedziany gość – łącznik z Ameryki Południowej, od samego Corteza. Chce w jego imieniu kupić cały ładunek, czyli kilka ton heroiny. Chitmatchan odpowiada, że musi się zastanowić, ale tak naprawdę wcale nie zamierza zmieniać swojej decyzji, jest przecież człowiekiem honoru – dał już wcześniej słowo i teraz chce go dotrzymać. Inaczej myśli młody Dżafar, który za plecami przywódcy zaczyna dogadywać się z łącznikiem z Kolumbii. Mężczyzna jest przekonany, że to właśnie jemu zostanie powierzony obowiązek nadzorowania przesyłki w drodze do portu leningradzkiego; będzie miał więc sporo czasu, aby dobić interesu z człowiekiem Corteza. Tymczasem Chitmatchan zaskakuje wszystkich i oznajmia, że ochroną „towaru” zajmie się Wietrow. Wróć! Już nie Wietrow, lecz Ali, ponieważ takie właśnie imię przyjął Sasza, gdy zadomowił się już u Afgańczyków. Przywódca wioski pragnie tym sposobem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony nie odda narkotyków pod opiekę chwiejnego i pazernego Dżafara, z drugiej – będzie miał absolutną pewność, że Rosjanin dopilnuje, aby transport trafił nienaruszony do miejsca przeznaczenia.
Dlaczego? Ponieważ w Alim kocha się – i to ze wzajemnością – piękna Amina, krewna starca. Której ten pozwoli wyjechać do miasta nad Newą dopiero w momencie, kiedy dotrze do niego informacja o wykonaniu zadania przez byłego sołdata Armii Radzieckiej. Kiedy Chitmatchan, Dżafar i łącznik z Kolumbii snują swoje plany, nie wiedzą jeszcze, że sprawa nieszczęsnego transportu omawiana jest także w innych miejscach i to na bardzo wysokich szczeblach. W Moskwie głowią się nad nią specjaliści z KGB, a w Waszyngtonie – z Urzędu do Walki z Narkotykami. Chcąc kontrolować przejazd ładunku przez terytorium Związku Radzieckiego, szefowie z Łubianki wysyłają do Termezu w Uzbekistanie, skąd ma ruszyć pociąg, swojego agenta – Dmitrija Woliegowa. Wkrótce przybywa tam też Ali vel Sasza, który po drodze z Afganistanu musi jeszcze odeprzeć na rzece atak ludzi Dżafara, chcących przejąć heroinę i wysłać ją do Kolumbii. A to dopiero początek przygód. Jadąc praktycznie przez cały Kraj Rad – od Aralska, przez Aktiubińsk (w Kazachstanie), Orenburg, Syzrań i Moskwę – Rosjanin musi zachować szczególną czujność, po piętach depczą mu bowiem nie tylko zdradzieccy Afgańczycy, ale również Woliegow. A gdy na dodatek ten ostatni dowiaduje się, kim w rzeczywistości jest Wietrow, sytuacja staje się – o ile to w ogóle możliwe – jeszcze bardziej napięta.
„Heroina” (której premiera miała miejsce trzeciego września 2011 roku) kosztowała cztery miliony dolarów, co – jak na warunki rosyjskie – jest pokaźną sumą. Problem w tym, że tak wysokiego budżetu na ekranie wcale nie widać (kilka wybuchów to stanowczo za mało, by „utopić” taką kasę w efektach specjalnych). Film, jak na współczesne standardy, jest krótki – trwa niespełna osiemdziesiąt minut. To zaś z kolei rodzi od razu wątpliwości, czy wersja, która skierowana została do dystrybucji, to ta sama, którą oddali w ręce producentów Alijew i Puustusmaa. Obiekcje pogłębia także wyznaczenie na reżysera postprodukcji – a więc osoby odpowiedzialnej za pracę nad gotowym już materiałem (między innymi za montaż, dobór dubli, postsynchrony, efekty dźwiękowe i wizualne) – innego twórcy (Władimira Kotta). Nieprawdopodobny jest bowiem fakt, aby artyści, spod których rąk wyszedł obraz, tak niemiłosiernie go pocięli i nierozumnie zmontowali. To musiał zrobić ktoś inny! Pytanie: dlaczego? Czyżby materiał wyjściowy był aż tak zły, że zdecydowano się ratować go bardzo drastycznymi metodami? I ostatecznie – nie uratowano. „Heroinie” brakuje przede wszystkim napięcia. Bo albo źle skrojono postaci, albo popełniono duże błędy w doborze aktorów. Widz nie jest w stanie stworzyć żadnych więzi emocjonalnych z Wietrowem. A co to za bohater, którego się nie dopinguje? Któremu się nie współczuje? Który – najzwyczajniej w świecie – jest widzowi obojętny? Nie lepiej ma się rzecz z Woliegowem, który jest tak nijaki i bezpłciowy, że jedyna służba, do jakiej by się nadawał, to chyba nocny stróż na wysypisku śmieci…
Udał się za to reżyserom żart na samym początku „Heroiny”. Po przejęciu radzieckiej ciężarówki z kinem objazdowym, mieszkańcy wioski namiętnie oglądają na okrągło jeden obraz. Starszyzna konstatuje ze zdziwieniem, że Rosjanom udało się nakręcić film o ich codziennym życiu. Mowa tymczasem o… „Białym słońcu pustyni” Władimira Motyla. Główną rolę, Saszy Wietrowa, reżyserzy powierzyli czterdziestosześcioletniemu Walerijowi Nikołajewowi, o którym pisaliśmy już przy okazji „Wiedźmy” (2006) oraz „Klucza Salamandry” (2011). Kagiebistę Woliegowa zagrał natomiast doświadczony Aleksiej Guskow („Ragin”, „18/14”, „Ojciec”, „Ten, który gasi światło”, „Kryj się!”). W piekną Aminę wcieliła się zaś piosenkarka Zara, czyli w rzeczywistości Zarifa Mgojan, urodzona w Leningradzie w 1983 roku w rodzinie Kurdów wyznających jazydyzm. Od trzynastego roku życia robi ona karierę sceniczną – często można ją zobaczyć w programach telewizyjnych, ma też na koncie siedem płyt i kilka ról filmowych (między innymi w „Puszkinie. Ostatnim pojedynku”). Wiekowy Chitmatchan ma zaś twarz Turkmena Chodżadurdy Narlijewa (rocznik 1945), który po ukończeniu wydziału reżyserskiego WGIK-u (w 1970 roku), gdzie studiował pod okiem Siergieja Gierasimowa i Tamary Makarowej, zrobił całkiem sporą karierę w ojczyźnie. Pojawił się nawet w kilku głośnych obrazach Bułata Mansurowa; ostatnio jednak przede wszystkim odcina kupony od dawnej sławy, grywając egzotycznych starców w serialach rosyjskich.
W epizodycznych rólkach pojawili się dwaj bardzo dobrze już znani czytelnikom „Esensji” artyści: kapitana barki zagrał Michaił Jefremow („Prostytutki”, „Park Epoki Radzieckiej”, „12”, „Indygo”, „Piątek. 12”, „Róże dla Elzy”, „Antykiller D.K.: Miłość bez pamięci”, „Dom Słońca”, „Czarna Błyskawica”, „Księga Mistrzów”, „Generation ,P’”), natomiast pomocnika maszynisty – Kirył Kiaro („18/14”, „Zwariowana pomoc”, „Jesteśmy z przyszłości 2”, „Czerwona rtęć”, „V Centuria. W poszukiwaniu zaczarowanych skarbów”, „Człowiek znikąd”). Za scenariusz odpowiadali dwaj pisarze wywodzący się z dwóch różnych pokoleń: mistrz – Władimir Wałucki („Admirał”) oraz uczeń – Andriej Żytkow (animowane „Urodziny Alicji”). Nad filmem pracowali także dwaj operatorzy: Aleksandr Diemidow („Szczęściarz”, „Jelcyn. Trzy dni sierpnia”) i Jewgienij Priwin (między innymi „Ciuciubabka” Aleksieja Bałabanowa, „Mucha” Władimira Kotta i „Pewnego razu na prowincji” Jekatieriny Szagałowej). I tylko kompozytor był jeden – debiutujący jako twórca soundtracku Ilja Kotkow, na co dzień wiolonczelista i perkusista awangardowego zespołu NewTone.
koniec
16 października 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cinergia 2019: Dżihad trzynastolatka
Konrad Wągrowski

10 XII 2019

Co może być przyczyną religijnego fanatyzmu? Czy możemy traktować go jak chorobę. A jeśli tak – jak można go leczyć?

więcej »

Mandalorian. Odcinek 5: Powrót do przeszłości
Kamil Witek

9 XII 2019

O tym, że w Galaktyce po „Powrocie Jedi” nastały nowe czasy, przekonujemy się z każdym kolejnym odcinkiem „The Mandalorian”. Jednak nawet jeśli po Imperium nie ma śladu, a droidy mogą nie tylko przebywać w kantynie a i operować za barem, w tej dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości są rzeczy constans: Tatooine dalej pozostaje idealną oazą dla uciekinierów.

więcej »

East Side Story: Rosyjscy „chłopcy z ferajny”
Sebastian Chosiński

8 XII 2019

W ubiegłym tygodniu „Byk” – debiutancki film Borisa Akopowa – do licznych nagród zdobytych już wcześniej dołożył dwa kolejne laury. Tym razem wywalczone na warszawskim Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską” – nagrodę jury oraz nagrodę publiczności. Czy zasłużenie? Ci, którzy cenią kino gangsterskie w stylu „Psów” Władysława Pasikowskiego, nie będą mieli najmniejszych wątpliwości, że tak.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.