Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Marek Koterski
‹Baby są jakieś inne›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby są jakieś inne
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery14 października 2011
ReżyseriaMarek Koterski
ZdjęciaJerzy Zieliński
Scenariusz
ObsadaAdam Woronowicz, Robert Więckiewicz
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jedźmy, nikt nie woła
[Marek Koterski „Baby są jakieś inne” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Marek Koterski w kwestii różnic damsko–męskich powtarza wiele prawd za Markiem Twainem, ale w jednym diametralnie się od niego różni – brak mu poczucia humoru. „Baby są jakieś inne” to nie kolejne „Pamiętniki Adama i Ewy” i nie powiem, trochę tego żałuję.

Łukasz Gręda

Jedźmy, nikt nie woła
[Marek Koterski „Baby są jakieś inne” - recenzja]

Marek Koterski w kwestii różnic damsko–męskich powtarza wiele prawd za Markiem Twainem, ale w jednym diametralnie się od niego różni – brak mu poczucia humoru. „Baby są jakieś inne” to nie kolejne „Pamiętniki Adama i Ewy” i nie powiem, trochę tego żałuję.

Marek Koterski
‹Baby są jakieś inne›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby są jakieś inne
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery14 października 2011
ReżyseriaMarek Koterski
ZdjęciaJerzy Zieliński
Scenariusz
ObsadaAdam Woronowicz, Robert Więckiewicz
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W „Wojnie polsko-ruskiej” jest szczególnej urody scena, w której Silny z kumplem przekrzykują się przez krótkofalówki, a uciechy mają przy tym jak dzieci, które dostały do rąk nową zabawkę. Ty pójdziesz tu, a ja pójdę tam i będziemy ze sobą gadać – mówi Silny. Sprawy jednak szybko się komplikują, bo okazuje się, że do wzajemnego porozumienia potrzebne jest hasło, a to już problem, bo główny zainteresowany takowego nie zna. Próbuje kilku wariantów, ale bezskutecznie. W końcu kapituluje i pyta wprost jakie jest hasło. Inne – pada odpowiedź. Niby banał, a całe polskie kino na tym właśnie się opiera.
Inne to znaczy jakie? Nie takie jak do tej pory. Inne to różnica, efekt zmiany, ale jakiej? Co takiego się zmieniło i dlaczego? Tego też nie wiadomo. Inna jest rzeczywistość, inne telewizory, inaczej smakuje zupa, inna jest pogoda. Tak rodzi się ironia, bo miało być tak, a jest inaczej. Ale jak właściwie? Jak? No inaczej. Z tego poplątania można zwariować. Artur z „Tanga” Mrożka na podobną sytuację zareagował starając się wrócić do tego, co stare i w ten sposób naprostować rozchwianą rzeczywistość. Jak się okazało na próżno. Dzisiaj w polskim kinie zaroiło się od Arturów, którzy równie bezskutecznie próbują okiełznać rzeczywistość, która na ich nieszczęście zmienia się nieustannie. Poszukują hasła, które rozwiałoby wątpliwości i otworzyło drogę do normalnego życia. Rzeczywistość bowiem zdaje się być zapisana jakimś nieznanym szyfrem. W sukurs przychodzi im nieśmiertelny Edek, który tym razem przemawia ustami Silnego. I znowu najważniejszej rzeczy dowiadujemy się od chama. Widocznie tylko chama stać na taką refleksją. Jaką? No inną.
Bohaterowie Koterskiego od zawsze cierpieli z powodu inności. Niedopasowani, wciąż się nerwowo wiercący, szukający dziury w całym, a przy tym samotni i pełni rozpaczy. Wśród nich Adaś Miauczyński, który wciąż stara się odczarować rzeczywistość, uczynić ją odrobinę znośniejszą, własną, mniej obcą, mniej inną. Odrobinę wygody, o nic więcej nie proszę – wydaje się mówić. Ale świat jest głuchy na jego prośby. Biedny, musi więc walczyć z innością własną i reszty świata. A jak mają się do tego baby? I dlaczego baby, a nie kobiety?
Baby, to już w ogóle są inne, są esencją inności, jej najdoskonalszym ucieleśnieniem. Kto potrafi je zrozumieć? Na pewno nie Adaś Miauczyński, który tym razem zrzuca zbroję znerwicowanego inteligenta. Jest ciemna noc i Polska ze swoim arsenałem fobii już śpi, ale Adasia wciąż ścigają widma jego porażek tym razem pod postacią bab. Wyrastają przed maską samochodu jak zaczarowane, przypominając Adasiowi bolesną prawdę o nim samym i na nic zdadzą się zaklęcia rzucane zza kierownicy. Nie pomoże również towarzystwo przyjaciela o słodko brzmiącym nazwisku Pucio, bo i on sam cierpi z powodu bab.
Przez półtorej godziny trwania filmu przysłuchujemy się litanii dwóch mężczyzn, którzy czują się osaczeni przez kobiety, przepraszam, baby. Kobiety u Koterskiego zostały bowiem pozbawione indywidualności i przemienione w demoniczną gromadę bab, których niezrozumiałe zachowanie doprowadza mężczyzn do szaleństwa. Od drobiazgów w stylu zgubionych kluczyków do auta po zawłaszczenie na gruncie językowym form męskich. Jednak najbardziej przerażająca jest, co podkreśla w tytule Koterski, ich inność. Bohaterowie już nawet nie starają się bab zrozumieć. Na każdym kroku akcentują ich odrębność, tym samym coraz bardziej nakręcając spiralę paranoi. Pojawia się pytanie: Czy faktycznie baby są takie straszne?
Zacznijmy od tego, że są one w rzeczywistości tworem sztucznym – zlepionym z frustracji i niemocy bohaterów. Jeśli są oni na kogoś wściekli to głównie na siebie, choć nie potrafią się do tego przyznać. Obaj są umęczeni własną niemocą. Wyrzucają z siebie stosy narzekań, miauczą nad swoim losem oskarżając o wszystko baby, ale najbardziej doskwiera im poczucie własnej bezsilności. Baby uosabiają to, czego oni sami nie są w stanie zrozumieć, to zaklęta rzeczywistość do której nie znają hasła. Ich dialog jest w istocie skargą wykluczonych. W tym, co mówią da się jedna usłyszeć nie tylko żal, ale i tęsknotę – tęsknotę do kobiety – tej jednej jedynej, która ugasi ich żal, ogrzeje własnym ciepłem i odegna złe sny. Powtarzają wciąż, że baby to, a baby tamto, ale każdy z nich ma w sercu romantyczną wizję kobiety – jedynego źródła miłości na tym świecie. O ile bowiem baba jest tworem sztucznym i niechcianym, to kobieta jest ideałem, do którego bohaterowie próbują się zbliżyć. Wciąż poszukują tej jedynej, z którą mogliby na wzór królewskiej pary zasiąść na tronie i trwać w szczęściu i beztrosce. Ich tragedia polega jednak na tym, że sami rozpaczliwie poszukując miłości nie są w stanie nikogo nią obdarzyć.
Lubię powtarzać za Czechowem, że nie ma krzywd wyrządzonych mężczyznom przez kobiety, że to zawsze człowiek krzywdzi drugiego człowieka. Myślę, że pomimo tego, co mogłoby się wydawać Marek Koterski przyklasnąłby tej idei. Reżyser „Dnia świra” jak Czechow jest do głębi humanistą - nic nie przeraża go bardziej niż drugi człowiek. Baby to tylko zasłona dymna.
Koterski jest najlepszym dramaturgiem wśród polskich reżyserów, ale „Baby są jakieś inne” momentami nużą. Dialogowi Adama i Pucia brakuje energii, ma jednostajny rytm i przypomina senne pomrukiwanie niż wściekłą tyradę o zniewoleniu przez baby. Żałuję też, że reżyser nie wypuścił swoich bohaterów w świat, poza klaustrofobiczne wnętrze samochodu, tak żeby ich frustracja rozprostowała skrzydła i poniosła hen wysoko. Może to górnolotne życzenie, ale bierze się ono z faktu, że filmowi brakuje przestrzeni. „Baby są jakieś inne” nie porażają na wzór poprzednich dokonań Koterskiego. To obraz nad wyraz skromny i kameralny, a przy tym pozbawiony wewnętrznego ognia.
Koterskiemu nie udał się w pełni ten film. Nie mogę mu za to odmówić sugestywności, bo kiedy wyszedłem z kina zwróciłem mimowolnie uwagę, że kobiet jest jakby więcej. W dodatku zreflektowałem się, że na film poszedłem również z kobietą i teraz pytanie: ja poszedłem, czy ona mnie zaprowadziła? Trudno mi się myślało, a właściwie „myślało mi się, się trudno mi myślało”, bo język mi się poplótł zbombardowany specyficzną składnią bohaterów. A gdy na swojej drodze spotkałem panie, które w ramach promocji rozdawały na ulicy jabłka to przestraszyłem się i uciekłem, bo tego nawet Koterski by nie wymyślił.
koniec
2 listopada 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wychowane przez wilki: Sez. 2, Odc. 8. Wysoka cena przetrwania
Marcin Mroziuk

1 VII 2022

Wydarzenia w tym odcinku służą głównie przygotowaniu gruntu pod kolejny sezon, natomiast trudno na razie przesądzić, czy kierunek obrany przez scenarzystów pozwoli serialowi złapać drugi oddech, czy raczej okaże się gwoździem do trumny. Oczywiście w mniejszym lub większym stopniu zostają też domknięte niektóre dotychczasowe wątki, chociaż nie zawsze w satysfakcjonujący widzów sposób.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Hymn do niespełnionej miłości
Sebastian Chosiński

29 VI 2022

Czingiz Ajtmatow przyzwyczaił czytelników do tego, że jest prozaikiem potrafiącym nadzwyczaj pięknie pisać o miłości. Zazwyczaj jednak uczucie to łączyło bohaterów żyjących w górskich aułach, z dala od cywilizacji. W opowiadaniu „Czerwone jabłko” głównymi bohaterami uczynił on małżeństwo intelektualistów mieszkających w stolicy sowieckiej Kirgizji. I ten właśnie tekst zdecydował się przenieść na ekran Tołomusz Okiejew.

więcej »

Reacher: Odc. 5. Zemsta ważniejsza od sprawiedliwości
Marcin Mroziuk

27 VI 2022

Nie mamy wątpliwości, że kończąca poprzedni odcinek śmierć Molly Beth to dotkliwy cios dla Jacka Reachera, ale równie bolesna jest utrata przewożonych przez nią dokumentów z dochodzenia prowadzonego przez zabitego brata głównego bohatera. Po powrocie do Margrave trzeba będzie więc wrócić do starych tropów, ale problem tkwi w tym, że czekają tam już kolejne kłopoty.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz więc
— Piotr Dobry

Kundle
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Pozamiatane
— Łukasz Gręda

Ręce opadły
— Łukasz Gręda

Lost
— Łukasz Gręda

Dni jak ścięte wąsy
— Łukasz Gręda

Strzelają się
— Łukasz Gręda

Gumowe kule
— Łukasz Gręda

W ciemność
— Łukasz Gręda

Zaczęło się
— Łukasz Gręda

Słowiańska pełnia
— Łukasz Gręda

Pod wulkanem, czyli potworne kino Wesa Andersona
— Łukasz Gręda

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.