Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 marca 2023
w Esensji w Esensjopedii

Marek Koterski
‹Baby są jakieś inne›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby są jakieś inne
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery14 października 2011
ReżyseriaMarek Koterski
ZdjęciaJerzy Zieliński
Scenariusz
ObsadaAdam Woronowicz, Robert Więckiewicz
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Jedźmy, nikt nie woła
[Marek Koterski „Baby są jakieś inne” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Marek Koterski w kwestii różnic damsko–męskich powtarza wiele prawd za Markiem Twainem, ale w jednym diametralnie się od niego różni – brak mu poczucia humoru. „Baby są jakieś inne” to nie kolejne „Pamiętniki Adama i Ewy” i nie powiem, trochę tego żałuję.

Łukasz Gręda

Jedźmy, nikt nie woła
[Marek Koterski „Baby są jakieś inne” - recenzja]

Marek Koterski w kwestii różnic damsko–męskich powtarza wiele prawd za Markiem Twainem, ale w jednym diametralnie się od niego różni – brak mu poczucia humoru. „Baby są jakieś inne” to nie kolejne „Pamiętniki Adama i Ewy” i nie powiem, trochę tego żałuję.

Marek Koterski
‹Baby są jakieś inne›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBaby są jakieś inne
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery14 października 2011
ReżyseriaMarek Koterski
ZdjęciaJerzy Zieliński
Scenariusz
ObsadaAdam Woronowicz, Robert Więckiewicz
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W „Wojnie polsko-ruskiej” jest szczególnej urody scena, w której Silny z kumplem przekrzykują się przez krótkofalówki, a uciechy mają przy tym jak dzieci, które dostały do rąk nową zabawkę. Ty pójdziesz tu, a ja pójdę tam i będziemy ze sobą gadać – mówi Silny. Sprawy jednak szybko się komplikują, bo okazuje się, że do wzajemnego porozumienia potrzebne jest hasło, a to już problem, bo główny zainteresowany takowego nie zna. Próbuje kilku wariantów, ale bezskutecznie. W końcu kapituluje i pyta wprost jakie jest hasło. Inne – pada odpowiedź. Niby banał, a całe polskie kino na tym właśnie się opiera.
Inne to znaczy jakie? Nie takie jak do tej pory. Inne to różnica, efekt zmiany, ale jakiej? Co takiego się zmieniło i dlaczego? Tego też nie wiadomo. Inna jest rzeczywistość, inne telewizory, inaczej smakuje zupa, inna jest pogoda. Tak rodzi się ironia, bo miało być tak, a jest inaczej. Ale jak właściwie? Jak? No inaczej. Z tego poplątania można zwariować. Artur z „Tanga” Mrożka na podobną sytuację zareagował starając się wrócić do tego, co stare i w ten sposób naprostować rozchwianą rzeczywistość. Jak się okazało na próżno. Dzisiaj w polskim kinie zaroiło się od Arturów, którzy równie bezskutecznie próbują okiełznać rzeczywistość, która na ich nieszczęście zmienia się nieustannie. Poszukują hasła, które rozwiałoby wątpliwości i otworzyło drogę do normalnego życia. Rzeczywistość bowiem zdaje się być zapisana jakimś nieznanym szyfrem. W sukurs przychodzi im nieśmiertelny Edek, który tym razem przemawia ustami Silnego. I znowu najważniejszej rzeczy dowiadujemy się od chama. Widocznie tylko chama stać na taką refleksją. Jaką? No inną.
Bohaterowie Koterskiego od zawsze cierpieli z powodu inności. Niedopasowani, wciąż się nerwowo wiercący, szukający dziury w całym, a przy tym samotni i pełni rozpaczy. Wśród nich Adaś Miauczyński, który wciąż stara się odczarować rzeczywistość, uczynić ją odrobinę znośniejszą, własną, mniej obcą, mniej inną. Odrobinę wygody, o nic więcej nie proszę – wydaje się mówić. Ale świat jest głuchy na jego prośby. Biedny, musi więc walczyć z innością własną i reszty świata. A jak mają się do tego baby? I dlaczego baby, a nie kobiety?
Baby, to już w ogóle są inne, są esencją inności, jej najdoskonalszym ucieleśnieniem. Kto potrafi je zrozumieć? Na pewno nie Adaś Miauczyński, który tym razem zrzuca zbroję znerwicowanego inteligenta. Jest ciemna noc i Polska ze swoim arsenałem fobii już śpi, ale Adasia wciąż ścigają widma jego porażek tym razem pod postacią bab. Wyrastają przed maską samochodu jak zaczarowane, przypominając Adasiowi bolesną prawdę o nim samym i na nic zdadzą się zaklęcia rzucane zza kierownicy. Nie pomoże również towarzystwo przyjaciela o słodko brzmiącym nazwisku Pucio, bo i on sam cierpi z powodu bab.
Przez półtorej godziny trwania filmu przysłuchujemy się litanii dwóch mężczyzn, którzy czują się osaczeni przez kobiety, przepraszam, baby. Kobiety u Koterskiego zostały bowiem pozbawione indywidualności i przemienione w demoniczną gromadę bab, których niezrozumiałe zachowanie doprowadza mężczyzn do szaleństwa. Od drobiazgów w stylu zgubionych kluczyków do auta po zawłaszczenie na gruncie językowym form męskich. Jednak najbardziej przerażająca jest, co podkreśla w tytule Koterski, ich inność. Bohaterowie już nawet nie starają się bab zrozumieć. Na każdym kroku akcentują ich odrębność, tym samym coraz bardziej nakręcając spiralę paranoi. Pojawia się pytanie: Czy faktycznie baby są takie straszne?
Zacznijmy od tego, że są one w rzeczywistości tworem sztucznym – zlepionym z frustracji i niemocy bohaterów. Jeśli są oni na kogoś wściekli to głównie na siebie, choć nie potrafią się do tego przyznać. Obaj są umęczeni własną niemocą. Wyrzucają z siebie stosy narzekań, miauczą nad swoim losem oskarżając o wszystko baby, ale najbardziej doskwiera im poczucie własnej bezsilności. Baby uosabiają to, czego oni sami nie są w stanie zrozumieć, to zaklęta rzeczywistość do której nie znają hasła. Ich dialog jest w istocie skargą wykluczonych. W tym, co mówią da się jedna usłyszeć nie tylko żal, ale i tęsknotę – tęsknotę do kobiety – tej jednej jedynej, która ugasi ich żal, ogrzeje własnym ciepłem i odegna złe sny. Powtarzają wciąż, że baby to, a baby tamto, ale każdy z nich ma w sercu romantyczną wizję kobiety – jedynego źródła miłości na tym świecie. O ile bowiem baba jest tworem sztucznym i niechcianym, to kobieta jest ideałem, do którego bohaterowie próbują się zbliżyć. Wciąż poszukują tej jedynej, z którą mogliby na wzór królewskiej pary zasiąść na tronie i trwać w szczęściu i beztrosce. Ich tragedia polega jednak na tym, że sami rozpaczliwie poszukując miłości nie są w stanie nikogo nią obdarzyć.
Lubię powtarzać za Czechowem, że nie ma krzywd wyrządzonych mężczyznom przez kobiety, że to zawsze człowiek krzywdzi drugiego człowieka. Myślę, że pomimo tego, co mogłoby się wydawać Marek Koterski przyklasnąłby tej idei. Reżyser „Dnia świra” jak Czechow jest do głębi humanistą - nic nie przeraża go bardziej niż drugi człowiek. Baby to tylko zasłona dymna.
Koterski jest najlepszym dramaturgiem wśród polskich reżyserów, ale „Baby są jakieś inne” momentami nużą. Dialogowi Adama i Pucia brakuje energii, ma jednostajny rytm i przypomina senne pomrukiwanie niż wściekłą tyradę o zniewoleniu przez baby. Żałuję też, że reżyser nie wypuścił swoich bohaterów w świat, poza klaustrofobiczne wnętrze samochodu, tak żeby ich frustracja rozprostowała skrzydła i poniosła hen wysoko. Może to górnolotne życzenie, ale bierze się ono z faktu, że filmowi brakuje przestrzeni. „Baby są jakieś inne” nie porażają na wzór poprzednich dokonań Koterskiego. To obraz nad wyraz skromny i kameralny, a przy tym pozbawiony wewnętrznego ognia.
Koterskiemu nie udał się w pełni ten film. Nie mogę mu za to odmówić sugestywności, bo kiedy wyszedłem z kina zwróciłem mimowolnie uwagę, że kobiet jest jakby więcej. W dodatku zreflektowałem się, że na film poszedłem również z kobietą i teraz pytanie: ja poszedłem, czy ona mnie zaprowadziła? Trudno mi się myślało, a właściwie „myślało mi się, się trudno mi myślało”, bo język mi się poplótł zbombardowany specyficzną składnią bohaterów. A gdy na swojej drodze spotkałem panie, które w ramach promocji rozdawały na ulicy jabłka to przestraszyłem się i uciekłem, bo tego nawet Koterski by nie wymyślił.
koniec
2 listopada 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Basmacz zły i basmacz dobry
Sebastian Chosiński

29 III 2023

W drugim odcinku nakręconego w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku miniserialu historyczno-rewolucyjnego Uczkuna Nazarowa „Było to w Kokandzie” akcja zagęszcza się. Z jednej strony do walki o miasto przystępują fundamentalistyczni basmacze, z drugiej – bronią go oddziały bolszewickie. Zaskakująco bierną postawę zachowują natomiast przedstawiciele Autonomii Turkiestańskiej, którzy, jak można było wnioskować z treści poprzedniej części, znajdowali się w najlepszym położeniu.

więcej »

Sprawa prywatna: Odc. 8. Mroczne echo przeszłości
Marcin Mroziuk

27 III 2023

Po tym, jak wychodzi na jaw, że zabójca fleur-de-lis pierwszą kobietę zabił przed trzydziestu laty w Ourense, oczywiście konieczne jest podążenie przez Marinę tym nowym tropem. Co istotne, w odcinku tym nie tylko poznajemy rozwiązanie tej zagadki kryminalnej, ale możemy też liczyć na sporo emocji w związku z działaniami głównej bohaterki.

więcej »

East Side Story: Ból fantomowy
Sebastian Chosiński

26 III 2023

To, jak do tej pory, jedyny taki film w dorobku Akana Satajewa – współczesny thriller psychologiczny, któremu blisko do inspiracji dokonaniami Kanadyjczyka Denisa Villeneuve’a. „Samotna” (względnie „Ona”) to historia kobiety, która próbuje poradzić sobie z traumą. A wszystko to sfilmowane zostało w futurystycznie wyglądającym centrum Astany.

więcej »

Polecamy

Pieczęć średniego zapieczętowania

Z filmu wyjęte:

Pieczęć średniego zapieczętowania
— Jarosław Loretz

Dekoracje waść niszczysz!
— Jarosław Loretz

Ten człowiek jeszcze oddycha!
— Jarosław Loretz

Dama przed podróżą
— Jarosław Loretz

Dama w podróży
— Jarosław Loretz

Wymarzony kochanek
— Jarosław Loretz

Spaleni słońcem
— Jarosław Loretz

Dymek w lesie
— Jarosław Loretz

Beczka bezpieczeństwa
— Jarosław Loretz

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz więc
— Piotr Dobry

Kundle
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Pozamiatane
— Łukasz Gręda

Ręce opadły
— Łukasz Gręda

Lost
— Łukasz Gręda

Dni jak ścięte wąsy
— Łukasz Gręda

Strzelają się
— Łukasz Gręda

Gumowe kule
— Łukasz Gręda

W ciemność
— Łukasz Gręda

Zaczęło się
— Łukasz Gręda

Słowiańska pełnia
— Łukasz Gręda

Pod wulkanem, czyli potworne kino Wesa Andersona
— Łukasz Gręda

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.