Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Siergiej Sołowjow
‹Rówieśnicy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRówieśnicy
Tytuł oryginalnyОдноклассники
ReżyseriaSiergiej Sołowjow
ZdjęciaSiergiej Maczilski
Scenariusz
ObsadaSonia Karpunina, Konstantin Kriukow, Aristarch Wenes, Andriej Rudienski, Michaił Jefremow, Daniel Olbrychski, Aliona Bondarczuk, Andriej Mieżulis, Jelena Drobyszewa
MuzykaAnna Sołowjowa
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania98 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Młode wilczki w poszukiwaniu miłości
[Siergiej Sołowjow „Rówieśnicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trudno byłoby sobie wyobrazić rockowy boom w Związku Radzieckim w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku bez udziału filmowców Raszida Nugmanowa i Siergieja Sołowjowa. To oni otworzyli drogę na duże ekrany pogardzanym do tej pory przez oficjalne władze artystom. I choć dziś Sołowjow nie zalicza się już do najgorętszych nazwisk rosyjskiej kinematografii, to wciąż pracuje w pocie czoła. Dowodem - ubiegłoroczni „Rówieśnicy”.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Młode wilczki w poszukiwaniu miłości
[Siergiej Sołowjow „Rówieśnicy” - recenzja]

Trudno byłoby sobie wyobrazić rockowy boom w Związku Radzieckim w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku bez udziału filmowców Raszida Nugmanowa i Siergieja Sołowjowa. To oni otworzyli drogę na duże ekrany pogardzanym do tej pory przez oficjalne władze artystom. I choć dziś Sołowjow nie zalicza się już do najgorętszych nazwisk rosyjskiej kinematografii, to wciąż pracuje w pocie czoła. Dowodem - ubiegłoroczni „Rówieśnicy”.

Siergiej Sołowjow
‹Rówieśnicy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRówieśnicy
Tytuł oryginalnyОдноклассники
ReżyseriaSiergiej Sołowjow
ZdjęciaSiergiej Maczilski
Scenariusz
ObsadaSonia Karpunina, Konstantin Kriukow, Aristarch Wenes, Andriej Rudienski, Michaił Jefremow, Daniel Olbrychski, Aliona Bondarczuk, Andriej Mieżulis, Jelena Drobyszewa
MuzykaAnna Sołowjowa
Rok produkcji2010
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania98 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sława ma to do siebie, że przemija. Łaska odbiorców kultury też na pstrym koniu jeździ. A jednak są tacy artyści – pisarze, muzycy, reżyserzy – którzy zapracowali sobie na dozgonną wdzięczność i po wsze czasy wspominani będą przez swoich wiernych fanów z oddaniem i rozrzewnieniem. Nawet wtedy, gdy wszyscy inni o nich zapomną… Nawet wtedy, gdy zdarzy im się roztrwonić własny talent… Szczęśliwie ostatniej uwagi nie można odnieść do Siergieja Sołowjowa, choć nad prawdziwością przedostatniej można by się już nieco głębiej zastanowić. Siergiej Aleksandrowicz Sołowjow urodził się w sierpniu 1944 roku w niewielkiej miejscowości Kiem w Karelii; jego ojciec był zawodowym żołnierzem. Od najmłodszych lat interesował się sztuką, a zwłaszcza aktorstwem. Jako czternastolatek zadebiutował na scenie leningradzkiego Wielkiego Teatru Dramatycznego imienia Gieorgija Towstonogowa w sztuce Nikołaja Wirty „Dali nieogliadnyje”. Po ukończeniu szkoły przeniósł się z miasta nad Newą do Moskwy, gdzie podjął studia na wydziale reżyserskim Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Miał przy tym ogromne szczęście, ponieważ jego opiekunami byli dwaj legendarni radzieccy artyści ekranu – Michaił Romm i Aleksandr Stołper. Po uzyskaniu dyplomu dostał etat w „Mosfilmie”, gdzie przez prawie dwadzieścia kolejnych lat był producentem, scenarzystą i reżyserem filmów dokumentalnych i fabularnych.
Zadebiutował w 1969 roku dwiema nowelami na podstawie opowiadań Antona Czechowa – „Ot nieczego diełat’” i „Priedłożenije” – które weszły do almanachu „Szczęście rodzinne” (dwie pozostałe nakręcili Aleksandr Szejn oraz Andriej Ładynin). Samodzielny pełnometrażowy debiut Siergiej Aleksandrowicz zaliczył dwa lata później i ponownie była to ekranizacja klasyki – tym razem sztuki Maksima Gorkiego „Jegor Bułyczow i inni”. Nie inaczej stało się za trzecim podejściem, kiedy to na potrzeby telewizji Sołowjow zaadaptował opowiadanie Aleksandra Puszkina – tak powstał „Naczelnik poczty” (1972) z Nikitą Michałkowem w roli głównej. Biorąc pod uwagę, że Sołowjow wyrobił sobie nazwisko, przenosząc na ekran dzieła wielkich pisarzy literatury rosyjskiej, sporym zaskoczeniem musiał być fakt, iż w połowie lat 70. XX wieku postanowił zerwać z dotychczasową tradycją i nakręcił nostalgiczny młodzieżowy film o miłości „Zapamiętajmy to lato” (prezentowany swego czasu w kanale Wojna i Pokój). Od tej pory pozostał już wierny tej tematyce, odstępując od niej w naprawdę rzadkich przypadkach. Melodramatami były nakręcone w koprodukcji z Japończykami „Melodie białych nocy” (1976), a następnie również „Spasatiel” (1980), „Nasliednica po priamoj” (1982) oraz zrealizowane w Kazachstanie „Obca, Biała i Pstrokaty” (1986). Jedynym wyjątkiem od reguły był w tym czasie dramat polityczno-historyczny „Izbrannyje” (1983), który powstał w Kolumbii na podstawie książki Alfonsa Lopeza Michelsena, byłego prezydenta tego kraju w latach 1974-1978.
Prawdziwym przełomem w karierze Siergieja Aleksandrowicza okazał się jednak ponury dramat kryminalny „Assa” (1987), który – dzięki udziałowi w nim zespołów rockowych Kino, Akwarium, Brawo i innych – szybko zyskał wśród radzieckiej młodzieży status kultowego. Film ten stał się jednocześnie prekursorem nurtu w rosyjskiej kinematografii (pokrewnego „czornusze”), który w następnych latach twórczo rozwijali między innymi Aleksiej Bałabanow („Brat”, 1997) i świętej pamięci Siergiej Bodrow młodszy („Córki mafii”, 2011). Wracał do niego zresztą także sam Sołowjow, chociażby w „Czarnej róży – znaku smutku, czerwonej róży – znaku miłości” (1989), „Domu pod gwiezdnym niebem” (1991) oraz, niestety, mało przekonującym sequelu „2-Assa-2” (2009). Na początku lat 90., kiedy radzieckie kino przeżywało najpoważniejszą w swych dziejach zapaść, reżyser poświęcił się pracy w teatrze. Za kamerą w tym czasie stawał rzadko, a jeśli już, to ponownie realizował melodramaty bądź przenosił na ekran klasykę – vide „Trzy siostry” (1994) według sztuki Czechowa i „O miłości” (2003) według opowiadania tego samego twórcy, wreszcie „Anna Karenina” (2009) w oparciu o wielką powieść Lwa Tołstoja. Współczesności poświęcił jedynie ironiczny „Delikatny wiek” (2000). Dlatego też pojawienie się „Rówieśników” – zwyczajowe tłumaczenie „Odnokłassnikow” jako „Kolegów z klasy” nie jest w tym przypadku najszczęśliwsze, ponieważ nie ujmuje obu płci – wywołało duże zaskoczenie. Bo nie dość, że stary mistrz postanowił po wielu latach przerwy odnieść się do otaczającej go rzeczywistości, to na dodatek na bohaterów filmu wybrał trójkę dwudziestolatków.
Dzieło Siergieja Aleksandrowicza trafiło do kin (choć niewielu) w marcu 2010; większość Rosjan jednak mogła poznać je dopiero niedawno – w październiku 2011 roku – kiedy miała miejsce jego telewizyjna premiera (w Kanale Pierwszym). Rozpoczynają się „Rówieśnicy” jak, nie przymierzając, rodzime „Młode wilki” – od sceny imprezy na zakończenie szkoły, w której biorą udział główni bohaterowie filmu: Aliona, jej chłopak Fiedia (nazywany niekiedy Batonem) oraz ich przyjaciel Stiepan. Na szczęście to jedyne podobieństwo obrazu Sołowjowa do koszmarku nakręconego przez Jarosława Żamojdę. Za sprawą rodziców dziewczyny i Fiodora, których ojcowie są oligarchami, zabawa szybko przenosi się z klubu do luksusowych limuzyn, by ostatecznie zwieńczyć dzieło na statku wycieczkowym płynącym po rzece Moskwie. O świcie na pokładzie przypominającym pobojowisko zostaje już tylko Aliona. Zdaje sobie ona sprawę, że tego dnia symbolicznie skończyło się jej beztroskie dzieciństwo i młodość, teraz nadchodzi czas dorosłości, która ma jej upłynąć u boku Fiedii – tak przynajmniej zdecydowali doskonale znający się rodzice parki przyjaciół. Młodzi oczywiście nie muszą martwić się o finanse, w każdej chwili mogą przecież liczyć na wydatną pomoc najbliższych. Pytanie tylko, czy dziewczyna tego właśnie pragnie – by już w wieku -nastu lat mieć ściśle zaplanowane i ułożone całe życie. A gdzie miejsce na realizację własnych ambicji? Na odrobinę szaleństwa? Na poznanie świata?
Trzy lata później Aliona i Fiodor mieszkają razem. Nie układa im się zbytnio. Dziewczyna ma artystyczną duszę, uczy się pisać, chodząc na kursy dramatu i komedii. Fiedia z kolei wciąż myśli o interesach, trudno mu znaleźć wspólny język ze swoją partnerką. Coraz częściej kłócą się, on wyrzuca jej, że wciąż milczy. Pewnego dnia świadkiem kolejnej domowej sprzeczki jest Stiopa. Być może właśnie obecność przyjaciela przelewa czarę goryczy. Aliona bierze z kuchni nóż i zamyka się w łazience, gdzie najpierw podcina sobie żyły na przegubach obu rąk, a następnie zanurza się w wannie. Chłopacy odratowują ją, ale jedno jest pewne – w życiu dziewczyny nic już nie będzie takie samo. Z czasem wraca ona do codziennych zajęć, nie chce już jednak zasklepić się w skorupie, jaką przygotował dla niej Fiodor. Prosi więc Stiepana, by zawiózł ją do Petersburga – ta niewinna ucieczka od partnera, choć na kilka godzin, ma jej dać przynajmniej odrobinę poczucia wolności. W barze piterskiego hotelu Aliona poznaje Giennadija – niegdyś artystę rzeźbiarza, teraz bezdomnego pijaka, który przepija resztę oszczędności, wspominając chmurną i durną przeszłość, kiedy to chodził na podziemne koncerty do słynnej kotłowni „Kamczatka” i przyjaźnił się z pracującym tam jako palacz Wiktorem Cojem. Pokłoniwszy się przed wmurowaną w ścianę pamiątkową tablicą ku czci wokalisty zespołu Kino, Giesza wykrzykuje na cały głos: „Zakroj za mnoj dwier’, ja uchożu”. To zdanie (wyjęte z piosenki Kina pod tym samym tytułem) Aliona postanawia teraz wcielić w życie. Przychodzi dzień, kiedy opuszcza Moskwę i udaje się na drugi kraniec świata.
W myśl powiedzenia, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, tęskniący za Alioną – i notabene podkochujący się w niej – Stiepan postanawia odnaleźć dziewczynę i rusza za nią do Indii, na Goa. Tam zaś spotyka między innymi dziwacznego Polaka, księcia (czytaj: zubożałego arystokratę) Jana, którego pojawienie się na ekranie tak naprawdę nie wiadomo, czemu ma służyć. Inna sprawa, że Jan to postać bardzo barwna i charyzmatyczna, na dodatek grający go Daniel Olbrychski pozwala sobie w kilku miejscach na autoironiczne żarty, które polskiemu widzowi – jeśli kiedykolwiek dzieło Sołowjowa dotrze nad Wisłę – sprawią zapewne drobną przyjemność. Można mieć jednak poważne wątpliwości, czy młodzi Rosjanie, do których przecież przede wszystkim adresowani są „Rówieśnicy”, będą w stanie je odczytać. Nie jest to zresztą aż takie istotne, albowiem stanowią one jedynie dodatek do fabuły, nie mając na nią w zasadzie żadnego wpływu. Film Siergieja Aleksandrowicza świetnie się zaczyna i znakomicie rozwija, niestety, mniej więcej w połowie, czyli po powrocie głównej bohaterki z Petersburga, coś zaczyna się sypać. Przemiana Aliony, choć w pełni uzasadniona nieudanym związkiem i niespełnionymi ambicjami artystycznymi, niekoniecznie bowiem musiała znaleźć swe ujście w wyprawie na Półwysep Indyjski. Wygląda to trochę jak pójście na skróty. Przecież motyw ucieczki w egzotyczne strony jest już do tego stopnia zgrany i wyświechtany w literaturze i kinie, że na nikim nie może zrobić wrażenia. Dla współczesnego widza – w Rosji i nie tylko – znacznie ciekawsze byłoby pewnie udzielenie odpowiedzi na pytanie, jak dziewczyna poradziła sobie z nękającymi ją problemami tu i teraz. No tak, ale wtedy ekipa filmowa nie miałaby podstaw, aby wybrać się na służbową wycieczkę nad Morze Arabskie.
Rolę Aliony Sołowjow powierzył swojej studentce na wydziale reżyserskim WGIK-u, dwudziestopięcioletniej – w chwili realizacji filmu – Sonii Karpuninej, będącej jednocześnie autorką scenariusza „Rówieśników”. Wcześniej nakręciła ona jedynie krótkometrażową dyplomową „Szansę” (2010), teraz natomiast szykuje się do pełnometrażowego debiutu „Wsio prosto” (2012). W Fiodora wcielił się, urodzony w 1985 roku, Konstantin Kriukow – wnuk słynnego reżysera Siergieja Bondarczuka oraz syn aktorki Aliony Bondarczyk i filozofa Witalija Kriukowa. Ciekawostką zapewne jest fakt, że zanim Kostia poświęcił się aktorstwu, ukończył amerykański Instytut Gemmologii (stając się tym samym specjalistą od wykorzystywania kamieni szlachetnych w jubilerstwie i zdobnictwie) i studia prawnicze w Rosji. W kinie miał od razu bardzo mocne wejście – wujek Fiodor Bondarczuk obsadził go bowiem w roli Giocondy w swojej „9 kompanii” (2005). Później Konstantin współpracował jeszcze między innymi z Pawłem Sanajewem („Nuliewoj kiłomietr”, 2007) oraz Wiktorem Ginzburgiem („Generation ,P’”, 2011). Tego „trzeciego”, czyli Stiopę, zagrał natomiast Aristarch Wenes (rocznik 1989), syn imigranta politycznego z Grecji, swoją popularność zawdzięczający podobnym jak dwie krople wody kreacjom w serialach z życia młodych żołnierzy: „Kadiety” (2004), „Kadietstwo” (trzy serie, 2006-2007) oraz „Kriemlowskije kursanty” (2009-2010). W rodziców Aliony wcielili się Andriej Mieżulis („Korolow”) i Jelena Drobyszewa („Indygo”), z kolei rodzice Fiodora mają twarze Andrieja Rudienskiego („Admirał”, „Wesołkowie”) i – zmarłej przed dwoma laty – Aliony Bondarczuk, dla której występ w „Rówieśnikach” okazał się ostatnim w karierze. Warto wspomnieć jeszcze o obecności na ekranie Michaiła Jefremowa („Prostytutki”, „Park Epoki Radzieckiej”, „12”, „Indygo”, „Piątek. 12”, „Róże dla Elzy”, „Antykiller D.K.: Miłość bez pamięci”, „Dom Słońca”, „Czarna Błyskawica”, „Księga Mistrzów”, „Heroina”, „Generation ,P’”), który zagrał zapijaczonego rzeźbiarza Gieszę.
Za muzykę odpowiadała Anna Sołowjowa (rocznik 1984), córka reżysera i jego drugiej żony, aktorki Tatiany Drubicz (znanej między innymi z „Assy”). Ukończyła ona wyższą szkołę muzyczną w Monachium i dzisiaj zajmuje się przede wszystkim komponowaniem muzyki klasycznej; soundtracki pisze jedynie dla ojca, w którego trzech filmach zagrała zresztą jako nastolatka. W roli operatora za kamerą stanął natomiast doświadczony Siergiej Maczylski, mający już na koncie między innymi „Naszych” (2004) i „Człowieka w oknie” (2009) Dmitrija Mieschijewa, „Tego, który gasi światło” (2008) Andrieja Libensona oraz „Człowieka, który wszystko wiedział” (2009) Władimira Mirzojewa.
koniec
6 listopada 2011

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wiedźmin #4: Życzę wam, szlachetni panowie, byście w chwili śmierci…
Konrad Wągrowski

28 I 2020

Czwarty epizod serialowego „Wiedźmina” oparty jest na jednym z najważniejszych opowiadań dla całego cyklu i przy okazji jest chyba najlepszym odcinkiem pierwszego sezonu.

więcej »

East Side Story: W mroku przeszłości, u schyłku życia
Sebastian Chosiński

26 I 2020

Uzbecki reżyser Jusup Razykow od lat pozostaje wierny swemu autorskiemu kinu. Kręci filmy, które – twórca ma tego pełną świadomość – niekoniecznie przebiją się do powszechnej świadomości, ale na pewno nie przejdą niezauważone na festiwalach. Nie inaczej jest z ubiegłoroczną „Naftą” – opowieścią o miłości do bliskich i przywiązaniu do swojego miejsca na świecie.

więcej »

Krótko o serialach: For All Mankind odc.9: Kosmiczna jesień średniowiecza
Marcin Osuch

25 I 2020

Ten odcinek podłamał mnie. Nie, nie dlatego, że był słaby. Wciągnęła mnie ta historia, zarówno wątki poszczególnych bohaterów jak i amerykańskiego programu kosmicznego jako całości. I wygląda na to, że wszystko właśnie rozsypało się jak pudełko puzzli.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.