Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Simon Curtis
‹Mój tydzień z Marilyn›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMój tydzień z Marilyn
Tytuł oryginalnyMy Week with Marilyn
Dystrybutor Forum Film
Data premiery3 lutego 2012
ReżyseriaSimon Curtis
ZdjęciaBen Smithard
Scenariusz
ObsadaMichelle Williams, Eddie Redmayne, Julia Ormond, Kenneth Branagh, Pip Torrens, Emma Watson, Geraldine Somerville, Michael Kitchen, Miranda Raison
MuzykaConrad Pope
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania99 min
Gatunekdramat, romans
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pół żartem, pół serio
[Simon Curtis „Mój tydzień z Marilyn” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kim tak naprawdę była Marilyn Monroe? Colin Clarke miał szansę poznać choćby częściową odpowiedź na to pytanie podczas pracy na planie jednego z jej najsłynniejszych filmów – „Książę i aktoreczka”. Dzięki tej znajomości powstały pamiętniki, a Simon Curtis pół wieku później mógł nakręcić „Mój tydzień z Marilyn”, film nierówny, lecz niepozbawiony uroku starych lat.

Ewa Drab

Pół żartem, pół serio
[Simon Curtis „Mój tydzień z Marilyn” - recenzja]

Kim tak naprawdę była Marilyn Monroe? Colin Clarke miał szansę poznać choćby częściową odpowiedź na to pytanie podczas pracy na planie jednego z jej najsłynniejszych filmów – „Książę i aktoreczka”. Dzięki tej znajomości powstały pamiętniki, a Simon Curtis pół wieku później mógł nakręcić „Mój tydzień z Marilyn”, film nierówny, lecz niepozbawiony uroku starych lat.

Simon Curtis
‹Mój tydzień z Marilyn›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMój tydzień z Marilyn
Tytuł oryginalnyMy Week with Marilyn
Dystrybutor Forum Film
Data premiery3 lutego 2012
ReżyseriaSimon Curtis
ZdjęciaBen Smithard
Scenariusz
ObsadaMichelle Williams, Eddie Redmayne, Julia Ormond, Kenneth Branagh, Pip Torrens, Emma Watson, Geraldine Somerville, Michael Kitchen, Miranda Raison
MuzykaConrad Pope
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania99 min
Gatunekdramat, romans
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Elementem nierozłączalnym z magią kina jest kult gwiazd, tajemniczych i uwielbianych przez miliony. Niedostępność ekranowych sław sprawia, że gwiazda urasta w oczach widza do nadczłowieka, istoty niesamowitej i absolutnie wspaniałej. Tak właśnie postrzegano najsłynniejszą blondynkę kina – Marilyn Monroe. Monroe była aktorką nieodgadnioną: kojarzono ją z naiwnymi bohaterkami, a jednocześnie ze zmysłowością i ikoną seksu. Mężczyźni za nią szaleli, tak samo jak publiczność na całym świecie. Stała się bohaterką jednej z najsłynniejszych scen w historii kina z filmu „Słomiany wdowiec” z 1955 roku, gdy biała sukienka Marilyn zostaje podwiana wiatrem wywołanym przejazdem metra. Wydawało się, że miała wszystko, ale jej życie nie było – mimo sławy, urody i uwielbienia fanów – pasmem sukcesów. W życiu prywatnym popadała w depresje, nadużywała leków i alkoholu, dwukrotnie poroniła. „Mój tydzień z Marilyn” to próba zobaczenia kobiety z problemami pod maską Marilyn-seksbomby. Simon Curtis stara się odbrązowić legendę, pokazując ją oczami wielbiciela, któremu udało się zerknąć na prawdziwą twarz gwiazdy. Nie chce jednak robić z postaci Marilyn dramatu, wydobywając z jej historii elementy humorystyczne i w ten sposób tworząc film słodko-gorzki, a miejscami – niestety – mdły.
Głównym bohaterem filmu Curtisa nie jest boska MM, lecz Colin Clarke, młody entuzjasta kina, któremu udaje się zaczepić przy pracy na planie filmu „Książę i aktoreczka” Laurence’a Oliviera. Jako trzeci asystent reżysera ociera się o gwiazdy, a przede wszystkim o jedyną i najwspanialszą Marilyn Monroe. Zafascynowany nią chłopak okazuje się idealną odskocznią od problemów: w jego towarzystwie aktorka może zapomnieć o tabletkach, alkoholu, ciągłych spóźnieniach na plan i niekończących się dublach powodujących konflikt z ekipą i samym Olivierem, czy wreszcie o wyjeździe trzeciego męża, Arthura Millera, z powrotem do Stanów. Colin patrzy na ukochaną gwiazdę ekranu bezkrytycznie, dlatego pozytywnie oddziałuje na jej nadwątlone chwilami poczucie wartości. Chłopak spędza z nią coraz więcej czasu, jest na każde zawołanie, wreszcie zadurza się w Marilyn pozbawionej światła reflektorów i blichtru kina. Z góry wiadomo natomiast, że dla niej Colin jest rodzajem przejściowej terapii, która pozwoli poradzić sobie z przygnębieniem i obawami.
Scenariusz filmu oparto na wspomnieniach prawdziwego Colina Clarke’a, zatytułowanych „Książę, aktoreczka i ja”. Reżyser nie konstruuje własnej wizji tego, jak mogło wyglądać życie Marilyn, tylko ogranicza się wyłącznie do pamiętnika Colina. Dlatego na ekranie zostaje pokazane to, co zobaczył i opisał autor, bez wchodzenia w szczegóły, których można się tylko domyślać. W następstwie film staje się fragmentaryczny i nieco zbyt powierzchowny. Curtisowi udaje się uchylić rąbka tajemnicy MM i ukazać ją jako człowieka z krwi i kości, a nie tylko gwiazdę, lecz po temacie jedynie się prześlizguje. W rezultacie „Mój tydzień z Marilyn” okazuje się zlepieniem filmu lekkiego i przyjemnego z niewykorzystanym potencjałem dramatycznym. Najbardziej nijako wypada przesłodzona relacja Colina i Marilyn. To nie był romans, a tylko fascynacja, rodzaj układu, z którego najwięcej korzyści czerpała Marilyn, dlatego nuta sentymentalna, grana przez Curtisa do upadłego, nie współgra z niejednoznacznym postępowaniem aktorki. Ten dysonans uwypukla rewelacyjna rola Michelle Williams. Jako Marilyn potrafi być uroczą kokietką, zagubionym niewiniątkiem, sprytną kobietką i nieszczęśliwą cierpiętnicą. W każdym wcieleniu przekonuje, jednocześnie odkrywając przed widzem wiele twarzy jednej z najsłynniejszych aktorek w historii kina. Kreacja Williams sugeruje dużo więcej, niż przewiduje scenariusz i wizja reżysera.
Oprócz wątku Colina i Marilyn w filmie pojawia się wątek powstawania „Księcia i aktoreczki”, co wprowadza na ekran atmosferę lat 50., ówczesnego kina i muzyki. Curtis prowadzi narrację zgrabnie, bez niepotrzebnych przestojów, dzięki czemu fabuła filmu toczy się wartko. Niestety, w drugiej połowie, gdy akcja odchodzi od subtelnej komedii, a wkracza na terytoria bardziej dramatyczne, energia tej historii spada. Dlatego, chociaż wszystko jest ładne i przystępne, a Michelle Williams i Kenneth Branagh w drugoplanowej roli Laurence’a Oliviera błyszczą, w finale pojawia uczucie niedosytu. Krótka historia znajomości trzeciego asystenta i gwiazdy zostaje urwana bez znaczącej puenty.
koniec
9 lutego 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Diablęta, których boją się anarchiści
Sebastian Chosiński

18 IX 2019

Chyba mało kto spodziewał się, włącznie z samym reżyserem, że największym sukcesem komercyjnym Ormianina Edmonda Keosajana będzie sequel niemego awanturniczo-przygodowego obrazu o „czerwonych diablętach” – grupie nastolatków walczących w czasie wojny domowej w Rosji z „czarnymi” i „białymi”. Nowa wersja tej opowieści, nakręcona w 1966 roku, otrzymała miano „Nieuchwytnych mścicieli” i okazała się początkiem trylogii.

więcej »

East Side Story: Gdzie Rzym, gdzie Krym… a gdzie Władywostok
Sebastian Chosiński

15 IX 2019

Po ośmiu latach przerwy na ekrany telewizorów powrócił w dwóch pełnometrażowych filmach pułkownik Siergiej Michajłowicz Diedow – weteran chyba wszystkich wojen, w jakie zaangażowany był Związek Radziecki i Rosja od czasów interwencji w Afganistanie. I ponownie odpowiedzialny za jego „przygody” został Andriej Szczerbinin. Szkoda jedynie, że „Jeden za wszystkich” – czwarta odsłona serii „W stanie spoczynku” – tak bardzo odstaje poziomem od trzech wcześniejszych.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Kilka gorzkich scen z życia nomenklatury
Sebastian Chosiński

11 IX 2019

To ostatni wielki film kultowego radzieckiego reżysera, który jak nikt inny – może oprócz Gruzina Gierogija Danieliji – potrafił jednocześnie rozśmieszać i wzruszać. Choć akurat w „Zapomnianej melodii na flet” znacznie więcej jest powodów do wzruszeń. Nie bez powodu, wszak w czasie pracy nad tym melodramatem Eldar Riazanow przeżywał poważne kłopoty zdrowotne i musiał leczyć się po udarze.

więcej »

Polecamy

Dom jak malowanie

Z filmu wyjęte:

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (DVD)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (DVD)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.