Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Andrew Stanton
‹John Carter›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
75,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJohn Carter
Dystrybutor Forum Film
Data premiery9 marca 2012
ReżyseriaAndrew Stanton
ZdjęciaDaniel Mindel
Scenariusz
ObsadaTaylor Kitsch, Lynn Collins, Samantha Morton, Mark Strong
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
Gatunekfamilijny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Indiana na Marsie
[Andrew Stanton „John Carter” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przygody w starym, a może nawet staroświeckim stylu: latające machiny i walki na miecze, tajemnicze amulety, dziwne stwory i piękna kobieta, która na szczęście nie czeka biernie na ratowanie, ale sama potrafi nieźle przyłożyć. Czy trzeba czegoś więcej do dobrej zabawy? Tak: solidnego kołka do zawieszenia niewiary. I logiki.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Indiana na Marsie
[Andrew Stanton „John Carter” - recenzja]

Przygody w starym, a może nawet staroświeckim stylu: latające machiny i walki na miecze, tajemnicze amulety, dziwne stwory i piękna kobieta, która na szczęście nie czeka biernie na ratowanie, ale sama potrafi nieźle przyłożyć. Czy trzeba czegoś więcej do dobrej zabawy? Tak: solidnego kołka do zawieszenia niewiary. I logiki.

Andrew Stanton
‹John Carter›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
75,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJohn Carter
Dystrybutor Forum Film
Data premiery9 marca 2012
ReżyseriaAndrew Stanton
ZdjęciaDaniel Mindel
Scenariusz
ObsadaTaylor Kitsch, Lynn Collins, Samantha Morton, Mark Strong
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
Gatunekfamilijny, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Czy może być nudniejszy tytuł niż „John Carter”? Brzmi jak historia skorumpowanego polityka. Producenci tłumaczą, że nie chcieli „Księżniczki Marsa”, żeby uniknąć skojarzeń z filmami dla dziewczynek.
Ekranizacja książki Burroughsa ma wdzięk space oper sprzed czterdziestu lat, choć można tu odnaleźć również skojarzenia ze współczesnymi filmami: Carter zagrzewa tubylców do boju niczym Jake w „Avatarze”, walka z potworami na arenie przypomina wyczyny Anakina i Obi-Wana na Geonosis, a księżniczka ma w sobie sporo z Lei jeśli chodzi o energię i bitność. Nie zabrakło również typowego dla disneyowskich produkcji zabawnego zwierzątka, w postaci skrzyżowania hipopotama z ropuchą, zachowującego się jak wierny piesek.
Na Marsie istnieją dwa miasta: pokojowo nastawione Helium, ośrodek nauki i kultury, oraz Zodanga, określana mianem pasożyta, pełznąca przez pustynię niczym wielki skorpion. Władca Zodangi pragnie podbić całą planetę, choć doprawdy nie wiadomo, po co, skoro Mars (po ichniemu: Barsoom) jest jedną wielką pustynią, zaludnioną tylko przez kilka plemion czwororękich stworzeń. Władcę wspierają tajemniczy, zmiennokształtni panowie w długich szatach, lubujący się w sterowaniu historią planet (dlaczego w takim razie nie zajęli się Ziemią, na której jest dużo fajnych państw do zakulisowego manipulowania, tylko męczą się z wymierającym światem, pozostaje ich słodką tajemnicą). Prowadzi to do interesującej sytuacji, gdzie Główny Zły wypada jakoś mało przekonująco, skoro sam jest marionetką w rękach o wiele potężniejszych istot. Szkoda, że wątek tajemniczych manipulantów nie został przekonująco wyjaśniony, ale może twórcy zamierzają to zrobić w ewentualnej kontynuacji.
Niezwykle przekonujący za to są czwororęcy tubylcy: wreszcie w sensowny sposób wykorzystano technikę animacji komputerowej. Mają wyraźnie różniące się od siebie twarze, są wyżsi od ludzi (wbrew większości filmów sf, w których obcy muszą mieć tyle wzrostu, ile ukryty pod charakteryzacją aktor) no i te cztery ręce – po prostu miodzio, jeśli chodzi o „alienowatość”. Do tego należy dodać ich niezwykłe obyczaje rozrodcze. Wyraźnie zainteresowany kontaktami z przybyszem szef plemienia i jego nieco buntownicza córka byli moimi ulubionymi postaciami.
Piękne – w stylu space opery retro – są wnętrza pałacu, przedziwne latające pojazdy oraz stroje (ze względu na gorący klimat przyjemnie dla oka skąpe). Momentami miałam skojarzenia z publikowanym w Esensji „Katechizmem Złego Władcy” – na przykład hełmy straży pałacowej jak ulał pasują do punktu o ograniczających pole widzenia wizjerach. Zamiast szukać dziur w fabule lepiej jest jednak usiąść wygodnie i cieszyć się baśniowymi przygodami sympatycznych bohaterów.
koniec
19 marca 2012

Komentarze

19 III 2012   10:04:32

Cóż taki urok ekranizacji powieści z przełomu wieków. Chyba trudno oczekiwać czegoś więcej.

19 III 2012   10:28:07

"Czy trzeba czegoś więcej do dobrej zabawy? Tak: solidnego kołka do zawieszenia niewiary. I logiki." => Achika się czepia przyzwoitej* rozrywki, odcinek 2573.
No i słowa nie ma jak film ma się do literackiego pierwowzoru.

* strzelam

19 III 2012   20:16:14

Od razu widać, że recenzentka nie zadała sobie trudu, żeby przeczytać literacki pierwowzór. Bo i po co? Ech, ta dzisiejsza młodzież, że westchnę jako człowiek starej daty, który "Księżniczkę Marsa" czytał w "Fantastyce". Ktoś, kto czytał literacki pierwowzór, odniósłby się do zmian fabularnych, stroje komentował z zupełnie innej perspektywy (w powieści jedynym ubraniem były klejnoty), nie czepiał się "pieska" (był w powieści), a nadto wiedziałby, że niezwykłe obyczaje rozrodcze dotyczyły także "ludzi" na Marsie. Nieznajomość literatury to jedno, ale autorka recenzji nawet nie ma pojęcia o bogatej tradycji narosłej wokół "Księżniczki Marsa", w której ogromną rolę odegrali ilustratorzy. Taka recenzja mogła wyjść spod pióra (czy - w dzisiejszych czasach - klawiatury) licealistki czerpiącej wiedzę o świecie z "Pudelka", tylko co robi w tym miejscu? Film zasługuje na słowa krytyki, ale i na dużo lepszego krytyka.

19 III 2012   20:49:50

Po pierwsze, nie czepiam się pieska, a jedynie zauważam jego istnienie. Trochę czytania ze zrozumieniem nie zaszkodzi. Po drugie, od kiedy to znajomość książki jest warunkiem umożliwiającym pisanie recenzji FILMU? Jeszcze zrozumiałabym, gdyby chodziło o Tolkiena, ale dzieło Burroughsa, bez obrazy, nie jest tak powszechnie znane.

19 III 2012   21:29:02

Sama sobie strzelasz w stopę. O ile można dyskutować i zgodzić się (choć nie do końca) z tezą, że znajomość literackiego pierwowzoru nie jest warunkiem koniecznym by wypowiadać się o filmie (ale by w miarę profesjonalnie recenzować pewnie już tak...) o tyle w ostatnim zdaniu się ośmieszyłaś.

20 III 2012   08:02:38

Pff, spotkałam faceta (Gorim się nazywa), który twierdzi, że recenzować książkę obcojęzyczną można tylko znając oryginał. Cry me a river.

20 III 2012   10:22:25

Zgadzam sie z Achika. Film powinien sie bronic sam. Nie ma obowiazku zapoznac sie z pierwowzorem ksiazkowym badz growym. O ile autor recenzji nie szuka tresci podstawki w wikipedi to sie nie osmiesza. Achika napisala recke filmu, nie komentowala jak sie to ma do oryginalu bo go nie zna. Tyle.

26 III 2012   18:22:09

Mhm, tylko że komentarz "Nie zabrakło również typowego dla disneyowskich produkcji zabawnego zwierzątka, w postaci skrzyżowania hipopotama z ropuchą, zachowującego się jak wierny piesek." nabywa w przypadku czytelnika znającego oryginał takich...eee... dodatkowych walorów komicznych. Niekoniecznie zamierzonych.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

East Side Story: Z rodziną najlepiej wychodzi się na…
Sebastian Chosiński

10 X 2021

Co byście zrobili, dowiedziawszy się, że zostało Wam kilka bądź kilkanaście miesięcy życia? Część osób zapewne doszłaby do wniosku, że to najlepszy moment na spełnienie swego największego, skrytego dotąd marzenia. W takiej właśnie sytuacji znajduje się główny bohater „Krewnych” – komediodramatu Ilji Aksionowa – który rusza w podróż, aby… To będzie zaskoczenie!

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Wzruszony Breżniew – bezcenne!
Sebastian Chosiński

6 X 2021

Po „neoprodukcyjnej”, opartej na scenariuszu Aleksandra Gelmana, „Premii” Siergiej Mikaleian postanowił nakręcić film zupełnie inny. W tym celu nawiązał kontakt z dziennikarzem Lwem Arkadjewem, który dekadę wcześniej napisał artykuł o trudnym losie wojennych wdów. On właśnie stał się podstawą kolejnego dzieła Ormianina – dramatu… „Wdowy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Kowboj z Marsa
— Hubert Stelmach

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (2)
— Sebastian Chosiński, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdzie jest pomysł?
— Tomasz Kujawski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (9)
— Jakub Gałka

Porzucone człowieczeństwo
— Ewa Drab

Na ekranach: Listopad 2003
— Joanna Bartmańska, Marta Bartnicka, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Łukasz Kustrzyński, Konrad Wągrowski

Idź i weź ze sobą dzieci
— Marta Bartnicka, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Skojarzenia to przekleństwo, lecz możemy dziś dać głowę…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ona jest jak wybielacz do duszy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ten wrażliwy, ten bojowy i ta trzecia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marvel w sosie dostojewskim, czyli co się stało w Budapeszcie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pyza na polskich dróżkach albo podróż donikąd
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dziewoje bylicą przepasane
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zaufaj indonezyjskiej smoczycy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jak to na wojence… brzydko, czyli mały lisek w trybach wielkiej polityki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tęczowa magia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skok w fabułę bez spadochronu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.