Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Tim Burton
‹Mroczne cienie›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczne cienie
Tytuł oryginalnyDark Shadows
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery18 maja 2012
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaJohnny Depp, Eva Green, Michelle Pfeiffer, Jonny Lee Miller, Chloë Grace Moretz, Gulliver McGrath, Helena Bonham Carter, Jackie Earle Haley, Bella Heathcote, Christopher Lee
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
Gatunekdramat, groza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Duże ilości Burtona naraz
[Tim Burton „Mroczne cienie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdyby pokazać „Mroczne cienie” komuś, kto ostatnie 15 lat był w śpiączce, uznałby on prawdopodobnie, że ogląda wystawną, ale niezbyt udaną podróbkę filmów Tima Burtona. Takiego stężenia charakterystycznych dla twórcy „Soku z żuka” elementów nie było bowiem w jego filmach od dawna – jest tu i miłość, i zemsta, jest cała gama klasycznych potworów wrzuconych w gotyckie dekoracje, trochę humoru i odrobina makabry, dostosowanej oczywiście do wymogów PG13. A jednak wszystko to, co stanowiło kiedyś o stylu Burtona, w „Mrocznych cieniach” wygląda tak, jakby za kamerą stanął zapatrzony w niego uczeń, który wie, jakie składniki wrzucić do garnka, ale nie wie, że muszą one być świeże.

Grzegorz Fortuna

Duże ilości Burtona naraz
[Tim Burton „Mroczne cienie” - recenzja]

Gdyby pokazać „Mroczne cienie” komuś, kto ostatnie 15 lat był w śpiączce, uznałby on prawdopodobnie, że ogląda wystawną, ale niezbyt udaną podróbkę filmów Tima Burtona. Takiego stężenia charakterystycznych dla twórcy „Soku z żuka” elementów nie było bowiem w jego filmach od dawna – jest tu i miłość, i zemsta, jest cała gama klasycznych potworów wrzuconych w gotyckie dekoracje, trochę humoru i odrobina makabry, dostosowanej oczywiście do wymogów PG13. A jednak wszystko to, co stanowiło kiedyś o stylu Burtona, w „Mrocznych cieniach” wygląda tak, jakby za kamerą stanął zapatrzony w niego uczeń, który wie, jakie składniki wrzucić do garnka, ale nie wie, że muszą one być świeże.

Tim Burton
‹Mroczne cienie›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMroczne cienie
Tytuł oryginalnyDark Shadows
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery18 maja 2012
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaJohnny Depp, Eva Green, Michelle Pfeiffer, Jonny Lee Miller, Chloë Grace Moretz, Gulliver McGrath, Helena Bonham Carter, Jackie Earle Haley, Bella Heathcote, Christopher Lee
MuzykaDanny Elfman
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
Gatunekdramat, groza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Znów oglądamy tych samych aktorów, odgrywających te same postacie w takich samych scenografiach i takim samym makijażu. Znowu fabuła, bazująca – jak to zwykle bywa u Burtona – na mrocznej, wyciągniętej z czeluści popkultury historii, zahacza o te same tematy i korzysta z takich samych wątków. I tak dalej, i tak dalej – „Mroczne cienie" są dokładnie tym, czego możecie się po nich spodziewać, jeśli znacie poprzednie filmy Burtona – tylko że już nieco nadgniłym, niezbyt ciekawym i, w przeciwieństwie do wczesnych jego produkcji (od „Vincenta" do „Eda Wooda"), znacznie mniej imponującym. Nastąpiło tutaj coś, co można nazwać filmowym odpowiednikiem zmęczenia materiału – szalona wyobraźnia, kiedyś olśniewająca, po zaprzęgnięciu do taśmowej produkcji okazała się przewidywalna. Johnny Depp fascynował, kiedy po raz pierwszy wcielał się w rolę burtonowskiego dziwaka, ale po dwudziestu latach nijak się nie rozwinął, przez co zaczął irytować. Gotycki, oniryczny klimat robił wrażenie w „Edwardzie Nożycorękim" i obydwu częściach „Batmana", ale w „Mrocznych cieniach" stał się pustym sztafażem. Tak jest, niestety, z niemal wszystkim. Oglądając nowy film Burtona można odnieść wrażenie, że sam reżyser się własną wyobraźnią znudził.
Wiele zależy jednak od punktu odniesienia. Powyższe zarzuty stawiam z perspektywy fana wczesnego okresu twórczości Burtona, który prawie* całą ostatnią dekadę w dorobku tego reżysera uważa za jedno wielkie nieporozumienie. Jeżeli natomiast spojrzymy na „Mroczne cienie” z innej strony i porównamy je z filmami, które Burton zrobił ostatnio, dojdziemy do zupełnie innych wniosków. Na tle nadętego „Sweeneya Todda” i koszmarnej „Alicji w krainie czarów” (do dziś nie mogę uwierzyć, że reżyser z takim talentem zrobił z powieści Carrolla taką popelinę), „Mroczne cienie” wyglądają bowiem… znośnie. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma powodów, żeby otwierać szampana, ale można wreszcie przestać załamywać ręce, które same opadały po seansie „Alicji…”.
Gdyby uznać, że wspomniane wyżej filmy wynikały z choroby, która toczyła wyobraźnię Burtona przez ostatnie lata, „Mroczne cienie" okażą się być pierwszym efektem twórczej rekonwalescencji. To ten okres, kiedy nie funkcjonujesz jeszcze normalnie i nie wszystko potrafisz zrobić, ale nie leżysz też w łóżku, błagając o leki przeciwbólowe. Owszem, można narzekać, że „Mroczne cienie" są wtórne i nie do końca dograne, że burtonowskie fetysze ogląda się tu raczej jak muzealne eksponaty, a nie jak elementy snutej na ekranie opowieści, ale pomimo wszystkich wad ta średnio udana ekranizacja słynnej amerykańskiej opery mydlanej stanowi mały krok naprzód na drodze do dawnej świetności, która – miejmy nadzieje – nie jest tak długa, jak mogłoby się wydawać. Kolejnym projektem Burtona będzie przecież „Frankenweenie", czyli – tak pod względem fabuły, jak i stylistyki – powrót do absolutnych korzeni reżysera.
Jeżeli wykażemy się odrobiną – być może niezasłużonej – pobłażliwości, nie wyjdziemy z „Mrocznych cieni” całkowicie zawiedzeni. Żarty oscylują co prawda wokół jednego, powtarzanego z uporem maniaka gagu (postać z przeszłości w nowym środowisku), a opowiadana historia mogłaby być choć odrobinę bardziej zaskakująca, ale są też w filmie Burtona elementy, na które miło popatrzeć – dostojna (i ciągle tak samo piękna) Michelle Pfeiffer w jednej z głównych ról, czy nie do końca wykorzystany, ale godny uwagi epizod jednego z idoli reżysera, Christophera Lee. Jest też trochę makabry, kilka bardziej udanych scen i znakomicie zaaranżowane domostwo, w którym rozgrywa się akcja historii. Nie ma za to ani nadęcia, ani nadmiernej cukierkowatości. Nie ma też niestety tego fantastycznego „błysku”, charakteryzującego wczesne filmy Burtona. Ale na niego trzeba będzie poczekać do premiery „Frankenweeniego”.
koniec
4 czerwca 2012

Komentarze

04 VI 2012   20:06:05

Pozostaje jeszcze pytanie - jak bawiłby się człowiek, który nie widział wcześniej większości wymienionych filmów Tima Burtona? Może nieznajomość większości wymienionych dzieł tego reżysera, wpływa bardziej pozytywnie na odbiór filmu? Myślę, że jak najbardziej, przynajmniej tak było w moim przypadku.

13 VI 2012   05:48:44

Burton na tle chłamu, który się teraz pojawia na ekranach kin, wszystkich remaków, sequeli, prequeli, wykopywanych i odsmażanych gnatów, wygląda smakowicie. Jego zmaganie się z ciężarem legendy będę obserwować z niemalejącą ciekawością i przyjemnością. Nie jest człowiekiem, który by musiał robić coś pod publikę. Może to nie tyle brak pomysłów, co pozwolenie sobie na rozsmakowanie się w tym, co lubi? Teraz, czegokolwiek by nie stworzył, jest już zbyt popularny by wyrażanie się o nim z zachwytem było w dobrym tonie.

31 X 2012   20:32:41

Obejrzałam i cofam swoje słowa. To były najsłabiej spędzone dwie godziny od czasu uroczystości szkolnych w liceum. Totalny chłam. Burton się stacza.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
Sebastian Chosiński

23 IX 2020

Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

więcej »

Wychowane przez wilki: Odc. 1. Nowy początek
Marcin Mroziuk

21 IX 2020

Pierwszy odcinek firmowanego przez Ridleya Scotta serialu rozpala nadzieje, że będzie to naprawdę interesujące widowisko dla wszystkich fanów science fiction. I w tym przypadku nie chodzi tylko o sam pomysł na fabułę, ale również wywierającą spore wrażenie warstwę wizualną.

więcej »

East Side Story: Mroczne Miasto Petersburg
Sebastian Chosiński

20 IX 2020

To był trochę pechowy projekt. Najpierw, jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, wycofał się reżyser; później – już po ich zakończeniu – jeden z inwestorów. Datę premiery wciąż przekładano. Wreszcie film trafił do kin z niemal dwuletnim opóźnieniem. I chyba niepotrzebnie. Bo choć fantastyczno-przygodowy „Klucz do czasu” Aleksieja Tielnowa (który tu podpisał się nazwiskiem Nikołajew) dobrze się zapowiadał, to… na zapowiedziach się skończyło.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Wciąż lepsza historia milosna niż „Zmierzch”
— Mateusz Kowalski

Tegoż twórcy

Solidarni z uchodźcami
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Gdzie jest autor?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Dla dużych dzieci
— Małgorzata Steciak, Onet

Horrorek, horroreczek
— Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Metoda w szaleństwie
— Ewa Drab

Tańczący z brzytwami
— Urszula Lipińska

Tegoż autora

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Lisy w krainie wilków
— Grzegorz Fortuna

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Głupota jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową
— Grzegorz Fortuna

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

Źródła
— Grzegorz Fortuna

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Apokalipsa według Guillermo del Toro
— Grzegorz Fortuna

Zakleszczeni w postkomunie
— Grzegorz Fortuna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.